Piknik Kulinarny Bloger Chef – 6 lipca 2014, Jachranka – Zaproszenie

Zapraszam na fajną imprezę kulinarną w najbliższą niedzielę – pokazy kulinarne, degustacje, spotkania z kucharzami i blogerami :). Zapraszam na smakowanie i spotkania. Ja również tam bedę.

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Agenda Pikniku Kulinarnego BlogerChefa

Warsztaty Kulinarny Poznań „Wieprzowina złotnicka”, Restauracja Pastela, Poznań, 26.06.2014

Warsztaty z wieprzowiny złotnickiej odbyły się w restauracji Pastela w Poznaniu przy udziale Agencji Rynku Rolnego i Eko-Bazaru. Organizatorem był Kulinarny Poznań, a wydarzenie było okazją do promocji lokalnych produktów –m.in. miodu z pasieki pana Sikory z Opalenicy oraz piw Komes z browaru Miłosław. Miałem przyjemność drugi raz uczestniczyć w takim wydarzeniu – poprzednio przed rokiem na warsztatach królik i perliczka.

Schab złotnicki i produkty z Eko-Bazaru Poznań

Schab złotnicki i produkty z Eko-Bazaru Poznań

Warsztatowy sprzęt już czeka, Pastela, Poznań

Warsztatowy sprzęt już czeka, Pastela, Poznań

Pan dyrektor z Agencji Rynku Rolnego opowiedział nam historię hodowli rasy złotnickiej oraz o głównych cech tego mięsa związanych z jego hodowlą. Ponieważ świnki są karmione naturalnymi składnikami takimi jak zboże, ziemniaki, z niewielką domieszką dodatków białkowych np. strączkowe przyrastają wolniej i mają więcej tłuszczu. Na dodatek mięso do sprzedaży nie jest uzupełniane dodatkami wypełniającymi, więc ubytek wagi podczas obróbki termicznej nie jest taki duży jak w wypadku mięsa przemysłowego. Rzeczywiście łatwo było zauważyć, że schab przemysłowy jest mniej sprężysty, posiada też nieco inną barwę. Niestety na razie z możliwością zakupu wieprzowiny złotnickiej nie jest za dobrze. Przynajmniej w Poznaniu podobno można ją trafić w środku tygodnia w Carrefourze, można też poszukać sklepu, który prowadzi wieprzowinę regionalną pod tym linkiem http://www.wieprzowinaregionalna.pl/mapa. Aktualizacja: pytałem w Carrefourze i Almie, nie słyszeli o  świni złotnickiej, pozostaje do sprawdzenia Auchan, gdzie podobno bywa rasa puławska.

Wstęp do warsztatów, Pastela, Poznań

Wstęp do warsztatów, Pastela, Poznań

Szef Pasteli Marcin Michalski prezentuje schab złotnicki i obok przemysłowy

Szef Pasteli Marcin Michalski prezentuje schab złotnicki i obok przemysłowy

Ciekawie tez zapowiada się oferta eko-bazaru i ich plany rozwojowe. Można tam kupić w zasadzie prawie wszystko – zarówno warzywa, jak i nabiał, a także mięso.

Byliśmy podzieleni na 4 zespoły przyrządzające różne dania. Mi przypadły udziale kotlety marynowane z grilla. Trzeba przyznać, że przepis jest dość prosty i był wyjątkowo smaczny. Nawet jeśli nasze mięso nie marynowało się dostatecznie długo to marynata jest tak intensywna, że zdążyła dostarczyć mu smaku. Inny rodzaj mięsa wieprzowego dobrze będzie pasował w tej kompozycji smakowej.

Marynata do kotletów złotnickich

Marynata do kotletów złotnickich

Dodatkowo grillowaliśmy warzywa z eko-bazaru z pomocą tej samej marynaty – bakłażana, cukinię, paprykę i kurki. Cieszyły się dużym powodzeniem.

A oto nasz przepis (nieco zmodyfikowany na podstawie praktycznych doświadczeń):

  • porcja schabu 170g
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 20 ml likieru pomarańczowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka miodu gryczanego
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • 2 łyżki oliwy
  • 40 ml białej wódki
  • sól, pieprz, rozmaryn

 

1. Cebulę posiekać w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę, połączyć składniki marynaty

2. Tłuszcz na schabie ponacinać do 3/4 grubości, zamarynować na przynajmniej 2 godziny

3. Grillować z obu stron do uzyskania złoto-brązowego koloru

Grillowany schab złotnicki w marynacie, Pastela, Poznań

Grillowany schab złotnicki w marynacie, Pastela, Poznań

Oprócz kotletów z grilla przyrządzane jeszcze były tradycyjne schabowe w panierce, schab z kurkami i lawendą oraz schab w ciemnym piwie.

