Egzotyczne przekąski – śmierdzące niespodzianki

Egzotyczne przekąski mogą być zrobione z niezwykłych składników, mieć niezwykły smak, ale także… zapach. Do testu wybrałem dwie rzeczy, o których słyszałem i widziałem dość drastyczne video. Durian – to podobno najsmaczniejszy owoc na świecie, gdyby nie ten zapach… przez który nie wolno go np. przewozić samolotem… Śmierdzące tofu (taka jest oficjalna nazwa – 臭豆腐 ) jest też dość zachęcające 🙂 .

Egzotyczne przekąski - śmierdzące (?)

Egzotyczne przekąski – śmierdzące (?)

Durian – pasta

Pasta ma konsystencję lekko gumową, takiej gęstej galaretki. Zapach jest mieszany – owocowo-hmm… jest w tym jakaś nuta czegoś zepsutego -jakby mięsa lub czegoś innego. W smaku też jest to lekko wyczuwalne. Nie na tyle, że spowodować wypluwanie. Sam smak nie zachwycił mnie, chociaż jest oryginalny. Podejrzewam, że w surowym owocu wszystkie smaki i zapachy są dużo intensywniejsze i wtedy mogą się pojawić niepożądane odruchy…

Pasta z duriana

Pasta z duriana

Śmierdzące tofu – stinky tofu

Tego artykułu bardzo się obawiałem, dlatego zostawiłem go na koniec degustacji. Jest to oczywiście w formie suszonej – cienkie płatki. Niespodzianka była duża – pachnie całkiem przyzwoicie – pieczeniowo. W smaku jest bardzo pikantne – czyli w sam raz na zakąskę. Odmian tego przysmaku jest wiele, są różne metody wytwarzania i zapewne są wersje bardziej odstraszające.

Śmierdzące tofu - stinky tofu

Śmierdzące tofu – stinky tofu

W tej serii szykuje się też duży hit, ale po ten specyfik muszę się osobiście wybrać za granicę 😉 .

 

Relację video z degustacji możecie zobaczyć na kanale Najsmaczniejszy Blog  :

 

 

Egzotyczne przekąski – chińskie specjały z kaczki

Egzotyczne przekąski – tym razem tematycznie – przetwory z kaczki, obydwa pochodzące z Chin. Kaczka brzmi niewinnie, skrzydełko  – całkiem normalnie, ale druga przekąska to kaczy języczek… 🙂 . Na opakowaniach nie ma normalnych liter, więc dużo więcej szczegółów nie mogę podać, trzeba będzie się przekonać w praktyce. Degustacja odbyła się wspólnie z przyjaciółmi.

Egzotyczne przekąski - Chińskie specjały z kaczki

Egzotyczne przekąski – Chińskie specjały z kaczki

kacze skrzydełko

Kacze skrzydełko okazało sie byc rzeczywiście skrzydełkiem – z koścmi w środku, bez pierza. Jest upieczone i pokryte pikantnym sosem. Niewiele z niego można odskubać, ale chyba na tym zabawa polega, żeby to ogryzać. Odpowiednik naszych skrzydełek kurczaka. Wszystkim smakowało, może odrobinę za ostre, ale do w końcu zakąska

Chińskie przekąski z kaczki - skrzydełko i języczek

Chińskie przekąski z kaczki – skrzydełko i języczek

kacze języczki

Języczek jest długi i w środku posiada rodzaj kostki lub twardej chrząstki, po obraniu zostaje kawałek mięska. W smaku jest naprawde dobre – znowu smak pieczeniowy, ale nie tak ostry jak skrzydełko. Pomijając to, czym jest – całkiem smaczna przekąska.

Egzotyczne przekąski - Chińskie specjały z kaczki - skrzydełko i języczek

Egzotyczne przekąski – Chińskie specjały z kaczki – skrzydełko i języczek

 

Przekąski mnie trochę zaskoczyły – przede wszystkim swoim smakiem. Spodziewałem się udziwnień, a tymczasem miały intensywny zapach i smak pieczonej kaczki, z przyprawami oczywiście. Naprawdę były smaczne, chociaż ich spożywanie wymaga pracowitości – odskubywanie nieco przyschniętych fragmentów mięsa od skrzydełka… U nas takich skrzydełek na zimno się nie sprzedaje. Inna sprawa to,że pewnie muszą mieć odpowiednią ilość środków konserwujących, aby poleżeć na półce.

