Gravad lax – łosoś na sposób Grzesiowy

Smakowita alternatywa dla łososia wędzonego. Proste w wykonaniu, apetyczne w wyglądzie, rewelacyjne w smaku.

Składniki :

  • 500g fileta z łososia
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżki soli przyprawowej
  • pęczek koperku

Jak to zrobić ?

  1. Przygotuj sól przyprawową Grzesia- można ją również używać do przyprawiania mięs. Zmieszaj kilogram średnioziarnistej soli morskiej i kilogram zwykłej. Możesz użyć 15% peklosoli. Do tego dodaj ulubione przyprawy -koniecznie liść laurowy, jałowiec, pieprz czarny i około 6 ząbków czosnku. Poza tym może być kolendra, kminek,kozieradka lub to,co lubisz – wszystko rozgniecione.
  2. Zmieszaj sól i cukier, koperek posiekaj
  3. Filet pozbaw skóry i ości, posyp mieszanką ze wszystkich stron i wstaw w zamkniętym pojemniku do lodówki
  4. Raz dziennie przewracaj i wylewaj płyn (niektórzy nie wylewają).
  5. Marynowanie trwa w tempie ok 0,5 cm grubości fileta na dzień. Jeśli jest nierówny cieńszą część można jeść wcześniej :). Filet ciemnieje i staje się trochę przezroczysty. Krój w cienkie plasterki
Gravad lax na kanapce z serkiem...

Gravad lax na kanapce z serkiem...

Gravad lax po 1 dniu marynowania

Gravad lax po 1 dniu marynowania

Według zasad żywieniowych – ponieważ jemy surową rybę – powinna ona być przemrożona przez 48 godzin w celu pozbycia się ewentualnych pasożytów. Ja pominąłem ten etap i zjadłem już kilogram… ale pisze o tym dla porządku. Oczywiście zamarynowany łosoś może stać 2-3 dni w lodówce,ale nie jest produktem trwałym.

Smacznego !

Restauracja Polka,ul. Świętojańska 2, Warszawa

Słynne miejsce, polska kuchnia, warto spróbować. Na występach gościnnych miałem okazję odwiedzić tę restaurację mieszczącą się tuż przy Placu Zamkowym.

http://www.restauracjapolka.pl/polka

Polka

Polka

Powyższa wizytówka – co do sylwetki – nieco przypomina mi Panią Magdę i jej fryzurę 🙂 – co obsługujący Pan był łaskaw skwitować zduszonym śmiechem 🙂

Wystrój

Lokal jest urządzony gustownie i podzielony na kilka stref (zdaje sie 7) o nieco różniącym się wyglądzie. Ladnie jest zaaranżowane wejście, ściany i sufit pokryte są malowaniem w motywach kwiatowych- widać rękę Pani Magdy i jej malarskie wyczucie. Do tego dobrane meble – tradycyjne, ale nie siermiężne. Proste sztućce, papierowe, białe serwetki. Mi się najbardziej podobała sala w piwnicy – z biało nakrytymi stołami, w pastelowych kolorach, z podłogą naśladująca stare, hiszpańskie kafle, oraz druga – w kolorach czerwieni i złota- w której znajduje się bar. W lokalu pali się dużo świeczek, świec… także na podłodze.

Na podkreślenie zasługuje element wystroju,który Pani Magda akcentuje w swoich wypowiedziach – mianowicie… zapach. Od wejścia pachnie przyjemnie. Jest to zapach kwiatowy pomieszany z zapachem dobrego jedzenia. Na schodach prowadzących do piwnicy (jedna sala i WC) panuje zapach kwiatowy – wiadomo,że chemiczny,ale nie nachalny i nie jest to prosty dezodorant…

Obsługa

Bardzo poprawna. Pojawiała się kiedy trzeba, a Pani Manager miała oko na wszystko. Po krótkich namowach udało się również zmienić stolik na inny.

