Restauracja gruzińska Gaumarjos – Warszawa, al. KEN 47

Restauracja gruzińska Gaumarjos wzbudziła we mnie sympatię po obejrzeniu odcinka „Kuchennych rewolucji”. Lubię autentyczną kuchnię przywiezioną do Polski przez cudzoziemców. Ta połączona jest jeszcze na dodatek ze słowiańską serdecznością i gościnnością. To pierwszy odcinek recenzji „Śladami Magdy Gessler”. Wykorzystałem ostatni pobyt w Warszawie, aby się wybrać do tej restauracji, mimo, że z Woli zabrało mi to jakieś 45 minut… było warto.

Wystrój

Moje wrażenia z tego lokalu są nieco mieszane. Głównie ze względu na ten właśnie element. Kuchenne rewolucje zawsze epatują tą wizualną przemianą, nowym klimatem, nastrojem…. Gaumarjos jest naprawdę niewielką restauracją. Z zewnątrz trudno ją znaleźć, bo dominuje szyld Wina Mołdawskie (sklep jest częścią lokalu, o czym później). Wewnątrz wystrój jest skromny, dominują dywany na ścianach, w rogu jakiś obrazek z pejzażem… Nie znalazłem elementów, które byłyby jakoś nastrajające gruzińsko. Ma to pewną zaletę -naprawdę wygląda jak domowa restauracja, tyle że niekoniecznie gruzińska. Jak się do tego przyzwyczaicie to reszta robi już lepsze wrażenie.

Obsługa

Dużo stolików jest zarezerwowanych, ale mi się udało znaleźć wolny. Obsługa jest sprawna, orientuje się w potrawach i winach. Ponieważ lokal jest mały łatwo jest złapać z nią kontakt.

Jedzenie

Ponieważ byłem po obiedzie to nie mogłem zamówić koronnych dań czyli pierogów różnego rodzaju. Moim głównym daniem było Adżapsandal – grillowane warzywa:  bakłażan, cebula, papryka, cukinia. Ponieważ warzywa były grillowane, a nie duszone zachowały swoją strukturę, w połączeniu z pomidorowym sosem i gruzińskimi przyprawami tworzyły lekko pikantną całość, której nie można było się oprzeć. I ta świeża kolendra na wierzchu….Proste danie, ale niezwykłe.

Adżapsandal

Adżapsandal

Na przystawkę wziąłem kulkę szpinakową – siekany szpinak z pastą z orzechów włoskich i kolendrą, ozdobioną pestkami granatu. Szpinak – jak wiadomo – nie posiada własnego, zdecydowanego smaku, Tutaj – zblanszowany, podbity czosnkiem, o kremowym smaku dzięki orzechom stanowił lekką i pyszną kompozycję, a kulka okazała się nie taka mała. Natomiast kolendry za bardzo nie wyczułem, a owoce granatu, których sięe spodziewałem wewnątrz kulki (i byłem ciekaw) były tylko przybraniem. Mimo wszystko warto spróbować.

Kulka ze szpinaku

Kulka ze szpinaku

Do tego warto wspomnieć o winach. Ja sobie zamówiłem lampkę wytrawnego sapewari. Już po chwili od nalania z gustownej karafeczki doszedł mnie oszałamiający owocowo-kwiatowy zapach. Samo wino jest łagodne w smaku jak na wytrawne, a jego nuty smakowe nie potwierdzają zapachowych-czyli czyste winogrona. Pisze specjalnie o tym, bo ostatnio miałem okazje pić kilka wybitnych win słowackich z piwnicy Dworu Kombornia, których zapach zgadza się z bukietem smaku.

Pozostając przy winach – w sklepie nabyłem dwa wina mołdawskie (gruzińskich jest chyba tylko 4 lub rodzajów) -jedno białe, półsłodkie  -całkiem przyzwoite i drugie- wytrawne czerwone Lion Gry Pinot Noir Grand Reserve, które mimo szumnej etykiety było płaskie w smaku. Następnym razem spróbuję gruzińskie, choć to już inna półka cenowa. Warte uwagi i niezwykłe są koniaki –  nawet 25 letnie.

Wnętrze restauracji Gaumarjos

Wnętrze restauracji Gaumarjos, to co stoi pod schodami po lewej stronie to nie pani Gessler, chociaż tak wygląda…

 

Podsumowując

Ciekawy lokal, który warto odwiedzić wcześniej  robiąc rezerwację. Warto poczuć domowa atmosferę i spróbować smaków, których nigdzie indziej nie spotkałem. Jeśli będę miał okazję i trochę więcej miejsca w brzuchu to na pewno spróbuję innych pozycji z menu następnym razem.

