Restauracje Toga i Voyager Wine Club – Poznań Restaurant Week „Kontrasty” 05-08-2014

Restauracje w Poznaniu – drugi dzień zwiedzania i próbowania popisów szefów kuchni, dziś był dzień z motywem przewodnim czekolady. Ja do tej pory chyba nie przyrządziłem dania obiadowego z czekoladą, ale dziś zmieniłem zdanie…

Restauracja Toga, Poznań, pl. Wolności 13A

Ta restauracja ciekawiła mnie od dawna, również dlatego, że główna część menu nie jest stała tylko zmienia się ze względu na dostępność surowców. O samym lokalu – dość specyficznym – przy okazji recenzji, bo to jest niewątpliwie lokal, do którego muszę się wybrać !

  • Chłodnik arbuzowy z pieprzem i fetą

Chłodnik ma piękny zapach. Arbuz łączy się z ożywczą mięta i zapachem kwiatów, którymi jest ozdobiony. Podobna symfonia smaków panuje wewnątrz, ale wzbogacona o tytułowe kontrasty. Podstawą jest arbuz i mieta, ale świetnym dodatkiem jest słona feta, która powoduje, że nie jest nudno. A żeby było co wspominać to na języku zostaje ostry posmak pieprzu – 4 w jednym ! – słodkie, świeże, słone i ostre.

•Chłodnik arbuzowy z pieprzem i fetą - Restauracja Toga Poznań

• Chłodnik arbuzowy z pieprzem i fetą – Restauracja Toga Poznań

  • Policzki wołowe z czekoladą i agrestem

Całe, pięknie podane danie pachnie szafranem i pieczenią. Policzki są uduszone do nieprawdopodobnej miękkości, dosłownie rozpływają się pod widelcem. Do tego jest dżem agrestowy i sos. Dżem jest kwaskowy i kontrastuje się z genialnym wręcz sosem – lekko czekoladowym, niezbyt słodkim połączonym z kwaskiem z czerwonego wina i pieczeniowym smakiem. Mmmmmm…

•Policzki wołowe z czekoladą i agrestem - Restauracja Toga, Poznań

• Policzki wołowe z czekoladą i agrestem – Restauracja Toga, Poznań

Restauracja Voyager Wine Club al. Marcinkowskiego 16

Gwoli scisłości – to nie jest na 100% restauracja – raczej sklep z winami i coś w rodzaju tapas baru – zakąski do wina. Od czasu do czasu urządzane sa tam degustacje połączone z kolacją i odpowiednio dobranymi winami. To,czego mogłem dziś spróbować powoduje,ze od strony jedzeniowej są zachęcające,a od strony tego co na półkach… hmmm… nie wyszedłem z pustymi rękami, nie dało sie 😉

  • Carpaccio z rostbefu z sosem z czekolady i oliwy z oliwek

Nazwa carpaccio to lekka przesada na plastry tej grubości – po prostu był to dobrze upieczony (wypieczony) rostbef o przyzwoitym smaku. Sos czekoladowy był dla mnie trochę za słodki-zrobiło się deserowo, całość ratowała trochę papryczka chilli posiekana do czekolady zaostrzająca całość.

 

•Carpaccio z rostbefu z sosem z czekolady i oliwy z oliwek- Voyager Wine Club, Poznań

• Carpaccio z rostbefu z sosem z czekolady i oliwy z oliwek- Voyager Wine Club, Poznań

  • Marynowany na ostro kurczak- chilli w glazurze z miodu i szałwii na puree ze słodkich ziemniaków i cytryny

To danie dla odmiany nie było zdominowane jednym smakiem, ale było kompozycja delikatnych kontrastów. Lekko ostry kurczak, lekko słodki miód i puree, kwaśna cytryna i do tego łamiąca wszystko świeża szałwia. Trzeba sporego wyczucia, żeby zestawić delikatne smaki i nie przesadzić. Szałwia… bomba, ja bym nawet dwa razy więcej jej dał.

•Marynowany na ostro kurczak- chilli w glazurze z miodu i szałwii na puree ze słodkich ziemniaków i cytryny-Voyager Wine Club , Poznań

• Marynowany na ostro kurczak- chilli w glazurze z miodu i szałwii na puree ze słodkich ziemniaków i cytryny-Voyager Wine Club , Poznań

 

Skutki uboczne jedzenia w Voyager Wine Club - różowa Rioja :)

Skutki uboczne jedzenia w Voyager Wine Club – różowa Rioja 🙂

Podsumowując… udany smakowo dzień, zainspirowany Togą  już kombinuję jak zrobić taki sos i kiedy ich odwiedzić i spróbować takich frykasów jak półgęsek czy pieczony szpik… Jutro Momo, a w czwartek – do roboty – dalsza cześć kulinarnego tygodnia.

Restauracje Nifty No 20 i Pastela- Poznań Restaurant Week „Kontrasty” 04-08-2014

Restauracje w Poznaniu warte odwiedzenia – kolejna edycja Restaurant Week daje nam możliwość spróbowania co potrafią szefowie kuchni. Tym razem na czas wiedziałem o imprezie, postaram się zatem odwiedzić wszyskie interesujące mnie lokale. Uczta dla podniebienia i wzroku również… W środę zrobię wyjątek, poniewaz wybieram sie na dawno umówiona wizyte do Momo. Tym razem relacje podziele na części. Oto pierwsza.

Dziś udało mi sie spróbowac propozycji dwóch lokali – Nifty No 20 w nowootwartym hotelu Puro oraz starych znajomych z Pasteli.

Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

Byłem bardzo ciekawy tego miejsca, bo hotel wyróżnia się z daleka nowoczesną, odważną architekturą, która mi osobiście się podoba. Restauracja jest spora, zaaranżowana w różnego rodzaju stoły i stoliki sprzyjające małej prywatności gości. Jeden ze stołów jest „rozrywkowy” tzn. są na nim magazyny do czytania, gry planszowe, a nawet (świetny pomysł!) listwy zasilające, gdzie można podłączyć komputer oraz różnego rodzaju ładowarki do telefonów. Czasem na spotkaniu biznesowym ktoś oddałby „pół królestwa za ładowarkę”. Ale więcej o samym lokalu przy okazji recenzji, ponieważ wybieram się do niego na lunch.