Recenzję można obejrzeć na kanale video Najsmaczniejszy Blog:

Zapraszam na kolejne spotkanie z przekąskami niedługo.

Egzotyczne przekąski – robaki i kalmary

Egzotyczne przekąski to nowy cykl na blogu, któremu będzie towarzyszyć wideo – tym razem po polsku. Ponieważ na razie nie mogę się wybrać do Tajlandii, Chin itp. sprowadziłem cząstkę tych krajów do domu. W pierwszym odcinku przekąski na bazie różnych stworów – lądowych i morskich. Spróbowanie wymaga nieco odwagi, zaprosiłem do wspólnej degustacji moich przyjaciół, którzy do tej pory nie jedli takich rzeczy.

 

Egzotyczne przekąski - robaki i kalmaryq

Egzotyczne przekąski – robaki i kalmary

Suszone kalmary

Ta wersja różni się od tego, co próbowałem i co można kupić  u nas w Kuchniach Świata, albo od tego, co kupiłem w Kaliningradzie – przede wszystkim są pokryte sosem  – słodkawym, a poza tym są dość pikantne (mimo, że otworzyłem paczuszkę, która nie miała ogniska na opakowaniu…). Mają silny morski zapach. Moim zdaniem dobrze nadają się na zagryzkę do popitki. Tak tylko do jedzenia trochę za ostre jak dla mnie.

Kalmary suszone pikantne

Kalmary suszone pikantne

Smażone świerszcze

Są chrupiące, nie mają szczególnego zapachu. Smakują lekko orzechowo, są wystarczająco miękkie, żeby chityna, czy nóżki nie przeszkadzały. Na koniec pozostaje lekko słodki smak. Świerszcze, które próbowałem na finale Bloger Chefa bardziej mi smakowały, były pikantne i chrupiące (ale przyrządzane na świeżo), natomiast były bardziej twarde i wchodziły w zęby. Bezpieczna przekąska, może nie jakoś porywająca smakowo, ale fajna. Czeka mnie jeszcze druga paczka o smaku nori.

Smażone świerszcze

Smażone świerszcze

Poczwarki motyla (prawdopodobnie jedwabnik)

To ciekawsze doznanie smakowe. Są wysuszone, miękkie i lekkie. Mają intensywny zapach orzeszków ziemnych, nieco tego pozostaje w smaku. Nie są tak chrupiące jak świerszcze, ale dość przyjemne.

Poczwarki motyla

Poczwarki motyla

Nie było tak strasznie 🙂 . Jak dla mnie nie są to super przysmaki (może oprócz kalmarów, ale nieco mniej ostrych), ale nadają się do chrupania. Co kraj to obyczaj. Wygląd opakowań jest też typowy dla tamtej części świata – ze specyficznym humorem.

Obejrzyj relację video z degustacji na kanale Najsmaczniejszy Blog  :

subskrybuj, aby dowiedzieć się o następnych !

 

 

 

Restauracja IKEA Poznań – nowe menu – maj 2016

Restauracja IKEA Poznań – szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będe pisał na ten temat na blogu, ale życie zaskakuje 🙂 .  Restauracja przeszła dwie zmiany – przemeblowanie, częściowo nowe meble (np. fajne ławy) i nowe pozycje w menu. Poznańscy blogerzy zostali zaproszeni do degustacji, dzięki czemu dowiedzieliśmy się paru ciekawostek, które nie są powszechnie znane.

Tym razem nie będe pisał o wystroju, czy obsłudze. Jak wygląda ta restauracja – wiadomo – nowoczesny, skandynawski design, samoobsługa. Trzeba wziąć pod uwagę, że to prawdziwy kombinat. Wydaje sie tu setki dań dziennie, a w weekend to wolę nawet nie wiedzieć.