Jedzenie

Przystawka

Wątróbka w gorczycy marynowana podana na prażonych jabłkach z cebulką

Kawałki drobiowej wątróbki usmażone wzorowo- miękkie, ale nie krwiste, różowe w środku w towarzystwie kawałków jabłek i sosu musztardowego. Dla mnie była wyczuwalna trochę nuta balsamico, generalnie ciekawa koncepcja podania wątróbki na kwaśno. Dla mnie trochę za kwaśna,ale warta uwagi. Danie podane ładnie na patelni, po wiejsku. Obsługa ostrzega o gorącej patelni. Prawidłowo.

Wątróbka w gorczycy marynowana podana na prażonych jabłkach z cebulką

Wątróbka w gorczycy marynowana podana na prażonych jabłkach z cebulką

Placki ziemniaczane z kremowym sosem grzybowym

Trzy nieduże placki ziemniaczane, cienkie, smaczne, z lekką  nuta czosnku. Do tego sos śmietanowo-grzybowy. Grzyby leśne, świeże (tzn nie suszone) i śmietana – poezja.

Danie główne

Kaszanka na okrągło z pieca podana z musem z jabłek i musztardy

Danie to wymaga szczególnego komentarza. Na patelni podane 2 kiszki kaszanki w towarzystwie sosu jabłkowo – musztardowego.  Sos nadaje słodko-ostrego smaku, który łącząc się z kaszanką tworzy rozpływającą się w ustach całość. Niebanalny pomysł na podanie zwykłej potrawy. Do tego jadłem puree ziemniaczane z musztardą francuską (ciekawe, choć nie rzuca na kolana) i ogórki kiszone w bukiecie z tymiankiem (obie rzeczy płatne osobno). Ogórki, których byłem ciekaw były najsłabszym punktem całego wieczoru. Tymianek – jak się okazało 0 nie był użyty w kiszeniu, ale był po prostu gałązką dodaną do pokrojonych , zwykłych ogórków – niezbyt jędrnych,  mocno zakwaszonych. To element, który warto podciągnąć do wyszukanego poziomu kuchni, w który celuje Pani Gessler.

Kaszanka na okrągło z pieca podana z musem z jabłek i musztardy

Kaszanka na okrągło z pieca podana z musem z jabłek i musztardy

Zapiekana korona z żeber podana na sosie z pieczonej papryki oraz cebuli

Korona sugeruje,że żeberka będą zwinięte w wieniec i będzie ich dużo. Korona okazała się raczej… koronką. Jeśli ktoś jest bardzo głodny to będzie miał pewien problem… Ale trzeba przyznać,że była to końcówka młodych żeberek, do połowy pozbawiona kości i bardzo smacznie upieczona. Mam na myśli to,że nie jest jakoś mocno, czy oryginalnie doprawiona, ale przyzwoicie upieczona i mająca smak … właśnie upieczonego mięsa – prawdziwy. W środku korony znajduje się uduszona cebulka i papryka, wszystko jest podlane paprykowym sosem. Smakowite, choć niezbyt obfite.

Zapiekana korona z żeber podana na sosie z pieczonej papryki oraz cebuli

Zapiekana korona z żeber podana na sosie z pieczonej papryki oraz cebuli

Do tego wszystkiego skosztowałem grzanego wina (piękna harmonia z cytrusami, goździkami, korzeniami i owocowym dodatkiem – porzeczkową lub wiśniową galaretką) oraz advocata, który zdaje się mieć dodatek karmelu lub kaimaku. Oraz odpowiednią moc… być może jest robiony na miejscu. Na desery nie wystarczyło miejsca.

Podsumowując….

Restauracja Polka  to warte uwagi przedsięwzięcie,choć nie wszystko powaliło mnie na kolana. Polska kuchnia podana nie na surowych, góralskich dechach, ale z pewnym wyrafinowaniem – jak w szlacheckim dworku. W dobrej atmosferze, z dobrą obsługą. W takie miejsce można pójść z przyjaciółmi, można zaprosić zagranicznych gości. Na dodatek w znośnych (a jak na warszawską Starówkę rewelacyjnych) cenach. Jak się chce to można…. A miejsca – zwłaszcza na weekend – lepiej rezerwować z wyprzedzeniem.