  • Consommé z pomidorów, uszko drobiowe

Rzadko taką pomidorową można spotkać w restauracji. Szczerze mówiąc tylko raz ją jadłem, ale wtedy… robiłem ją sam. Pomidorowa esencja w czystej postaci, naturalnie kwaśna, ale nie kwasem soku pomidorowego z butelki. Smak świetnie zbalansowany pomiędzy kwasem, słonością i słodyczą. Dodatkiem było uszko (a właściwie ucho biorąc pod uwagę grubość ciasta…), nadzienie było gotowane o konsystencji pasty… trudno coś więcej o nim powiedzieć, bo było tego za mało, no i zakute w tę zbroję z ciasta…

Consomme pomidorowe - Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

Consomme pomidorowe – Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

  • Grillowany sandacz, puree z dyni, szpinak, por

Piękna kompozycja, nie tylko wizualnie. Z daleka danie pachniało masłem, ryba świeżo usmażona, z chrupiącą skórką, umiejętnie nacięta, aby się nie zdeformowała. Puree było zachwycające, mimo, że ja nie lubię dyni. Lekko słodkie, aksamitne. Do tego por, który był uduszony w marynacie i stanowił ostro-kwaśny kontrast do reszty potrawy. Szpinak był tylko kontrastem kolorystycznym, bo szpinak jak to szpinak nie posiada specjalnego smaku, a tutaj nie był ostrzony np. czosnkiem.

Grillowany sandacz, puree z dyni, szpinak, por-Restauracja Nifty No 20, Poznań

Grillowany sandacz, puree z dyni, szpinak, por-Restauracja Nifty No 20, Poznań

Niewątpliwie szef kuchni ma poczucie smaku i odwiedzę ten lokal na cały posiłek.

Restauracja Pastela, Poznań, ul. 23 Lutego 40

Pastela postarała się, żeby temat przewodni „kontrasty” był potraktowany z należytą uwaga – jak spojrzycie na zestaw składników… zapowiada się ciekawie

  • Chłodnik pomarańczowy z imbirem, bazylią zielonym pesto z rukoli oraz kruszonym lodem

Byłem ciekaw co wyjdzie z tak piorunującej mieszanki – czy coś owocowego, czy coś warzywnego… Wyszło owocowe. Pomarańczowy, nie za słodki, zaostrzony imbirem, ale nie dominującym w smaku. Dodatki ziołowe powodują, że danie jest trochę wytrawne, ale nie ścinają owocowego smaku. Dobre, letnie, orzeźwiające. Nie do końca tylko rozumiem pomysł Marcina z tym lodem, chyba, że chodziło o dekorację. Dużo pokruszonego lodu pływa po wierzchu, co powoduje, że nie da się tego spożyć normalnie, bo zimny lód o smaku wody wpada do ust i nie wiadomo co z nim zrobić – masz dwa wyjścia – poczekać, aż się roztopi (być może taki był zamiar), albo wyjąć do łyżką (co ja zrobiłem i być może po to jest podana). Przydałby się instruktaż kelnerki do tej potrawy.

Chłodnik pomarańczowy z imbirem, bazylią zielonym pesto z rukoli oraz kruszonym lodem- restauracja Pastela, Poznań

Chłodnik pomarańczowy z imbirem, bazylią zielonym pesto z rukoli oraz kruszonym lodem- restauracja Pastela, Poznań

  • Pierś z kurczaka faszerowana śliwką, kolendrą, rozmarynem i tymiankiem serwowana na cukiniowej tagiatelle z czosnkiem i cytryna na palonych migdałach, nasionach słonecznika i mixem micro ziół

Tutaj symfonia kontrastów była konkretna – mocno ziołowe mięso naprzeciw słodkiej śliwki, chrupiące cukinie naprzeciw orzechowego posmaku prażonych płatków migdałów i pestek słonecznika. Do tego ładne ozdoby z ziół i troszkę pesto. Szczególnie cukinia była pyszna – łagodnie przyprawiona, al dente.
    Pierś z kurczaka faszerowana śliwką, kolendrą, rozmarynem i tymiankiem-Restauracja Pastela, Poznań

Pierś z kurczaka faszerowana śliwką, kolendrą, rozmarynem i tymiankiem-Restauracja Pastela, Poznań

Zapraszam na kolejną część relacji z tego wydarzenia

Zaproszenie – Najsmaczniejszy gotuje ! Restauracja Wielkie Żarcie, Poznań, ul. Zamkowa 7, 23-24.07.2014

Zapraszam Was do spróbowania mojej kuchni na żywo i naprawdę. Przez 2 dni będę gotował w restauracji Wielkie Zarcie w Poznaniu 23-24.07 od godziny 18 w ramach akcji Kuchnia Otwarta.

https://www.facebook.com/events/314584525374149/

Najsmaczniejszy gotuje !

Najsmaczniejszy gotuje !

Przygotowałem dla Was spore menu, ale  jak wszystkiego po kawałeczku spróbujecie to na pewno się zmieści.

Przystawki:

Zupy

Dania główne

Desery

  • apple crumble – pieczone jabłka z orzechowo-płatkową kruszonką (V)
  • ciasteczka ryżowe z domowymi konfiturami z przepisu mojej mamy (VA)

oraz kilka drobnych dodatków

* V – danie wegetariańskie, VA – wegańskie

Więcej można przeczytać w rozmowie ze mną na portalu Codzienny Poznań : http://www.codziennypoznan.pl/the-best-of-czyli-piotr-grabowski-w-kuchni-i-zaprasza,13547,2,akt.html

Dania będą dostępne z bufetu, więc nie trzeba będzie długo czekać, chyba że wszystko zjecie i trzeba będzie dorobić ;). Oprócz jedzenia będzie można się ze mną spotkać i porozmawiać o dobrych smakach i innych tematach. Jeśli potrawy przypadną Wam do gustu to niewykluczone, że jeszcze się gdzieś pojawię za kuchennym blatem 🙂

Najsmaczniejszy gotuje - Wielkie Żarcie, Poznań

Najsmaczniejszy gotuje – Wielkie Żarcie, Poznań

Święta, święta i po świętach… szybko minęło. Chciałbym podziękować wszystkim gościom, organizatorom oraz w szczególności miejscowemu szefowi kuchni – Piotrowi. Prawie wszystko udało sie przygotować tak, jak zamierzałem i co równie ważne, udało się na czas wykonać i podać. W kuchni spędziłem po parę godzin w niedzielę i poniedziałek, i nieco dłuzej we wtorek (6), w dni serwowania to już tylko po 2 intensywne godziny, a potem to przyjmowanie gości 🙂 – taka zaleta bufetu. Zdaje się, że zyskałem grono fanów, któzy są chętni na powtórkę degustacji mojej kuchni. Będę nad tym pracował i zrealizuję w jakiejś formie.

