Poznańskie Targi Piwne, 14-16.11.2014

Piwo, piwo i jeszcze raz piwo !

Poznańskie Targi Piwne to impreza, na którą w zeszłym roku nie mogłem się wybrać i, jak się okazało, słusznie żałowałem. W tym roku się udało, dostałem również akredytację prasową, co ułatwiło odwiedzenie targów kilka razy. Sama hala wystawiennicza miała 3 części – główna oczywiście to stoiska browarów i pubów piwnych, a ponadto giełda birofilów oraz scena, gdzie były prezentacje i degustację. Całość słusznie uzupełniała udana strefa gastronomiczna – wewnątrz i na zewnątrz budynku. Wcześniej miałem okazję być na festiwalu piwnym w Kopenhadze, który był dużo większy, ale pod względem jakości piwa i pożywienia nasze naprawdę nie ustępowały.

Targi miały udane gadżety firmowe – koszulki i szkło do piwa oraz torby do zabrania zakupionych butelek. Wiele browarów sprzedawało też koszulki, niektóre bardzo ładne

American IPA Huncwot z Pracowni Piw z Krakowa w firmowym szkle - Targi Piwne Poznań 2014

American IPA Huncwot z Pracowni Piw z Krakowa w firmowym szkle – Targi Piwne Poznań 2014

Piwa

Główny punkt imprezy – piwa i piwowarzy. Na Targach można było podegustować do woli. Podstawową miarą degustacyjną było 100 ml, co jest zrozumiałe, jeśli chce się spróbować kilkanaście trunków  i wyjść o własnych siłach… Ponadto dobrze jest robić przerwy, coś przekąsić, przewietrzyć nos… Dobrym pomysłem jest rozłożenie sił na dwa dni. Ciekawych piw było mnóstwo, w tym wiele premier. Można było wybierać między wszystkimi rodzajami piwa jeśli chodzi o kolor, moc i dodatki. Były piwa pszeniczne, jęczmienne,żytnie, mieszane, a nawet z dodatkiem ziemniaków i dyni. Nie pokuszę się o opis wszystkich degustowanych piw, ale ograniczę się do dwóch, które zrobiły na mnie największe wrażenie swoją niezwykłością.

Bebok –  Coffee Milk Stout z małego browaru kontraktowego Kraftwerk z Górnego Śląska

Pierwsze wrażenie jest optyczne- widzimy piwo. Bebok jest dość ciemny i ma piękną, gęstą , kremową pianę w stylu Guinessa. Następne wrażenie to zapach – wyraźny zapach kawy, przetrącony chmielem. I wreszcie w smaku – lekka goryczka, po kawie nie ma śladu , bardzo gładkie na języku. Bardzo udana kompozycja dla wszystkich 3 zmysłów.

Piwowarzy z browaru Kraftwerk

Piwowarzy z browaru Kraftwerk

Wwa – Whisky Wooden Ale z browaru Bazyliszek z Warszawy

Browar ten był ciekawy z dwóch powodów – miał piwa z nietypowymi dodatkami – ziemniaki, dynia, lawenda, żołędzie… drugi – to,że oferowali shoty – ok 50ml próbki za 1 zł, a dla Pań za darmo – to była najkorzystniejsza propozycja na sali. Próbowałem piwa z ziemniakami, z żołędziami (ciekawa goryczka w smaku), ale moim zwycięzcą był Wwa. Ciemne piwo, z małą pianą i wspaniałym, wędzonym zapachem pochodzącym od torfu, którym był wędzony słód. Smak – bardzo złożony, lekko słodkawy, lekko wędzony zbalansowany z goryczką – zobaczcie sami jak złożone są składniki piwa. Piękna kombinacja. Wśród piw, które degustowałem – bezapelacyjnie numer 1. Trochę, szkoda,że aby się napić trzeba jechać do Warszawy. Niedługo mają się pojawić w jednym z pubów w Poznaniu.

Whisky Wooden Ale - Browar Bazyliszek, Poznańskie Targi Piwne 2014

Whisky Wooden Ale – Browar Bazyliszek, Poznańskie Targi Piwne 2014

Najsmaczniejszy degustuje Wwa :) - Poznańskie Targi Piwne 2014

Najsmaczniejszy degustuje Wwa 🙂 – Poznańskie Targi Piwne 2014 zdj. grazynagotuje.pl

Wiele było ciekawych stoisk, również fajnych pomysłów marketingowych – np. browary Jakubiaka promowały Bojanowo – nie sposób było tego strażackiego stoiska nie zauważyć. Browar Doctor Brew był w kolorach biało-czarny,a urocze panie obsługujące miały pielęgniarskie czepki :). Browary i puby mają fajne logotypy, fajne etykiety i symbole piw. Jest coraz lepiej, nie tylko w sferze smaku…

Browary Jakubiaka - Bojanowo - Poznańskie Targi Piwne 2014

Browary Jakubiaka – Bojanowo – Poznańskie Targi Piwne 2014

Browa Pracownia Piwa, Kraków - Poznańskie Targi Piwne 2014

Browar Pracownia Piwa, Kraków – Poznańskie Targi Piwne 2014

Stoisko Pinty - jednego z moich ulubionych browarów - Poznańskie Targi Piwne 2014

Stoisko Pinty – jednego z moich ulubionych browarów – Poznańskie Targi Piwne 2014