Pikantna przekąska – Śledzie w sosie pomidorowym z curry

Śledzie w sosie pomidorowym mogą się wydawać banalną potrawą i dobrze znaną. Ten przepis dodaje im ostrości i intensywności w smaku. Dobra propozycja na przekąskę, albo zakąskę 😉 nawet do grilla…

Składniki:

  • 400g filetów śledziowych matjas
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 łyżki octu winnego
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżeczki przyprawy curry
  • 1/2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki ostrej musztardy
  • 1 łyżka oleju rzepakowego lub słonecznikowego

Jak to zrobić?

  1. Filety śledziowe wymocz w wodzie ok 6 godzin lub przez noc
  2. Pozostałe składniki dobrze wymieszaj
  3. Pokrój śledzie na kawałki nadające się do zjedzenia „na raz”
  4. Włóż do słoika przekładając sosem
  5. Wstaw na dobę do lodówki
  6. Rozkoszuj się smakiem 🙂
Pikantna przekąska - Śledzie w sosie pomidorowym z curry

Pikantna przekąska – Śledzie w sosie pomidorowym z curry

Przepisy wielkanocne cz.2 – żurek na domowym zakwasie i domowej kiełbasie

Tradycyjna zupa wielkanocna, ale zrobiona w 100% w domu. Smakuje inaczej niż na kupnym zakwasie, nie ma obawy, że będzie ją czuć octem czy też nieznanymi składnikami. Można też robić barszcz biały (jak moja babcia) na zakwasie z mąki pszennej, ale ja wolę wersję ostrzejszą, czyli żurek.

Do gotowania żurku możesz wykorzystać domową białą kiełbasę, której przepis znajduje się TUTAJ. Zamiast wędzonych żeberek można zrobić wywar na wędzonej kiełbasie i dodać ją jako składnik.

 

Składniki:

zakwas

  • 4 łyżki razowej żytniej mąki
  • 2 szklanki przegotowanej, letniej wody
  • skórka razowego chleba
  • 3 ząbki czosnku

zupa

  • zakwas jak wyżej
  • 1,5 l wody
  • 500g wędzonych żeberek lub kości
  • 250g białej kiełbasy
  • 400g ziemniaków
  • liść laurowy
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • klika łyżeczek chrzanu (ok 1 na osobę)
  • śmietana 18%
  • 2 cebule
  • 2 łyżki oleju
  • jajko na twardo

Jak to zrobić ?

  1. Tydzień wcześniej (min 4 dni) zrób zakwas – mąkę zalej wodą i wymieszaj, dodaj czosnek i skórkę chleba. Słoik przykryj gazą i zostaw w pokojowej temperaturze
  2. Cebulę pokrój w kostkę i usmaż na przezroczysto na oleju.
  3. Do zimnej wody włóż kości, liść laurowy i ziele, zagotuj i gotuj pół godziny.
  4. Cebulę  obierz, pokrój w kostkę i przesmaż na przezroczysto na oleju.
  5. Wyjmij kości. Wrzuć pokrojone w kostkę (centymetrową) ziemniaki i włóż białą kiełbasę. Gotuj na małym ogniu 15 minut.
  6. Wyjmij kiełbasę, możesz dodać obrane mięso z kości. Wlej zakwas i zagotuj, ale nie gotuj długo, bo się przypali.
  7. Dopraw solą i pieprzem
  8. Na talerzu podaj z kiełbasą pokrojoną w plastry, kleksem śmietany i łyżeczką chrzanu (każdy sobie do smaku doprawi)
  9. Jeśli lubisz włóż jajko na twardo
żurek na domowym zakwasie i domowej kiełbasie

żurek na domowym zakwasie i domowej kiełbasie

SMACZNEGO !

Przepisy wielkanocne cz.1 – domowa biała kiełbasa dla początkujących

Domowa biała kiełbasa… mmm… Na Wielkanoc chciałbym namówić Was na zrobienie swojej. Zwłaszcza tych, którzy nigdy nie robili, To naprawdę proste i nie wymaga wielu specjalnych sprzętów i umiejętności. Przepis jest uproszczony (i proszę się tego nie czepiać), bo nie chcę zniechęcać specjalnymi technikami, uczyć kogoś klasyfikacji mięsa czy kutrowania. Natomiast jeśli przypadnie Wam do gustu to gorąco zapraszam na stronę Wędzarniczej Braci, której jestem członkiem – www.wedlinydomowe.pl, gdzie jest kopalnia wiedzy nt. wytwarzania wędlin i innych przetworów w domu i życzliwa grupa ludzi, która może pomóc w rozwiązywaniu problemów.