Dorota przyrządza schab w piwie, jak widać trzeba szybko mieszać :)

Dorota przyrządza schab w piwie, jak widać trzeba szybko mieszać 🙂

Sos kurkowy under construction

Sos kurkowy under construction

Schabowe z wieprzowiny złotnickiej, Pastela, Poznań

Schabowe z wieprzowiny złotnickiej, Pastela, Poznań

Wszystkie dania, których próbowałem były dobre. Pyszny był sos kurkowy, a jeśli chodzi o mięso to największe wrażenie sprawił na mnie… tradycyjny schabowy w panierce. Tam najbardziej można było poczuć jakość mięsa – miękkość i soczystość – i różnicę w porównaniu do zwykłego schabu. Jeśli ktoś nie próbował to naprawdę warto się postarać o schab złotnicki i najlepiej kawałek zwykłego schabu i zrobić to sobie w domu – tylko sól i pieprz, niezbyt mocno rozbite.

Warsztaty są fantastycznym wydarzeniem, zwłaszcza w Pasteli, gdzie pani Joasia i Szef Marcin tworzą super sympatyczną atmosferę. Spotykają się tam ludzie, którzy kochają gotować i smakować dobrze rzeczy.  Obecne są za każdym razem dobre surowce i smaczne przepisy, a efekty są zaskakująco dobre. Dowodem na to było,że wszystkie potrawy zniknęły w tempie jazdy Pendolino (może bezpieczniej będzie powiedzieć TGV 🙂 )…

Zapraszam też na inne relacje z tego wydarzenia, zawierające dużo dobrych zdjęć:

Kulinarny Poznań na FB

 

 

 

Culinary fest – Poznań restaurant week czerwiec 2014

Culinary fest – Poznań restaurant week to wydarzenie, które odbyło się po raz trzeci i dobrze pokazuje rozwój kulinarnej mapy Poznania. Cieszy, że znalazło się tyle restauracji, które zechciały popisać się menu degustacyjnym i jednocześnie zareklamować. Dania były w przystępnej cenie (15 PLN za dwa dania), co pozwalało na wybranie się do kilku lokali. Żałuję tylko, że większość tego tygodnia nie było mnie w Poznaniu – zaległości starałem się odrobić w ostatnią niedzielę.

 

Poznań restaurant week - culinary fest

Poznań restaurant week – culinary fest

 

Konfitura, Poznań, św. Marcin 24, Galeria MM

Restauracja ma szczęście się mieścić w tym pięknym budynku, którego nikt nie odwiedza. Mówię to bez ironii – naprawdę mi się podoba, lubię nowoczesną architekturę i uważam, że jest świetny i dobrze pasuje do otoczenia. Ale… po co komu kolejna galeria handlowa… zwłaszcza w tym miejscu. Do restauracji nie jest łatwo trafić. Najpierw pojechałem schodami na 3. piętro- tam się mieści większość lokali. Potem jednak doczytałem się, że to jest pierwsze piętro. Na tym piętrze są sklepy i… kącik ze stolikami, bez szyldu czy opisu. Byłem trochę głodny i bardzo chciałem to trafiłem… Na temat poruszania się po galerii MM, logiki wind i schodów i wyjść na różnych poziomach kiedyś ktoś zrobi pracę magisterską z usability…

Swoją drogą sympatyczna nazwa. Dziś również widziałem w Poznaniu lokal, który się nazywa… mamałyga. Serio…

Lokal ma przyjemny design, dużo światła, a kuchnia jest odsłonięta szybami i można zobaczyć zmagania szefa i pomocników. A także podziękować mu podniesionym kciukiem :).  Moim przedmiotem zainteresowania był chłodnik porzeczkowo-gruszkowy z niespodzianką. Owocowy chłodnik, orzeźwiający – czerwona porzeczka i mus gruszkowy z drobnymi kosteczkami niebieskiego, pleśniowego sera. Bardzo przyjemna rzecz na ciepłą pogodę. Fajna fantazja słodko-kwaśno-pikantna.

Chłodnik porzeczkowo-gruszkowy, Restauracja Konfitura, Poznań

Chłodnik porzeczkowo-gruszkowy, Restauracja Konfitura, Poznań

Drugą częścią degustacji było carpaccio z polędwicy jelenia, której towarzyszyły gruszki marynowane w różnych  rodzajach wina, konfitura z czereśni i kozie sery łomnickie. Polędwica była delikatna w smaku i tonu nadawały w zasadzie gruszki oraz pieprz na końcu. Ciekawe i bardzo ładne wizualnie połączenie, dodatkowo ozdobione grzanką i bratkami oraz grubą solą. Wyrafinowana przekąska świadcząca o fantazji szefa. Sery były pyszne.