Sąseidzi zza Odry mieli super gadżet w kolorze czarnym :) - Poznańskie Targi Piwne 2014

Sąsiedzi zza Odry mieli super gadżet w kolorze czarnym 🙂 – Poznańskie Targi Piwne 2014

Pokazy, degustacje

Oprócz degustacji impreza oferowała kilka ciekawych prezentacji i warsztaty degustacyjne. Na warsztaty sensoryczne nie udało mi się niestety dostać – były ograniczone do 17 osób i za późno się zgłosiłem. Miałem natomiast okazję wysłuchać wykładu „”Jak docenić piwo?” Marcina Stefaniaka z piwolog.pl – o tym jak smakować piwo – w jakiej temperaturze, w jakim naczyniu, co zapamiętać z degustacji i jak degustować kilka piw pod rząd. Prezentacja zakończyła się znanym stwierdzeniem 'Trening czyni mistrza’, co przy degustacji piw też ma zastosowanie i ta ilość, kiedy nabywa się wprawy to…. kilka tysięcy próbek.

Prezentacja Jak docenić piwo? Marcin Stefaniak, piwolog.pl -Poznańskie targi Piwne, 2014

Prezentacja Jak docenić piwo? Marcin Stefaniak, piwolog.pl -Poznańskie targi Piwne, 2014

Warsztaty sensoryczne - Poznańskie Targi Piwne 2014

Warsztaty sensoryczne – Poznańskie Targi Piwne 2014

Pokazom towarzyszyła giełda birofili pełna naklejek, kapsli, szkła, gadżetów z różnych stron świata i epok

Giełda birofili- Poznańskie Targi Piwne 2014

Giełda birofili- Poznańskie Targi Piwne 2014

Jedzenie, zakąski

To co prawda uzupełniający element, ale przyznaję,że było tego w sam raz – i to dość ciekawe propozycje.

Po pierwsze zakąski – suszona wołowina sprzedawana przez The Meat Makers Poland . Wołowina pochodzi z Hiszpanii i Niemiec, a suszona i obrabiana jest na Litwie – kraju słynącego z tradycji przetworów mięsnych, zwłaszcza suszonych. Przekąski są w postaci albo kawałków wołowiny, albo kąsków wytworzonych z mielonego i prasowanego mięsa. Oprócz wersji klasycznej (która mi najbardziej smakowała) jest wiele wersji smakowych – z pieprzem, z winem i żurawiną, imbir i miód, musztarda i miód, wino i wiśnie… To tez dobra przekąska na wycieczki i wędrówki – lekka, a treściwa.

The Meat Makres - suszona wołowina - Poznańskie Targi Piwne 2014

The Meat Makers – suszona wołowina – Poznańskie Targi Piwne 2014

Wołowina The Meat Makers - Poznańskie Targi Piwne 2014

Wołowina The Meat Makers – Poznańskie Targi Piwne 2014

Oprócz tego było stoisko firmy Wileńskie Smaki oferującej wyroby z Litwy – rewelacyjne grzanki z ciemnego chleba, suszone i dojrzewające wędliny, chałwę, litewski chleb, kibiny, kwas chlebowy. A ja sobie kupiłem na przekąskę to… zgadniecie co to jest?

Litewska przekąska - Poznańskie Targi Piwne 2014

Litewska przekąska – Poznańskie Targi Piwne 2014

Ciekawy elementem było stoisko z prażonymi kasztanami firmy Władcy Kasztanów z Poznania (www.facebook.com/kasztanywloskie). To moja ulubiona zimowa przekąska z czasów, kiedy często odwiedzałem Wiedeń.

Na ciepłą przekąskę kupiłem cheborek (czeburiak) z wieprzowiną Pana Jerzego Cyrklaffa. Danie jest wschodnie, jadłem je wcześniej w Rosji, a kucharze byli ubrane w bluzy z pięknym haftem… kaszubskim :). Jest to pieróg smażony w głębokim tłuszczu. Ciasto było cienkie, za zawartość z mielonej wieprzowiny, kiszonej kapusty, cebuli i przypraw, ostro przyprawione pieprzem – wręcz boskie… :).

Na zewnątrz stacjonowały food-trucki, gdzie można było kupić pizze z pieca opalanego drewnem, podpłomyki, hamburgery wołowe, a także fajne kiełbaski w stylu berlińskim. Rozmawiałem z piwowarami z Berlina – dwóch młodych chłopaków i jeden z nich zajadał się taką pachnącą, wielką kiełbasą. Pewnie będzie wspominał długo…

Polecam jeszcze przeczytanie relacji koleżanki grazynagotuje.pl – troche inne spojrzenie na tę imprezę 0 tutaj http://www.grazynagotuje.pl/relacja-z-poznanskich-targow-p…/

Ja też będę wspominał i za rok się wybiorę, nawet na dwa dni, wtedy postaram się o opis poszczególnych degustowanych piw. Zachęcam Was także do wycieczki do Poznania przy tej okazji. I na koniec jeszcze jedne miłe gratulacje – dla organizatorów za użycie poprawnej polskiej nazwy Poznańskie Targi, a nie językowego łamańca typu Poznan maraton…

Kolej na Wielkopolskie smaki – promocja kuchni wielkopolskiej, pokaz 8.11 na Dworcu w Poznaniu