Do zrobienia tej kiełbasy oprócz mięsa potrzebne są jelita (można je kupić w supermarketach np Real, Carrefour, Auchan), czasem w sklepach mięsnych i przez internet (tylko nie kupcie chińskich…). Powinny to być najbardziej popularne, zwykłe jelita o średnicy 26-30mm. Jedna paczka zawiera 10-15 metrów, więc spokojnie wystarczy. Aby z mięsa powstała kiełbasa potrzebna jest końcówka do nadziewania, którą dostaniecie w sklepach ze sprzętem i przez internet.

Składniki (ok. 3,5 kg kiełbasy)

  • 2 kg karkówki
  • 1 kg łopatki
  • 0,5 kg boczku surowego
  • 75g soli kuchennej
  • 1 ząbek (4g) czosnku
  • 2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
  • 2 płaskie łyżki majeranku
  • pół szklanki zimnej wody
  • jelita wieprzowe kaliber 26-30 mm ok 3,5 m długości

Jak to zrobić?

  1. Najpierw namocz jelita w zimnej wodzie. Powinny moknąć co najmniej godzinę, choć mogą i dłużej (np. 8 godzin)
  2. Mięso powinno być schłodzone do temperatury lodówki (4-5 stopni), pokrój je na kawałki, które wejdą do Twojej maszynki do mięsa

    mięso przygotowane do mielenia

    mięso przygotowane do mielenia

  3. Zmiel mięso na grubym sitku – np 8 czy 10 mm. Jeśli nie masz takiego to na najgrubszym jakie masz (ja mam 6 mm)
  4. Wymieszaj mięso z przyprawami, czosnek przeciśnij przez praskę. Podczas obróbki mięso powinno pozostać zimne,więc trzeba się uwijać 🙂

    Przed wymieszaniem z przyprawami

    Przed wymieszaniem z przyprawami

  5. Na koniec wmieszaj do mięsa zimną (najlepiej lodowatą) wodę. To nada farszowi spoistości i gładkości.
  6. Ja nadziewam jelita nadziewarką, ale wystarczy do tego (zwłaszcza takich ilości) zwykła lub elektryczna maszynka do mięsa (najlepiej gdy masz kogoś do pomocy) – musisz mieć tylko poniższy gadżet, który kosztuje kilkanaście złotych i pasuje do większości maszynek.Na końcówkę do nadziewania kiełbas naciągnij jelito uprzednio smarując ją lekko tłuszczem. Zawiąż koniec.
    Końcówka (lejek) do napełniania kiełbas

    Końcówka (lejek) do napełniania kiełbas

    Napełnianie jelita

    Napełnianie jelita

  7. Lekko przytrzymując jelito na tej końcówce napełniej je farszem. Jelito samo się  zsuwa, tylko może się zapowietrzać-wtedy trzeba postukac w lejek. Jeśli jelito się przerwie to je zwiąż i napełniaj resztą,która została na końcówce. Nie można napełniać za mocno, bo pęknie przy skręcaniu
  8. Po napełnieniu całego jelita trzeba uformować kiełbasy. W tym celu trzeba lekko zgnieść dwiema rękami na długość kiełbaski jelito i obracając nią kilka razy zrobić dobrze znany ze sklepu kształt 🙂
    Formowanie kiełbasy

    Formowanie kiełbasy

    Kiełbaski gotowe :)

    Kiełbaski gotowe 🙂

  9. Kolejną kiełbaskę powinno się skręcać w przeciwną stronę
  10. Kiełbasę włóż na dobę do lodówki,aby smaki się wymieszały. Możesz ją użyć do zupy lub jeść parzoną (nie gotuj jej tylko parz 10-15 min w wodzie o temp około 85 stopni)

Kiełbasę możesz użyć do sporządzenia domowego żurku, na który przepis znajduje się TUTAJ

Smacznego i powodzenia w domowym wyrobie kiełbas !