Carpaccio z polędwicy jelenia, Restauracja Konfitura, Poznań

Carpaccio z polędwicy jelenia, Restauracja Konfitura, Poznań

Wyrazy uznania dla kelnerki, która była dobrze zorientowana w zawartości tego skomplikowanego dania. Wrócę do tej restauracji na obiad. Karta jest mało wymyślna (ale jak się jest w centrum handlowym to i tak jest nieźle…), moją szczególną uwagę zwróciły steki oraz burgery m.in. z jagnięciną, wszystko w bardzo fajnych, wręcz rewelacyjnych cenach.

Lipiec 2015

Odwiedziłem dziś po południu restaurację Konfitura, ponieważ byłem w pobliżu. Galeria MM nie jest udaną inwestycją. Centrum miasta, mało ludzi. W restauracji był 1 gość. Niestety dań lunchowych już nie było (w każdym razie mi nie zaproponowano, wydawane są tylko do końca zapasu danego dnia, a była godzina 17.30). Z olbrzymiej tablicy dań sezonowych ze szparagami też nic nie było, bo… sezon na szparagi minął (a tablica została). Musiałem zatem skorzystac ze standardowego menu. Większość to steki. Akurat nie miałem ochoty, więc skusiłem się na burger  jagnięcy. Do tego domowa lemoniada z mango (duży wybór, ale dostępne tylko dwie). Czekałem ok 10-15 min, dostałem.. lemoniadę cytrynową (=woda z sokiem z cytryny…). Strach pomyśleć co by było, gdyby było 15 gości…

Sam burger … kotlet był dobry, dobrze wypieczony, średnio przyprawiony. Do tego była sałata i troszkę rukoli. Calości towarzyszył sos jogurtowy (miał być ziołowo-miętowy, w praktyce tej mięty nie było, za to była ciekawa nuta jakby musztardy) oraz ser a’la feta owczy (gładki i słony). Całość była.. średnia – za słona (ser!), mało rześka (brak mięty). Dużo ciekawsze są te potrawy lunchowe i różne okolicznościowe pomysły – spójrzcie na ich stronę na FB. Ciąglę wierzę w tę restaurację, ale trochę czasu minie zanim tam się pojawię…

Burger jagnięcy, Konfitura, Poznań

Burger jagnięcy, Konfitura, Poznań

Restauracja Hotel nh Poznań, ul. św. Marcin 67

Ta elegancka, utrzymana w nowoczesnym stylu restauracja jest pogrążona w nastrojowym świetle i… nieco pusta. Miła i obeznana w menu pani kelnerka szybko dostarczyła menu i przyjęła zamówienie. W ramach degustacji restauracja nh dostarczyła zupę migdałowo-cytrynową z sorbetem z zielonej pietruszki.

Ładnie podana zupa była lekka i świeża, choć wcale nie kwaśna. Migdały dało się wyczuć w postaci zmielonego dodatku, a całość miała ładny balans słodko-kwaskowy. Zupa była przyprawiona syropem cukrowym z dodatkiem bazylii, a całość dopełniał sorbet z natki pietruszki, który powoli się rozpuszczając dodawał trzeci smak. Fajna propozycja na lato.

Zupa cytrynowo-migdałowa, nh hotel, Poznań

Zupa cytrynowo-migdałowa, nh hotel, Poznań

Drugie danie ładnie rozplanowane na kwadratowym talerzu to rostbef pieczony z pieprzem i anyżem z dodatkiem puree z bobu i kopru oraz galaretki (galartu) z ogonów wołowych. Pięknie podane z dodatkiem kwiatów i plastrów warzyw (przepraszam za jakość zdjęcia, ale już natychmiast to chciałem zjeść…). Jak dla mnie- rewelacja. Co prawda dodatek anyżu do pieczeni jest kontrowersyjny (wiele osób nie lubi), ale nie dominował on w daniu i sprawiał, że było ciekawsze. Ponadto grubo zmielony pieprz dawał tak pikantny finisz, że danie było dużo bogatsze niż wydawało się na pierwszy rzut… języka 🙂 Galart z ogonów poza pięknym wyglądem miał czysty posmak wołowiny, piękna sprawa. Ja bym jeszcze dodał delikatny komponent kwasowy i byłby ideał. Puree z  bobu wylizałem 😉

Rostbef z puree z bobu, nh hotel, Poznań

Rostbef z puree z bobu, nh hotel, Poznań

Restauracja zaznaczona do odwiedzenia. Co prawda to wyższa półka cenowa, ale zanotowałem sobie dania, na które mnie stać, a są wystarczająco atrakcyjne. Do zobaczenia zatem.