Szykuje się ciekawa inicjatywa, której pomysł i wykonanie naprawdę mi się podoba.
Dziś byłem na konferencji prasowej w Agencji Rynku Rolnego, na której przedstawiono nam założenia oraz plany rozwoju promocji Wielkopolski „Kolej na Wielkopolskie smaki”. Nazwa nieprzypadkowa, ponieważ współorganizatorem są Koleje Wielkopolskie, które obiecują dowieźć nas komfortowo w interesujące kulinarne miejsca naszego regionu.
20141107-223803-81483485.jpg


Akcja ma na celu zaproponowanie mieszkańcom Wielkopolski i turystom spędzanie weekendów zamiast na wizytach w centrach handlowych na wycieczkach pociągiem w miejsca, gdzie produkuje się dobrą żywność. Docelowo z możliwością zjedzenia potraw na niej bazujących w restauracji,a także zakupu tych produktow. Planowane są także warsztaty kulinarne, pobyty weekendowe połączone z poznawaniem kuchni i oczywiscie degustacją.

20141107-224951-82191361.jpg
Jutro, tj. 8.11 na Dworcu Letnim w Poznaniu odbędą sie pokazy opromocyjne – filmów na temat różnych wielkopolskich specjałów, na których kucharz Julio bedzie przygotowywał z nich potrawy. Filmom bedzie towarzyszyło gotowanie na żywo, oczywiście z możliwością degustacji. Zalecana jest rezerwacja miejsc pod adresem info@kulinarnypoznan.pl.

Julio jest Hiszpanem mieszkającym w Polsce od 8 lat i całkiem nieźle mówiącym po polsku. Uwielbia polską kuchnie i twierdzi, ze polskie pomidory sa smaczniejsze od hiszpańskich 🙂 Kreatywnie tworzy połączenia polskiej i hiszpańskiej kuchni takie jak np paella Wielkopolanka.

Wiecej na ten temat możecie zobaczyc pod tym linkiem: www.kolejnawielkopolskiesmaki.pl

20141107-224102-81662099.jpg
Podczas konferencji Julio promował wieprzowinę złotnicką w postaci chorizo, ser smażony z Nowego Tomysla oraz szparagi z Kościana.

20141107-224225-81745205.jpg
Na 12 piętrze wieżowca zaserwował nam kanapki na chlebie na zakwasie posmarowane pastą z musu szparagowego połączonego z serem, a na to przesmażone chorizo.

20141107-224401-81841801.jpg

20141107-224512-81912877.jpg
Jestem bardzo ciekaw jak bedzie sie ta akcja rozwijać. Została wyróżniona w Brukseli jako jedna ze 180 inicjatyw promocyjnych w UE. Nie moge sie doczekać tych warsztatów 🙂

Zimowa, pyszna zupa – soljanka

Pyszny przepis na sytą, zimową zupę – soljankę. Do zrobienia jej zainspirowała mnie Magda Gessler w jednej ze swoich kuchennych rewolucji. Przetestowałem go dziś na większej grupie osób i zdobył uznanie. Zupa ta pochodzi z Rosji i Ukrainy. Jej nazwa nawiązuje do niezbędnego składnika – ogórków kiszonych i soku z ogórków kiszonych. Istnieje wiele przepisów na tę zupę, jest również w wersji rybnej. Wszędzie jest ten fajny słono-kwaśny balans. Nie jest tak kwaśna jak ogórkowa, można ją jeść miskami :). Przepis bazuje na przepisie znalezionym dawno temu w internecie (niestety nie zanotowałem źródła), nieco podkręcony.

Składniki (na 4 osoby)

  • 150g wieprzowiny
  • 150g wołowiny np pręga
  • 1 l wywaru po parzeniu wędzonek lub ugotowaniu wędzonych kości
  • 300g wędzonej wędliny
  • 3 marchewki, kawałek selera, 1 pietruszka
  • natka pietruszki
  • 2 ogórki kiszone
  • 1/2 szklanki soku z kiszonych ogórków
  • 3 łyżki przecieru pomidorowego
  • liść laurowy
  • 2 cebule
  • olej rzepakowy ok 2 łyżki
  • słoik oliwek bez pestek zielonych 75g
  • ewentualnie 2 ziemniaki i cytryna

Jak to zrobić?

  1. Wywar z wędzonek odtłuścić, jeśli po wierzchu pływa dużo tłuszczu. Najłatwiej robi się to wstawiając go do lodówki – tłuszcz się zetnie na smalec i łatwo go wyjąć łyżką.
  2. Mięso podzielić na kawałki ok. 2 cm, zalać zimnym wywarem, dodać liść laurowy, seler, 2 marchewki i pietruszkę
  3. Zagotować i gotować 30 min na średnim ogniu, w międzyczasie szumując
  4. Podczas gdy mięso się gotuje – 1 marchewkę zetrzeć na tarce jarzynowej, cebule posiekać
  5. Usmażyć cebulę na przezroczysto, dodać marchewkę, przesmażyć
  6. Na koniec dodać ogórki starte na tarce jarzynowej i koncentrat, przesmażyć
  7. Wędlinę pokroić na małą kostkę, przesmażyć na drugiej patelni
  8. Z zupy wyjąć warzywa, wrzucić marchewkę z cebulą i ogórkiem, kiełbasę
  9. Jeśli chcesz dodać ziemniaki to dodaj je teraz pokrojone w małą kostkę i gotuj 10 min
  10. Oliwki pokroić na pół, wrzucić do zupy, wlać sok z ogórków
  11. Zagotować całość, gotować 10 min na małym ogniu, wyłączyć gaz, zupa powinna postać kwadrans, można doprawić do smaku sokiem z cytryny
  12. Na talerzu posypać posiekana natką pietruszki
Zimowa, pyszna zupa - soljanka

Zimowa, pyszna zupa – soljanka

SMACZNEGO !