Na podsumowanie powiem,że na przystawkę czekaliśmy ok 45 -50 minut (na usprawiedliwienie można podać,że w sali obok było kilkunastoosobowe towarzystwo). Potem było szybciej. Ale… tego upływu czasu nie było czuć. Grzane wino, spokojna atmosfera, zapach, poczucie,że ktoś tam w kuchni już pracuje i nie zapomniał. Kelnerzy pojawiający się co jakiś czas dają też możliwość sprawdzenia, co się dzieje albo zamówienia napojów.

Z chęcią wybiorę się przy okazji do Polki w Żelazowej Woli – nieco inne menu,ale jakość zapewne podobna…

Królik pachnący ziołami

Aromatyczny, ziołowy smak połączony z zaostrzonym akcentem sera.  Proste i szybkie danie wymyślone z potrzeby chwili. Mrożone tuszki królicze można kupić w cenie wieprzowiny,a są dużo delikatniejsze i chudsze…

Składniki (na 1 osobę) :

  • 200 g mięsa królika
  • 50g dobrego sera z niebieską pleśnią (ja użyłem Gorgonzoli)
  • 1 łyżka suszonej szałwii
  • 1 łyżka suszonego (a lepiej świeżego) estragonu
  • 2 łyżki jogurtu greckiego
  • 2 łyżki (kostki) mrożonego szpinaku (ale nie mielonego…)
  • oliwa do smażenia
  • dodatki: kasza, ryż, łagodne pikle, papryka świeża

Jak to zrobić ?

  1. Pokrój mięso na małe kawałki, rozgrzej oliwę, podsmaż mięso – około 10-15 min, w zależności od wielkości kawałków – sprawdź krojąc je i zaglądając do środka 😉
  2. Na patelnię razem z mięsem dodaj szpinak,żeby się rozmroził, posól i popieprz
  3. Dodaj zioła, podsmaż chwilę, wymieszaj ze szpinakiem
  4. Dodaj ser i rozpuść go,  dodaj jogurt, wymieszaj i podawaj
  5. Delektuj się wspaniałym zapachem i bogatym smakiem 🙂
Królik pachnący ziołami

Królik pachnący ziołami

Smacznego !

Restauracja Papavero, ul. 3 Maja 46, Poznań

Wykwintna restauracja, z dbałością o szczegóły, z lekkim mieszanym uczuciem…. Dziś miałem okazję skosztowania bardzo zachęcającej restauracji, w której na wiele dań miałem ochotę. Znalazłem ją dość przypadkowo w internecie szukając miejsca na służbowe spotkanie..

Przede wszystkim trzeba powiedzieć,że na talerzu jest widoczna dbałość o surowiec, wykonanie, szczegóły, wygląd. Jest naprawdę pięknie.

http://www.papavero.poznan.pl

Wystrój

Trudno mi zrozumieć koncepcję restauracji. Po nazwie i trochę wystroju wydaje się,że to włoska- ale zarówno wygląd, jak i karta jest niezbyt włoska…

Lokal ma wystrój w stylu włoskim (nie jest to niespodzianką…), ale bez przeładowania. Nie jest to ten stopień „włoskości” co w Alexandrze… (cudzysłów nieprzypadkowy). Trochę wiejsko, trochę sielsko,ale szczerze mówiąc… lekko kiczowato. Może na moje wrażenie miały wpływ walentynkowe słodko-sercowe ozdoby. Generalnie ciężko tam znaleźć np. autentyczne włoskie artefakty…

Muzyka – standardy w stylu Sinatry… to chyba nie z Italii? Konia z rzędem temu, kto się w tym połapie.