 

 

 

Restauracja Umami „Scena Smaków”, ul. Masztalarska 8, Poznań

Dobrze zjeść blisko poznańskiego rynku i nie zbankrutować… Mission possible – jak się okazuje. Wystarczy zabłądzić na ulicę Masztalarską, tuż obok pl. Wielkopolskiego. Skrywa się tam restauracja Umami „Scena smaków”, do której po dość długich podchodach wreszcie udało mi się wybrać, nie tylko na ze względu na sentyment, jakim darzę tę nazwę. Warto było.

Wystrój i obsługa

Restauracja jest urządzana dość nowocześnie, a jednocześnie ma posmak klasycznej elegancji, nazwałbym to nienachalną elegancją. Prawdziwe serwetki, kanapy, krzesła z pokrowcami. Na ścianach akcenty teatralne – zdjęcia z przedstawień. W sumie- może nie na przyjęcie na wysokim szczeblu, ale na sympatyczny posiłek prywatny, czy służbowy – jak najbardziej.

W lokalu zdążyłem być już 2 razy, ponieważ za pierwszym razem byłem zbyt najedzony,żeby zamówić danie główne. Obsługa w postaci kelnera była życzliwa i zorientowana w menu, chociaż jako jedyny (lub jeden z niewielu) gość w restauracji trudno mi się wypowiedzieć, co do jej sprawności w momentach stresu. Ku mojemu zaskoczeniu pan kelner pamiętał, że byłem tydzień wcześniej i nawet co zamawiałem.

Przystawki

Vitello tonato (16 PLN)

Przystawkę tę niezbyt często można spotkać, ze względu na nietypowe połączenie mięsa i ryby. Delikatne, cieniutkie płatki cielęciny długo gotowanej, soczyste, odpowiednio kruche – nie gumowe i nie twarde, sos tuńczykowy z lekkim smakiem ryby, całkiem dobrze pasującym do lekkości cielęciny. Naprawdę warte spróbowania, porcja – jak na przystawkę – naprawdę solidna.

Vitello tonato - Restauracja Umami, Poznań

Vitello tonato – Restauracja Umami, Poznań

 

Zupa krem z pomidorów (7 PLN)

Gładki krem, intensywnie pomidorowy, dobra klasyka. W środku mozarella i świeża bazylia, którą warto wymieszać, bo dobrze uzupełnia kompozycję smakową, podobna trochę do tej z Villi Toscana. Dodatkiem była dobra, świeża bagietka.

Zupa krem pomidorowa, Restauracja Umami, Poznań

Zupa krem pomidorowa, Restauracja Umami, Poznań

 

Sałatka z burakiem, kozim serem i miodowo-orzechowym winegretem (15 PLN)

Ładnie zaaranżowana sałatka o objętości wystarczającej na samodzielne, lekkie danie obiadowe. Bazę stanowiły zmieszane sałaty – lodowa i karbowana, do tego był smaczny, słodkawy burak (chyba niestety tylko jeden…) oraz sporo kosteczek koziego sera typu feta. Poza tym świeży pomidor i ładne wstążki z ogórka. Miłym akcentem były jadalne dodatki – pędy groszku, kwiat storczyka i (już mniej jadalne) kwiaty lawendy. Lawendę można oczywiście zjeść, ale człowiek czuje się jak po kostce mydła. Całość dopełniał dressing z balsamico, miodu i mielonych orzechów. Szczerze mówiąc tej części dania byłem najbardziej ciekawy i jednocześnie miałem największe obawy. Nie spełniły się one i nie był on za słodki, ani zdominowany miodem.

 

Sałtak z burakiem i serem kozim, Restauracja Umami, Poznań

Sałtak z burakiem i serem kozim, Restauracja Umami, Poznań

Eskalopki cielęce z szynką parmeńską, puree ziemniaczanym i warzywami grillowanymi (30 PLN)

Kuchnia jak widać ma inklinacje w kierunku Włoch, więc skusiłem się na klasyka – saltimbocca. Nazwa ta znaczy „ skacze do ust” i w tym wypadku się to sprawdziło. Cienkie sznycle z cielęciny owinięte szynką parmeńską i liśćmi szałwii były obłędnie smaczne. Smak przysmażonego mięsa łączył się z wędzono-smażonym posmakiem szynki skontrastowanym ziołową szałwią. Do tego było podane puree ziemniaczane o absolutnie gładkiej konsystencji i okrągłym smaku, który podejrzewam o niejaką część wspólną z cielęciną. To, co czasem jest tylko kolorową ozdobą – warzywa – były wartościowym dodatkiem o przyjemnym posmaku grilla i właściwej konsystencji al dente. Mamma mia! To była najsmaczniejsza saltimbocca, jaką w życiu jadłem, zjadłem wszystko, co było na talerzu, mimo,że nie bardzo już miałem miejsce. Jak do tej pory najsmaczniejsze dania z cielęciny, jakie jadłem w Poznaniu.

 

Eskalopki cielęce z szynką parmeńską i szałwią, Restauracja Umami, Poznań

Eskalopki cielęce z szynką parmeńską i szałwią, Restauracja Umami, Poznań

Podsumowując…

Ciekawy lokal, urządzony nieco niegastronomicznie, ale ma np. przytulne, białe kanapy. Kuchnia z ambicjami włoskimi, na dobrym poziomie i bardzo przyzwoita cenowo. Świetny stosunek jakości do ceny. Obsługa zainteresowana klientem, zorientowana w potrawach. Warto zajrzeć będąc w pobliżu Rynku na małe conieco.

Kulinarny piknik Bloger Chef, Jachranka 6.07.2014

Kulinarny piknik Bloger Chefa to okazja do spotkania ludzi, którzy pasjonują się gotowaniem, spróbowania fajnych smaków, ale i dowiedzenia się czegoś nowego. Dodatkowo można samemu wytworzyć dania na pokazach, które później znikają na talerzach publiczności. Piknik odbywał się na przyhotelowych terenach Windsor Palace Hotel w Jachrance – w ogrodzie i pod wielkim namiotem. Pogoda dopisała i nie trzeba było chować się przed deszczem.

Piknik Bloger Chef 2014 - finger food Ole! fot:BlogerChef

Piknik Bloger Chef 2014 – finger food Ole! fot:BlogerChef

Finger food z produktami Ole!

Piknik Bloger Chef 2014 - finger food Ole!

Piknik Bloger Chef 2014 – finger food Ole!

Warsztaty prowadził szef Dawid Pietrasz z Hotelu Szafran z Czeladzi. Miałem okazję stanąć za stołem i pomagać w wytworzeniu jadalnych cudeniek. Na początku przypadło mi obranie michy wielkich krewetek i ich usmażenie. Ole! produkuje mnóstwo różnych fajnych dodatków, które łatwo użyć przy takich potrawach – oliwki, cebulki, czosnek, pomidory suszone, kapary, szparagi, mini-kukurydza, pieczarki… Dodatkowo używaliśmy mixów sałatkowych, szynki z Sokołowa, szpinaku i rukoli Fit&Easy oraz rożnych kiełków, które nadawały porcjom trójwymiarowość i kolor.

