Naleśnikarnia Manekin, Gdańsk, ul. Grunwaldzka 270

Naleśnikarnia Manekin w Gdańsku to jeden z lokali prowadzonych pod tą samą marką w całej Polsce. Oprócz oferty naleśników, mogącej przyprawić o zawrót głowy oferuje także zupy, sałaty, desery. Wszystko jest w bardzo umiarkowanych cenach i przyzwoitych ilościach. Nic dziwnego,że często w tych lokalach trudno o wolny stolik. Ja trafiłem tam w okresie przerwy świątecznej, a że gdański lokal jest za płotem Uniwersytetu Gdańskiego normalnie zapewne jest pełen studentów. Lokal realizuje konsekwentnie pomysł na biznes kulinarny – przygotowywane na miejscu naleśniki i kilka innych dań. Oprócz tego jest kilka aktywności – jak np. bookcrossing – za darmo można wymienić się książką, czy też konkursy dla klientów z całkiem atrakcyjnymi nagrodami.

Menu naleśnikowe posiada wiele rodzajów naleśników – od klasycznych, przez wieloziarniste, z dodatkiem ziemniaków aż do amerykańskich pancakes. Dodatki i sposób przygotowania stwarzają olbrzymią ilość kombinacji – są w postaci klasycznej, zapiekane albo w postaci tagliatelle. Ostre, łagodne, słodkie, wegetariańskie, tłuste lub dietetyczne. Zupy też okazały się wybitną pozycją. Zapraszam do relacji.

Wygląd, obsługa

Wnętrze jest wyłożone drewnem, proste stoliki, krzesła i małe kanapy. Głównym motywem zdobniczym są stylizowane na staro rysunki balonów. Całość sprawia przytulne wrażenie. Lokal ma dwa poziomy i dość sporo miejsc.

Obsługa jest młoda, być może studiuje za płotem, zdaje się,że kuchnia również młoda. Sprawność i wiedza były bez zarzutu. Potrawy dostaliśmy po niedługim czekaniu – zupę może po 10 min, drugie – jakieś 10 minut po zupie. Przy pełnym obłożeniu czas oczekiwania jest prawdopodobnie dłuższy. Kelnerka zapytała się też nas o opinię na temat obiadu. Porcje są naprawdę duże, ale jest możliwość zabrania niezjedzonej reszty ze sobą.

Naleśnikarnia Manekin Gdańsk, ul. Grunwaldzka 270

Naleśnikarnia Manekin Gdańsk, ul. Grunwaldzka 270

Zupa – krem ziemniaczany

Jedna z najbardziej oryginalnych i smacznych zup ziemniaczanych, jakie jadłem, podobne uniesienie przeżywałem tylko przy zupie z pieczonych ziemniaków w poznańskim Dragonie. Pierwszy łyk był nieco dziwny, z wrażeniem lekkiej kwaskowatości, ale potem całość smaków się połączyła, intensywnych, ziemniaczano – wędzonych od dodanego boczku. Jak dla mnie trochę za dużo było stopionego tłuszczu, ale poza tym syta, smaczna, wciągająca – do ostatniej łyżki. Przy okazji zorientowałem się, że menu Manekina nie jest identyczne we wszystkich miastach i tej zupy nie ma np. w Poznaniu. Gorąco apeluję, aby się tam pojawiła – w końcu to Pyrlandia 🙂

Krem ziemniaczany- Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Krem ziemniaczany- Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Dania główne

Tagliatelle z naleśników z pesto, rukolą i suszonymi pomidorami

Ciekawa koncepcja zastąpienia makaronu paskami z naleśników, moim zdaniem bardzo udana. Naleśniki są mięciutkie, puszyste, delikatne. Wszystko jest zanurzone w sosie z pesto, śmietaną i suszonymi pomidorami. Ostrego kontrastu dodaje też świeża rukola i ser Corregio. Tłusta śmietana w sosie dobrze łączy i podkreśla smaki. Całość jest bardzo smaczna i bardzo syta.

Tagliatelle z nalesników z pesto, rukolą i suszonymi pomidorami - Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Tagliatelle z naleśników z pesto, rukolą i suszonymi pomidorami – Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

 

Naleśnik primavera z shoarma

Naleśnik w zupełnie innej formie – klasycznej, tylko większy niż domowy, w środku mięso z przyprawami shoarma, może trochę oszczędnie w ilości w stosunku do powierzchni naleśnika. Poza tym całkiem przyzwoity, warto wziąć do niego sos, ponieważ w środku go nie ma. Osobiście polecam czosnkowy. Widoczny na zdjęciu 1000 wysp jest nieco za kwaśny. Przy okazji należy się pochwała dla sosów – smak i konsystencja wskazują na to,że nie są to tanie breje z dużej, plastikowej butelki. W czosnkowym czuć świeży czosnek, w 1000 wysp – fragmenty chrupiących warzyw.

