Restauracja Mama Thai, Gdańsk, Jesionowa 17

Restauracja Mama Thai jest małym lokalem typu street food w Gdańsku Wrzeszczu przy ulicy Jesionowej 17, niedaleko Galerii Bałtyckiej. Znalazłem ją podczas spaceru, ponieważ menu jest wystawione na zewnątrz (a restauracja była zamknięta) mogłem ocenić, że dania nie są przypadkową, azjatycką mieszanką, ale prezentują spójną, tajską całość. Odwiedziłem ten lokal już 3 razy i zamierzam przetestować jeszcze inne pozycje. Sprzedają również na wynos, także przez popularne platformy do zamawiania jedzenia.

Lokal jest mały, ok 16-18 miejsc, ale to nie miejsce na wyprawianie urodzin, albo długie posiadówki. Jest czysto, przyjemne kolory, dość wygodne krzesła. Załoga jest skromna, więc nie obsłużyłaby dużej sali. Obsługuje miła pani (która pochodzi z Nepalu),a gotuje chyba jeden pan. Pani nie posługuje się polskim, ale menu jest po polsku; po angielsku można spokojnie się dogadać. Aha… przy drugiej wizycie pani cię rozpozna 🙂 – takie osobiste traktowanie.

Mama Thai Gdańsk
Mama Thai Gdańsk

Trochę inna wersja zupy Tom, ale naprawdę smaczna. Zaznaczona w menu jako ostra, ale na mój gust w sam raz – dostrojona do europejskiej wrażliwości. Pełna zapachu i smaku, z trzema dużymi krewetkami, świetnie zbalansowane wszystkie smaki. Na wszelki wypadek zamówiłem mango lassi, ale gaszenie pożaru nie było konieczne. Mango lassi idealnie gładkie i przepyszne !

Zupa Tom yam talay - mama Thai Gdańsk
Zupa Tom yam talay – mama Thai Gdańsk

Solidna porcja kurczaka, smażonego w panierce skrobiowej. Tak jak w przypadku zupy – świetny balans smaków – słodki, pikantny i kwaśny dają głębokie przeżycie :).

Kurczak Pad priew wai gan
Kurczak Pad priew wai gan-Mama Thai Gdańsk

Za drugim razem chciałem spróbować kalmary, ale akurat nie było, więc zamówiłem pad thai (który i tak zamierzałem spróbować) – w wersji z kurczakiem. To wydaje się prostym daniem, ale tak nie jest, sekret tkwi w sosie i odpowiednim doprawieniu. Tu zostało podane z orzeszkami obok (chyba ze względu na alergeny) i kawałkiem limonki (jak dla mnie nieco za małym). Całkiem dobry pad thai, chociaż inne dania smakowały mi lepiej. Niedawno jadłem dużo gorszego (w restauracyjce NOM przy Szymanowskiego), ale do tego najlepszego, którego kiedyś jadłem w dowozie,w Warszawie – sporo mu brakuje.

Pad thai z kurczakiem Mama Thai Gdańsk
Pad thai z kurczakiem Mama Thai Gdańsk

Ostatnia wizyta przypadła w dniu, kiedy na dworze było 26 stopni, więc nie miałem ochoty na zupę lub duże dania. Zamówiłem tę przystawkę i sałatkę.
Po pierwsze – to danie jest piękne. Starannie zawinięte sakiewki z ciasta filo, przewiązane szczypiorkiem, wspaniale chrupiące. W środku aromatyczna wieprzowina i ziarna kukurydzy. Wieprzowina była surowa, więc przy smażeniu puściła sok. Symfonia dla zmysłów. Dołączony sos śliwkowy – niekoniecznie. To znaczy smak śliwki dobrze pasuje, ale dla mnie był za słodki.

Sakiewki Thong Thong Mama Thai Gdańsk
Sakiewki Thong Thong Mama Thai Gdańsk

Słynny klasyk. Jadłem to chyba drugi raz w życiu, ale pierwszy był tak dawno,że nie pamiętam jak smakowała.
Zielona papaja – jak się okazało – nie ma jakiegoś specyficznego smaku. W ogóle nie przypomina dojrzałej, jest w pewnym sensie wypełniaczem. O smaku decyduje sos, warzywa w zasadzie – to tylko chrupkość. I tutaj okazał się kunszt kucharza. Proporcja pomiędzy kwaśnym i słonym była bardzo dobra, ilości tych smaków – idealne. Ten sos łatwo „przegrzać” – zrobić go zbyt kwaśnym lub zbyt słonym, wtedy sałatka traci sens, jemy tylko sos. W Mama Thai wiedzą jak to się robi…

Sałatka z papai Som tam Mama Thai Gdańsk
Sałatka z papai Som tam Mama Thai Gdańsk

Warsztaty dzikiej kuchni z Łukaszem Łuczajem

Na warsztaty dzikiej kuchni z Łukaszem Łuczajem wybierałem się od kilku lat. Profesor Łuczaj jest znanym etnobotanikiem i popularyzatorem dzikiej kuchni. Ja mam jego książkę „Dzika kuchnia” i jestem fanem jego kanału na Youtube.