Piknik Bloger Chef 2014 - finger food Ole! - moje zadanie - pokonać te potwory :) fot: BlogerChef

Piknik Bloger Chef 2014 – finger food Ole! – moje zadanie – pokonać te potwory 🙂 fot: BlogerChef

Piknik Bloger Chef 2014 - finger food Ole! - działamy! fot: BlogerChef

Piknik Bloger Chef 2014 – finger food Ole! – działamy! fot: BlogerChef

Na tacach znalazły się różne rodzaje kulek serowych w ziołach Apetity, które przygotowywała m.in. grazynagotuje.pl, tatar z łososia, a także nadziewane roladki z kurczaka wcześniej przygotowane przez szefa Dawida. Oprócz tego było dużo improwizacji – po prostu mają takie składniki można ad-hoc wymysleć coś fajnego. Dużego uroku dodawały specjalne naczynia przywiezione przez szefa – pozawalają wyeksponować przekąski i nadają prawdziwej elegancji.

Piknik Bloger Chef 2014 - te właśnie pojemniki sprawiał,że przekąski były bardzo eleganckie

Piknik Bloger Chef 2014 – te właśnie pojemniki sprawiał,że przekąski były bardzo eleganckie

Piknik Bloger Chef 2014 - finger food Ole!

Piknik Bloger Chef 2014 – finger food Ole!

Piknik Bloger Chef 2014 - finger food Ole!

Piknik Bloger Chef 2014 – finger food Ole!

Lustra przekąsek znikały w czasie poniżej minuty, co świadczy o uznaniu naszych gości 🙂

Grillowanie Winiary i Sokołów

Winiary przygotowały duże stoisko, gdzie grupa blogerów Przyjaciół Winiar przygotowała produkty do grillowania oraz sałatki. Mi się dostała grillowana ryba 🙂 Obok dwóch kucharzy przygotowywało produkty Sokołowa – kiełbasy, kaszanki oraz mięso wcześniej przyrządzone sous-vide. Nikt nie wyszedł głodny. Ja dostałem porcję 4 razy większą niż zamawiałem… Do tego dobrą kawę serwowało ze swoich ekspresów DeLonghi

Piknik Bloger Chef 2014 - Przyjaciele Winiary grillują - fot:Bloger Chef

Piknik Bloger Chef 2014 – Przyjaciele Winiary grillują – fot:Bloger Chef

Piknik Bloger Chef 2014 - Przyjaciele Winiary - wielu znajomych

Piknik Bloger Chef 2014 – Przyjaciele Winiary – wielu znajomych

Browar Amber i piwa

Oprócz tego odbyło się jeszcze gotowanie z Apetitą i piwami browaru Amber. Browar serwował zimne, pyszne piwa z beczki -m.in. nowość – piwo z kwiatem czarnego bzu. Polecam je bardzo na lato (potem produkt nie będzie dostępny). Jest świetnie zbalansowane – czarny bez nie przeważa smaku, jest naturalny, a samo piwo tez czuć odpowiednio.

Piknik Bloger Chef 2014 - Stoisko Browaru Amber z zimnym piwkiemmm...

Piknik Bloger Chef 2014 – Stoisko Browaru Amber z zimnym piwkiemmm…

Na koniec odbył się pokaz Jana Kuronia przyrządzającego sałatki z produktów Fit&Easy. Niestety niezbyt wiele z niego skorzystałem, bo ciężko pracowałem wytwarzając druga partię przekąsek Ole! 🙂

Piknik Bloger Chef 2014 - Jan Kuroń czaruje sałatkami

Piknik Bloger Chef 2014 – Jan Kuroń czaruje sałatkami

Warsztaty wypieków

Piknik Bloger Chef 2014 - Warsztaty wypieków

Piknik Bloger Chef 2014 – Warsztaty wypieków

W międzyczasie uczestniczyłem w warsztatach wypieków. Przyznaję, że ciasta to nie jest moja mocna strona. Tym razem przygotowaliśmy deser, który miał przynajmniej dwie zalety – był smaczny i po jednej porcji nie można było zjeść więcej 🙂

Piknik Bloger Chef 2014 - Warsztaty wypieków

Piknik Bloger Chef 2014 – Warsztaty wypieków

Składał się ze świeżych owoców – truskawek, malin, borówek zalanych kremem patisserie z czekoladą. Na wierzchu posypany był odtłuszczoną biała czekoladą zmieszaną z maltodekstryną oraz przyprawami. Tak przygotowana czekolada nie topi się podczas pieczenia. Zrobiliśmy dwie wersje smakowe – z ziołami (tymianek, rozmaryn) oraz na ostro (imbir i chilli). Deser miał na wierzchu ciastowatą skorupkę, a pod spodem był płynny – kwaskowe owoce, słodki krem i ostry dodatek na wierzchu… dobrze się komponują. Przy okazji dowiedziałem się jak należy smarować foremki, aby takie desery prawidłowo wyrastały.

 

Piknik Bloger Chef 2014 - Warsztaty wypieków

Piknik Bloger Chef 2014 – Warsztaty wypieków

Piknik Bloger Chef 2014 - Warsztaty wypieków

Piknik Bloger Chef 2014 – Warsztaty wypieków

 

Dużo innych zdjęć można obejrzeć na fanpage BlogerChef na FB.

Piknik kulinarny Bloger Chef to miły sposób na spędzenie niedzieli. Tak było w zeszłym roku, tak było tez w tym. Dodatkowo można spróbować coś smacznego i po prostu się najeść :), co nasi goście chętnie czynili. Jeśli ktoś lubi przyrządzać potrawy to ma szansę stanąć za stołem i wraz z prawdziwym szefem stworzyć coś smacznego, a nawet stworzyć na miejscu przepis. Mam nadzieję, że za rok też się odbędzie.

 

Piknik Bloger Chef 2014 - Najbardziej kolorowe stoisko sponsorskie

Piknik Bloger Chef 2014 – Najbardziej kolorowe stoisko sponsorskie

Warsztaty z syfonami Isi, Finał Bloger Chef, Jachranka, 5.07.2014

Syfony kulinarne Isi to sprzęt przede wszystkim dla restauracji, ale również propozycja dla pasjonatów gotowania. Warsztaty na sprzęcie dostarczonym przez Stalgast prowadził  pan Adam Michalski, którego miałem już okazję poznać wcześniej przy okazji warsztatów Wieprzowina Regionalna. Pan Adam jak zwykle jest do warsztatów dobrze przygotowany, sprzęt jest sprawny i są odpowiednie dodatki takie jak łyżeczki, pojemniki itp. gadżety.