Naleśnik primavera z shoarma - Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Naleśnik primavera z shoarma – Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Napoje

Piliśmy czarną herbatę z cytryną – normalna i przyzwoita, za wręcz niesłychanie atrakcyjną cenę jak na lokal – 3,50 oraz gorącą lemoniadę malinową na gorąco. Ten drugi napój był zaskoczeniem i nie przypadł nam do gustu. Od lemoniady spodziewałem się świeżości, kwaskowatości. Tymczasem całość pomimo zawartości owoców malin była bardzo słodka i niemalinowa, ponieważ zdominowana przez dodatek syropu waniliowego. Syrop dominował też w aromacie – słowem słodka ulepa.

Podsumowując…

Lokal z pomysłem i smakiem. Za niewielką cenę można się solidnie najeść – to wszystko tworzy idealne połączenie. Menu jest szerokie i każdy znajdzie coś dla siebie. Z pewnością przetestuję lokal w Poznaniu i uzupełnię recenzję. Upatrzyłem sobie chyba z 10 pozycji z karty 🙂

 

Menu z białą gęsią owsianą – Restauracja Pastela, Poznań

Czas na gęsinę ! Menu z białą gęsią owsianą z Kołudy Wielkiej zagościło w restauracji Pastela w Poznaniu. Dzięki uprzejmości właścicieli miałem okazję wraz z miłym towarzystwem degustować tegoroczną twórczość szefa kuchni- Marcina Michalskiego. Menu było przekrojowe, pokazujące talent Marcina i jego kreatywność, a także to, ile różnych potraw można z jednej gęsi przyrządzić.

Oprócz omówionych poniżej dań próbowałem również pasztetu z gęsi o smaku wręcz uzależniającym 🙂 oraz smalcu gęsiego z mocno kiszonymi ogórkami. Gęsina jest trochę niewdzięcznym surowcem dla restauracji, ponieważ jako pieczeń nie nadaje się do odgrzewania – trzeba trochę pomyśleć, jak ją prawidłowo zagospodarować. Restauracji Pastela to się niewątpliwie udało, co zobaczycie poniżej.

 

Galareta z gęsiny, z antonówką zakwaszona sokiem z buraka

Na początku zastanawiałem się jak może smakować galareta z gęsiną, ale… to w końcu galareta drobiowa. Była wypełniona solidną ilością mięsa i plastrami jabłek. Ładnie i nietypowo podane. Smak.. hm… był poprawny – jak galareta, mi natomiast brakowało wyraźnego akcentu – czosnku, soli, albo kwasu. Następne dania zrekompensowały te braki.

Galareta z gęsiny, z antonówką zakwaszona sokiem z buraka - Restauracja Pastela Poznań

Galareta z gęsiny, z antonówką zakwaszona sokiem z buraka – Restauracja Pastela Poznań

Duszone gęsie serca z pulpecikami z soczewicy i kopytkami

Duszone serca gęsie o doskonałej konsystencji – ani za miękkie, ani za twarde. Towarzyszą temu mięciutkie kopytka, pyszny sos pieczeniowy i kulki z soczewicy o wyraźnym, lekko pikantnym smaku. Słowem – różnorodność w smakach i fakturze. Przy tym daniu nie sposób się nudzić 🙂

Duszone gęsie serca z pulpecikami z soczewicy i kopytkami - restauracja Pastela Poznań

Duszone gęsie serca z pulpecikami z soczewicy i kopytkami – restauracja Pastela Poznań

Rosół z gęsiny z pietruszkowymi kluseczkami, marchwią i czosnkiem

Wyjątkowy rosół – ze względu na smak i kolor (i nie jest to rosół ze Shreka 😉 ). Jest inny od rosołu z kurczaka, ma mocniejszy smak, na dodatek podkręcony masłem i czosnkiem. Pietruszka podana w postaci kluseczek, bo podobno niektórzy nie lubią pływających gałązek. Są jędrne, lekko pietruszkowe – niektóre rodziny przychodzą z dziećmi specjalnie na te kluseczki.

Rosół z gęsiny z pietruszkowymi kluseczkami, marchwią i czosnkiem - restauracja Pastela Poznań

Rosół z gęsiny z pietruszkowymi kluseczkami, marchwią i czosnkiem – restauracja Pastela Poznań

Plastry gęsiej piersi z puree dyniowym z tymiankowym burakiem

Mocno i dobrze upieczone piersi, ale nadal soczyste. Słowem – pieczona gęsina 100% :), do tego bogata gama smaków – słodkawe buraki i lekko pikantne puree z dyni z dodatkiem imbiru. Nie przepadam za dynią, ale w tym wydaniu mi smakowała. Całość uzupełniona sosem pieczeniowym dodającym słoności. Kilka smaków połączonych w jednym daniu – czyli to, co kuchnia lubi najbardziej 🙂

Plastry gęsiej piersi z puree dyniowym z tymiankowym burakiem - restauracja Pastela Poznań