Jeśli Wam smakowało to napiszcie w komentarzach, jeśli macie swój, inny sprawdzony przepis na soljanke to podzielicie się nim.

Panel degustacyjny Kulinarny Poznań w Piano Bar Poznań – Drób i owoce lasu

Korzystając z zaproszenia Kulinarnego Poznania wybrałem się wczoraj na panel degustacyjny „Drób i owoce lasu” do Piano Baru w Starym Browarze w Poznaniu. Tym chętniej, że nie byłem jeszcze w tej restauracji. Lokal należy do górnej półki poznańskiej – zarówno pod względem lokalizacji, cen jak i kuchni. Zaletą tego panelu była możliwość poznania szefa kuchni – Balu i możliwość rozmowy z nim na temat serwowanych dań.

Menu wykraczało daleko poza tytułowe składniki i było ciekawą formą prezentacji pomysłów i możliwości kuchni.

Przystawka – wędzone krewetki z salsą jeżynową

Pierwszy raz miałem okazję jeść wędzoną krewetkę. Wbrew pozorom uwędzenie jej nie jest takie proste – krewetka jest mała i łatwo ją przegrzać i uczynić suchą. Tu jednak nie było o tym mowy. Krewetki były soczyste, pięknie pachnące dymem czereśniowym, podane z lekko słodkawą salsą jeżynową, słodko-kwasną, która miała na końcu delikatną ostrość pochodzącą od świeżego imbiru. Efektowne podanie pod wielkimi kloszami z unoszącym się dymem jest świetnym widowiskiem na początek posiłku.

Wędzona krewetka z jeżynową salsą - Piano Bar, Poznań

Wędzona krewetka z jeżynową salsą – Piano Bar, Poznań

Wędzona krewetka przed odsłonięciem kurtyny - Piano Bar, Poznań

Wędzona krewetka przed odsłonięciem kurtyny – Piano Bar, Poznań

Zupa Tom z mlekiem kokosowym

Autorski wariant klasyka. Tym razem podana z mięsem i krewetką. Łagodniejsza w smaku niż to zwyczaj bywa, o pięknym żółtym kolorze, pachnąca imbirem, lekko rozgrzewająca , podana w pięknej miseczce. Oprócz zupy gwoździem programu był cienki chleb… poezja.. chrupiący, lekko ciepły, pachnący ziołami, głównie cząbrem. Do tego masło normalne i czosnkowe. Gdyby został podany na przystawkę zapewne zjedlibyśmy cały i nie byłoby już na nic miejsca…

Zupa kokosowa - Pian Bar, Poznań

Zupa kokosowa – Pian Bar, Poznań

Chrupiący chlebek z ziołami - Piano Bar, Poznań

Chrupiący chlebek z ziołami – Piano Bar, Poznań

Sznycle z indyka z risotto i sosem prawdziwkowym

Talerz z daleka pachniał prawdziwkami. Sos grzybowy był przepyszny, bardzo gładki, śmietanowy, zaostrzony balsamico, z niecodziennym jak na polskie warunki dodatkiem orzechów włoskich. Do tego było risotto o prawidłowej konsystencji, ale raczej nijakim smaku i całkiem sporo cienkich sznycli cielęcych. Ich smak wywoływał mieszane uczucia. Był wyczuwalny delikatny smak mięsa  – nie można tego za mocno przyprawić , bo się ten smak straci. Z drugiej strony czegoś im brakowało. Dodatek soli poprawił sytuację.

Sznycle z indyka w sosie prawdziwkowym - Piano Bar, Poznań

Sznycle z indyka w sosie prawdziwkowym – Piano Bar, Poznań

 Deser – sernik z malinami i mus jagodowy

Pięknie podany deser i pięknie pachnący. Bardzo smakował mi serniczek na czekoladowym spodzie, waniliowy, z zatopionymi malinami, które nie straciły swojej konsystencji, nie były za słodkie, nie były za kwaśne – w sam raz. Świetna harmonia słodyczy i kwasku. Sernikowi towarzyszył mus jagodowy nieco zaskakujący w swoim smaku. Był nadzwyczaj lekki, puszysty i smakował niezbyt owocowo. Nie był na szczęście słodki i dzięki temu dało się go bez problemu zjeść po słodkim serniku. Taka fioletowa chmurka.

Sernik z malinami i pianka jagodowa - Piano Bar, Poznań

Sernik z malinami i pianka jagodowa – Piano Bar, Poznań

Warte podkreślenia jest dopracowanie talerza i dodatki dobrane ze smakiem. Na przykład malina nadziana musem karmelowym albo urocze kropeczki z zabaglione skarmelizowanego palnikiem.