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, foto: Daria - trufelkowo.blogspot.com

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, foto: Daria – trufelkowo.blogspot.com

Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć te syfony w akcji, do tej pory tylko o nich czytałem. Nadają się również do robienia wody sodowej – jeśli użyjemy nabojów z dwutlenkiem węgla. Ale poza tym można w nich robić bardzo różne potrawy stosując smakowo neutralne naboje z podtlenkiem azotu.

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, Tiramisu-produkcja, foto: Daria-trufelkowo.blogspot.com

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, Tiramisu-produkcja, foto: Daria-trufelkowo.blogspot.com

Na początku użyliśmy syfonu do zrobienia tiramisu. Na spód poszły biszkopty zamoczone w mieszaninie kawy i amaretto, ale góra deseru była już zrobiona w syfonie. Pasteryzowane żółtka, cukier puder wystarczyło wlać do syfonu i wbić nabój. Otrzymaliśmy piękną piankę, która uzupełniła deser posypany kakao. W syfonie panuje ciśnienie 15 atmosfer i łatwo sobie radzi z mieszaniem i spienianiem cieczy. Mocne spienianie powoduje też, że masa jest bardzo wydajna.

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, Tiramisu

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, Tiramisu

Na drugi ogień poszły dodatki  do mięs gotowanych w niskiej temperaturze – nadziewanej piersi drobiowej oraz polędwiczki wieprzowej. Oba mięsa były pyszne, miękkie i wilgotne dzięki odpowiedniej obróbce termicznej. Gotowane były w cyrkulatorach do sous-vide ze Stalgastu, ale myślę, że w warunkach domowych można podobny efekt uzyskać za pomocą piekarnika elektrycznego lub urządzenia parowego. Jak wypróbuję to dam znać, co mi wyszło.

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, mięsa gotują sie w cyrkulatorach

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, mięsa gotują sie w cyrkulatorach

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, Polędwiczka sous-vide, foto: Daria-trufelkowo.blogspot.com

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, Polędwiczka sous-vide, foto: Daria-trufelkowo.blogspot.com

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, składniki do dania-seler, batat, ser

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, składniki do dania-seler, batat, ser

Z uprzednio ugotowanych na parze selera i batata zrobiliśmy musy, które miały wspaniałą, gładką konsystencję. Syfon załatwia nam też sprawę układania musu na talerzu. Dodatkowo w syfonie można zmieszać winegret, a ja wykonałem sos serowy. Ser pleśniowy rozpuściłem w podgrzanym mleku, a następnie przecedziłem przez sito. Po doprawieniu solą i pieprzem wylądował w syfonie. Syfon został wstawiony do ciepłej kąpieli wodnej. Uzyskany sos był bardzo puszysty – w normalnych warunkach jest to bardzo trudne.

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, nadziewany filet drobiowy sous-vide z musem z selera i winegretem z syfonu

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, nadziewany filet drobiowy sous-vide z musem z selera i winegretem z syfonu

Na koniec zrobiliśmy jeszcze proste desery – gruszkę z bitą śmietaną  z syfonu oraz mus czekoladowy. Dobry sposób na niespodziewanych gości.

 

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, deser z gruszką - foto: Daria - trufelkowo.blogspot.com

Bloger Chef 2014, warsztaty z syfonami Isi -z Adamem Michalskim, deser z gruszką – foto: Daria – trufelkowo.blogspot.com

Jako gotujący amatorsko stwierdzam, że to fajny gadżet – można nietypowo podać znane dania. Może używanie syfonu do zmieszania winegretu to trochę przesada, ale puree w postaci musu i puszysty sos to ciekawe dodatki. Półlitrowe syfony kosztują od ok 250 zł, a nabój to trochę ponad złotówkę.

 

Finał konkursu Bloger Chef, Jachranka, 5.07.2014

Bloger Chef to konkurs dla blogerów kulinarnych organizowany przy udziale sponsorów branżowych – Winiary, Fit&Easy (sałatki), Jan Niezbędny, Ole!, Sery Serenada, Apetita, a także partnerów Bakalland, Kenolux (świetna chemia profesjonalna do kuchni), Stalgast (sprzęt kuchenny), Fiskars, Sony (potrawom trzeba robić zdjęcia) DeLonghi (ach ta kawa z ekspresu…) i oczywiście Kenwood, który funduje duże, piękne nagrody w postaci wartościowego sprzętu. W tym roku honorowym patronatem konkurs objęła Fundacja Szefów Kuchni i Euro-Toques Polska, co dowodzi,że żartów nie ma – trzeba tu poważnie gotować !

Tegoroczny finał odbył się dzięki gościnności Windsor Palace Hotel w Jachrance. Tegorocznym zwycięzcą został Paweł Urbański z Kuchni Słonia. Gratulacje !

Finał Bloger Chef 2014 - start !

Finał Bloger Chef 2014 – start !

Finał Bloger Chef 2014 - start ! Słoniu poszedł, aż się kurzy...

Finał Bloger Chef 2014 – start ! Słoniu poszedł, aż się kurzy…

Trzeba przyznać,że tegoroczny finał stał na wysokim poziomie. Uczestnicy postawili sobie ambitne zadania, potrawy miały dużo składników, a wszystko było robione od zera. Godzina czasu to niewiele i ostatnie minuty były bardzo gorące. A zegar Mirka Drewniaka jest nieubłagany… Po krótkim wstępie i przygotowaniu składników – „bomba poszła w górę”, a robota im się w rękach paliła… Wkrótce sala wypełniła się pięknymi zapachami.

Finał Bloger Chef 2014 - Mirek Drewniak i jego zegar, który nie zna litości

Finał Bloger Chef 2014 – Mirek Drewniak i jego zegar, który nie zna litości

Pierwsza część finału polega na wykonaniu wcześniej zgłoszonego dania w ilości 4 porcji w ciągu godziny, zaczynając od surowych składników. Oto propozycje finalistów:

Finał Bloger Chef 2014 - Joasia w akcji

Finał Bloger Chef 2014 – Joasia w akcji

 

Finał Bloger Chef 2014 - Joasia w akcji

Finał Bloger Chef 2014 – Joasia w akcji

Finał Bloger Chef 2014 - dania czas wykańczać

Finał Bloger Chef 2014 – dania czas wykańczać

Finał Bloger Chef 2014 - dania czas wykańczać

Finał Bloger Chef 2014 – dania czas wykańczać

Finał Bloger Chef 2014 - gotowe ! kelner !