Plastry gęsiej piersi z puree dyniowym z tymiankowym burakiem – restauracja Pastela Poznań

Gęsie udo w cieście francuskim z kaszą gryczaną, jarmuż z wielkopolskim serem smażonym

Ciekawie podane udo gęsie – najpierw pieczone, potem opakowane w ciasto francuskie i zapieczone do podania. Opakowanie to powoduje zamknięcie szczelne mięsa i zatrzymanie wilgoci, dzięki temu nie wysycha przy odgrzewaniu. Po otworzeniu skorupki bucha aromatyczna para. Mięso jest ciekawie doprawione, z odrobiną cynamonu – daje interesujący posmak. Do tego wyjątkowo smaczny jarmuż i troszkę wyżej wspomnianego sosu.

Gęsie udo w cieście francuskim z kaszą gryczaną, jarmuż z wielkopolskim serem smażonym - restauracja Pastela Poznań

Gęsie udo w cieście francuskim z kaszą gryczaną, jarmuż z wielkopolskim serem smażonym – restauracja Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi

Dodatkowym elementem kolacji był pokaz rozbioru tuszy gęsiej w wykoaniu Marcina Michalskiego. Już po pierwszych ruchach nożem było widac jego wprawę i doświadczenie – takiej szybkości i precyzji nie nabywa się ogladając programy kulinarne. Tylko w tym sezonie – od św. Marcina Pastela wydała tysiące dań z gęsiny. Całość rozbioru trwała trochę ponad 5 minut plus komentarz. Marcin podpowiadał do czego najlepiej użyć poszczególne części tuszki – do wywaru, pasztetu, pieczenia….

Pokaz rozbioru gęsi - Marcin Michalski - Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi – Marcin Michalski – Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi - Marcin Michalski - Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi – Marcin Michalski – Pastela Poznań

Całości uczty towarzyszyły ciekawie dobrane wina sprowadzone przez firmę Partner Center, które serwował sommelier Karol Korolkiewicz. Ich charakter był dopasowany do potrawy tak, aby były ciekawym przerywnikiem, ale nie zagłuszały smaku potrawy. Wraz ze mną smakowali m.in. – Grażyna z bloga grazynagotuje.pl oraz Juliusz Podolski – Kulinarny Turysta, który zawsze potrafi spotkanie ubarwić ciekawymi informacjami kulinarnymi. Relację Grażyny możecie przeczytać w tym wpisie.

Pastela w tym roku serwuje nam ciekawy i różnorodny zestaw dań z gęsiny – dbając o to, aby szanować mięso i wykorzystać całą tuszę. Każdy znajdzie coś dla siebie, a poza jedzeniem inspirację jak ciekawie można przyrządzić gęś w domu.

Poznańskie Targi Piwne 20-22.11.2015

Poznańskie Targi Piwne odbyły sie w tym roku w dniach 20-22 listopada. Doroczne święto piwa w Wielkopolsce, które po zeszłorocznej, udanej edycji warto było odwiedzić – spróbować tylu gatunków dobrego piwa, porozmawiać z ludźmi, kupić gadżety… Bardzo udany też był moim zdaniem plakat festiwalowy i przewodnik po targach.

Poznańskie Targi Piwne 2015 - plakat

Poznańskie Targi Piwne 2015 – plakat

Tym razem wybrałem się na Targi w niedzielę od rana i chyba to nie był szczęśliwy wybór. W tym roku zajmowały większą halę niż w zeszłym, natomiast miałem wrażenie, że stoisk było dużo mniej – może to kwestia „rozrzedzenia” po powierzchni, a może część stoisk spakowała się w sobotę wieczorem.

Punktualnie o 11 rano nie wszystkie stoiska też są przygotowane do obsługi. W niedzielę nie było giełdy birofilskiej (nie wiem czy w ogóle była) – w zeszłym roku można było obejrzeć i kupić mnóstwo ciekawych przedmiotów związanych z piwem.

Trzeba pochwalić organizatorów za tegoroczne szkło targowe – postawili na jakość – ja nabyłem szkło do Witbier – duże, ale nieprawdopodobnie lekkie, Spiegelau – ta marka mówi sama za siebie.

Poznańskie Targi Piwne 2015

Poznańskie Targi Piwne 2015

Degustacje piwne

W tym roku do degustacji były dostępne tylko pojemności 0,3 i 0,5 litra, co ograniczało ilość rodzajów piwa, które można było spróbować. Moim zwycięzcą był bezapelacyjnie Smuttynose Really Old Brown Dog Ale z browaru Smuttynose kupiony na stoisku Pinty. Dobra równowaga pomiędzy słodowym, ciemnym tonem, a goryczką chmielu. Piana może średnia, ale zapach bardzo złożony, odpowiadający smakowi.