Warsztaty odbyły się agroturystyce Mazurski Folwark, nieopodal Bań Mazurskich w ostatni weekend sierpnia 2025. Normalnym miejscem ich odbywania jest dom Łukasza w Pietruszej Woli na Podkarpaciu, ale ja skorzystałem, że po raz pierwszy odbyły się tak blisko mnie.

To piękne miejsce, nie leżące nawet we wsi, otoczone polami i lasami, parę ujęć możecie zobaczyć na filmie Łukasza, który jest na końcu wpisu. Wieczorem była tam głucha cisza i piękne, czarne niebo z gwiazdami, za dnia – gdakanie kur, klangor żurawi i odgłosy koni.

To były fascynujące dni. Jak oglądanie świetnego filmu przyrodniczego, tylko z możliwością dotknięcia, powąchania, spróbowania i zapytania się. I tak przez 10 godzin dziennie 🙂

Nie trzeba chodzić daleko, przejście 100 m na łące zajmuje godzinę i co chwila jest jakaś ciekawa roślina, o której można opowiedzieć.

Warsztaty dzikiej kuchni z Łukaszem Łuczajem

To opowiadanie to nie taka sucha wiedza jak na lekcji biologii – Łukasz oprócz informacji jak się nazywa roślina, jakie ma gatunki, skąd pochodzi opowiada bardzo ciekawe rzeczy o jej zastosowaniu – zarówno w kuchni, jak i w leczeniu. O tym, jak w historii była wykorzystywana (kiedyś w Polsce ludzie bardzo dużo gatunków dzikich jedli), o tym gdzie na świecie i do czego się ją stosuje. O jakiej porze roku i jaką część rośliny można zbierać i jak ją przygotować.

Po śniadaniu – kosze i łopaty w ręce i szliśmy na pole i do lasu, zrywaliśmy liście, kwiaty, nasiona, korzonki, grzyby i z tego był przyrządzany obiad. Do dyspozycji mieliśmy tylko tłuszcze, przyprawy oraz jajka, makaron i raz użyte ziemniaki.

Przygotowaliśmy kilka dań głównych oraz różne przystawki – głównie,aby poznać smak poszczególnych roślin. Wszystko przygotowywaliśmy na ognisku, co było dodatkowym utrudnieniem, ale i atrakcją.

Co się pojawiło na stole:

  • rodzaj zupy/gulaszu z zebranych warzyw dzikich – w wersji „czystej” (smakowało jak cienka grzybowa) oraz azjatyckiej z mlekiem kokosowym, pastą tom-kha,sosem sojowym. Tych warzyw było bardzo dużo i nie wszystko pamiętam-pokrzywa, podagrycznik, korzenie pięciornika gęsiego, liście babki, żółtlica, gwiazdnica, babka, korzeń kminku, ostrożeń warzywny i polny.
Gulasz warzywno-grzybowy

  • curry pakistańskie z różnych roślin z imbirem, galangal, trawą cytrynową, pastą chilli, podane z ryżem (przepis od pakistańskiego kolegi Łukasza) – bardzo ładnie zbalansowany smak, nieprzesadnie pikantne
Pakistańskie curry
  • Zapiekanka z ziemniaków, podagrycznika i mięty, przesmażonych na cebuli, ze śmietaną i masłem
Zapiekanka z ziemniaków, podagrycznika i mięty
  • Stir fry – z podagrycznika, pokrzywy (warzywa obgotowane), czosnku i imbiru, do tego jajecznica
Stir fry z jajecznicą
  • barszcz – zupa z ukiszonego barszczu zwyczajnego z jajkiem i masłem (bardzo ciekawy smak, ale nie kwaśna). Barszcz miałem okazję też spróbować w postaci nalewki – bardzo złożony i fajny smak
Barszcz z barszczu zwyczajnego


Wsród przystawek najbardziej smakował mi korzeń łopianu smażony z dodatkiem sosu sojowego. Ma konsystencję gotowanych suszonych grzybów (nóżek). Próbowaliśmy też korzeń kukuryczki, słodycze zrobione z kłącza tataraku, orzechy kotewki (przywiezione przez Łukasza z jego stawu, bo na północy ich nie ma).

Kotewka – roślina i orzechy

Osobną uwagę można poświęcić grzybom, które mnie zresztą najbardziej ciekawiły.