Obsługa

Obsługiwało dwóch kelnerów, generalnie dobrze poinformowanych i potrafiących doradzić. Byłem w restauracji 3 godziny. Przez ten czas przewinęło się w sumie 10 gości… Od mojego przyjścia i podania karty upłynęło 15 min,w których nic się nie stało oprócz podania herbaty… ale jak już zaczepiłem kelnera to przyjął zamówienie. Pod koniec też trzeba było ścigać pana, żeby zapłacić. Poza tym nie można się przyczepić. Po zamówieniu digestifu, którego okazało się nie być dostałem inny – na koszt firmy (pierwszy raz kosztowałem Fernet-Branca, który widziałem wiele razy,ale jakoś mnie nie kusiło spróbować – polecam !!) . W sumie – aspiracje kuchni nie do końca zgadzają się z wystrojem i czujnością obsługi…

Jedzenie

Czekadełko

Miniaturowe bułeczki, ciepłe, do tego masło ziołowo-czosnkowe i smalec. Całkiem przyzwoite.

Przystawka

Tradycyjny befsztyk tatarski z polędwicy wołowej z ogórkiem, cebulą, marynowanymi pieczarkami i filetami anchois

Całe wieki nie jadłem tatara. Ostatnio jak zobaczyłem polędwice wołową w sklepie to nie dość,że nie była zbyt świeża to kosztowała 97 zł/kg… Nadarzyła się zatem okazja. Świeża (mam nadzieję) polędwica, zmielona w maszynce, do tego żółtko, ładnie ułożone anchovies, na tym czarna oliwka, pięknie, drobniutko posiekany ogórek i cebula. Wszystko ułożone w formę gwiazdy z towarzyszeniem papryki czerwonej i marynowanych pieczarek. Zdobione natką pietruszki i gałązkami tymianku. Bardzo efektownie wygląda. Na życzenie podają maggi. Naprawdę miło popatrzeć.

Jeśli chodzi o smak to cóż… surowe mięso jest w smaku neutralne. Z dodatków najbardziej smakował mi ogórek, reszta była OK, z wyjątkiem cebuli – była piekielnie ostra w smaku, więc była jedyną rzeczą,,która została na talerzu. Na plus trzeba dodać,że czekadełko nie zostało sprzątnięte aż do deseru, więc można było sobie dołączyć je do przystawki. Moi koledzy jedli wątróbkę, która wyglądała bajecznie – na żółtych  talerzach…

Danie główne
Pieczony filet z gęsi macerowany Guinnessem i ziołami, podany z ciepłą sałatką ziemniaczaną skrapianą dipem na bazie piwa typu lager

Jak przy takim opisie nie pobudzić wyobraźni…

Znowu pięknie podane danie. Dip w małej kokilce. Tu przychodzi to mieszane uczucie, o którym pisałem na początku. Guiness trudno było wyczuć, chyba,że w kolorze -więc… chyba stracone pieniądze restauratora. Gęsia pierś była apetycznie wypieczona, włókna trochę ciężko się kroiły, ale powiedzmy że to normalne, Piękny kolor. W smaku… bez wyrazu, jakby zabrakło przypraw, nawet pieprzu. Sałatka ziemniaczana to ciekawy pomysł – ładnie posiekany szczypiorek. W stylu niemieckim, tyle że ziemniaki grubiej pokrojone. Ale w smaku… to nie był niemiecki vinegret, w zasadzie było tylko czuć ogórki konserwowe. Szkoda. Nie wyczuwam jaki jest pomysł na to danie. Najlepszy z tego wszystkiego był „dip”, sos właściwie- z delikatnym,ale wyraźnym smakiem. Moi koledzy jedli typowo poznańską kaczkę z pyzami i modrą kapustą. Wyglądała pięknie, było to prawie pół kaczki….

Pieczony filet z gęsi macerowany Guinnessem

Pieczony filet z gęsi macerowany Guinnessem

Deser

Creme brulee

Ups! w internetowym menu jest literówka :). Tym razem oprócz pięknego wyglądu również cudowny smak i konsystencja. Karmel na wierzchu, pod spodem waniliowy, półpłynny krem (co nie zawsze się udaje…). Nic dodać nic ująć. Dodatki na talerzu : filecik z pomarańczy, melon i grapefruit wraz z malinowym coulis do smaku wiele nie wnoszą,ale zdobią. Brawa dla Pana Sebastiana Kaczmarka.