Szef Roop Lal Balu objaśnia tajemnice dań - Piano Bar, Poznań

Szef Roop Lal Balu objaśnia tajemnice dań – Piano Bar, Poznań

Dziękuję Kulinarnemu Poznaniowi za możliwość skosztowania kuchni szefa Balu. Jest to kuchnia od dużym wyczuciu smaku i ciekawych połączeniach smakowych. Karta jest niewątpliwie wymagająca finansowo, ale zwróciła moją uwagę karta degustacyjna, składająca się chyba z 8 potraw, z dużym udziałem różnych owoców morza. Dobre miejsce na ekskluzywne przyjęcie lub biznesowy obiad na poziomie.

 

domowe Orancello - prezent z Piano Bar

domowe Orancello – prezent z Piano Bar

 

„Turystyka Kulinarna – POLSKI HIT” – rozdaję zaproszenia na Targi Poznańskie !

Turystyka kulinarna to temat miły sercu (oraz żołądkowi, podniebieniu… 🙂 ) każdego smakosza. Dziś zaczęły się Targi turystyczne TOUR SALON   w Poznaniu, na terenie MTP. Regionem partnerskim -szczególnie wyróżnianym – jest Sląskie, a krajem partnerskim – Gruzja. Jutro odbędzie się też prezentacja polskiej turystyki kulinarnej:

„Turystyka Kulinarna – POLSKI HIT”.

Kulinarna to podróżowanie w celu przeżycia autentycznego i unikalnego doświadczenia opartego na kuchni danego miejsca. Już sama definicja kryje w sobie tyle smaku i przygody, że aż trudno nie wyruszyć w kulinarną podróż. Po raz drugi podczas Tour Salonu eksperci branży turystycznej, będą zastanawiać się nad polskimi atutami sprawiającymi, że oferta turystyki kulinarnej przyciągnie do nas gości z całego świata.

Organizator: Landbrand, Międzynarodowe Targi Poznańskie, Konsorcjum Polskie Szlaki Kulinarne

24.10.2014 godziny 10.00 – 17.00

Pawilon 3 A, Scena Kultury, Sale konferencyjne Pawilon 3, Sala I, Sala II

 

Targi turystyczne TOUR SALON

Targi turystyczne TOUR SALON zdj. MTP

Gościem specjalnym targów będzie Martyna Wojciechowska, ale swoją obecność potwierdziły jeszcze inne osoby, które zwiedziły niejeden kontynent.

Na targach spotkamy m.in. Piotra Kraśko, Jarosława Kreta, Aleksandra Dobę, Barbarę Wachowicz oraz fotografa Jacka Boneckiego.

A teraz… prezenty dla czytających Najsmaczniejszy Blog – dwa bezpłatne zaproszenia na targi !

Chętnych proszę o mail na adres wspolpraca ( at ) najsmaczniejszy.com.pl

Wodniacko-blogerski piknik kulinarny nad Wartą 11.10.14

Kolejne, fajne wydarzenie kulinarne w realu. Zaproszony przez Grażynę z grazynagotuje.pl Stawiłem się w ciepłe popołudnie nad Wartą przy starym porcie – czyli na marinie wodniackiej. Piękne to miejsce, bo będąc w środku miasta jednocześnie czujesz się jak na wyspie. Dookoła roztacza się uroczy widok – z jednej strony nowoczesny biurowiec, z drugiej stara katedra, dużo zieleni i miłe towarzystwo.

Wodniacko-blogerski piknik nad Wartą

Wodniacko-blogerski piknik nad Wartą

Spotkanie miało służyć integracji blogersko-wodniackiej, co z jednej strony zapewniały potrawy na stole, a z drugiej rejsy łódką 🙂 Głównym elementem było ognisko i muzyka, co pozwalało zrobić na ciepło kiełbaski i domową kaszankę, a także grzanki.  Oprócz tego na stół przybyła sałatka, domowy smalec i zjawiskowe ogórki kiszone Grażyny, a także 2 rodzaje ciasta wyrobu rodzinnego i wegańskie muffinki.

Sałatka Grażyny z dodatkiem grillowanych warzyw

Sałatka Grażyny z dodatkiem grillowanych warzyw

Ciasto Grażyny

Ciasto Grażyny

Ja przyniosłem chleb na zakwasie oraz chleb z Guinessem, z receptury z browaru w Dublinie. Do tego drobne dodatki – paprykę konserwową miodową i tegoroczne wino porzeczkowe (czarna/czerwona porzeczka). Na słodko przygotowałem – trochę z duszą na ramieniu czy mi wyjdzie – ciasto śmietanowe – trochę podobne do sernika z tego przepisu : http://abcmojejkuchni.blogspot.com/2012/10/pierzynka-ciasto-ze-smietany-i-mleka.html

Śmietanowiec

Śmietanowiec

Wyszło całkiem dobrze, trzymałem się ściśle wskazówek i smak i konsystencję miało prawidłową. Oprócz tego były różne drobne ciasteczka i dodatki.

Po zmroku wybraliśmy się na rejs łódką po Warcie – do mostu Jadwigi i z powrotem. Cudowny, ciepły wieczór, światła odbijające się w wodzie i chlupot fali w połączeniu z dobrym towarzystwem tworzą świetną kombinację.