To też jadłem 🙂

Ostrzyłem sobie zęby, że nauczę się rozpoznawać jakieś nowe gatunki, ale dużo tego nie było. Niemniej jednak spróbowałem wielu nowych grzybów – kolczaka obłączastego, rydza świerkowego, klejaka, sromotnika bezwstydnego (a dokładnie jego modą postać – „czarcie jajo”), a także 3 rodzajów muchomorów – czerwieniejącego, czerwonego i rdzawobrązowego. Mleczaja białego i gołąbka czarniawego w końcu nie spróbowaliśmy, bo było ich za mało (to znaczy było dużo, ale bardzo robaczywych…).

Czarcie jajo – młody sromotnik bezwstydny (z lewej postać rozwinięta)

Jeśli chodzi o wrażenia smakowe to rydze były dobre, ale reszta niespecjalnie. Już wiem, co to znaczy „grzyb o umiarkowanej wartości smakowej” :). Muchomory były bardzo wygotowane,więc smakowały wodą. Najbardziej kontrowersyjny był sromotnik. Dość chrupiący i o swoisty smaku, nawet przyjemnym, ale niestety w środku tego jaja jest śluz, który nie odparowuje przy smażeniu, tylko się zagęszcza. Konsystencja tej potrawy powodowała u mnie prawie odruch wymiotny, zjadłem może łyżkę…

Napar z kwiatów krwawnika


Pozostałe warzywa – najlepszy jest podagrycznik i żółtnica oraz korzeń łopianu. Smakował mi też napar z kwiatów krwawnika (bardzo dużo różnych naparów piliśmy, np. z macierzanki, piołunu itp.). Dużo z tych warzyw to raczej zielona masa, którą można się pożywić, ale neutralna w smaku. Innym aspektem są wartości lecznicze.

Teraz naprawdę w inny sposób patrzę na trawnik jak idę na spacer :). Absolutnie warto było pojechać, aby poszerzyć swoją wiedzę z czego można skorzystać, a czego nie należy ruszać… Łukasz jest fascynującym człowiekiem z nieprawdopodobnie szeroką wiedzą i fachowym podejściem. Na te warsztaty przyjeżdżają też zazwyczaj nieprzypadkowi ludzie – interesujący się przyrodą, ziołolecznictwem, dziką kuchnią, więc czas się miło spędza wśród pasjonatów. Informacje o jego warsztatach można znaleźć na jego stronie lukaszluczaj.pl, albo na facebooku i youtube. Myślę, że jeszcze się raz wybiorę, tym razem na wiosnę.

PS. warsztaty były wegetariańskie, więc przez dwa dni zjadłem tylko 1 mrówkę


Restauracja White Marlin, Sopot, al. Wojska Polskiego 1

W kwietniu miałem okazję wybrać się do restauracji, która mnie od dawna interesowała, ale prywatnie była poza moim zasięgiem, a może menu nie zachęcało na tyle, żeby zdobyć się na ekstra finansowy wysiłek.
White Marlin w Sopocie.
Okazja była służbowa, ale dania, które dostała moja grupa są w większości w regularnym menu, dlatego relacja może być interesująca dla Was.

Restauracja White Marlin Sopot

Sam lokal jest gustownie urządzony – naturalne materiały, czystość, spokojne kolory, skandynawski minimalizm. Ładny widok na morze (nasz kolacja była już po ciemku, więc niewiele mogę pokazać).
Nienaganna obsługa – dyskretna, sprawna. Całość serwowania przebiegła bardzo dobrze – dla dużej grupy – prawie 50 osób.
To druga restauracja, w której byłem, gdzie serwis był w białych rękawiczkach,
Na specjalną okazję – elegancki gadżet.

Restauracja White Marlin Sopot
Restauracja White Marlin Sopot – wejście do głównej sali

Zaczęliśmy od przystawek:

Tatar z łososia Mowi Supreme z selerem naciowym, koperkiem, yuzu, kawiorem z łososia i ciastem brick
Tatar z łososia Mowi Supreme z selerem naciowym, koperkiem, yuzu, kawiorem z łososia i ciastem brick
Cukinia ze szpinakiem, suszonymi pomidorami, puree z pieczonej dyni i kaszą sorgo
Cukinia ze szpinakiem, suszonymi pomidorami, puree z pieczonej dyni i kaszą sorgo
  • Tatar z łososia Mowi Supreme z selerem naciowym, koperkiem, yuzu, kawiorem z łososia i ciastem brick
    Bardzo przyzwoity tatar, zwłaszcza krem z yuzu świetnie do niego pasował – kwaskowy, cytrusowy, orzeźwiający. Ciasto buick nie było na szczęście cegłą, ale chrupiącym płatkiem podobnym do indyjskiego papad
  • Cukinia ze szpinakiem, suszonymi pomidorami, puree z pieczonej dyni i kaszą sorgo
    To była dla mnie najsmaczniejsza i najwykwintniejsza przystawka. Bardzo aksamitny mus ze smakiem cukinii i śmietany, sama konsystencja, idealna gładkość i apetyczny kolor sprawiają, że chcesz następną łyżeczkę.
  • Ceviche z tuńczyka w mleku kokosowym z limonką, pomidorami, czerwoną cebulą, chili, kolendrą i tortillą kukurydzianą
    Delikatny w smaku, ale z wyczuwalnym, kwaskiem, posiekany tuńczyk dobrej jakości. Warto spróbować choć raz, nie zapadł mi na tyle w pamięci, żeby tu specjalnie na niego wrócił
  • Różowy śledź holenderski marynowany w chili z konfiturą z białej cebuli, burakiem, wędzonym twarogiem, yuzu i dymką
    Ciekawa wersja smacznego matiasa. Ja mogę go jeść bez dodatków, ale cebula, a zwłaszcza mus z twarogu zapakowany w płatki kwiatów były powalające. Byłem przekonany, że ten twaróg to wędzony łosoś.
Ceviche z tuńczyka w mleku kokosowym z limonką, pomidorami, czerwoną cebulą, chili, kolendrą i tortillą kukurydzianą
Ceviche z tuńczyka w mleku kokosowym z limonką, pomidorami, czerwoną cebulą, chili, kolendrą i tortillą kukurydzianą
Różowy śledź holenderski marynowany w chili z konfiturą z białej cebuli, burakiem, wędzonym twarogiem, yuzu i dymką
Różowy śledź holenderski marynowany w chili z konfiturą z białej cebuli, burakiem, wędzonym twarogiem, yuzu i dymką

Na danie główne mieliśmy do wyboru – brokuły w tempurze, burger wołowy Limousine, polędwicę z dorsza. Ale ja zdecydowałem się na risotto z grzybami, truflą i konfitowanymi pieczarkami.
Risotto zrobione w punkt, o wyraźnym zapachu leśnych grzybów i lekkiej trufli. Smaczne kawałki pieczarek. Wolałbym troszkę więcej słonego smaku i parmezanu. Należy do kategorii – dobre, ale bym specjalnie na nie znowu nie przyszedł.

Risotto z grzybami, truflą i konfitowanymi pieczarkami.
Risotto z grzybami, truflą i konfitowanymi pieczarkami.

Na deser do wyboru: Beza z kremem waniliowym i owocami leśnymi i gorzka czekolada z pomarańczą, kruszonką czekoladową i kremem miętowym.
Spróbowałem obu i na oba bym tu przyszedł jeszcze raz. Nie były za słodkie, z fajnym kontrastem kwaskowym, a do czekolady podano „ziemię” kakaową, która fajnie chrupała. Czekoladowa kula ma w środku żel pomarańczowy. Oprócz doznań smakowych wybitne doznania dla oka.

Beza z kremem waniliowym i owocami leśnymi
Beza z kremem waniliowym i owocami leśnymi
Gorzka czekolada z pomarańczą, kruszonką czekoladową i kremem miętowym
Gorzka czekolada z pomarańczą, kruszonką czekoladową i kremem miętowym

White Marlin to dobre miejsce na specjalne okazje, wystrój, serwis, piękna prezentacja na talerzu, widoki z okna i wykwintna kuchnia. To wszystko składa się na jedną najdroższych ofert w Sopocie.
Smakowo przyzwoicie, choć troszkę dla mnie to była loteria. Ten lokal trzeba odbierać całościowo jako przeżycie gastronomiczne, daje poczucie wyjątkowości.

Polskie suchary wojskowe SU-1 SU-2 SU-3 SU-4

Polskie suchary wojskowe są składnikiem polskich racji od przynajmniej 30 lat. Są też słynne na całym świecie wśród entuzjastów racji wojskowych (MRE). Ja je lubię, ale trzeba potrafić je jeść we właściwy sposób, aby nie stracić zębów. Ostatnio ich producent – Piast – dołożył do kolekcji nowe rodzaje – tym razem smakowe. Oto test wszystkich typów.

Klasyka racji wojskowych to suchary SU-1 – są w paczkach 45g – dwie sztuki, dość grube, z kminkiem. Nie bardzo nadają się do gryzienia jak herbatniki, raczej należy odłamać sobie kawałek i dopiero go pogryźć. Im świeższe, tym mniej twarde, naprawdę jest duża różnica. Można je tez trochę namoczyć – np. w sosie z potrawy.

POLSKIE SUCHARY WOJSKOWE
Polskie suchary – wojskowe i cywilne

W racjach litewskich występuje inna odmiana – SU-2 – są cieńsze – 6 sztuk to 90g i co za tym idzie nie tak twarde jak SU-1.