Creme brulee

Creme brulee

Podsumowując…

Do kompletu wrażeń należy dodać, że piliśmy włoskie, absolutnie zjawiskowe wino- delikatne, wyważone, wytrawne, a jednocześnie nie zakłócające delikatnego smaku potraw. Obiecuję dowiedzieć się jak się nazywało, bowiem nie ma zdaje się go w internetowej karcie win. Na koniec „od firmy: zaserwowano nam własnej roboty limoncello – cytrynowo-limonkowe. Pomimo, że przypadło nam średnio do gustu- było zbyt słodkie – to godna pochwalenia inicjatywa- podawanie własnych nalewek… brawo Panie Sebastianie.

Lokal z wyższej półki cenowej. Spokojnie można zaprosić tam gości, choć ja bym lepiej czuł się w wystroju,który dorównuje działom sztuki, które są na talerzu. Zawartość menu i przede wszystkim sposób podania robi wrażenie. Jeśli chodzi o smak … to nie mam jednoznacznego zdania- moim zdaniem wygląd przewyższa smak. Niemniej jednak intryguje mnie nadal łosoś zawijany w nori (kiedyś próbowałem to zrobić sam i mi nie wyszło…), polędwica z foie gras i sarnina… Mam nadzieję tam zawitać, żeby spróbować innych pozycji menu. Wtedy uzupełnię tę recenzję o inne wrażenia…

Chrupiące krążki cebulowe – przystawka karnawałowa

Fajna rzecz na imprezę, albo do piwa.  Naprawdę chrupiące i smaczne, nawet po jakimś czasie. Przepis podpatrzony u kolegów z USA… http://www.youtube.com/watch?v=0Mz4NTozNXw&feature=related . Wypróbowane w spolszczonej wersji… Panierka panko daje większa objętość (na zdjęciu), ale bułka tarta smakuje i chrupie tak samo, bo sekret podobno jest w puree. W karnawale w sam raz. U mnie było na Sylwestra….

Składniki :

  • 4 średnie lub duże cebule
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej
  • 2 łyzki puree ziemniaczanego w proszku
  • szklanka zimnej, gazowanej wody mineralnej
  • panierka panko lub bułka tarta
  • ostra papryka w proszku
  • olej słonecznikowy do smażenia

Jak to zrobić ?

  1. Przygotuj ciasto: wymieszaj mąki, puree, wodę i paprykę (dość sporo – powinno być czerwonawe) i odstaw na 10 min
  2. Pokrój cebulę w krążki, panko lub bułkę tartą wysyp na talerz, przygotuj 2 widelce – jeden do ciasta, drugi do panierki
  3. Rozgrzej olej do 180 st C
  4. Zanurz krążki cebuli w cieście i obtocz je w panierce, smaż na złoto-brązowo
  5. Osącz na papierowym ręczniku i posól dość mocno do smaku
Chrupiące krążki cebulowe- karnawałowa przystawka

Chrupiące krążki cebulowe- karnawałowa przystawka

Smacznego !

„Dżem” bekonowy – wersja polska

Dodatek do kanapek, hamburgerów, według specjalistów od tematu – czyli Amerykanów… Nieco zmodyfikowany do polskich warunków… Oryginalny przepis u zadymiarzy od Bradleya… http://forum.bradleysmoker.com/index.php?topic=21010.msg256695#msg256695. Warzenie tej potrawy trwa w sumie ok 4 godzin,więc warto to zaplanować na weekend. Ale pachnie zabójczo i smakuje bosko… więc warto… I chyba lepiej zacząć od razu od podwójnej ilości składników…. 🙂

Składniki:

  • 0,5 kg bekonu / boczku wędzonego
  • 1 duża cebula, ćwiartki pokrojone w plastry
  • 4 ząbki czosnku, zgniecione/posiekane
  • 1 szklanka mocnej kawy
  • 2 łyżki cukru (najlepiej brązowego)
  • 4 łyżki ciemnego miodu
  • 1/4 szklanki octu jabłkowego
  • pieprz do smaku

Jak to zrobić ?