Pieczony łosoś z rukolowym pesto i kaszą jaglaną

Przepis na obiad – pyszny, łatwy i zdrowy. Jeśli nie jedliście jeszcze łososia przyrządzanego w niskich temperaturach to może się okazać wasz najsmaczniejszy łosoś w życiu. Dla mnie przynajmniej tak jest. Jest niezwykle delikatny i miękki i ma inny smak niż taki pieczony na gorąco czy smażony. Towarzyszy mu kasza jaglana, którą możecie też zastąpić polentą, ew. puree ziemniaczanym. Pikantnym akcentem jest rukolowo-dyniowe pesto. Razem tworzą kompozycję we włoskich, narodowych barwach

Składniki (na 4 osoby)

  • 800g filetu z łososia ze skóra
  • garść gruboziarnistej soli morskiej (nie można użyć drobnej soli, bo będzie niejadalne)
  • 7 łyżek oliwy z oliwek
  • szklanka kaszy jaglanej
  • 100g suszonych pomidorów w oleju
  • 60g rukoli Fit&Easy
  • 30g pestek dyni
  • 2 łyżeczki miodu
  • sól zwykła

Jak to zrobić?

  1. Nagrzej piekarnik do 75 stopni, bez termoobiegu. Sprawdź czy łosoś nie ma ości, ew. usuń je
  2. Połóż łososia skórą do dołu i posyp solą oraz skrop oliwą (3 łyżki), piecz 50-60 minut. W miejscach, gdzie filet jest cieńszy daj mniej soli
  3. W tym czasie ugotuj kaszę -umyj ją w zimnej wodzie, zagotuj 2,5 szklanki posolonej lekko wody i na wrzątek wrzuć kaszę
  4. Gotuj pod przykryciem na małym ogniu 20 min, nie mieszając
  5. Pomidory zmiksuj blenderem
  6. Rukolę zmiksuj wraz z pestkami dyni, dodaj 4 łyżki oliwy z oliwek i miód
  7. Z ugotowanej kaszy wytnij kształt (np obręczą) i ułóż na przemian z warstwą pomidorów
  8. Na talerzu ułóż łososia, wcześniej oskrobanego z nadmiaru soli, do tego kaszę z pomidorami i trochę rukolowego pesto
Pieczony łosoś z rukolowym pesto i kaszą jaglaną

Pieczony łosoś z rukolowym pesto i kaszą jaglaną

SMACZNEGO!

Napisz w komentarzu jak smakowało 🙂

Sałatka z piersią kaczki i porzeczkowym sosem

Łatwy przepis na lekką sałatkę z odrobiną mięsa i pysznym sosem z czarnej porzeczki i chrzanu. Potrawę można przyrządzić też z gęsi.

Składniki (na 4 osoby):

  • 2 piersi kaczki
  • paczka miksu sałat Fit&Easy Weekend
  • 1,5 łyżki oliwy z oliwek
  • 150ml nalewki porzeczkowej (np. creme cassis)
  • 4 łyżki mrożonej porzeczki czarnej lub owoców porzeczki z nalewki
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka chrzanu
  • sól, pieprz, majeranek

Jak to zrobić?

  1. Pierś kaczki posól, popieprz i oprósz majerankiem
  2. Rozgrzej patelnię, skórę na piersi natnij i obsmaż pierś kaczki,żeby się zarumieniła (najpierw od strony skóry – to wytopi tłuszcz do smażenia)
  3. Wstaw do piekarnik nagrzanego do 140 stopni z termoobiegiem (lub 160 bez) na 15 minut
  4. Na patelnię wlej nalewkę i włóż porzeczki
  5. Gotuj, aż odparuj 3/4, wlej mąkę rozrobioną w odrobinie zimnej wody i zagotuj
  6. Zestaw z ognia i dopraw chrzanem
  7. Sałatę polej oliwą z oliwek, dopraw solą i pieprzem
  8. Na talerzu ułóż sałatę, na tym cienkie plastry piersi, polej sosem

 

Sałatka z piersią kaczki i porzeczkowym sosem

Sałatka z piersią kaczki i porzeczkowym sosem

SMACZNEGO!

Napisz w komentarzu jak smakowało 🙂

Polędwiczki wieprzowe w miodzie i z zielonym puree

Przepis na obiad lub przystawkę (jeśli zmniejszysz porcję) inspirowany staropolską tradycją. Ostro-słodki smak bazuje na musztardzie i miodzie pitnym. Towarzyszą mu pikantne ziemniaczki z dodatkiem dojrzałego sera i rukoli podane w atrakcyjnej formie. Kompozycje smakową uzupełnia goryczka cykorii,kwasek cytryny i orzechowy posmak oleju z pestek dyni. Do dzieła !