Polskie suchary
Suchary – od góry;SU1-SU2-SU3-SU4

Pierwsza z nowych propozycji to SU – 3 z suszonymi owocami (4szt – 70g). Suszone owoce to sproszkowany sok z malin, jagód i jeżyn, a także liofilizowane maliny. Suchary są słodzone, a mąką pszenna została uzupełniona żytnią – są ciemniejsze i bardziej kruche. W smaku przypominają mi biscuit browns z racji UK i są naprawdę smaczne.

suchary su-3
Suchary SU-3 – ciemniejsze i z kawałkami malin

Ostania nowość to SU – 4 – z suszoną wołowiną (4 szt. – 70g). Tu też mamy domieszkę mąki żytniej i trochę cukru,ale nie są one słodkie, a wręcz pikantne. Z innych, ciekawych składników – mamy sos sojowy, sos worchestershire, tamandarynowiec, cebula, czosnek, inne przyprawy. Części z tych składników nie wyczuwam – np. czosnku, ale zdecydowanie są pikantne. Nie są tak twarde jak SU-1. Oba nowe wariant są prawdopodobnie dużo mniej trwałe. Kupowałem w zestawie i te klasyczne miały jeszcze 2 lata ważności, a nowe – kilka miesięcy. Obie nowe propozycje mają ładnie zaprojektowane opakowania, na owocowych jest kontur maliny, na wołowych – byka.

Mam nadzieję,że te nowe suchary wejdą tez w skład racji wojskowych – bo będą dużym urozmaiceniem.

Jak smakują ? Możecie zobaczyć na moim video:

Restauracja Mr Spiros Taverna, Benitses, Korfu, Grecja

Restauracja Mr Spiros Taverna w Bensites na Korfu to lokal,w którym byłem dwa razy, a nie znajdował się w miejscowości,gdzie mieszkałem. Urzekła mnie w nim autentyczna i smaczna kuchnia oraz typowa, grecka gościnność. Wystarczy,że raz ich odwiedzisz, a potem będą poznawać cię na ulicy 🙂 Jest też ładnie położony, nie przy samej plaży, ale z widokiem na morze.

Grillowana feta

Prosta przystawka,której smak pochodzi tylko z dwóch źródeł – dobrej jakości ser i grillowanie na węglu. Tu oba były spełnione, więc było i smacznie i dość syto.

Małże w sosie pomidorowym

Ogólnie rzecz biorąc dobre dane, chociaż ja wolę małże w sosie z białego wina, no i w większej ilości, było trochę pikantne, co też umniejszało wagę samego smaku małży. Danie przyrządzone bez zastrzeżeń, po prostu nie mój styl.

Pasticada z koguta

Mięso koguta marynowane w słodkim winie i oliwe, z sosem pomidorowym,cynamonem,goździkami,cebulą. Do tego gruby makaron i parmezan.

Pasticade można zjeść z różnymi mięsami, całość jest słodkawo – aromatyczna, smaczna (na zimno też). To danie jest bardzo duże, ja połowę musiałem wziąć na wynos

Taramosalata

To jest po prostu obłędnie smaczne, lekki rybny posmak, z każdym kęsem jest lepsze. Pierwszy raz jadłem tę pastę na świeżo. To, co kupiłem kiedyś w Lidlu nadaje się do śmietnika, bez otwierania,ale wersja ze stoiska greckiego na Hali Mirowskiej jest jak najbardziej poprawna.

Zapiekany bakłażan (pastitsio)

Bakłażan zapiekany z sosem pomidorowym z cebulą i serem, pastitsio to nazwa tego sposobu przyrządzania (zapiekane pod serem). Proste i dość smaczne, ale nie zostało tak w pamięci.

Na koniec naszej ostatniej wizyty dostaliśmy poczęstunek od formy-panna cotta z sosem karmelowym. Panna cotta smaczna, sos z tubki 😉

Restauracja Falconera, Kavos, Korfu, Grecja

Restauracja Falconera znajduje się w centrum miejscowości Kavos na Korfu, nad samym morzem. Wybrałem się tam zachęcony pozytywnymi recenzjami i nie zawiodłem się. W pakiecie komplet : kuchnia grecka (wyłącznie), widok na morze i miła obsługa. Tu jadłem najlepsze sałatki i bardzo dobre ryby. Godne polecenia jest również białe wino. Restauracja jest zasiedlona przez koty, ale są tylko futrzanym dodatkiem, nie żebrzą,bo mają wystawiony bogaty bufet w okolicach baru 🙂

Sałatka grecka (horiatiki)

Ta sałatka grecka była jedną z dwóch najlepszych,które próbowałem na Korfu. To bardzo proste danie i jego jakość zależy od składników. Tutaj warzywa były pyszne i świeże, dobra oliwa i feta, delikatna cebula, oregano. W ciepły wieczór-świetna kolacja.