Finał Bloger Chef 2014 – gotowe ! kelner !

Wszyscy uczestnicy zmieścili się w czasie, ładnie zaaranżowali swoje dania i zdołali opanować swoje stanowiska pracy, co nie jest takie proste, ponieważ nie są to warunki w pełni kuchenne…

Finał Bloger Chef 2014 - dania finałowe, nieco juz przestygłe

Finał Bloger Chef 2014 – dania finałowe, nieco juz przestygłe

 

Finał Bloger Chef 2014 - dania finałowe, nieco juz przestygłe

Finał Bloger Chef 2014 – dania finałowe, nieco juz przestygłe

Finał Bloger Chef 2014 - dania finałowe, nieco juz przestygłe

Finał Bloger Chef 2014 – dania finałowe, nieco juz przestygłe

Druga tura finałowa polega na tzw. „czarnej skrzynce”. Uczestnicy odkrywają pudełka, gdzie znajdują się składniki, których muszą użyć w potrawie. Następnie mają 3 minuty, aby z produktów zgromadzonych na sali dobrać sobie resztę składników. To oznacza, że w kilkadziesiąt sekund muszą wymyślić chociaż koncepcję dania, które w ciągu następnej godziny zrobią.

Finał Bloger Chef 2014 - bieg po składniki

Finał Bloger Chef 2014 – bieg po składniki

Tym razem składniki obowiązkowe stanowiły: mielony imbir (Apetita) i żurawina suszona (Bakalland). Do tego finaliści dobrali różne składniki – dużym powodzeniem cieszyła się wołowina, sałaty, ale także zdarzył się boczek, a nawet kaszanka. Zwycięzca, czyli Paweł skomponował sałatkę (jako baza różne mieszanki Fit&Easy z winegretem i smażonym boczkiem), na której podał podsmażoną polędwicę, wraz z konfiturą z żurawiny i imbiru, a obok marchewkę i cukinię z drugim rodzajem winegretu, całość była ozdobiona młodą kukurydzą podsmażoną i przyprawioną cebulą, ziołami i chilli (Słoniu, wybacz, jeśli czegoś nie zanotowałem…). Jury jak oceniało tę potrawę to niewiele mówiło, co było dobrym znakiem. Mirek oczywiście wydłubał widelcem plasterek chilli i się mu przyglądał, ale to już tylko dla zasady…

Finał Bloger Chef 2014 - Słoniu winegretuje cukinię i marchewkę

Finał Bloger Chef 2014 – Słoniu winegretuje cukinię i marchewkę

DSC03469Finał Bloger Chef 2014 - Ostatni gest, który przyniósł zwycięstwo

DSC03469Finał Bloger Chef 2014 – Ostatni gest, który przyniósł zwycięstwo

Następnie odbyły się warsztaty z syfonami ISI, o których napiszę w osobnym wpisie.

Całość zakończyła kolacja w formie bufetu, którą rozpoczęło ogłoszenie wyników. Napięcie rosło, aż w końcu się dowiedzieliśmy, kto został  Bloger Chefem 🙂 Ja najbardziej kibicowałem Pawłowi (wiadomo-Wielkopolska 🙂 ) oraz Ani Kostrzewie-Kaczmarek, która zajęła drugie miejsce (bo to ona wygrała w moim półfinale…)

DSC03469Finał Bloger Chef 2014 - Ogłoszenie wyników

Finał Bloger Chef 2014 – Ogłoszenie wyników

DSC03469Finał Bloger Chef 2014 - Ogłoszenie wyników

Finał Bloger Chef 2014 – Ogłoszenie wyników

Na koniec kolacji ogranizatorzy zafundowali nam niezwykła atrakcję – degustację owadów. Musze przyznać, że od pewnego czasu już wewnętrznie się przełamałem co do takiej degustacji, nawet myślałem, żeby się w Warszawie wybrać do restauracji, która ma to w ofercie. Owady przed przyrządzeniem są uśmiercane w łagodny sposób – np. przez obniżanie temperatury, więc nie są smażone żywcem.

Bloger Chef 2014 - larwy mączniaka

Bloger Chef 2014 – larwy mączniaka

Na początek poszły larwy mączniaka. Są lekko chrupiące, mają delikatny smak, fajna przekąska, należy je w miarę szybko jeść, póki są chrupkie, bo po czasie miękną. Z drugiej strony talerza znajduje się hit wieczoru- czyli świerszcze bananowe smażone w głębokim oleju z chilli. W smaku nie mają nic wspólnego z bananami, były pikantne i bardzo chrupiące. W sumie zjadłem ze 2 talerze….

Bloger Chef 2014 - larwy mączniaka i świerszcze

Bloger Chef 2014 – larwy mączniaka i świerszcze

Bloger Chef 2014 - karaczan lub coś podobnego...

Bloger Chef 2014 – karaczan lub coś podobnego…

Bloger Chef 2014 - skorpion piękny w swej postaci

Bloger Chef 2014 – skorpion piękny w swej postaci

Chwilę wahania miałem przed konsumpcją dużego chrząszcza przypominającego karalucha, ale w tej degustacji najważniejsze było długo się nie zastanawiać… Był bardziej mięsisty i trochę trzeba było pogryźć chitynową osłonkę. Do tego był sos sojowy i sos śliwkowy. Na ostatnią atrakcję czyli skorpiona nie załapałem się, bo było ich za mało – w skorpionie je się tylko odwłok – tak jak w raku. Szczypce są za małe do jedzenia.

Drugą część wieczoru zajął pokaz kuchni szefa hotelu Windsor – zupy przygotowywane za pomocą CookingChefa Kenwooda. Pierwszą zupą był barszcz z pieczonych buraków zrobiony w kilka minut (oczywiście buraki były wcześniej upieczone). Był naprawdę smaczny. Drugim daniem był chłodnik na bazie jogurtu i różanej herbaty Posti zaostrzony imbirem i miętą. Ciekawe połączenie.

Bloger Chef 2014 - Przygotowanie chłodniku z dzikiej róży

Bloger Chef 2014 – Przygotowanie chłodniku z dzikiej róży

Dużo innych zdjęć możecie obejrzeć na fanpage Bloger Chefa.

Na koniec należą się podziękowania organizatorom, którzy włożyli ogromną ilość pracy, nie tylko w finał, ale w całe półrocze konkursu – Kasi Szatkowskiej (W krainie smaku) oraz Markowi Bielskiemu (Doceń polskie), a także  licznemu gronu sponsorów wymienionemu na początku. Będę się bardzo cieszył, jeśli w przyszłym roku odbędzie się trzecia edycja konkursu i na pewno będę brał udział.