Wartość kaloryczna 1 porcji ok 800 kcal

Składniki (na 4 osoby):

  • 800g (2 sztuki) polędwiczek wieprzowych
  • 4 łyżki musztardy Dijon
  • 2 łyżeczki miodu
  • 200ml śmietany kremówki 30-36%
  • 250 ml miodu pitnego trójniaka
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • sól, pieprz

puree

  • 800g ziemniaków (waga przed obraniem)
  • 100g masła w drobnych kawałkach
  • 40g rukoli Fit&Easy
  • 2 żółtka
  • 20g drobno startego dojrzałego sera np Bursztyn. Rubin
  • sól, pieprz

sałatka

  • 2 cykorie
  • sok z połowy cytryny
  • 4 łyżeczki oleju z pestek dyni
  • sól

Jak to zrobić?

  1. Polędwiczki przekrój na pół w poprzek, posól, popieprz i posmaruj musztardą wymieszaną z miodem
  2. Na patelni rozgrzej mocno olej i obsmaż polędwiczki z każdej strony na brązowo
  3. Zdejmij z patelni, wlej miód pitny i zeskrob łopatką przypalone resztki, zagotuj
  4. Dodaj resztki marynaty jeśli Ci zostały i zahartowaną śmietanę (dodaj do niej po łyżeczce ciepłego płynu z patelni, aż się ogrzeje)
  5. Duś na średnim ogniu, albo wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok pół godziny. W trakcie duszenia obracaj co jakiś czas polędwiczki
  6. Obierz ziemniaki i pokrój w kostkę, zalej zimną wodą tak by je tylko przykrywała
  7. Zagotuj i gotuj ok 10 min, aż będą miękkie, odcedź, zostaw pod przykryciem, posiekaj rukolę
  8. Jak polędwiczki będą już dochodzić wymieszaj ziemniaki z masłem i przeciśnij przez praskę do ziemniaków
  9. Dodaj posiekaną rukolę i dopraw do smaku solą i pieprzem
  10. Dodaj żółtka i ser i wymieszaj
  11. Za pomocą szprycy do ciasta wyciśnij na blachę lub do naczynia żaroodpornego
  12. Wstaw do piekarnika pod grill (275 stopni) na ok 3 minuty, aby się zarumieniły
  13. Podawaj z polędwiczkami, sosem (przecedzonym) i listkami cykorii polanymi olejem z pestek dyni wymieszanym z solą i sokiem z cytryny
Polędwiczki wieprzowe w miodzie i z zielonym puree

Polędwiczki wieprzowe w miodzie i z zielonym puree

Smacznego !

Jeśli zrobiliście ten przepis i smakował (lub nie…) to podzielcie się wrażeniami w komentarzu.

Kruche ciasteczka z figami i zielonym akcentem

Przepis na kruche ciasteczka z figowym nadzieniem własnej roboty, a na dodatek zielonym akcentem z roszponki. Pachną cynamonem, mają intensywny smak i pysznie chrupią karmelowymi orzechami. Nie można się oprzeć 🙂

Składniki: (na 4 porcje)

ciasto:

  • 150g mąki pszennej
  • 100g zimnego masła
  • 1 żółtko
  • 30g cukru pudru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 40g roszponki Fit&Easy (ok. 2 garście)
  • szczypta soli

dżem figowy:

  • 200g suszonych fig
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 75g cukru trzcinowego
  • 150ml czerwonego, wytrawnego wina

orzechy w karmelu

  • 200g łuskanych włoskich orzechów
  • 3 łyżki cukru

Jak to zrobić?

  1. Figi zalej winem, wsyp cukier trzcinowy i wstaw na gaz. Zagotuj i gotuj ok 20 minut pod przykryciem
  2. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni C (lub 180 z termoobiegiem)
  3. Zagotuj wodę i zalej roszponkę na 30 sekund, odcedź
  4. Zagnieć ciasto z podanych składników i posiekanej, odciśniętej roszponki
  5. Rozwałkuj ciasto na grubość 2 mm i wylep foremki do tarteletek uprzednio nasmarowane tłuszczem
  6. Wstaw do piekarnika na 15 minut
  7. W tym czasie rozpuść na patelni cukier do karmelu, jak się zezłoci wrzuć pokruszone orzechy włoskie, obtocz w karmelu i zdejmij z ognia, wyłóż na talerz
  8. Jak figi się ugotują zmiksuj je blenderem i dodaj łyżeczkę cynamonu w proszku, wymieszaj
  9. Wyjmij tarteletki z pieca, wyjmij z foremek  i pozwól trochę przestygnąć na kratce
  10. Wypełnij dżemem figowym i ozdób pokruszonymi orzechami w karmelu
Kruche ciasteczka z figami i zielonym akcentem