Smuttynose Really Old Brown Dog Ale w szkle targowym

Smuttynose Really Old Brown Dog Ale w szkle targowym

Niezły był też Lumberjack z browaru Brokreacja z Krakowa. Amerykański, żytni stout o czekoladowo-palonym smaku, konkretna goryczka (IBU 70). Całość, wraz z zawartością alkoholu uzasadnia fantastyczną etykietę z toporem 🙂 . Brokreacja ma niezwykle udane etykiety, trudno je pomylić z innymi. Design etykiet jest dziedziną dobrze rozwijającą się w Polsce. Często po ich charakterze i pomyśle można poznać  browar na pierwszy rzut oka. Takim browarem jest np. Wąsosz, czy chociażby browar Cieszyn – przypominają znaczki pocztowe.

Browar Zamkowy Cieszyn - etykiety

Browar Zamkowy Cieszyn – etykiety

Browary często eksperymentują – czasem odkrywają nowe kombinacje smaków, czasem… niesmaków. Dla mnie eksperymentem, który do mnie nie przemówił był Saison Curry Wurst z Birbanta. Kiełbasa co prawda do piwa jest często jedzona, ale w nim „rozpuszczona” powoduje, że to ani piwo ani kiełbasa.

Coś do piwa

Tradycyjnie targom towarzyszy strefa zakąskowo-jedzeniowa. W tym roku ponownie były suszone mięsa z Litwy – Meat Makers, stoisko litewskie z wędlinami, chlebem i słodyczami oraz polskie wyroby piekarnicze.

Suszone mięsa z Meat Makers - Poznańskie Targi Piwne

Suszone mięsa z Meat Makers – Poznańskie Targi Piwne

Ja jadłem – tak jak w zeszłym roku – naprawdę smacznego cheborka (czeburiaka) z kurczakiem – wypełnionego soczystym mięsem i warzywami.

Cheborek - Poznańskie Targi Piwne

Cheborek – Poznańskie Targi Piwne

Na zewnątrz były food-trucki – hamburgery, pizza hot dogi, grochówka. Niestety o godz. 12 piec do pizzy jeszcze nie był na chodzie…

Poznańskie Targi Piwne to impreza, na którą warto zarezerwować cały, niespieszny dzień. Obecny jest duży wachlarz piwnych stylów, często piwa, które trudno dostać w okolicy. Możliwość spotkania przedstawicieli browarów, często pasjonatów, ciekawe rozmowy – taka możliwość jest tylko podczas targów. Do zobaczenia za rok (ale w sobotę 🙂 )! Za część zdjęć dziękuję Grażynie z grazynagotuje.pl

Łatwe kruche ciasteczka maślane z wzorem – wałek do ciasta z MyGiftDNA

Łatwe kruche ciasteczka maślane, które mogą być również ozdobne. Ozdoby można zrobić np. grawerowanym wałkiem do ciasta, który można kupić w sklepie MyGiftDNA. Ja zdecydowałem się na wałek z logo mojego bloga oraz wałek z gwiazdkami śniegu, ale przyznaję, że bardzo mnie korcił ten z Gwiezdnych Wojen – niech moc będzie z twoimi ciastkami 🙂 .

Wałek grawerowany z MyGiftDNA

Wałek grawerowany z MyGiftDNA

Wałek jest normalnej wielkości, solidny, drewniany, docenić też trzeba opakowanie – naprawdę estetyczne. To wszystko sprawia,że świetnie nadaje się na prezent 🙂 . Na dodatek można zamówić własny napis.

Przepis bazuje na tym dołączonym do wałka, ale jest trochę podkręcony przyprawami. Wydaje mi się,że wałek też dobrze się sprawi przy ozdabianiu pierniczków.

Łatwe kruche ciasteczka maślane z wzorem

Łatwe kruche ciasteczka maślane z wzorem

Składniki:

  • 260g mąki pszennej
  • 125g zimnego masła
  • 100g cukru pudru
  • 1 całe jajko
  • 1 laska wanilii lub 1 opakowanie cukru waniliowego
  • skórka z 1 cytryny
  • 4 strąki kardamonu
  • ew. 50g kakao

Jak to zrobić ?

  1. Mąkę przesiać, dodać do niej masło pokrojone na kawałki
  2. Chwilę ugniatać ręką, potem dodać jajko, cukier puder i cukier waniliowy lub ziarenka wyskrobane z laski wanilii (ja dałem troche proszku waniliowego – wysuszone laski wanilii zmielone). Dodać startą skórkę z cytryny i ziarnek kardamownu wydłubane ze strąków i zmiażdżone (można dać też gotowy kardamon w proszku). Można zrobiļ też wersję kakaową (tylko wanilia i kakao).
  3. Ciasto mieszać, aż wszystkie składniki się dobrze połączą i będzie jednolita kulka
  4. Zawinąć w folię aluminiową i włożyć do lodówki na 45 min.
  5. Rozgrzać piekarnik do 190 st C. Kulkę ciasta podzielić na 2 części i na lekko oprószonej mąką powierzchni rozwałkować normalnym wałkiem na grubość ok 0,5 cm. Potem jednym ruchem , mocno przyciskając przewałkować wałkiem z wzorem.
  6. Wyciąć foremką ciasteczka, położyć na blachę z papierem do pieczenia.
  7. Piec około 15 minut. Ja po 15 minutach wyłączyłem piekarnik i czekałem do zarumienienia.  Czas zależy od grubości ciasta i piekarnika.