Bloger Chef 2014 - Produkty sponsorskie, które służyły m.in.do drugiej konkurencji

Bloger Chef 2014 – Produkty sponsorskie, które służyły m.in.do drugiej konkurencji

Bloger Chef 2014 - Stoisko sponsorskie Sony, najbardziej eleganckie

Bloger Chef 2014 – Stoisko sponsorskie Sony, najbardziej eleganckie

Warsztaty Kulinarny Poznań „Wołowina Wielkopolska QMP”, Restauracja Blow Up Hall, ul. Półwiejska 42, Poznań, 03.07.2014

Kolejna udana impreza z cyklu organizowanego przez Kulinarny Poznań i Agencję Rynku Rolnego w ramach promocji dobrej, lokalnej polskiej żywności. Cieszę się bardzo, że dane mi było uczestniczyć w tym wieczorze na świeżym powietrzu i w znakomitym towarzystwie. Tym razem odbyła się na tarasie restauracji Blow Up Hall w Starym Browarze, ul. Półwiejska 42. Wydarzeniu od strony kulinarnej przewodniczył szef kuchni Tomasz Purol.

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań - surowce czekają

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań – surowce czekają

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań - stanowiska czekają

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań – stanowiska czekają

Wstępem było przywitanie Huberta Gonery i opowieść dyrektora Andrzeja Bobrowskiego z ARR o polskiej wołowinie, jej jakości i wartości. Wołowina została niemal całkiem wyparta z talerzy Polaków w ostatnich  latach  przez wieprzowinę, a zwłaszcza drób. Powoli obserwujemy powrót tego mięsa, dobrej jakości, które jest w większości eksportowane do wielu krajów. W Wielkopolsce, która jest jednym z największych ośrodków produkcji wołowiny w Polsce mamy lokalny surowiec, który można się poszczycić – m.in. z firmy Biernacki z Goliny, która była dostarczyciele surowca na ten warsztat. Wyroby tej firmy pod marką Beef Master są na szczęście dostępne w normalnym handlu w odróżnieniu od wieprzowiny złotnickiej.

Przygotowywaliśmy 3 dania, dość złożone – kilka składników, wszystko od zera (z wyjątkiem duszonych policzków wołowych, bo samo duszenie zajmuje 2 godziny…). Ja byłem w drużynie przygotowującej pierwsze danie czyli Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami – z agrestu i moreli.

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań - robimy danie z policzków wołowych

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań – robimy danie z policzków wołowych

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami – z agrestu i moreli

Policzki wołowe były wcześniej uduszone w winie, piwie i trawie żubrowej i na koniec tylko lekko podgrzane na grillu z dodatkiem namoczonych wiórów z jabłoni. Przygotowaliśmy pyszne puree z korzeni pietruszki i szalotki z dodatkiem bulionu cielęcego, a także pesto z natki przyprawione czosnkiem, solą, pieprzem i miodem. Konfitury były z surowych, kwaskowych owoców, podduszonych w syropie z kwiatów czarnego bzu zredukowanego wraz z trawą żubrową. Ten syrop rozsiewał tak intensywny, piękny zapach, że zwabiał gości z sąsiednich stanowisk.

DSC03423Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań - szef Tomasz Purol przygotowuje wydawkę

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań – szef Tomasz Purol przygotowuje wydawkę

Efekt końcowy, na dodatek pięknie ułożony przez szefa Tomka to prawdziwa symfonia smaków – podwędzona wołowina – lekka goryczka, aksamitne puree z pietruszki, słodko-gorzko-słone pesto i słodka konfitura, z której jednak wyraźnie wybijał kwasek owoców – nie były zbyt długo duszone w syropie.

 

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami - z agrestu i moreli-kreacja Tomasz Purola

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami – z agrestu i moreli-kreacja Tomasz Purola

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami - z agrestu i moreli-kreacja Tomasz Purola

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami – z agrestu i moreli-kreacja Tomasz Purola

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami - z agrestu i moreli-moja kompozycja

Policzki wołowe duszone i podwędzane z musem pietruszkowym, pietruszkowym pesto oraz dwiema konfiturami – z agrestu i moreli-moja kompozycja

Baweta wołowa z grilla z sałatką z fasolki szparagowej i boczku oraz marynowaną kalarepą

Drugim aktem tego kulinarnego przedstawienia była baweta wołowa z grilla z sałatką z fasolki szparagowej i boczku oraz marynowaną kalarepą. Mięso było zamarynowane w oliwie , rozmarynie i chilli i zgrillowane na węglu drzewnym. Do tego sałatka z blanszowanej fasolki i pieczone młode, słodziutkie buraki. Obie rzeczy pyszne, finisz stanowiła delikatna kalarepa. Jeśli do tego dołożycie soczyste mięso, prawdziwą wołowinę z posmakiem grilla to nic do szczęścia nie potrzeba 🙂

 

Przygotywanie dania z bawety

Przygotywanie dania z bawety

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań-druga wydawka

Warsztat Wołowina QMP, Blow Up Hall Poznań-druga wydawka

baweta wołowa z grilla z sałatką z fasolki szparagowej i boczku oraz marynowaną kalarepą

Baweta wołowa z grilla z sałatką z fasolki szparagowej i boczku oraz marynowaną kalarepą

Polędwica wołowa podwędzana z cebulą, kurkami, bobem, puree z cebuli i szparagami

Dzieło wieńczyło najszlachetniejsze mięso – czyli polędwica, która była marynowana w oliwie truflowej i potem grillowana i jednocześnie wędzona z wiórami z beczek po whisky. Dodatki były też imponujące – 3 rodzaje cebuli – pieczona szalotka, grillowane krążki czerwonej cebuli i puree z białej cebuli, tymianku i bulionu cielęcego, które mógłbym jeść łyżkami. Sezonowym, lokalnym dodatkiem były też grillowane zielone szparagi, a także młody bób podsmażony na maśle z kurkami, czosnkiem i tymiankiem. Proste składniki, niewyszukane przyprawy, bardzo bogaty smak i na dodatek pięknie podane.

Przygotwywanie dodatków do polędwicy-puree z cebuli

Przygotowywanie dodatków do polędwicy-puree z cebuli

Polędwica wołowa podwędzana z cebulą, kurkami, bobem, puree z cebuli i szparagami

Polędwica wołowa podwędzana z cebulą, kurkami, bobem, puree z cebuli i szparagami

 

Warsztat był wyjątkowo udany – potrawy były ciekawe, duża ilość smaków, pięknie podane. Co do organizacji to była perfekcyjna – niczego nie brakowało, wszystko działało, ilość porcji była wystarczająca (niektórym, w tym to piszącemu na dokładkę 😉 ). Na jesień zapowiada się druga seria warsztatów, której nie mogę się doczekać. Oprócz pysznych dań i ciekawych inspiracji kolejną ich zaletą są ciekawi ludzie -tacy jak Grażyna Dereń prowadząca gospodarstwo agroturystyczne i wyrabiająca tradycyjnie wędliny,chleb, nalewki, przetwory warzywne.