Ja sobie wybrałem menu zawierające i dania sezonowe, nowe i te stare:

  •  sałatka z buraków
  • krewetki na parze z sosem koperkowym
  • chłodnik litewski
  • szynka wolno pieczona z puree ziemniaczanym i borówkami
  • sorbet truskawkowy (a właściwie koktajl)
  • camembert panierowany z sosem holenderskim
  • tarta Daim
  • zielona herbata z trawa cytrynową
  • kawa
Restauracja IKEA, Poznań

Restauracja IKEA Poznań

Ta restauracja to bardzo specyficzne miejsce – nie jest to ani lokal, do którego się idzie specjalnie, żeby zjeść coś dobrego, ani lokal, do którego się wpada po drodze, na ulicy i bierze jedzenie do ręki. Tam się idzie na zakupy do sklepu, a przy okazji jeśli jest się głodnym – coś połknąć – szybko i w miare przyzwoicie. Chociaż… ja się przyznaję, że od czasu do czasu jechałem tam specjalnie, żeby zjeść ich golonkę pieczoną w kapuście – jest rewelacyjna, chociaż można trafić na przesoloną lub nieco wysuszoną (jesli to są ostatnie sztuki).

Zacznijmy od początku – zawsze się zastanawiałem, czy te dania są z mrożonki, czy są robione na miejscu. Druga rzecz – to czy we wszystkich IKEAch w Europie jest takie same menu. Kiedyś mieszkałem blisko IKEA w Kopenhadze (a właściwie w Gentofte) i byłem tam na jakimś śniadaniu, ale już nie pamiętam menu, restauracja wygląda tak samo. Menedżer restauracji wyjaśniła, że jest z tym różnie – np. słynne kuleczki mięsne (Köttbullar) są po prostu z mrożonki – te same możecie kupić w sklepiku. We wszystkich restauracjach podaje się właśnie te kulki i łososia. Reszta to lokalna inwencja, chociaż starają się używaż też swoich produktów np. borówek.

Chłodnik – to jest podawane tylko w Polsce, na bazie kefiru, robione na miejscu, łącznie z gotowaniem buraków. Sprzedaje się tego latem wiadra, codziennie. Nie dziwię się, bo ja też to zawsze kupuję. Jak na restauracyjny chłodnik jest naprawdę przyzwoity, gęsty, doprawiony. Ja bym dodał rzodkiewek, czosnku itp, ale na taki przeciętny gust – jest godny polecenia.

Przystawka krewetki na parze IKEA

Przystawka krewetki na parze – restauracja IKEA

Krewetki – taki plus-minus. Przy nas były wyjmowane z pieca, bardzo świeże, całkiem duże, dobrze ugotowane- chrupkie, nie wysuszone. Ten minus to za sos, z kolei za mało przyprawiony, próbowałem je trochę dosolić, ale… uwaga! sól z tych jednorazowych torebek sypie się wartkim strumieniem i ja moje przesoliłem. (Swoją drogą identyczne torebki z solą i pieprzem można spotkać w polskich racjach wojskowych np w tej).

Camembert z sosem – ser jest dobrze usmażony, chrupki, smakiem nie porywa – tzn. jest mdły, sos holenderski nie ma w zasadzie smaku. Tylko dla zdeklarowanych fanów camemberta 🙂

Sałatka z burakami i szpinakiem IKEA

Sałatka z burakami i szpinakiem – restauracja IKEA

Sałatka z buraków pieczonych, szpinaku, słonecznika, fety – trochę trudno mi sie wypowiedzieć. Buraki bardzo dobrze upieczone, pokrojone w cienkie plastry, reszta składników przyzwoita (ser typu Favita, ale to nie restauracja grecka). Wszystko jest świeże. Problemem dla mnie jest to, że sama sałatka nie ma dressingu – przydałaby się oliwa i ocet balsamiczny. Do sałatek trzeba wziąć gotowy dressing Fanexu, który mnie troche przeraża… Jeśli to nie jest dla Was problem to polecam.