Restauracja Pastela, Poznań, 23 lutego 40

To moje znajome miejsce. Po konsumpcji uciąłem sobie fantastyczną, fascynującą pogaduszkę z panią właścicielka, która opowiadała o kulinarnych tradycjach jej rodziny wywodzącej się z Galicji. Ja lubię ludzi z pasją, a ona taką ma, tak samo jak szef kuchni – Marcin. Poprzednio miałem okazje o nich pisać przy okazji warsztatów Królik i Perliczka.

Pastela tym razem zaserwowała staropolski przepis odtworzony z archiwów – zupę chlebową. Ciekawa była dyskusja na temat różnych wariantów zupy chlebowej w zależności od regionu. Ja się podzieliłem moimi doświadczeniami z przyrządzania wariacji tej zupy (Øllebrød) w Kopenhadze. Zupa podana w pysznym chlebku, odgrzanym chrupiącym i smacznym. Zupa lekko słodkawa (od ciemnego piwa), lekko gorzkawa i zaskakująco lekka. Dodatek czarnuszki w tej ilości został przez mnie oprotestowany. Podobno szef Marcin był nieobecny tego dnia… Niemniej jednak brawo za eksperymenty i próby reaktywacji staropolskich przepisów.

Zupa piwna, restauracja Pastela, Poznań

Zupa piwna, restauracja Pastela, Poznań

Drugą częścią degustacji był przepis z domu rodzinnego pani właścicielki – szaszłyki z wątróbek zaprawione miodem gryczanym, z dodatkiem suszonych śliwek, cebuli i puree jabłkowego (ozdobionego czarnuszką….)

Szaszłyk z wątróbki z jabłkowym puree, restauracja Pastela, Poznań

Szaszłyk z wątróbki z jabłkowym puree, restauracja Pastela, Poznań

Fajny sposób na podane wątróbek. Wilgotne, niezbyt tłuste, słodko- goryczkowe. Super przekąska.

Resturacja Szachownica, Poznań, Wroniecka 18

W tej restauracji już kiedyś byłem – za czasów jak była restauracją bretońską. Tym razem ściągnęły mnie tu dania z dodatkiem cydru i ryb. Po sprawnym obsłużeniu przez kelnera (byłem jedynym gościem…) w znośnym czasie otrzymałem czarkę zupy rybnej. Zupa była aksamitna i łagodna. W sumie smaczna, chociaż kwasu cydru i szczawiu nie sposób było wyczuć, a tego po nazwie się spodziewałem. Doprawiłem sobie ją pieprzem i oliwa i było trochę ciekawiej, ale budzi we mnie wątpliwości, czy taki miał być smak docelowy.

Bretońska zupa rybna ze szczawiu i cydru, Restauracja Szachownica, Poznań

Bretońska zupa rybna ze szczawiu i cydru, Restauracja Szachownica, Poznań

Przy drugim było dużo lepiej. Kawałki cielęciny z kością upieczone na miękko podane były z  chipsami ze słodkich ziemniaków oraz mała  tarteletką z porami i pomidorami. Do tego  ładna galaretka z buraków i cydru (tym razem wyczuwalnego). Rozkosz dla oczu i podniebienia. talerz został wylizany 🙂

Górka cielęca w ziołach, z batatami, tarteletką i galaretką buraczano-jabłkową, Restauracja Szachownica, Poznań
Górka cielęca w ziołach, z batatami, tarteletką i galaretką buraczano-jabłkową, Restauracja Szachownica, Poznań

Hanami Sushi, Poznań, al. Marcinkowskiego 16

Nie miałem okazji do tej pory zagościć w tym lokalu. Położony w piwnicy ma swój urok. Pierwszy raz widziałem tak ładnie wykorzystane płyty OSB – zwykłe, wiórowe pomalowane tak, że wydawały się japońskimi trzcinami. W połączeniu z łukowymi, ceglanym sklepieniami… Brawo.

Ponieważ to był piąty lunch tego dnia podszedłem do tego zupełnie na luzie :). Nie jestem w stanie powiedzieć jak długo czekałem, ale było to całkiem znośne. Bulion z łososia z owocami morza i warzywami. Uff… w zasadzie -wszystko się zgadzało. W degustacyjnej miseczce był bulion. Był łosoś (ok 1 łyżki stołowej), 1 krewetka lub rak (czyli liczba mnoga w nazwie nie była uzasadniona) i warzywa pokrojone w julienne, ale ta mieszanka dawała wrażenia mieszane. Zupa była tak tłusta (i mam wrażenie, że nie był to tylko tłuszcz z łososia…), że poprosiłem o drugą miseczkę, żeby ten tłuszcz zebrać. Sam smak był naprawdę dobry, dobrze doprawiony, dużo pieprzu, potem było już przyjemnie. Pytanie tylko czy robiąc takie degustacyjne porcje nie warto zadbać o ich 100% jadalność…