 

Piknik Kulinarny Bloger Chef – 6 lipca 2014, Jachranka – Zaproszenie

Zapraszam na fajną imprezę kulinarną w najbliższą niedzielę – pokazy kulinarne, degustacje, spotkania z kucharzami i blogerami :). Zapraszam na smakowanie i spotkania. Ja również tam bedę.

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Warsztaty Kulinarny Poznań „Wieprzowina złotnicka”, Restauracja Pastela, Poznań, 26.06.2014

Warsztaty z wieprzowiny złotnickiej odbyły się w restauracji Pastela w Poznaniu przy udziale Agencji Rynku Rolnego i Eko-Bazaru. Organizatorem był Kulinarny Poznań, a wydarzenie było okazją do promocji lokalnych produktów –m.in. miodu z pasieki pana Sikory z Opalenicy oraz piw Komes z browaru Miłosław. Miałem przyjemność drugi raz uczestniczyć w takim wydarzeniu – poprzednio przed rokiem na warsztatach królik i perliczka.

Schab złotnicki i produkty z Eko-Bazaru Poznań

Schab złotnicki i produkty z Eko-Bazaru Poznań

Warsztatowy sprzęt już czeka, Pastela, Poznań

Warsztatowy sprzęt już czeka, Pastela, Poznań

Pan dyrektor z Agencji Rynku Rolnego opowiedział nam historię hodowli rasy złotnickiej oraz o głównych cech tego mięsa związanych z jego hodowlą. Ponieważ świnki są karmione naturalnymi składnikami takimi jak zboże, ziemniaki, z niewielką domieszką dodatków białkowych np. strączkowe przyrastają wolniej i mają więcej tłuszczu. Na dodatek mięso do sprzedaży nie jest uzupełniane dodatkami wypełniającymi, więc ubytek wagi podczas obróbki termicznej nie jest taki duży jak w wypadku mięsa przemysłowego. Rzeczywiście łatwo było zauważyć, że schab przemysłowy jest mniej sprężysty, posiada też nieco inną barwę. Niestety na razie z możliwością zakupu wieprzowiny złotnickiej nie jest za dobrze. Przynajmniej w Poznaniu podobno można ją trafić w środku tygodnia w Carrefourze, można też poszukać sklepu, który prowadzi wieprzowinę regionalną pod tym linkiem http://www.wieprzowinaregionalna.pl/mapa. Aktualizacja: pytałem w Carrefourze i Almie, nie słyszeli o  świni złotnickiej, pozostaje do sprawdzenia Auchan, gdzie podobno bywa rasa puławska.

Wstęp do warsztatów, Pastela, Poznań

Wstęp do warsztatów, Pastela, Poznań

Szef Pasteli Marcin Michalski prezentuje schab złotnicki i obok przemysłowy

Szef Pasteli Marcin Michalski prezentuje schab złotnicki i obok przemysłowy

Ciekawie tez zapowiada się oferta eko-bazaru i ich plany rozwojowe. Można tam kupić w zasadzie prawie wszystko – zarówno warzywa, jak i nabiał, a także mięso.

Byliśmy podzieleni na 4 zespoły przyrządzające różne dania. Mi przypadły udziale kotlety marynowane z grilla. Trzeba przyznać, że przepis jest dość prosty i był wyjątkowo smaczny. Nawet jeśli nasze mięso nie marynowało się dostatecznie długo to marynata jest tak intensywna, że zdążyła dostarczyć mu smaku. Inny rodzaj mięsa wieprzowego dobrze będzie pasował w tej kompozycji smakowej.

Marynata do kotletów złotnickich

Marynata do kotletów złotnickich

Dodatkowo grillowaliśmy warzywa z eko-bazaru z pomocą tej samej marynaty – bakłażana, cukinię, paprykę i kurki. Cieszyły się dużym powodzeniem.

A oto nasz przepis (nieco zmodyfikowany na podstawie praktycznych doświadczeń):

  • porcja schabu 170g
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 20 ml likieru pomarańczowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka miodu gryczanego
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • 2 łyżki oliwy
  • 40 ml białej wódki
  • sól, pieprz, rozmaryn

 

1. Cebulę posiekać w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę, połączyć składniki marynaty

2. Tłuszcz na schabie ponacinać do 3/4 grubości, zamarynować na przynajmniej 2 godziny

3. Grillować z obu stron do uzyskania złoto-brązowego koloru

Grillowany schab złotnicki w marynacie, Pastela, Poznań

Grillowany schab złotnicki w marynacie, Pastela, Poznań

Oprócz kotletów z grilla przyrządzane jeszcze były tradycyjne schabowe w panierce, schab z kurkami i lawendą oraz schab w ciemnym piwie.

Dorota przyrządza schab w piwie, jak widać trzeba szybko mieszać :)

Dorota przyrządza schab w piwie, jak widać trzeba szybko mieszać 🙂

Sos kurkowy under construction

Sos kurkowy under construction

Schabowe z wieprzowiny złotnickiej, Pastela, Poznań

Schabowe z wieprzowiny złotnickiej, Pastela, Poznań

Wszystkie dania, których próbowałem były dobre. Pyszny był sos kurkowy, a jeśli chodzi o mięso to największe wrażenie sprawił na mnie… tradycyjny schabowy w panierce. Tam najbardziej można było poczuć jakość mięsa – miękkość i soczystość – i różnicę w porównaniu do zwykłego schabu. Jeśli ktoś nie próbował to naprawdę warto się postarać o schab złotnicki i najlepiej kawałek zwykłego schabu i zrobić to sobie w domu – tylko sól i pieprz, niezbyt mocno rozbite.

Warsztaty są fantastycznym wydarzeniem, zwłaszcza w Pasteli, gdzie pani Joasia i Szef Marcin tworzą super sympatyczną atmosferę. Spotykają się tam ludzie, którzy kochają gotować i smakować dobrze rzeczy.  Obecne są za każdym razem dobre surowce i smaczne przepisy, a efekty są zaskakująco dobre. Dowodem na to było,że wszystkie potrawy zniknęły w tempie jazdy Pendolino (może bezpieczniej będzie powiedzieć TGV 🙂 )…

Zapraszam też na inne relacje z tego wydarzenia, zawierające dużo dobrych zdjęć:

Kulinarny Poznań na FB