Szynka pieczona z borówką IKEA

Szynka pieczona z borówką – restauracja IKEA

Szynka wolno pieczona z borówką i puree ziemniaczanym – to szwedzkie danie bożonarodzeniowe. Tak smakowało w Polsce, że weszło do całorocznego menu. Szynka jest zapeklowana i pieczona przecz całą noc w niskiej temperaturze. Jest soczysta, dobrze doprawiona, pewnie można trafić na wysuszony kawałek, ale ja tego nie miałem. Do tego naprawde dobre borówki. Polecam ! Z innych głównych dań przy stole uznanie zyskał medalion z łopatki – nowa pozycja w menu (spróbuję następnym razem). Ja spróbowałem trochę filetu z łososia i też mi smakował.

Pora na dodatki – sorbet, a właściwie koktajl truskawkowy (truskawki zmiksowane) – jak za tę cenę o tej porze roku było przyzwoity, nie wodnisty. Oczywiście trochę mało truskawkowy i mało słodki – nie jest sztucznie dosładzany. Myślę, że za miesiąc będzie bardzo dobry – wtedy będzie sezon.

Tarta Daim (mrożona, można kupic w sklepiku) – bardzo dobra, – karmel, czekolada, trochę ciasta… to zawsze uzależnia i smakuje, co tam, że z mrożonki 🙂 .

Polecam też kawę – świeżo mielona w ekspresie, o bogatym smaku, nie za bardzo spalona. Z napojów zdecydowanie najlepsza herbata zielona z trawą cytrynową (na zimno) – nie słodka, lekko kwaskowa. Strzał w dziesiątkę.

Korzystając z wizyty zajrzałem do sklepiku i kupiłem sezonowy produkt – Sill sommar czyli letni sledź. Lubię śledzie po skandynawsku, szkoda, że nie mają tu takiego wyboru jak w Szwecji.

Sill sommar IKEA

Sill sommar IKEA

Jest to dość duży słoik sledzi w śmietanie z dodatkiem ikry śledziowej. Oprócz tego wsród przypraw jest cebula w proszku, jalapeno, limonka (aromat), por, szczypiorek. Jest też fura konserwantów – ten produkt, który stał w lodówce ma okres przydatności… rok.

Sill sommar - śledź z IKEA

Sill sommar – śledź z IKEA

Jeśli chodzi o wrażenia smakowe to ta ikra jest świetna, takie małe grudki słoności na języku, fajny jest tez dodatek papryki i limonki. Śledź jest też dobry (ja przynajmniej lubie takie słodko-kwaśne smaki). Całość wrażenia psuje sam sos – nie jest to zwykła śmietana (zawiera odrobinę śmietany w proszku), ma taką ciągnącą, kisielowatą konsystencję. Trochę szkoda, ale coż – przemysłowa produkcja….

O tej wizycie możecie też poczytać na blogu Grażyny.

 

Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem Terravita

Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem to wersja klopsików z dodatkiem z kuchni meksykańskiej czyli gorzką czekoladą. Całość jest połączeniem wielu smaków: ostrego, kwaśnego, gorzkiego i słodkiego – czyli nie będziecie się nudzić 🙂 . Czekolada występuje w makaronie oraz jako dodatek do całej potrawy. Do stworzenia tej potrawy zainspirowała mnie nowa, polska seria czekolad z Terravity o zawartości kakao 70%.

Kilka słów o samych czekoladach: spróbowałem ich 2 rodzaje: nadziewane (cytrynowa, wiśniowa, miętowa) oraz pełne (z pomarańczą, muesli i bez dodatków). Jak na mój gust wersje nadziewane są zbyt słodkie, (mimo kontrastu z gorzką czekoladą), chociaż degustacja w szerszym gronie pokazała, że części osób to odpowiadało. Czekolady pełne mi smakowały. Mają piękny zapach, nie są za słodkie, nie są za gorzkie. Sama czekolada jest dobrego gatunku, dodatki urozmaicające dobrze dobrane. Trzeba też pochwalić apetyczne opakowania.

Czekolada gorzka 70% - Terravita

Czekolada gorzka 70% – Terravita

Używając czekolady bez dodatków stworzyłem danie, gdzie dodaje ona ciekawego smaku do kwaśnego sosu i pikantno-słonych klopsików. Użyłem mięsa z indyka, które jest chudsze, ale można z powodzeniem użyć wołowiny. Przy okazji poćwiczyć można też wyrób domowego makaronu. Przepisów na makaron jest wiele, są dość podobne, ja zdecydowałem się bazować na przepisie z blogu Kwestia Smaku.