 Bulion z łososia z owocami morza i warzywami, Hanami sushi, Poznań

Bulion z łososia z owocami morza i warzywami, Hanami sushi, Poznań

Drugą częścią menu było futomaki z łososiem w tempurze ze szparagami i warzywami (cytuję za ulotką menu festiwalowe). Futomaki zawierało rzeczywiście łososia w chrupiącej tempurze. Poza tym wykryłem tam avocado, ogórka, kiszoną rzodkiew (daikon), być może zielone szparagi… Maki były podane z sosem typu chilli-mayo, który był dość bezpłciowy. Na stole stał sos sojowy, który uratował sprawę (ale nie było naczynia, do którego można by go nalać…). Generalnie – normalne, poprawne sushi. Biorąc pod uwagę, że Hanami jest restauracją z przynajmniej średniej półki cenowej spodziewałem się czegoś bardziej wymyślnego, być może w normalnym menu za normalną cenę jest ciekawiej.

Futomaki z łososiem w tempurze, Hanami sushi, Poznań

Futomaki z łososiem w tempurze, Hanami sushi, Poznań

 

Mam nadzieję, że za rok akcja zostanie powtórzona. Ja dzięki niej zobaczyłem wizytówki kilku lokali, często zaskakujące i znalazłem kilka ciekawych, gdzie nie zdążyłem się wybrać na degustację, ale może odwiedzę je zachęcony propozycjami. Gratulacje dla organizatorów i restauratorów.

 

Szparagi na parze z jajkiem – dietetyczne i smaczne

Przepis na obiad lub kolację – bardzo prosty i zaskakująco smaczny. Wymyśliłem go całkiem przypadkiem starając się przyrządzić szparagi nie dodając ciężkiego sosu np. holenderskiego. Zawiera tylko 4 składniki i ok. 170 kalorii. Porcja na 1 osobę.

Składniki:

  • pęczek białych szparagów (ok 500g)
  • cytryna
  • jajko
  • gruba sól
  • ocet
  • ew. trochę kiełków lub rzeżuchy/ szczypiorku

Przepis – Jak to zrobić ?

  1. Obierz szparagi, odetnij zdrewniałe końcówki, ewentualnie je odłam. Moje szparagi były bardzo świeże i tego nie potrzebowały
  2. Ugotuj je na parze przez 25-30 min
  3. Zagotuj w małym garnku osoloną wodę z 2 łyżkami octu
  4. Jajko wbij do małej miseczki, zrób w wodzie wir i wlej jajko tak, aby okryło się białkiem. Gotuj 3 min.
  5. Wyłóż szparagi na talerz, skrop sokiem z cytryny i posól lekko grubą solą. Ważne jest,żeby sól była dość grubo zmielone, ponieważ wtedy potrawa nie ma słonego smaku tylko od czasu do czasu na języku pojawia się wyraźny słony akcent
  6. Na wierzch połóż ugotowane jajko. Możesz dołożyć kiełki/zieleninę
Szparagi na parze z jajkiem w koszulce

Szparagi na parze z jajkiem w koszulce

Smacznego!

Polskie wina i sery zagrodowe, SPOT, Poznań, Dolna Wilda 87

Relacja z degustacji polskich win i serów zagrodowych w SPOT.

Bardzo fajna impreza, nie tylko ze względu na dobre smaki, ale także na możliwość spotkania pasjonatów dobrego jedzenia i picia, którzy kochają to,co robią. Dziś nastał ten wielki dzień w moim życiu, po raz pierwszy spróbowałem polskiego wina – serio. Szczerze mówiąc – Polska – zimny kraj, czego można się spodziewać…?

O winach będzie za chwilę, na początku o serach. Były w zasadzie 4 ekspozycje – bogata oferta serów Łomnickich, trochę serów Yusufa Suleymana, które pierwszy raz miałem okazję kupić, kaszubskie sery z Osady Burego Misia i wielki (dosłownie i w przenośni) Emilgrana.

Ze stoiska Łomnickich próbowałem potężnego w smaku, aż brązowego roqueforta, a zaopatrzyłem się w twardy, dojrzewający i troszkę młodego jerseya od Frontiery. Niewątpliwie efektowne było otwarcie dużego kręgu 18 miesięcznej Emilgrany (32-25 kg). Nie widziałem jeszcze jak się taki „serek” otwiera – po prostu wbija się w niego noże do sera i pęka na pół. Absolutnie się zgadzam z prezentującym, że ser jest uzależniający – próbowałem go nie raz nie dwa i nie trzy… przepyszny – odpowiednio dojrzały, świeży, zrównoważony w pikantności.