Kruche ciasteczka z figami i zielonym akcentem

Delektuj się ! Smacznego! A jeśli Ci smakowało lub masz pomysły na ulepszenie napisz w komentarzu

 

III półfinał Bloger Chef 2014 – Kombornia 14 -16.03.2014

Konkurs dla blogerów kulinarnych Bloger Chef w zeszłym roku uszedł mojej uwadze, aż do finału gdzie pojawiłem się jako gość. To bardzo fajna impreza i postanowiłem w tym roku jej nie przegapić. Udało mi się zakwalifikować na III półfinał. Odbywał się on w malowniczej scenerii Dworu Kombornia pod Krosnem, czyli na drugim końcu Polski jak dla mnie. Warto było jednak zrobić te prawie 1300 km w ostatni weekend i wziąć udział w prawdziwych zmaganiach konkursowych. Przy okazji przekonałem się, że gotowanie samemu, a gotowanie za pomocą zespołu, który trzeba koordynować to zupełnie dwie różne bajki…

Scena konkursowa Bloger Chef

Scena konkursowa Bloger Chef

Budynek, w którym odbywał sie konkurs

Budynek, w którym odbywał sie konkurs

Jestem urzeczony gościnnością Dworu Kombornia i przyjęciem, jakie nam zgotowano. Obsługa była miła i na każde wręcz zawołanie, a szef kuchni pokazywał swoje umiejętności na pokazowych kolacjach. Nad naszym zadowoleniem czuwał menedżer Dworu należący do rodziny właścicieli.

Menu kolacji

Menu kolacji

Deser

Deser

Pierwszego dnia czekała nas także degustacja win karpackich, które sprowadza Dwór do swojej piwnicy i które na miejscu można kupić. Pochodzą one z całego rejonu Karpat (Polska, Czechy, Słowacja, Rumunia, Węgry), często z malutkich winnic (ja np. nabyłem jedno z winnicy o powierzchni 5ha, czyli mniej niż teren Dworu Kombornia). Wina były wyśmienite, dawno nie kosztowałem tak wyrafinowanych smaków i bukietów. Sami możecie to obejrzeć tu: http://www.enocarpathian.eu/salon-win-karpackich. Przy kolacji miałem okazję siedzieć przy stole z sommelierem Dworu, który ma ogromną wiedze o winach i o winnicach, z których je sprowadza. Już wiem skąd się bierze specyficzny smak białych, węgierskich win 🙂

Piwnica Win Karpackich i sommelier

Piwnica Win Karpackich i sommelier

Sam konkurs to były 4 godziny radosnego gotowania w zespołach i fajnej atmosferze. Rywalizacja była, ale również współpraca i wzajemna pomoc. Dziękuję mojemu zespołowi – Alicji (http://www.wielkiapetyt.com), Ewie (http://mojakuchniamalutka.blogspot.com) i Bartkowi (http://www.przepisy.com), że mi pomogli doprowadzić potrawy do końca, zwłaszcza,że niektóre składniki trzeba było powtarzać… Pomagali także sponsorzy,którzy dostarczyli nam sprzęt – zwłaszcza Kenwood i Fiskars. Jury było surowe i oceniało nie tylko smak (chociaż to była podstawa), ale także wygląd, temperaturę, organizację pracy w kuchni, higienę… Dodatkowo był test teoretyczny (który mnie na początku załamał…), udało  mi się go napisać na 100%, co było pierwszym takim przypadkiem w historii tego konkursu… niemniej jednak do finału nie przeszedłem.

Kamera... akcja !

Kamera… akcja ! (fot. BlogerChef)

Jury dłubie w potrawie :)

Jury dłubie w potrawie 🙂

Moja przystawka - orzeźwiająca sałatka z kuskusem

Moja przystawka – orzeźwiająca sałatka z kuskusem

Moje danie główne- zupa cebulowa z pszenicznym piwem

Moje danie główne- zupa cebulowa z pszenicznym piwem

Drugiego dnia czekały nas także warsztaty robienia czekolady (którą Dwór produkuje na bazie belgijskiego surowca) nawiązującej smakami do nut smakowych wina – tworzyliśmy czekolady Syrah, Zinfandel i Chardonnay.  Prezentujący to mistrz czekolady odpowiadał na wszystkie pytania i miło było patrzeć jak to robił, bo widac było w nim pasję do tego zajęcia. Mi się też udało temperować jedną z czekolad (razem z moim spodniami zresztą…) i zrobić kilka tabliczek własnoręcznie. Więcej możecie przeczytać tutaj: Czekolada Inspirowana Winem.