Wodniacko-blogerski rejs po Warcie

Wodniacko-blogerski rejs po Warcie

Wodniacko-blogerski rejs po Warcie - fala chlupie

Wodniacko-blogerski rejs po Warcie – fala chlupie

Wodniacko-blogerski rejs po Warcie

Wodniacko-blogerski rejs po Warcie

Dziękuję jeszcze raz Grażynie i Jackowi z przystani za fajną organizację i wszystkim uczestnikom za miłe towarzystwo oraz użyczenie części zdjęć do tej relacji. Mam nadzieję w przyszłym roku na powtórkę !

Na koniec można było podziwiać Katedrę z bliska

Na koniec można było podziwiać Katedrę z bliska

Podsumowanie Poznań Restaurant Week „Kontrasty” – sierpień 2014

Moje subiektywne podsumowanie i ranking odwiedzonych restauracji w ramach Poznań Restaurant Week „Kontrasty”. Nie udało się co prawda odwiedzić wszystkich, które zamierzałem, ale większą część planu wykonałem 🙂

Po pierwsze powtórzę, że gratuluję tej kulinarnej inicjatywy. Świetna okazja dla szefów kuchni, żeby zrobić coś innego, odważnego i zbadać reakcję odbiorców. W prawie każdej z restauracji, gdzie byłem byli też inni klienci na menu degustacyjne. Świetna okazja dla smakoszy, aby zapoznać się z nowymi lokalami i sprawdzić, czy ich styl i smak nam odpowiada. Dzięki temu ja zachęciłem się w tej edycji do odwiedzin w trzech restauracjach.

Po drugie uważam, że użycie tak ciekawego pomysłu jak motyw przewodni (Kontrasty) bardzo wzbogacił festiwalowe menu i jednocześnie pokazał jak różnie i kreatywnie szefowie to pojęcie rozumieją. Jest to też dobry, nośny pomysł dla tworzenia kolejnych edycji, które nie muszą się odbywać raz w roku.

Pokusiłem się tez o mój subiektywny, mały ranking tego, co zjadłem. Wybór był bardzo trudny, pomimo,że nie odwiedziłem wszystkich lokali, co dobrze świadczy o poziomie dań. Moje subiektywne podniebienie przydziela zatem:

 

Miejsce 3: Consomme pomidorowe, Restauracja Nifty No 20

Za świetny, zbalansowany i 100% pomidorowy smak. Pomidorowa w czystej postaci – taki Absolut :). Drugim powodem wyróżnienia to sama postać czyli consomme, co w przypadku pomidorowej naprawdę rzadko się zdarza.

 

Consomme pomidorowe - Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

Consomme pomidorowe – Restauracja Nifty No 20, ul Żydowska 20, Poznań

Miejsce 2: Zupa krem z pieczonego ziemniaka, Kuchnia dla Dragona

Za intensywność przeżyć mojego podniebienia, bogactwo smaku, dobre przyprawienie i oryginalny pomysł na bardzo zwykłą zupę

Zupa-krem z pieczonego ziemniaka podawana z boczkiem - Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

Zupa-krem z pieczonego ziemniaka podawana z boczkiem – Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

Miejsce 1: Policzki wołowe z czekoladą i agrestem, Restauracja Toga

Za niebiańską miękkość policzków i anielską dobroć sosu :). Estetyka podania też dokłada punktów.

• Policzki wołowe z czekoladą i agrestem - Restauracja Toga, Poznań

• Policzki wołowe z czekoladą i agrestem – Restauracja Toga, Poznań

 

A  jacy są Wasi zwycięzcy ?

Jarmuż duszony w sosie pomidorowym – jarzynka Pokemona

Przepis na jarmuż duszony – jarzynkę do obiadu nieco inaczej. Ostatnio to warzywo cieszy się popularnością, teraz nadchodzi sezon na nie,a ostatnio wprowadziła je do oferty marka Fit&Easy. Jest dostępne w popularnej sieci sklepów z czerwonym owadem na literę B :). Przepis ten to przystawka do obiadu o słodko-kwaśnych nutach, pozwala na podanie tego ozdobnego warzywa w smacznej formie. Nazwa przepisu nie wzięła się z tego, że widziałem go w japońskiej kreskówce, tylko dlatego, że bazą do sosu jest przepis kolegi o nicku Pokemon, którego serdecznie pozdrawiam :).

Składniki (przystawka na 4 osoby):

  • 400 g  liści jarmużu obranych z łodyg (2 paczki Fit$Easy)
  • 2 średnie marchewki
  • 2 średnie cebule
  • 2 płaskie łyżki cukru
  • 1 łyżka octu 10%
  • 0,5 szklanki oleju rzepakowego
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego
  • liść laurowy
  • 1 łyżka ziaren pieprzu kolorowego
  • 6 ziaren ziela angielskiego
  • 150 ml czerwonego, wytrawnego wina (ew. wody)

Jak to zrobić?

  1. Wstawiamy do gotowania duży garnek osolonej wody.
  2. Do garnka lub na dużą patelnie wlewamy olej i wrzucamy cebulę pokrojoną w grubą kostkę, lekko przysmażamy na złotawo.
  3. Marchewki obieramy, ścieramy na tarce na grubych oczkach i dodajemy do garnka z cebulą, dodajemy od razu cukier, sól, przecier pomidorowy, ocet, liść laurowy. Dolewamy wino. Dusimy ok. 5 minut.
  4. Ziarna pieprzu i ziela angielskiego tłuczemy na grubo w moździerzu lub np miażdżymy wałkiem do ciasta zawinięte w szmatkę, dodajemy do sosu i doprawiamy do smaku (sól, cukier, pieprz)
  5. W osolonej wodzie parzymy pokrojone liście jarmużu 5 min bez przykrycia, odcedzamy
  6. W garnku łączymy jarmuż i sos i chwilę razem dusimy
Jarmuż duszony w sosie pomidorowym - jarzynka Pokemona

Jarmuż duszony w sosie pomidorowym – jarzynka Pokemona

Smacznego !