Sałatka grecka-Restauracja Falconera, Kavos, Korfu

Sałatka kreteńska

Jadłem to danie tylko raz podczas pobytu w Grecji,ale trafiłem świetnie – było bardzo smaczne, na czerstwych kostkach z ciemnego chleba są starkowane, świeże pomidory, na to pokruszona feta, kapary, oczywiście oliwa i świeże zioła. Chleba nasiąka oliwą i sokiem z pomidorów i mięknie, jednocześnie nabierając ich smaku-przepyszne !

sałatka kreteńska-Restauracja Falconera, Kavos, Korfu

Stek z rekina

Plaster rekina smażony na tłuszczu,ale nie przesadnie tłusty. Zachował soczystość i miękkość, świeża ryba-zawsze dobra 🙂 Do tego smaczna, grillowana papryka i odrobina tzatzików.

stek z rekina - Restauracja Falconera, Kavos, Korfu

Grillowany filet z kurczaka

Przyszło spróbować czegoś nie pływającego w morzu-choćby z samej ciekawości. Filet z kurczaka grillowany na węglu drzewnym, z oregano. Minimalistyczna potrawa. Kurczak nieprzeciągnięty, ciągle miękki i z grillowym posmakiem. Proste danie, od czasu do czasu chce się coś takiego zjeść, do tego domowe frytki, smaczne.

grillowany kurczak-Restauracja Falconera, Kavos, Korfu

A na takie widoki możecie liczyć po zachodzie słońca…

Restauracja Roussos, Kavos, Korfu, Grecja

Restauracja Roussos w Kavos na greckiej wyspie Korfu była jedną z dwóch najczęściej odwiedzanych przez mnie podczas mojego urlopu. W karcie wyłącznie kuchnia grecka, nie ma pizzy,hot dogów, hamburgerów. Restauracja działa od 1910 roku. Pięknie położona, przy samej plaży, z takimi widokami nie sposób się nie zrelaksować i nie zwolnić tempa życia. Oprócz serwowania dobrego jedzenia oferuje tradycyjną, grecką gościnność. Uprzejmość i pamiętanie klientów po jednej wizycie, a potem witanie jak starych znajomych. Co składało się na smaczności ?

Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

Tzatziki i pita (4 EUR)

Tzatziki i pita - Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

Tzatziki w tym lokalu były najlepsze ze wszystkich,które próbowałem na Korfu. Przepisy nieco się różnią w lokalach-czasem jest więcej czosnku, czasem grubej potarkowany ogórek,czasem trochę octu. Tutaj ogórek był potarkowany na bardzo cienkiej tarce, koperek, niewiele czosnku (tylko taki posmak), bardzo kremowy, podany z ciepłą pitą. Pita też była najlepsza – pieczona na ruszcie nad węglem,co nadawało 'grillowy’ posmak.

Grillowana ośmiornica (13 EUR)

Grillowana ośmiornica - Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

Ta przystawka też wspięła się na wyżyny smaku. Idealnie miękka, grillowana na węglu drzewnym macka, pełna morskiego smaku, a jednocześnie tego dymnego akcentu. Do tego bardzo smaczny hummus, troszkę smażonej cebulki. Do większości dań w Roussos podają tę samą surówkę z mieszanej kapusty z balsamicznym sosem. Mogłoby być więcej różnorodności, albo troche więcej sosu, ale zawsze zjadałem ją do końca.

Morska „fritura” dla dwojga (28 EUR)

Morska fritura - Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

Przystawka stanowiąca zestaw smażonych żyjątek morskich – mięciutkie,ale lekko chrupiące kalmary, słodziutkie, świeże krewetki, smażone małe rybki-smażone o dość mocnym smaku, je się w całości. Dla mnie to nie problem, ale nie każdemu pasuje. Do tego sos czosnkowy majonezowy i oczywiście surówka z kapusty…

Grillowany sea bream (ryba z rodziny dorady), skordalia, horta (18 EUR)

Grillowany ser bream - Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

To kwintesencja śródziemnomorza-danie bardzo proste,którego smak wynika ze świeżych składników. Sama ryba o delikatnym mięsie i małej ilości ości była soczysta,a jednocześnie z przyjemnym posmakiem grillowania na węglu drzewnym, obrobiona w punkt.

Dodatki były typowo greckie i dla naszych smaków dość obce, niekoniecznie może Wam smakować. Puree ziemniaczane z sokiem z cytryny (skordalia) jest dość rzadkie i kwaśne. Horta to mieszanka różnego dziko rosnącego zielska, która jest rożna w zależności od pory roku i okolicy. Robert Małkowicz w soim odcinku o Krecie poświęcił sporo miejsca temu fenomenowi. Te ugotowane hm… dzikie warzywa są dość gorzkie i trzeba sobie je mocno polać oliwa i sokiem z cytryny-wtedy staja się całkiem smaczne.