Emilgrana - otwieranie

Emilgrana – otwieranie

Otwarta Emilgrana

Otwarta Emilgrana

 

Sery  z Osady Burego Misia

Sery z Osady Burego Misia

 

Teraz do win…

Na degustacji były reprezentowane wszystkie ważne regiony Polski – przez winnice Srebrna Góra, Pałac Mierzęcin, Adoria, Winnica Płochockich, Winnica Sandomierska, Winnica Miłosz, Winnica Saint Vincent. Słowo wstępne wygłosił redaktor Naczelny Magazynu Wino – Tomasz Prange-Barczyński.

Srebrna Góra uwija się przy degustacji

Srebrna Góra uwija się przy degustacji

Czasu było dosyć, żeby skosztować wszystkich próbek. Nie będę się silił na fachowe recenzje poszczególnych trunków, bo to jeszcze nie mój poziom. Byłem pozytywnie zaskoczony oryginalnością smaku wielu win. Niesamowite nuty ziołowe i goryczkowe Winnic Sandomierskich, bogactwo smaku białych win z Mierzęcina i Adorii i cudowny bukiet Sibemusa od przemiłych Państwa Płochockich. Bardzo miłe było porozmawiać z ludźmi, którzy nie tylko wino sprzedają, ale je tworzą. Państwo Płochoccy, czy Mike Whitney z Adorii są pasjonatami, którzy mogą długo opowiadać z radością o swojej pasji. Pan Tomasz porównał drogę, jaką przebyło polskie winiarstwo w ostatnich 10 latach do zmian, jakie wydarzyły się w Polsce od wejścia do UE. Trudno się z nim nie zgodzić.

Coś przybyło w mojej piwniczce :)

Coś przybyło w mojej piwniczce 🙂

Babka makaronowa Malma

Przepis na obiadowe danie i makaron w nietypowej formie. W smaku dominują nuty wschodnie – słodkawo-słone, możesz też dodać chilli dla zaostrzenia. Wymaga trochę pracy,ale zostanie spałaszowany z namiętnością 🙂

Składniki

  • 120g makaronu Malma Capellini Nidi
  • 350 mielonego mięsa wołowo-wieprzowego lub wieprzowego
  • 2 średnie cebule
  • 1 duży bakłażan
  • 60g śliwek suszonych bez pestek
  • 70g sera Bursztyn lub innego dojrzałego, żółtego sera
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 3 łyżeczki sosu hoi-sin
  • 1 ząbek czosnku
  • olej
  • pieprz
Składniki do babki makaronowej Malma

Główne składniki do babki makaronowej Malma

Jak to zrobić?

  1. Bakłażan pokrój w cienkie plastry (2 mm) -tak, by wystarczyło na wyłożenie formy (tortownicy) o średnicy 20 cm
  2. Wstaw posoloną wodę do gotowania makaronu
  3. Plastry bakłażana smaż na rozgrzanym oleju, aż się przyrumienią, odłożyć na papierowy ręcznik, odsączyć przyciskając ręcznik
  4. Wrzuć makaron do gotowania i ugotuj go,a następnie odcedź
  5. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem)
  6. Na patelnię wlej łyżkę oleju, podsmaż na przezroczysto cebulę
  7. Do tego dodaj mięso, usmaż, aż zmieni kolor
  8. Dodaj koncentrat, sos hoi-sin, śliwki , resztę bakłażana pokrojoną w kostkę
  9. Popieprz do smaku
  10. Starkuj ser
  11. Tortownicę o średnicy 20 cm wyłóż papierem do pieczenia, następnie plasterkami bakłażana
  12. Połowę sera i czosnek przeciśnięty przez praskę wymieszaj z masą z patelni, a następnie z makaronem
  13. Całość włóż do tortownicy, na koniec posyp resztą sera
  14. Wstaw do piekarnika i piecz 40 min
  15. Po upieczeniu pozwól ostygnąć 5 minut i wyjmij z formy przewracając do góry nogami

 

Babka makaronowa Malma

Babka makaronowa Malma

SMACZNEGO !

Roladki z dorsza z pomidorami i szynką suszoną

Prosty przepis i bardzo smaczny, nie wymaga wiele pracy. Delikatny smak ryby dopełniony kwaskowymi pomidorami, słonością i wędzonym aromatem szynki. Oprócz tego naprawdę dietetyczny.