 

 

Restauracje Zagroda Bamberska i Kuchnia dla Dragona – Poznań Restaurant Week „Kontrasty” 07-08-2014

Jak pisał kiedyś Robert Makłowicz w swojej książce – nikt nie mówił, że degustowanie to lekka praca 🙂 . Za to przyjemna tak jak trzeci dzień moich kulinarnych wojaży po poznańskich restauracjach. Dzisiaj przeczucie mnie nie zawiodło i jadłem dużo smacznych rzeczy.

Zagroda Bamberska, ul. Kościelna 39C, Poznań

Moja ulubiona restauracja w Poznaniu z kuchnią wielkopolską i poza tym ładne miejsce. Tym razem zasiadłem sobie w ogrodzie. Pierwsze danie to typowo wielkopolska potrawa, której sam nagotowałem ze 25 litrów rok temu na zlocie.

  • Rumpuć

Pyszna zupa dla mięsożerców – powiedziałbym rumpuć na bogato, kapusty w nim nie znalazłem (ale był sok z kiszonej kapusty), natomiast było dużo smacznego mięsa i wędzonki, która nadawała wspaniały zapach. Bardzo gęsta zupa, w zasadzie eintopf, z lekkim kwaskiem. Rozgrzewająca, dobra na jesień.

Rumpuć - Restauracja Zagroda bamberska, Poznań

Rumpuć – Restauracja Zagroda bamberska, Poznań

  • Karmelizowany stek z dzika, puree z zielonego groszku i mięty, polskie jabłka, tarta cebulowa, wędzona cykoria

Byłem ciekaw tego bogatego dania. Pierwszej spróbowałem tarty na cieście francuskim wypełnionej czarnym nadzieniem. Ladnie chrupała, ale smaku nie bardzo mogłem poczuć, puree miało smak, ale niezbyt mi sie skomponował. Pieczone jabłka były dobre – słodko-kwaśne. Natomiast główne składniki (objętościowo) tego dania były rewelacyjne – dobrze upieczone mięso z dzika pokryte lekko karmelową skorupką, nie przypuszczałem, że ten kontrast tak dobrze smakuje. Do tego była boska cykoria podduszona w słodkim sosie – jednocześnie gorzkawa i słodka. Pogratulowałem szefowi kuchni.

Karmelizowany stek z dzika, puree z zielonego groszku i mięty, polskie jabłka, tarta cebulowa, wędzona cykoria - Restauracja Zaroda bamberska, Poznań

Karmelizowany stek z dzika, puree z zielonego groszku i mięty, polskie jabłka, tarta cebulowa, wędzona cykoria – Restauracja Zaroda bamberska, Poznań

Kuchnia dla Dragona, ul. Zamkowa 3, Poznań

To jest miejsce, gdzie się wybierałem od czasu majówki kulinarnej, gdzie jadłem rewelacyjną wołowinę peklowaną autorstwa szefa z Dragona. Niestety nie ma jej chyba w karcie. Jedyny lokal, w którym dostałem dwa dania z zestawu jednocześnie.

  • Zupa-krem z pieczonego ziemniaka podawana z boczkiem

Oszałamiająca zupa, najlepsza jaką do tej pory jadłem w tych kulinarnych wędrówkach (w kategorii zup nieowocowych). Bogaty zapach korzenno-boczkowy, z dodatkiem skwarków, kwaśnej śmietany i szczypioru. Bardzo gęsta, o grubej teksturze, doprawiona mocno pieprzem i zielem angielskim z kontrastem kwaśnej śmietany. Niebo w gębie ! Jeśli będzie w karcie – będę się pojawiał.

Zupa-krem z pieczonego ziemniaka podawana z boczkiem  - Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

Zupa-krem z pieczonego ziemniaka podawana z boczkiem – Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

  • Ratatouille podawane z grillowaną polentą

Ratatouille w szczycie sezonu – teraz jest najlepszy czas na nie, można nawet sobie na zimę zrobić i zamrozić. To w Dragonie było niewątpliwie świeże i wyróżniało się tym,że warzywa były w plastrach,a nie w kawałkach. Niemniej jednak smakowało bardzo dobrze- pomidorowo, warzywnie, pikantnie i lekko słodko – czyli tak jak lubię. Porcyjka była degustacyjna naprawdę, ale mogła zachęcić do zrobienia tej potrawy własnoręcznie. Z Dragona na targ na pl. Wielkopolskim bardzo blisko. Polenta, która była dodatkiem efektownie wyglądała posypana grubym pieprzem, natomiast nie miała smaku (oprócz pieprzu), dodatkowo jej odbiór utrudniał fakt, że byłem bezpośrednio po czadowej w smaku zupie…

Ratatouille z grillowaną polentą - Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

Ratatouille z grillowaną polentą – Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

W Kuchni dla Dragon pozwoliłem sobie na deser spoza festiwalowego menu – jeden z moich ulubionych. Na menu figurował jako creme brulee z truskawkami, okazał się być ze śliwkami – wydaje się, że dają owoce, które akurat są świeże. Kosztował 12 PLN, więc przyzwoicie jak na to danie i na dodatek sporą ilość. Sam krem miał idealna konsystencję, skorupka z cukru była sztywna, mniam ! Śliwki były przyjemnym przerywnikiem, ale trochę za mało wyraźne, może za mało kwaśne, żeby skontrastować słodycz deseru. Niemniej jednak uważam, że warto zamówić. W Kuchni dla Dragona pojawię się jeszcze na pewno na normalnym obiedzie.