Warsztaty czekoladowe

Warsztaty czekoladowe

Na pożegnalnej kolacji mogliśmy skosztować także lokalnych piw dobranych do potraw z browaru Ursa Maior, a także porozmawiać z p. Agnieszką Łopatą -pasjonatką i znaną blogerką: http://ursamaior.pl/blog/k-kuchnia-piwowarki-agi.php, dzięki której ten browar powstał .

Chciałbym podziękować gorąco organizatorom, koleżankom i kolegom blogerom, sponsorom i Dworowi Kombornia za niezapomniane chwile, dobra zabawę i smaczne przeżycia.

Dzięki uprzejmości Ady (http://karmel-itka.blogspot.com) prezentuję zbiór linków do innych relacji z tego wydarzenia:
linki do galerii zdjęć:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.295884313895554.1073741887.116575535159767&type=1

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296731787144140.1073741892.116575535159767&type=1

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296713537145965.1073741891.116575535159767&type=1

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296635973820388.1073741889.116575535159767&type=1

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.296190833864902.1073741888.116575535159767&type=1

linki do materiałów prasowych:

http://www.krosnocity.pl/index.php/aktualnosci/fakty/region/item/10096-kulinarne-zmagania-blogerow-w-dworze-kombornia.html

http://urodaizdrowie.pl/iii-polfinal-blogerchefa-w-dworze-kombornia

http://www.ofeminin.pl/przepisy/iii-polfinal-blogerchef-za-nami-d57276.html

pozostałe relacje uczestników:

http://mojakuchniamalutka.blogspot.com/2014/03/blogerchef-iii-pofina-w-dworze.html

http://blogimam.pl/wpisy/blogerchef-iii-p%C3%B3%C5%82fina%C5%82-w-dworze-kombornia-hotel-spa-dzie%C5%84-pierwszy

http://wkrainiesmaku.pl/16715/test-wiedzy-blogerchefa-inspirowany-asortymentem-marki-serenada/

http://wkrainiesmaku.pl/16724/iii-polfinal-blogerchefa-w-dworze-kombornia/

http://karmel-itka.blogspot.com/2014/03/blogerchef-2-iii-pofina-1403-16032014.html?showComment=1395473716419

http://czosnekwpomidorach.blogspot.com/2014/03/iii-pofina-blogerchef.html

http://www.wielkiapetyt.com/2014/03/bloger-chef-pofina-w-dworze-kombornia.html

 

Bar Kim-iPho, Warszawa, al. Jerozolimskie 51

Kolejna wizyta w Warszawie – tym razem al. Jerozolimskie , z elementem kulinarnym – Bar Kim-iPho  . Chciałem zwrócić uwagę na ten bar, bo jest tego wart. Wypatrzyłem już go dość dawno, ale podczas pobytu w Warszawie nie układało mi się, żeby go odwiedzić. Mieści się naprzeciwko Pałacu Kultury i Nauki i blisko Dworca Centralnego, co czyni go łatwo dostępnym dla takich przyjezdnych jak ja. W związku z tym, że jest to bar samoobsługowy pominę część mojej zwyczajowej recenzji, chociaż należy podkreślić, że na dania czekałem bardzo krótko – dosłownie kilka minut na zupę, może 10 minut na drugie. Zmodyfikowałem tę recenzję, ponieważ udało mi się zawitać ponownie w Kim-iPho (luty 2015).

 

Bar Kim-Ipho, Warszawa, al. Jerozolimskie 51

Bar Kim-Ipho, Warszawa, al. Jerozolimskie 51

Wystrój

Lokal składa się z 2 poziomów. Na parterze jest bardzo mało miejsca, ale na górze można wygodnie usiąść, nawet na czymś w rodzaju kanapy. Wystrój generalnie jest znośny, nie ma zbyt wielu plastikowych kwiatów. Jak na bar może być.  Dodatkową atrakcją, której nigdzie jeszcze w barze nie widziałem są pudełka chusteczek z Biedronki, chyba zamiast serwetek (?). Pewnym zaskoczeniem jest brak ogrzewania. Kiedy ja tam byłem to na dworze był mróz i w lokalu było dość chłodno. Co prawda na piętrze jest ogrzewacz gazowy,ale ogrzewa on tylko najbliższe stoliki. Obiad zjadłem w kurtce, ale bez rękawiczek. Pozytywnym zaskoczeniem było to, że konsumpcja nie odbywała się z plastikowego talerza i za pomocą plastikowych sztućców.