  1. Boczek pokrój w małą (0,5 cm) kostkę, usmaż na średnim ogniu w garnku o grubym dnie,aż się lekko zrumieni
  2. Odcedź boczek łyżką cedzakową, pozostaw ok łyżki tłuszczu. Jeśli boczek jest chudy,możesz dodać olej. Na tym podsmaż cebulę,aż będzie przezroczysta
  3. Dodaj boczek i pozostałe składniki. Na małym ogniu duś wszystko 2-3 godziny. Mieszaj co 20-30 min. Jeśli płyn się wygotuje dodaj 1/4 szklanki wody .
  4. Zostaw na pół godziny,az się ochłodzi, zmiksuj lekko blenderem i dopraw do smaku pieprzem. Przechowuj w lodówce w zamkniętym słoiku
"Dżem" bekonowy

"Dżem" bekonowy

MNIAM !!!

Cactus Factoria,ul. Ślusarska 5, Poznań

Moja recenzja jest dość wyrywkowa, bo miałem okazję spróbować tylko 2 dań, ale daje pewne pojęcie o lokalu. Nie pretenduję do bycia najbardziej  obiektywnym…

http://cactusfactoria.pl/index.html

Wystrój

Lokal ma stosowny koloryt dostosowany do skojarzeń z kuchnią hiszpańską i meksykańską – czyli czerwono – czarny. Urządzony jest estetycznie, na ścianach pikowane poduchy, elementy przypominające secesyjne ozdobniki, kwiecista (quasi-japońska) tapeta z kwiatami na ścianie… Wszystko to stanowi mimo wszystko spójną całość. Dość oryginalnym elementem jest post-industrialna aparatura sterowniczo-kontrolna, zapewne nawiązująca do słowa „factoria” w nazwie…

Otóż nad moim stołem na parterze wisiał manometr (?), rury, przekładnia zębata wraz z łańcuchem i monitory LCD (podłączone kablem antenowym, aczkolwiek nieczynne) -wszystko czarne, zaś przy wejściu autentyczna, metalowa tabela z włącznikami i kontrolkami żywcem wzięta z jakiejś sterowni obrabiarek…

Całość uzupełnia muzyka w języku hiszpańskim,we w miare dobrej jakości o natężeniu pozwalającym na rozmowę,ale trochę większym niż tło….

Obsługa

Co prawda tłoku nie było – niedziela, godz 17… ale dwie panie obsługiwały dość sprawnie, przystawkę dostałem po ok 10 min. Współczuję im z powodu konieczności biegania po schodach (zdaje się kuchnia mieści się w piwnicy – co potwierdza wyziew z kratek przed restauracją…). Drugi powód do współczucia to dźwięk gongu,który sygnalizuje konieczność odebrania dania… Jak się tam siedzi godzinę to da się wytrzymać, ale po 10 godzinach…

Jedzenie

Czekadełko

Dwie kromeczki ukrojone z bagietki. Jedna pokryta rodzajem pesto z pomidorów, druga tapenadą z czarnych oliwek (z czosnkiem, ale bez anchovies), w środku kiełki. W sumie miły , choć niewielki przerywnik.

Przystawka / tapas

EMPANADILLAS Z CHORIZO I JAGNIĘCINĄ – estetycznie ułożone 5 pierożków smażonych w tłuszczu. Nadzienie z jagnięciny i chorizo (czuć wędzony smak,ale nie są zbyt pikantne) sprawia przyjemne wrażenie. Ozdoby ze zredukowanego balsamico też się dobrze komponują. Na środku smaczna salsa pomidorowa z warzywami, ostra, ale w granicach europejskiego podniebienia. Pół pierożka jadłem bez salsy, pół z…  Fajny patent polegający na ustawieniu naczynia z salsą na kiełkach- jako podkładce antypoślizgowej….