Smacznego !

Steak by Steak – nowe menu stekowe w Sheraton Poznań, 5.11.2015

Steak by Steak to nazwa nowego menu w restauracjach Sheraton i Westin. Moje wrażenia z degustacji 3 pozycji z nowego menu. Nie przepadam za zagranicznymi nazwami, ale ze względu na pochodzenie potrawy oraz tych hoteli nie będę się czepiał 😉 . Hotele Sheraton starają się urozmaicać pubowe menu takimi ciekawymi akcjami. Poprzednio opisywałem propozycje burgerów z różnych stron świata. Tym razem menu jest bardziej ekskluzywne, również pod względem doboru surowca.

Steak by Steak - nowe menu stekowe w Sheraton Poznań

Steak by Steak – nowe menu stekowe w Sheraton Poznań (fot. Sheraton)

Mieliśmy okazję porozmawiać z dostawcami sezonowanej wołowiny, którzy opowiadali nam o samym mięsie i procesie sezonowania, którym się zajmują. Do tego można było ciekawie porozmawiać na temat win dobranych do tych potraw z osobą, która je wybiera i dostarcza. O sposobie przyrządzania opowiadał szef – Krystian Szopka, którego kunszt miałem okazję również docenić podczas kolacji degustacyjnej Kaczka i Wino. Jedynym mankamentem tego spotkania było kameralne, słabe oświetlenie, które utrudnia robienie dobrych zdjęć.

Polska wołowina sezonowana na steki-Sheraton Poznań

Polska wołowina sezonowana na steki-Sheraton Poznań

Fiorentina – stek z włoskiej wołowiny rasy Chianina

To niezwykła okazja, żeby spróbować tej potrawy, ponieważ rzadko można ją spotkać w polskich restauracjach. Dodatkowym czynnikiem jest wielkość – steki te są krojone z dużego płata mięsa – mają minimum 1 kg. Porcja na co najmniej 2 osoby. Przed podaniem stek jest ważony i klient może się zdecydować, czy podejmie to wyzwanie 🙂 . Chianina to jest stara, toskańska rasa, mięso pozyskiwane jest z młodych byków. Rezultatem jest delikatne, miękkie, różowe mięso o smaku pośrednim pomiędzy cielęciną i wołowiną.

Włoska wołowina rasy Chianina na stek Fiorentina - Sheraton Poznań

Włoska wołowina rasy Chianina na stek Fiorentina – Sheraton Poznań

Do tak delikatnego mięsa nie warto brać przypraw (oprócz soli i pieprzu) ani sosów. Dobrym dodatkiem jest także proponowane wino – Chianti Ruffino Sangiovese – aromatyczne, ale o delikatnym smaku nie zagłuszającym steka.

Stek Fiorentina gotowy - Sheraton Poznań

Stek Fiorentina gotowy – Sheraton Poznań

Stek Fiorentina-Sheraton Poznań

Stek Fiorentina-Sheraton Poznań

Grillowany antrykot z polskiej sezonowanej wołowiny

Klasyczny stek o klasycznym smaku. Dojrzała wołowina zawierająca odpowiednią ilość tłuszczu gwarantuje piękny zapach, soczystość i smak. Cenowo, jakościowo i pod względem dostosowania się do gustów – bezpieczny i pewny wybór. Brałem dokładkę 🙂 . Nie wymaga przypraw i sosów, a serwowane do niego wino- australijskie Banrock Station Reserve Cabernet Sauvignon – Shiraz było moim ulubionym tego wieczoru. Bardzo bogaty bukiet i złożony smak, ale bardzo zrównoważony, nie za cierpki – na odpowiednim poziomie w stosunku do intensywności steku.

Grillowany antrykot z polskiej sezonowanej wołowiny - Sheraton Poznań

Grillowany antrykot z polskiej sezonowanej wołowiny – Sheraton Poznań

T-Bone z polskiej sezonowanej wołowiny

T-bone to duży stek z kością zawierający dwa rodzaje mięsa – polędwicę i rostbef – z tego powodu trudniejszy do usmażenia. Kuchnia Sheratona nie miała z tym problemu. Oba rodzaje mięsa pozostały soczyste i delikatne. Stek jest dość spory, ale jedna osoba da radę 🙂

T-Bone z polskiej sezonowanej wołowiny - Sheraton Poznań

T-Bone z polskiej sezonowanej wołowiny – Sheraton Poznań

Całe menu możecie podejrzeć tutaj: Sheraton_Steki_Menu . Wiadomo, że to dość ekskluzywna potrawa i we wszystkich lokalach jest dość droga. W Sheratonie nie mam obawy o jej jakość.