Składniki (na 1 osobę)

  • 200-300 g filetu z dorsza, świeżego bez skóry
  • 3 plastry szynki szwarcwaldzkiej lub parmeńskiej itp
  • 2 łyżki suszonych, marynowanych pomidorów w oleju
  • sól, pieprz
  • dodatki – np ryż, sałatka według Twoich upodobań

Jak to zrobić? (bardzo łatwo 🙂 )

  1. Pomidory najlepiej zmiksuj. Ja użyłem w tym przepisie swoich, ale poszukaj takich, które będą miały na etykiecie w składzie ocet- najpierw są marynowane w occie, potem zalewane olejem z przyprawami. Ten ocet dodaje ważnego smaku potrawie.
  2. Filet posól i popieprz z obu stron, posmaruj pomidorami, połóż szynkę
  3. Zroluj filet i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni (180 z termoobiegiem)
  4. Piecz 20 minut (jeśli filet jest cienki 15 minut)
  5. Podawaj z dodatkami, ja podałem z cykorią, kiełkami z dodatkiem odrobiny sosu rybnego i octu balsamicznego (spray)

Proste, pyszne !

Roladki z dorsza z pomidorami i szynką suszoną

Roladki z dorsza z pomidorami i szynką suszoną

 

 

Pikantna przekąska – Śledzie w sosie pomidorowym z curry

Śledzie w sosie pomidorowym mogą się wydawać banalną potrawą i dobrze znaną. Ten przepis dodaje im ostrości i intensywności w smaku. Dobra propozycja na przekąskę, albo zakąskę 😉 nawet do grilla…

Składniki:

  • 400g filetów śledziowych matjas
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 łyżki octu winnego
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżeczki przyprawy curry
  • 1/2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki ostrej musztardy
  • 1 łyżka oleju rzepakowego lub słonecznikowego

Jak to zrobić?

  1. Filety śledziowe wymocz w wodzie ok 6 godzin lub przez noc
  2. Pozostałe składniki dobrze wymieszaj
  3. Pokrój śledzie na kawałki nadające się do zjedzenia „na raz”
  4. Włóż do słoika przekładając sosem
  5. Wstaw na dobę do lodówki
  6. Rozkoszuj się smakiem 🙂
Pikantna przekąska - Śledzie w sosie pomidorowym z curry

Pikantna przekąska – Śledzie w sosie pomidorowym z curry

Przepisy wielkanocne cz.2 – żurek na domowym zakwasie i domowej kiełbasie

Tradycyjna zupa wielkanocna, ale zrobiona w 100% w domu. Smakuje inaczej niż na kupnym zakwasie, nie ma obawy, że będzie ją czuć octem czy też nieznanymi składnikami. Można też robić barszcz biały (jak moja babcia) na zakwasie z mąki pszennej, ale ja wolę wersję ostrzejszą, czyli żurek.

Do gotowania żurku możesz wykorzystać domową białą kiełbasę, której przepis znajduje się TUTAJ. Zamiast wędzonych żeberek można zrobić wywar na wędzonej kiełbasie i dodać ją jako składnik.

 

Składniki:

zakwas

  • 4 łyżki razowej żytniej mąki
  • 2 szklanki przegotowanej, letniej wody
  • skórka razowego chleba
  • 3 ząbki czosnku

zupa

  • zakwas jak wyżej
  • 1,5 l wody
  • 500g wędzonych żeberek lub kości
  • 250g białej kiełbasy
  • 400g ziemniaków
  • liść laurowy
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • klika łyżeczek chrzanu (ok 1 na osobę)
  • śmietana 18%
  • 2 cebule
  • 2 łyżki oleju
  • jajko na twardo

Jak to zrobić ?

  1. Tydzień wcześniej (min 4 dni) zrób zakwas – mąkę zalej wodą i wymieszaj, dodaj czosnek i skórkę chleba. Słoik przykryj gazą i zostaw w pokojowej temperaturze
  2. Cebulę pokrój w kostkę i usmaż na przezroczysto na oleju.
  3. Do zimnej wody włóż kości, liść laurowy i ziele, zagotuj i gotuj pół godziny.
  4. Cebulę  obierz, pokrój w kostkę i przesmaż na przezroczysto na oleju.
  5. Wyjmij kości. Wrzuć pokrojone w kostkę (centymetrową) ziemniaki i włóż białą kiełbasę. Gotuj na małym ogniu 15 minut.
  6. Wyjmij kiełbasę, możesz dodać obrane mięso z kości. Wlej zakwas i zagotuj, ale nie gotuj długo, bo się przypali.
  7. Dopraw solą i pieprzem
  8. Na talerzu podaj z kiełbasą pokrojoną w plastry, kleksem śmietany i łyżeczką chrzanu (każdy sobie do smaku doprawi)
  9. Jeśli lubisz włóż jajko na twardo
żurek na domowym zakwasie i domowej kiełbasie

żurek na domowym zakwasie i domowej kiełbasie

SMACZNEGO !