EMPANADILLAS Z CHORIZO I JAGNIĘCINĄ

Danie główne

HALIBUT Z MELONEM

Ciekawa kompozycja. Na dużym półmisku ryż na sypko, kawałki halibuta pokryte gorgonzolą na blanszowanym melonie, do tego uduszone kolorowe papryki i czerwona cebula, wszystko zalane sosem słodko – kwaśnym na bazie pomarańczy. Tradycyjne ozdoby z balsamico i kiełków… Jeśli na taką kombinacją słono-słodko-kwaśną masz chęć to jest dobry wybór. Wyjadłem zatem wszystko oprócz ryżu, który moim zdaniem był małą wpadką w tym daniu. Ugotowany perfekcyjnie,ale… nie dość,że w słonej wodzie to posypany albo solą z suszonymi warzywami, albo przyprawą do potraw. Uczyniło go to nieznośnie słonym i trzeba było podjadać z boków, gdzie nie był posypany. Zatem… szefowie z factorii… porzućcie tę drogę…

HALIBUT Z MELONEM

HALIBUT Z MELONEM

Podsumowując…

Cactus factoria to lokal z wyższej  cenowej półki. Ma jakąś koncepcję, być może jako klub ma dodatkową wartość ponad restaurację. Widać pewną dbałość o szczegóły – nie idą na łatwiznę i taniość. Na przykład – naczynia, w których jest podawane są dobrze dobrane. U sąsiadów widziałem zupę we wręcz kosmicznych talerzach – wyjątkowo ładnych. Sama aranżacja potraw pokazuje,że to nie bar, gdzie się wrzuca łychą na byle jaki talerz. Czy to jest warte tej ceny…. prawie… moim zdaniem. Na prywatny wypad – hmmm – chyba,że ukochana lubi takie klimaty,a  ukochany chce się postawić. Na służbowy wypad… hmmm.. może być. W każdym razie starają się, trzeba to docenić.

Zupa rybna z koprem włoskim

Lekka zupa warzywno-rybna z charakterystycznym smaczkiem kopru włoskiego. Może przypaść do gustu również osobom,które nie przepadają za rybnym smakiem. Przepis pochodzi z książki wydanej przez Rzeczpospotlitą „Podróże kulinarne-kuchnia francuska”, z moimi modyfikacjami.

Składniki  (na 4 osoby) :

  • 1 średniej wielkości bulwa kopru włoskiego – grubo pokrojona lub 2 łyżeczki nasion – zmiażdżonych w moździerzu
  • 1 duża cebula grubo posiekana
  • 2 ząbki czosnku zmiażdżone
  • 0,75 l wywaru rybnego
  • 1 szklanka wytrawnego, białego wina
  • 6 pomidorów obranych ze skóry i pokrojonych w kostkę (900g) lub 2 puszki pomidorów pelati
  • 500g filetów białej ryby o zwartym mięsie
  • kilka dużych krewetek
  • natka pietruszki
  • oliwa

Jak to zrobić ?

  1. W średnim garnku podgrzej oliwę, podsmaż na tym cebulę, czosnek i koper włoski-aż zmiękną. Ja ponieważ nie mogłem dostać kopru dałem zmiażdzone nasiona i pół selera
  2. Dodaj wywar rybny, wino i 2/3 pomidorów (jeśli są z puszki to wszystkie). zagotuj i gotuj 10 min na wolnym ogniu bez przykrycia
  3. Włóż rybę do zupy i gotuj 15  min pod przykryciem-aż będzie miękka. Wyjmij, podziel filety i włóż do talerzy.
  4. Włóż krewetki i gotuj 3 min, wyjmij z zupy, obierz
  5. Zupę zmiksuj. Wlej do talerzy, posyp natką i pozostałymi pomidorami, włóż krewetki

Zupa rybna z koprem włoskim

Smacznego !