Jedzenie

Menu jak to w takim lokalu jest bardzo długie. Z kilku podstawowych składników można złożyć dużą ilość dań.

Udko drobiowe na gorącym półmisku – 17 zł

Ja się zdecydowałem na udko drobiowe na gorącym półmisku. Do tego porcja ryżu i typowej dla wietnamskich barów surówki z kapusty- słodko-kwaśnej. Samo mięso było dobrze upieczone i miejscami nieco wysuszone wskutek odgrzewania. Można się tez przyczepić, że było pokrojone w plastry hmmm dość brutalnie, bo z kawałkiem chrząstki. Pod spodem znajdowało się „łóżeczko” z warzyw. Samo mięso nie było jakoś specjalnie przyprawione,ale okazało się,że tę potrawę należy jeść w całym pionowym przekroju, czyli razem z warzywami i sosem, który był pod nimi. I to już naprawdę było dobre. Umiarkowanie pikantny sos, pełen wschodnich przypraw nadawał smak całości. Surówka tez mi odpowiadała, była świeża i chrupiąca. Kurczaka przyprawiłem sobie sosem czosnkowym ,który stał na stoliku wraz z trzema innymi (przypominającymi kisiel z chilli lub płatkami czosnku…). Całość za 17 zł. Najadłem się do syta i mimo powyższych mankamentów – dość smacznie.

Udko drobiowe na gorącym półmisku - Bar Kim-iPho, Warszawa

Udko drobiowe na gorącym półmisku – Bar Kim-iPho, Warszawa

Zupa Pho z wołowiną – 8 PLN mała porcja

Po mojej pierwszej wizycie obiecałem sobie, że jej spróbuję – w końcu to klasyka. Otrzymałem miskę gorącej, pachnącej zupy, która mogłaby być samodzielnym daniem na średni głód – miała około 15 cm średnicy! Obok mnie klient konsumował wersję dużą (12 PLN) – miska była wręcz olbrzymia.

Zupa ta jest esencjonalnym bulionem, pachnącym trawą cytrynową, z pływającymi na wierzchu szczypiorkiem i świeżą natką kolendry, które nadają mu chrupkości. Dużą część miski wypełnia prawidłowy, plaski makaron ryżowy oraz kiełki fasoli mung. Całość można przyprawić sokiem z cytryny, która jest podawana obok miski. Zupa zawiera dość bogaty zestaw przypraw, ale  nie jest pikantna. Zdecydowanie polecam.

Zupa pho z wołowiną - Bar Kim-iPho, Warszawa

Zupa pho z wołowiną – Bar Kim-iPho, Warszawa

Wieprzowina satay – 17 PLN

Danie pochodzi z sekcji menu „specjalność zakładu”. Kompozycja dania jest jak powyższego kurczaka – czyli ryż i standardowa surówka z kapusty (którą zresztą bardzo lubię). Spodziewałem się co prawda mięsa nadzianego na patyczki i dodatku orzechów ziemnych, ale najwyraźniej mięso już zdjęto z patyczków, a kucharz miał trochę inną fantazję jeśli chodzi o przyprawy.

Mięso w postaci cienkich płatków było mięciutkie, nie pochodziło z jakiś obrzynków z błonami tylko z uczciwej części prosiaczka. Całość zanurzona w sosie z wyczuwalnym smakiem sosu sojowego, świeżej chilli, lekkiej słodyczy. Mięsu towarzyszyły kiełki fasoli i smażona cebula. Danie trzymało balans słodko-pikantny, ale o ostrości dla mnie akceptowalnej. Jeśli ktoś chce coś pikantniejszego to na stole stoją do dyspozycji sosy.

Wieprzowina satay - Bar Kim-iPho, Warszawa

Wieprzowina satay – Bar Kim-iPho, Warszawa

Reasumując

Zrozumcie mnie dobrze. To nie jest wytworny lokal, ale jedzenie jest całkiem przyzwoite. Rządzi tam dwóch kucharzy : Wietnamczyk oraz drugi z Bangladeszu. Smaki są w miarę autentyczne, dobre, niedrogie i do syta. Jeszcze się tam pojawię 🙂

Kim IPho