Ciekawie było też porozmawiać z dostawcami wołowiny – widać, że są zorientowani i na dodatek to lubią. Szkoda, że nie można ich wyrobów kupić detalicznie (oprócz Warszawy). Mam nadzieję, że rynek się rozwinie na tyle, że dotrą do Poznania.

 

 

 

 

Restaurant week 23-31.10.2015 – 3 kolory, ul. Wiankowa 3, Poznań

Z propozycji restaurant week w tym roku wybrałem jedną – restaurację 3 kolory na ul. Wiankowej 3 w Poznaniu (pomijając „przedpremierową” wizytę w MOMO). Restauracja mieści się nad Maltą, w budynku przy trybunach na mecie. Wybierałem się tam od jakiegoś czasu, ponieważ restauracja uczestniczy w różnych kulinarnych wydarzeniach, ale do tej pory nie było mi po drodze. Restauracja ma nowoczesne wnętrze, w tym kącik zabaw dla dzieci. W głośnikach spokojna, popularna muzyka (standardy Roda Stewarta, Sting). Pomimo, że nie miałem rezerwacji nie było problemu ze zjedzeniem okazyjnego menu.

Obsługa

Obsługa była naprawdę sprawna, uprzejma, zainteresowana klientem. Kelner znał też zawartość dania, chociaż przyznaję, że przesadnie nie męczyłem go pytaniami. Na przystawkę czekałem dość długo – ok 25 minut. Może to było spowodowane tym, że w międzyczasie przyszedł czteroosobowy stolik na to samo menu. Kuchnia wydała razem dla nich i dla mnie. Tak czy owak jesli tyle się czeka to by się przydało jakieś skromne czekadełko – może ciabatta, sól, oliwa i parę oliwek…

Przystawka

Pierogi z wielkopolską gęsią, kurki, suszona śliwka, oliwa gryczana

Ładne pierogi, ulepione  za pomocą foremki, ciasto średnio grube, sprężyste. Najważniejsze jednak jest całościowe wrażenie. Nadzienie było bardzo dobre. Pieczona gęś, żadne gotowane, zmielone mięso. Nie ma żadnej wątpliwości w smaku że to gęś/kaczka. Do tego gęsty sos z kurkami – intensywny grzybów smak. Z wyczuciem śliwki było trochę gorzej, oliwa w roli ozdobnej. Ładnie podane.

Pierogi z gęsią i kurkami, 3 kolory, Poznań

Pierogi z gęsią i kurkami, 3 kolory, Poznań

Danie główne

Długo pieczone luzowane żeberko, ciemny sos rozmarynowy, domowe kopytka, glazurowane buraki

Poprawna, prawdziwa polska kuchnia. Mięciutkie kopytka, czy jak tu mówią – szagówki, mięciutkie żeberka rozpływające się w ustach, gęsty, pieczeniowy sos. Rozmarynu akurat nie wyczułem, ale pieczeniowość bardzo esencjonalna. Smaczne buraki, nie przesuszone, bez żadnego ziemistego posmaku. Solidny, tradycyjny obiadek :).

Luzowane żeberko, domowe kopytka, glazurowane buraki - 3 kolory, Poznań

Luzowane żeberko, domowe kopytka, glazurowane buraki – 3 kolory, Poznań

Deser

Tarta śliwkowa, lody z suszonej śliwki, creme anglaise

Ładnie skomponowana tarta – kruchy spód, na wierzchu świeże śliwki- kwaskowe, przykryte pianką z białek nadającą ładny wygląd, bardziej niż smak (nie przesadnie słodką). Dodatkiem był creme anglaise o ładnym zapachu prawdziwej wanilii, którą było w nim widać. Najsłabszym elementem była gałka domowych lodów śliwkowych. Można było wyczuć śliwkę, ale było nijakie w smaku-ani słodkie, ani kwaśne, ani pikantne. Kelner wyjaśniał, że być może ta partia jest mniej udana.

Tarta śliwkowa lody z suszonej śliwki, creme anglaise - 3 kolory, Poznań

Tarta śliwkowa lody z suszonej śliwki, creme anglaise – 3 kolory, Poznań

Całym obiadem, pomimo niezbyt dużych porcji (przepraszam – deser był bardzo duży) najadłem się po uszy. Widać solidne rzemiosło kucharskie. Może bez ekstrawagancji, ale z wyczuciem smaków. Miałem problemy z wyczuciem niektórych zapowiadanych nut (rozmaryn, śliwka) – może to kwestia zachowania się składników w obróbce termicznej, albo kwestia… sprawdzania poszczególnych partii gotowanych dań. Reasumując – wybrałbym sie tam na dania kuchni polskiej. Restauracja ma menu skierowane w stronę Italii, myślę, że wyczucie smaku pozostaje.