Składniki (na 3 osoby):

makaron

  • 300g mąki pszennej
  • 3 jajka
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 1 1/2 łyżeczki oleju/oliwy
  • 3 łyżki wody
  • 10 łyżeczek gorzkiej czekolady startej na tarce o małych otworach

pulpety

  • 500g mięsa mielonego z indyka (ew. wołowina)
  • 1 jajko
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej w proszku (najlepiej wędzonej)
  • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
  • 1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
  • 1/2 łyżeczki kuminu w proszku
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka oregano
  • olej do smażenia (ja użyłem kokosowy, może być rzepakowy)

sos

  • 500 ml passaty pomidorowej (rzadki przecier)
  • 2 cebule
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • szczypta cukru
  • pieprz
  • sól
  • olej do smażenia

do tego tarta czekolada do posypania

Jak to zrobić ?

makaron

  1. Na blat przesiej mąkę, wymieszaj z solą i startą czekoladą uformuj kopczyk. W środek wbij jajka, dolej oliwę i stopniowo łącz ze sobą składniki zagarniając mąkę do środka. Zagnieć gładkie i sprężyste ciasto, uformuj kulkę. Zawiń w folię i odstaw na ok. 1/2 godziny.
  2. Ciasto podziel na pół i kolejno rozwałkowuj na placki, podsypując mąką. Zwiń je w rulon i pokrój w paski o szerokości ok. 1 cm. Rozsyp kluski po stolnicy. Powtórz z drugim plackiem. Przełóż na ściereczkę do wyschnięcia (ok. 2-3 godzin).
Domowy makaron czekoladowy

Domowy makaron czekoladowy

pulpety

  1. Wszystkie składniki wymieszaj i wyrób na jednolitą masę. Uformuj kulki o średnicy ok. 3 cm
  2. Usmaż na oleju, po 2-3 minuty na każdej stronie. Nie muszą się w środku dosmażyć, będą się dusić w sosie.
Pikantne klopsiki z indyka

Pikantne klopsiki z indyka

sos

  1. Obierz i pokrój cebulę w kostkę, podsmaż na oleju do zeszklenia
  2. Wrzuć słodką paryke i przesmaż chwilę
  3. Wlej passatę i dodaj przyprawy. Jeśli nie masz passaty mogą byc pomidory pokrojone z puszki lub koncentrat z dodatkiem wody.
  4. Jak się zagotuje włóż klopsiki i duś na małym ogniu pod przykryciem 20-30 minut, jeśli sos jest za gęsty dolej trochę wody.
Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem

Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem

Zagotuj posoloną wodę i wrzuć makaron. Gotuj 3 minuty, odcedź, podaj z klopsikami i sosem, posyp lekko czekoladą – tak, aby lekko czuć jej smak i nie stało się to deserem 🙂 . Proponuję postawić czekoladę na stół, aby każdy doprawił do smaku. Można też ją dodać do sosu pod koniec gotowania.

 

SMACZNEGO !

Tokaji Hárslevelű – wino białe, półsłodkie, Bodvin, 2011

Opinia na temat wina Tokaji Hárslevelű z winnicy Bodvin na Węgrzech.  Jakiś czas temu obiecałem sobie nie pisać recenzji produktów, a zwłaszcza win (bo daleko mi do enologicznych ekspertów), ale nie mogłem się powstrzymać. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi… jak śpiewał kiedyś Jerzy Stuhr. Wino to zaskoczyło mnie na tyle i ma tak wyjątkowy smak, że postaram się go opisać, aby Was zachęcić, zwłaszcza, że jest na każdą kieszeń. Kupiłem je w sklepie winiarskim na Strzeszyńskiej w Poznaniu za całe 22 zł.