Zupa krem ziemniaczano – selerowa

Mimo,że wydaje się banalna, zupa ta ma ciekawy, delikatny i wyrafinowany smak. Lekki smak selera połączony z nutką słodko-kwaśną. Przepis przypadkowo znalazłem na stronach…. Lidla. Dziś go wypróbowałem i mogę z czystym sumieniem polecić. Zupy jest na 2 dni,ale.. ciągle chodzę i ją podjadam 🙂

Składniki (na 4 osoby) :

  • 350 g cebuli
  • 1-2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżka masła
  • 100 ml czerwonego wina (jeśli dasz białe będzie ładniejszy kolor)
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • sól, pieprz
  • 750 g ziemniaków
  • 250 g selera
  • 1 l bulionu (może być z proszku- warzywny, drobiowy)
  • gałka muszkatołowa
  • kwaśna śmietana
  • kilka plastrów szynki tyrolskiej lub boczku wędzonego

Jak to zrobić ?

  1. Skarmelizuj na patelni cukier i dodaj masło
  2. Podsmaż na tym pokrojoną drobno cebulę, aby była przezroczysta
  3. Wlej na patelnie wino i ocet, podduś 7-10 min
  4. Dodaj pokrojone w grubą kostkę ziemniaki i seler, przesmaż chwilę
  5. Całość wrzuć do gorącego bulionu, zagotuj i gotuj ok 20 min, aż ziemniaki będą miękkie
  6. Zmiksuj, dopraw pieprzem i gałką muszkatołową
  7. Na oliwie podsmaż pokrojoną szynkę lub boczek na chrupko
  8. Podaj ze śmietaną i podsmażonym boczkiem
Zupa krem ziemniaczano - selerowa

Zupa krem ziemniaczano - selerowa

Smacznego !

Letnia, lekka zupa – krem z sałaty rzymskiej

Przepis na zupę,która jest dobra na ciepło i na zimno. Lekki,świeży, kwaskowy smak, minimum kalorii. Przepis pochodzi od duńskiego kucharza Christiana Puglisi (ale urodził się we Włoszech 🙂 ) i był opublikowany w Politikenie. Nie przyszłoby mi do głowy robić zupę z sałaty,ale naprawdę można…

Składniki (na 2 osoby):

  • 2 główki sałaty rzymskiej
  • 1 duża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 200g (2 duże) ziemniaki
  • 200 ml białego, wytrawnego wina
  • 700 ml wody
  • olej do smażenia
  • oliwa z oliwek
  • ocet winny

Jak to zrobić ?

  1. Obierz cebulę i czosnek i grubo posiekaj, ziemniaki obierz i pokrój w kostkę
  2. Z sałaty odetnij koniec i rozdziel liście, zagotuj osoloną wodę do blanszowania
  3. Cebulę i czosnek zeszklij na oleju, wrzuć ziemniaki, smaż chwilę
  4. Wlej do nich wino i gotuj na dużym ogniu,aż prawie zupełnie odparuje
  5. W tym czasie zblanszuj liście sałaty – minut, dwie, zostawiając kilka najmniejszych. Po zblanszowaniu zanurz w lodowatej wodzie, aby nie straciły koloru
  6. Kiedy wino się wygotuje dodaj wodę i gotuj,aż ziemniaki będa miękkie
  7. Zmiksuj zupę, a potem (już nie gotując) wrzuć zblanszowanę sałatę i zmiksuj na gładką masę, dopraw solą (dość sporo), ew pieprzem
  8. Do talerza wlej zupę, włóż małe liście skropione octem winnym, polej lekko oliwą z oliwek (ja użyłem oleju z pestek dyni)

Jeśli zupa ma byc podana na zimno to należy składniki schłodzić przed zmiksowaniem – zachowa wtedy ładny, zielony kolor

Letnia, lekka zupa - krem z sałaty rzymskiej

Letnia, lekka zupa - krem z sałaty rzymskiej

Smacznego !