Zaproszenie – Restaurant week 23-31.10.2015. Poznań. Momo, ul. Szewska, Poznań

Kolejna atrakcja dla smakoszy – Restaurant Week w Poznaniu (i w paru innych miastach). Miałem okazję spróbować przedpremierowego dania, które Wy będziecie mogli skosztować w przyszłym tygodniu w restauracji Momo na ul. Szewskiej w Poznaniu. Miałem już tam okazję gościć i spróbować dań z ryb i owoców morza – opisałem to w tej recenzji.

Nie będę tym razem pisał o obsłudze, atmosferze itp.  Było bardzo dobrze, chociaż ruch był niewielki. Momo ma dwie sale – jedną od ulicy, z oknami, bardziej w stylu bistro, drugą wewnątrz, coś w rodzaju atrium z oknammi wpuszczającymi światło i lodówkami z winem. Na ścianach klimatyczne, śródziemnomorskie zdjęcia…

Ragout z krewetek z dynią i cukinią na ziemniaczanym plyndzu

Połączenie wschodnich smaków i wielkopolskiej tradycji. Fajne zestawienie smaków – chrupka cukinia, miękki placuszek i krewetki. Do tego kremowy sos ze śmietany, szałwi i estragonu – ziołowe smaki – bardzo bogate.

Ragout z krewetek z dynią i cukinią na ziemniaczanym plyndzu-Momo, Poznań

Ragout z krewetek z dynią i cukinią na ziemniaczanym plyndzu-Momo, Poznań

Filet z suma europejskiego na gniazdku ziemniaczanym z julienne warzywnym w aromatyzowanym bulionie krewetkowym

Małe danie, ze starannością przygotowane, widać sporo staranności. Podstawą są julienne z warzyw i cieniutkie chipsy ziemniaczane, na to przychodzi delikatny, świeży filet z suma. Najważniejsze jest zjedzenie tego w całości – czyli warzyw, delikatnej ryby i zagęszczonego  bulionu krewetkowego. Zawijajcie ten sos, który jest intensywny, wraz z rybą i warzywami, bo dodaje on całości właściwego smaku. Ja to odkryłem na końcu i wyjadałem ten sos widelcem :).

Filet z suma europejskiego na gniazdku ziemniaczanym z julienne warzywnym w aromatyzowanym bulionie krewetkowym - Momo, Poznań

Filet z suma europejskiego na gniazdku ziemniaczanym z julienne warzywnym w aromatyzowanym bulionie krewetkowym – Momo, Poznań

Mus z mango z orzechami i płatkami czekolady

Ciekawe w tym deserze jest to, że jest on zderzeniem różnych konsystencji i intensywności smaków. Bardzo delikatny, lekko słodki mus z mango i pianka z cytryny (a spodziewałem się ciężkich i słodkich klimatów) leży obok truskawki, orzechów i czekolady oraz szczypty chilli. To wszystko tworzy przemyślaną i różnorodną całość.

Mus z mango z orzechami i płatkami czekolady- Momo, Poznań

Mus z mango z orzechami i płatkami czekolady- Momo, Poznań

Smacznego !

 

Szpik pieczony z ziołowymi plackami ziemniaczanymi

Szpik pieczony to danie, które jadłem pierwszy raz w życiu podczas mojej wizyty w restauracji Ed Red. Zatęskniłem za tym smakiem, ale nie wiedziałem gdzie kupić kości szpikowe. I oto w tym tygodniu nagle w Kauflandzie bez problemu kupiłem – ładnie pocięte na równe plastry piłą. Przygotowanie tego dania jest banalnie proste. Ważne jest tylko, aby ich w czasie pieczenia nie przerwacać, ponieważ górna powierzchnia zasklepia się i powoduje, że wnętrze pozostaje mięciutkie i galaretkowate.

Nie potrzeba szczególnych przypraw. Ważne, aby do tego nie dawać zbyt ostrych dodatków – ja się zdecydowałem na ogórki małosolne. Aby z przystawki powstał pełny obiad usmażyłem chrupiące placki ziemniaczane z dodatkiem garści ziół, które znalazłem w ogródku. Chrupkości plackom dodaje sposób utarkowania ziemniaków – nie jest to gładka pulpa, ale małe wiórki uzyskane za pomoca tarczy robota.

Szpik pieczony z ziołowymi plackami ziemniaczanymi

Szpik pieczony z ziołowymi plackami ziemniaczanymi

Składniki (na 3 osoby):

  • 6 plastrów wołowych kości szpikowych
  • 10 średnich ziemniaków
  • 1 jajko
  • garść świeżych ziół (szczypiorek, pietruszka, lubczyk, tymianek itp.)
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz, olej do smażenia (ja użyłem rzepakowy)

Jak to zrobić ?