Do kompletu-nieśmiertelna surówka

Talerz morski „dla dwojga” (48 EUR)

Talerz morski dla dwojga - Restauracja Roussos Kavos Korfu Grecja

Ryba (u nas dorada, ale może być inna w zależności co rybacy złowią), krewetki kalmary,stek z rekina, małże. Do tego ziemniaki, sos czosnkowy na bazie majonezu.

Grillowana ryba soczysta i smaczna, rekin także, chociaż ja preferuje wersję grillowaną nad smażona w tłuszczu. Kalmary są boskie, jadłem je tam dwa razy. Miękkie, a jednocześnie przyjemnie panierowane, zwłaszcza część z mackami jest bombą morskiego smaku. Małże gotowane na parze, nienaganne. Z krewetkami był pewien problem, bo niestety były przypalone, nieco gorzkie i trochę suchawe. Wypadek przy pracy. A do tego oczywiście… kapusta !

Gospoda Mały Holender – Żelichowo

Do gospody Mały Holender wybierałem się od paru miesięcy,ale zawsze jak przejeżdżałem obok to nie byłem głodny. Teraz się udało i odkryłem miejsce pełne uroku, smaku i charakteru.

Gospoda Mały Holender Żelichowo

Gospoda znajduje się na Żuławach, blisko Nowego dworu Gdańskiego-jeśli jedziecie na Mierzeję Wiślaną to mogliście tamtędy przejeżdżać ,bo to jedna z dwóch głównych dróg. Gospoda jest w autentycznym,starym (trzystuletnim) domu podcieniowym, obok znajduje się kościół i plebania,które wyglądają jak budownictwo niemieckie, ale… parafia jest greckokatolicka.

Kościół greckokatolicki obok gospody

Wewnątrz dom ma zachowane autentyczne ściany z belek i dość niskie drzwi (ja się musiałem schylać), jest pełen bibelotów – niektóre z epoki np. bardzo fajna metalowa tabliczka do planowania zakupów nad oknem do kuchni, niektóre „od sasa do lasa”-może z czasem uda się wyposażyć w bardziej oryginalne artefakty. Są stoliki na zewnątrz, a także namiot na imprezy. To otoczenie daje dobry nastrój do regionalnego jedzenia, taka właśnie jest karta.

Gospoda Mały Holender Żelichowo wnętrze

Gospoda Mały Holender Żelichowo - taras

Wybór nie był prosty-zupa rakowa, deska serów, kociołek mnemonicki, kacze udko z sosem śliwkowym i Machandlem…W końcu zdecydowałem się na…

Zupa klopsowa

Trochę trudno opisać ten smak – to w zasadzie rosół, ale z mocnym posmakiem wywaru z klopsów. Myślę,że są one surowe wrzucane do tej zupy i tam gotowane. Klopsy są królewieckie, z dodatkiem kaparów, część z kaparów wpadła do zupy (ale nie nadała jej smaku)-bardzo pożywna i taka „domowa” – kojarzy mi się z ogórkowa na klopsikach,która robiła moja mama. Jedyną uwagę,jaką mam to jest dla mnie nieco za tłusta.

Zupa klopsowa - Gospoda Mały Holender Żelichowo

Smak tej potrawy zapowiada,że pewnym i smacznym wyborem z menu są klopsy królewieckie

Wędzony pikling

To jest danie dostępne tylko w soboty i niedziele i jest dość kontrowersyjną potrawą. Śledź w całości (niepatroszony) jest wędzony w 40 stopniach i podany z małymi podpłomykami i zielona sałatą.

Wędzony pikling- Gospoda Mały Holender Żelichowo

Jednym zdaniem – to jest danie dla smakoszów ryb. Jeśli lubisz ryby, nie boisz się ości to ciepła jeszcze, uwędzona ryba będzie ci smakować. Pierwszy raz jadłem rybę wędzoną z wnętrznościami (w mojej był mlecz,którego nie zjadłem) – nie wiem czemu przyjęto taki sposób. O dziwo – ryba miała sporo ości,ale te cieńsze można było jeść -nie stawały w gardle, były bardzo miękkie. Bardzo dobre też są podpłomyki

Deser żuławskich kolejarzy

Bardzo ciekawa pozycja, historia stojąca za tym jest taka,że na Żuławach było dużo upraw buraka cukrowego (i cukrownie) i działała kolej wąskotorowa wożąca te buraki do cukrowi (a także ludzi w pewnym okresie). Ja sam pamiętam,że przejeżdżając na trasie Elbląg – Gdańsk widać było wielkie sterty buraków i wagoniki.

Deser żuławskich kolejarzy - Gospoda Mały Holender Żelichowo

Zatem podstawą dania jest pianka kawowa, na to wetknięto ciasto cygaretkowe-kruche ,chrupiące i polano melasą z buraków cukrowych. Całość tworzy naprawdę oryginalna i smaczną kompozycję. Pianka nie jest bardzo słodka, a charakteru nadaje melasa-jednocześnie słodka, ale i z goryczką. Tę melasę (holenderską zresztą) można kupić w sklepiku, co skwapliwie uczyniłem.