Tokaji Hárslevelű - wino białe, półsłodkie, Bodvin, 2011

Tokaji Hárslevelű – wino białe, półsłodkie, Bodvin, 2011

Kolor

jasnosłomkowy, nie zdradzający słodkości i intensywności

Bukiet zapachowy

przede wszystkim owocowe aromaty, bardziej w stronę cytrusów i jabłek

Smak czyli niebo w gębie

Tu się nagle zaczyna eksplozja. Wino jest półsłodkie, ale nie bardzo słodkie. Lekka kwasowość zderza się z owocową słodkością. Na myśl przychodzą wina z późnych zbiorów, ale na koniec jest pełne zaskoczenie – lekko ziołowy, goryczkowy posmak jak w Gewurztraminerze wyprowadza to wino z kategorii zwykłych popijaczy deserowych do szlachetnych trunków. Dość dobrze skomponował mi się nawet z ostrym serem jakim jest Bleu d’Auvergne.

Słowem polecam, polecam – na deser, do serów, odpowiednio schłodzone. Wino ma 13 Voltów i intensywny smak, więc polecam również z nim uważać.

Polskie sery farmerskie, sklep Ser Lanselot, Sopot, ul Haffnera 6

Recenzja sklepu Ser Lanselot i selekcji polskich serów farmerskich tam zakupionych.
Ten wpis nie jest dla wszystkich, tylko dla smakoszy serów :). Polskich serów, które jakością dorównują francuskim, belgijskim….

Korzystając ze świątecznej wizyty w Trójmieście odwiedziłem znany w kulinarnych kręgach sklep Ser Lanselot w Sopocie.
http://serlanselot.pl/
Sklep był opisywany w jednym z wydań magazynu Kuchnia i miałem okazję zaskoczyc Pana Grzegorza w pierwszy dzień po świętach jak rozpakowywał swoje sery na półki…
Pan Grzegorz jest wyjątkowym człowiekiem, bo oddał się swojej pasji porzucając poprzedni zawód dziennikarza. Szanuję bardzo takich ludzi. W swoim sklepie oferuje sery polskie, a także odpowiednie dodatki, czyli wina, oleje, miody, konfitury, akcesoria do krojenia i podawania sera, w tym naprawdę boskie z holenderskiej firmy boska.com … Wie wszystko o tym, co sprzedaje, potrafi doradzić i kocha to, co robi…
Ser Lanselot i sery w nim sprzedawane to nie ukrywam propozycja dla smakoszy. Mam na mysli to,że najtańszy ser jaki tu kupiłem (Koryciński) kosztował 60 zł/kg. Nie chodzi o to,żeby się najesc,ale zeby skosztować. Potraktowałem to jako prezent gwiazdkowy. Trzeba przyznać,że sklep trzyma klasę. Sery były owinięte w woskowany pergamin, w którym bez problemu przeczekały 2 tygodni i papierową torebkę.

Teraz do rzeczy , czyli o serach….

Sery z Lanselota

Sery z Lanselota

Koryciński dojrzewający – pierwszy z prawej

suchy, oscypkowaty w charakterze, ale nie tak słony, lekka goryczka, jadalna skórka (którą uwielbiam), lekko szczypiący w posmaku. Dobry wybór dla początkujących w dojrzałych serach – umiarkowany smak i zapach.

Owczo-krowi – w środku

wyraźny zapach dojrzałego sera, twardy, od pierwszego kęsa mocny,dojrzały (jak mówi Pan Grzegorz – kontrowersyjny…) smak, lekko piekący w język, kruszacy się, niejadalna skórka (wosk), która nadaje lekki posmak wosku

Kamyk Sudecki autorstwa Lucyny i Sylwestra Wańczyków
to dopiero odkrycie ! posypany popiołem, na którym wyrosła szlachetna, cieniutka pleśniowa skórka. Ser miękki, ale jędrny, posiada piekny zapach,lekko czosnkowy, troche w stylu Brie, ale bardziej słony. Da się wyczuć lekką kwaskowatość, kremowa konsystencja. Warty spróbowania

kamyk sudecki w przekroju

kamyk sudecki w przekroju

Dobrze taki mocny ser przepłukać winem. Ja użyłem chorwackiego proška, które jest słodkie, intensywne i pasuje do mocnych serów, ale wino p. Grzegorz też pomoże dobrać 🙂