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni, na naczyniu żaroodpornym ułóż plastry kości, posól i popieprz. Kości pieką się min. 20 minut. Ja piekłem 30, ponieważ były dość duże. Im dłużej się pieką tym więcej tłuszczu się wytopi.
  2. Obierz ziemniaki, zetrzyj je na tarce lub za pomocą robota, zetrzyj też cebulę i czosnek. Odstaw na 5-10 minut.
  3. Odcedź z ziemniaków wodę, odciskając je. Dodaj jajko i posiekane zioła, posól i popieprz, wymieszaj. Jeśli masa będzie za rzadka możesz dołożyc 1-2 łyżki mąki pszennej lub ziemniaczanej.
  4. Placki smaż na oleju, niezby duże (po 1 łyżce stołowej)
  5. Ostatnie 5 minut można podnieść temperature piekarnika do 220 stopni.

Smacznego !

Śliwki zapiekane pod kruszonką – prosty deser

Śliwki zapiekane pod kruszonką, z dodatkiem rabarbaru to pomysł na banalnie prosty deser z wykorzystaniem sezonowych owoców.

Można też zagospodarować nie do końca dojrzałe śliwki, które nie będą smaczne na surowo. Warto zaostrzyć smak paroma gałązkami rabarbaru. Całość wieńczy przysmak – czyli kruszonka :), do której użyłem cukru trzcinowego. Nie podaję ilości składników – zrobicie, ile zechcecie. Podaję tylko proporcje na kruszonkę.

Deser można przyrządzić w ok. 45 minut, nie licząc rozgrzania piekarnika. Czas pieczenia można skrócić do 30 min, ja chciałem nieco przyrumienić kruszonkę. Można użyć innych, kwaskowych owoców sezonowych.

Śliwki zapiekane pod kruszonką

Śliwki zapiekane pod kruszonką

Składniki:

  • śliwki węgierki
  • kilka gałązek rabarbaru

kruszonka

  • 70 g masła o temperaturze pokojowej
  • 100 g mąki pszennej
  • 50 g cukru trzcinowego lub zwykłego
  • cukier waniliowy

Jak to zrobić ?

  1. Śliwki pozbaw pestek i podziel na pół, rabarbar obierz ze skóry i pokój na plasterki
  2. Owoce ułóż w naczyniu żaroodpornym
  3. Składniki kruszonki wsyp do miski i palcami zagnieć kruszonkę
  4. Kruszonkę rozrzuć po owocach, piecz w 180 stopniach 40 minut

 

Ulubione akcesoria kuchenne – odc.1 – obieraczka Pedrini

Dawno już zapowiadałem nowy cykl opowiadający o ulubionych akcesoriach kuchennych. Czasem większych, czasem mniejszych, ale takich, które naprawde się przydają, albo po prostu … je lubimy. Zapraszam też do opowiadania o Waszych ulubionych akcesoriach i historiach z nimi związanych.

Co to jest i jak się znalazła w moim domu ?

Bohaterem mojej pierwszej opowieści jest chyba najstarszy przedmiot kuchenny, który sam kupiłem. Nie jest to wcale błyszczący Kitchen Aid, ani designerskie szczypce do spaghetti. Rzecz wydaje się niepozorna i banalna, ale… jest wyjątkowa. To obieraczka do warzyw firmy Pedrini.

Nie tak często wyroby tej firmy można dostać w sklepach. Ja ją kupiłem około roku 1996, czyli ma już 20 lat. Nabyłem ją w nieistniejącym już, jednym z pierwszych sklepów z wyposażeniem wnętrz w Trójmieście – M3 – w Oliwie, przy Grunwaldzkiej. Dziś na jego miejscu stoją nowe budynki UG/Media Markt.

obieraczka Pedrini - ulubione akcesoria kuchenne

obieraczka Pedrini – ulubione akcesoria kuchenne

Dlaczego ją lubię ?

Jest dość duża, rękojeść wypełnia całą moją dłoń. Uchwyt jest gruby, zrobiony z 2 rodzajów gumowatego tworzywa sztucznego i świetnie trzyma się w ręce. Tym się wyróżnia od wielu obieraczek, które mają cienką rękojeść (nawet taka firma jak Zwilling produkuje taką cieniznę) i nie dają takiej pewności chwytu i szybkości. Pomimo swoich lat jest nadal ostra i bardzo lubię jej używać, szybko i pewnie cienkie obierki śmigają z warzyw. Tylko do szparagów kupiłem inną, ostrzejszą, z ostrzem poprzecznym do rękojeści.

Dodatkową funkcją tej obieraczki są ząbki na krawędzi. Zapewne służą do skrobania warzyw, ale ja tego używam z dobrym skutkiem do zdejmowania łusek z ryb 🙂 . Ciekawe, czy twórcy przyrządu na to wpadli.

Nic dziwnego, że jak niedawno zobaczyłem w TKMax zester Pedrini to go natychmiast kupiłem, choć rzadko używam…