Przepisy wielkanocne cz.1 – domowa biała kiełbasa dla początkujących

Domowa biała kiełbasa… mmm… Na Wielkanoc chciałbym namówić Was na zrobienie swojej. Zwłaszcza tych, którzy nigdy nie robili, To naprawdę proste i nie wymaga wielu specjalnych sprzętów i umiejętności. Przepis jest uproszczony (i proszę się tego nie czepiać), bo nie chcę zniechęcać specjalnymi technikami, uczyć kogoś klasyfikacji mięsa czy kutrowania. Natomiast jeśli przypadnie Wam do gustu to gorąco zapraszam na stronę Wędzarniczej Braci, której jestem członkiem – www.wedlinydomowe.pl, gdzie jest kopalnia wiedzy nt. wytwarzania wędlin i innych przetworów w domu i życzliwa grupa ludzi, która może pomóc w rozwiązywaniu problemów.

Do zrobienia tej kiełbasy oprócz mięsa potrzebne są jelita (można je kupić w supermarketach np Real, Carrefour, Auchan), czasem w sklepach mięsnych i przez internet (tylko nie kupcie chińskich…). Powinny to być najbardziej popularne, zwykłe jelita o średnicy 26-30mm. Jedna paczka zawiera 10-15 metrów, więc spokojnie wystarczy. Aby z mięsa powstała kiełbasa potrzebna jest końcówka do nadziewania, którą dostaniecie w sklepach ze sprzętem i przez internet.

Składniki (ok. 3,5 kg kiełbasy)

  • 2 kg karkówki
  • 1 kg łopatki
  • 0,5 kg boczku surowego
  • 75g soli kuchennej
  • 1 ząbek (4g) czosnku
  • 2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
  • 2 płaskie łyżki majeranku
  • pół szklanki zimnej wody
  • jelita wieprzowe kaliber 26-30 mm ok 3,5 m długości

Jak to zrobić?

  1. Najpierw namocz jelita w zimnej wodzie. Powinny moknąć co najmniej godzinę, choć mogą i dłużej (np. 8 godzin)
  2. Mięso powinno być schłodzone do temperatury lodówki (4-5 stopni), pokrój je na kawałki, które wejdą do Twojej maszynki do mięsa

    mięso przygotowane do mielenia

    mięso przygotowane do mielenia

  3. Zmiel mięso na grubym sitku – np 8 czy 10 mm. Jeśli nie masz takiego to na najgrubszym jakie masz (ja mam 6 mm)
  4. Wymieszaj mięso z przyprawami, czosnek przeciśnij przez praskę. Podczas obróbki mięso powinno pozostać zimne,więc trzeba się uwijać 🙂

    Przed wymieszaniem z przyprawami

    Przed wymieszaniem z przyprawami

  5. Na koniec wmieszaj do mięsa zimną (najlepiej lodowatą) wodę. To nada farszowi spoistości i gładkości.
  6. Ja nadziewam jelita nadziewarką, ale wystarczy do tego (zwłaszcza takich ilości) zwykła lub elektryczna maszynka do mięsa (najlepiej gdy masz kogoś do pomocy) – musisz mieć tylko poniższy gadżet, który kosztuje kilkanaście złotych i pasuje do większości maszynek.Na końcówkę do nadziewania kiełbas naciągnij jelito uprzednio smarując ją lekko tłuszczem. Zawiąż koniec.
    Końcówka (lejek) do napełniania kiełbas

    Końcówka (lejek) do napełniania kiełbas

    Napełnianie jelita

    Napełnianie jelita

  7. Lekko przytrzymując jelito na tej końcówce napełniej je farszem. Jelito samo się  zsuwa, tylko może się zapowietrzać-wtedy trzeba postukac w lejek. Jeśli jelito się przerwie to je zwiąż i napełniaj resztą,która została na końcówce. Nie można napełniać za mocno, bo pęknie przy skręcaniu
  8. Po napełnieniu całego jelita trzeba uformować kiełbasy. W tym celu trzeba lekko zgnieść dwiema rękami na długość kiełbaski jelito i obracając nią kilka razy zrobić dobrze znany ze sklepu kształt 🙂
    Formowanie kiełbasy

    Formowanie kiełbasy

    Kiełbaski gotowe :)

    Kiełbaski gotowe 🙂

  9. Kolejną kiełbaskę powinno się skręcać w przeciwną stronę
  10. Kiełbasę włóż na dobę do lodówki,aby smaki się wymieszały. Możesz ją użyć do zupy lub jeść parzoną (nie gotuj jej tylko parz 10-15 min w wodzie o temp około 85 stopni)

Kiełbasę możesz użyć do sporządzenia domowego żurku, na który przepis znajduje się TUTAJ

Smacznego i powodzenia w domowym wyrobie kiełbas !