Sklepik - Gospoda Mały Holender Żelichowo

W rzeczonym sklepiku można nabyć rożne produkty z regionu i okolic, są dżemy, kujawski kajmak, sery holenderskie i ze Skarszew, octy np piernikowy, soków, wybór jest ogromny (a ceny elektryzujące…).

Menu jest sezonowe i zapewne na zimę się zmieni, chętnie jeszcze tam zajrzę

Gospoda Mały Holender Żelichowo

Turecka przystawka Pasha

Turecka przystawka Pasha to danie,którego spróbowałem w tureckiej restauracji w Hamburgu i po którym wylizałem miseczkę :). Jest bardzo proste, a jednocześnie zawiera takie składniki,które dobrze się uzupełniają, nie dominując nawzajem. Kluczem do sukcesu w tym daniu jest odpowiednie dobranie proporcji składników. Przepis,na którym się wzoruję miał proporcje,które mi nie odpowiadały, więc są zmodyfikowane do mojego smaku.

Kilka słów na temat doboru serów i papryki. Ważne,żeby były dwa białe sery o wyrażnym smaku. Jeden to feta (ale nie wynalazki typu Favita-musi być dość suchy i zwarty), drugi ser proponuje użyć kozi lub owczy-też o dość zwięzłej konsystencji. Pasta paprykowa musi być pikantna, ale w zasadzie dowolna. Węgierskie pasty są często dość słone-proponuję dać ich mniej. Ja dawałem po łyżeczce do herbaty i po zmieszaniu smakowałem. O dziwo – poszły aż 3 łyżeczki gochujang – i nie było bardzo pikantnie.

Turecka przystawka Pasha
Turecka przystawka Pasha

Składniki:

  • 100g sera feta
  • 100g sera koziego/owczego białego, ja dałem grecki Manouri
  • 1,5 szklanki (350g=1 kubek) jogurtu greckiego
  • 1 łyżka pasty chilli (gochujang) lub sriracha lub innej
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka orzechów włoskich grubo posiekanych
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki i koperku

Jak to zrobić ?

  1. Do miski włóż jogurt i rozkrusz w palcach oba sery
  2. Dodaj oliwę i czosnek przeciśnięty przez praskę (albo posiekany)
  3. Dodaj pastę paprykową – proponuję po łyżeczce – sprawdzaj czy ostrość jest wystarczająca, dodać zawsze możesz,ale wyjąć trudniej…
  4. Na koniec dodaj orzechy i koper z pietruszką. Część tych składników możesz zostawić do dekoracji
  5. Jedz z pitą, lawaszem, bagietką, chlebem, podpłomykami,nachos itp.

Babka z kiszonej kapusty

Babka z kiszonej kapusty to odpowiednik babki ziemniaczanej, tylko bez ziemniaków, ale równie smaczny, na dodatek trochę chrupie 🙂 . Jest ostrzejsza w smaku i lżej strawna – jeśli ograniczasz węglowodany to dobry zamiennik. Można podać z kwaśną śmietaną, ale bez niej też jest rewelacyjna. Jadłem to danie w warszawskiej restauracji, ale moją wersję troche ulepszyłem. Jest banalnie prosta w przygotowaniu – kroisz, trochę podsmażasz, mieszasz i do piekarnika. Ja swoją foremkę zjadłem od razu do połowy, uwaga ! – wciąga :).

Zapraszam do sprawdzenia innego, ciekawego przepisu – Zupy krem z kiszonej kapusty

Składniki:

  • duży słoik kiszonej kapusty (0,9l)
  • 2 jajka
  • 100g boczku
  • 100g wędzonej kiełbasy
  • 150g starkowanego,żółtego sera
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 cebula
  • kminek – do smaku,ale ok. 2 łyżeczki
Babka z kiszonej kapusty
Babka z kiszonej kapusty

Jak to zrobić ?

  1. Podsmaż boczek wędzony i kiełbasę pokrojone w kostkę.
  2. Na tym podsmaż cebulę pokrojona w kostkę
  3. Potem dołóż pokrojoną kapustę kiszoną, przesmaż 10 min.
  4. Zestaw z ognia, troche przestudź
  5. Dodaj pieprz,kminek, jaja, mąkę i 150g starkowanego sera. Wymieszaj
  6. Włóż do foremki „keksówki” i do piekarnika 180st na 40 min. Można jeść ze śmietaną

Smacznego ! Daj znać w komentarzach czy Ci smakowało. Jeśli dobre – udostępnij na Facebooku czy gdzie tam chcesz 🙂 pomożesz uszczęśliwić ludzkość.