Creme brulee ze śliwkami - Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

Creme brulee ze śliwkami – Restauracja Kuchnia dla Dragona, Poznań

Restauracja Momo love at first bite, Poznań, ul. Szewska 2

Restauracja Momo love at first bite na Starym Mieście w Poznaniu, jedyna mi znana w tym mieście specjalizująca się w owocach morza. Położona przy ulicy Szewskiej, gdzie dodatkową atrakcją są w miarę dobrze zachowane secesyjne kamienice. Od dłuższego czasu wybierałem się do tego lokalu, bo ich menu wyglądało apetycznie. Czytałem też trochę opinii i w zasadzie wszystkie były w dużym stopniu negatywne. Postanowiłem zatem sam sprawdzić czy można tam dobrze zjeść, środę na wizytę wybrałem nieprzypadkowo, ponieważ jest to dzień dostawy owoców morza.

WAŻNA UWAGA;  ze względu na to,że degustowałem wiele potraw poprosiłem o mniejsze porcje niż normalnie, zdjęcia pokazują to,co dostałem, niekoniecznie to,co normalny klient tam otrzymuje.

Restauracja Momo, Poznań ul. Szewska 2

Restauracja Momo, Poznań ul. Szewska 2

Wystrój

Wystrój jest nowoczesny i kojarzy i się z francuskim bistro. Na ścianach ładne, duże fotografie z motywem kulinarnym, menu wypisane kredą, proste stoliki i dodatki. Do tego otwarty bar i część kuchni. Całość powoduje, ze ma się poczucie luzu i relaksu. Panowie w bardzo sztywnych garniturach lepiej poczują się w drugiej sali, bardziej kameralnej. Generalnie wszystko jest dość estetyczne i spójne, nie ma wydziwianych, pozbieranych starych mebli czy innych przypadkowych przedmiotów.

Restauracja Momo, Poznań ul. Szewska 2

Restauracja Momo, Poznań ul. Szewska 2

Karta menu - Restauracja Momo, Poznań

Karta menu – Restauracja Momo, Poznań

Obsługa

Zostałem sprawnie zauważony przez panią kelnerkę, która była uprzejma i czujna (chyba była osobą odpowiedzialną za salę). Wiedzę na temat potraw uzupełniała w kuchni, dość skutecznie. Zostałem też zaszczycony wizytą szefa, który namawiał mnie do spróbowania jednego dania, co do którego miałem wątpliwości (ale tylko takie czy się zmieści). Druga pani kelnerka była trochę bardziej wystraszona.

Zupę dostałem szybko, następne dania w akceptowalnym czasie. Nie byłem jednak typowym klientem, bo próbowałem ich bardzo wiele i spędziłem tam prawie dwie godziny. Podczas mojej wizyty było niewielu gości. Ze względu na to, że dania są przygotowywane na świeżo czas oczekiwania może być dłuższy, więc to nie miejsce na szybkiego hamburgera.

 

Jedzenie

 

Zupa rybna na styl paryski (10 PLN)

Zupa miała ładny zapach rybny i lekko kwaskowy. W środku było dużo śmietany, natomiast ilości ryby były dość symboliczne, świeży tymianek dawał trochę odcięcia (aczkolwiek nie był do końca obrany z łodyżek i trzeba je było wyjmować z między zębów), a ugotowana do miękkości cebula zapewne jest przyczynkiem do paryskiej nazwy. Zupa nadawała się ze względu na swoja łagodność dla osób, które mają rezerwę do zupy rybnej. Przyznaję, że to nie mój gust, ponieważ ja lubię mocno czuć rybę i owoce morza w zupie. Doprawiłem zupę stojącym na stoliku sosem Worchestershire i pieprzem i wtedy była bardzo dobra.

Zupa rybna na styl paryski- restauracja Momo, Poznań

Zupa rybna na styl paryski- restauracja Momo, Poznań

Przegrzebek pod maślanym sosem zapieczony z pomarańczową glazurą (21 PLN)

Dość ekskluzywna przystawka (1 szt.), ale warta spróbowania. Nazwa jest trochę myląca – spodziewałem się przegrzebka zapieczonego, nawet zrumienionego pod sosem lub glazurą. Przybył małż zanurzony w sosie, który był tylko leciutko zapieczony, półsurowy, w zasadzie tylko podgrzany- zachował swoją miękką konsystencję. Nie jadłem do tej pory tak surowego przegrzebka, miał mniej smaku niż smażony, ale był ciekawy. Natomiast sos, w którym pływał to poezja smaku – maślano-winny, z bazylią i owocowymi aromatami, podkręcony miodem, słodkawo-kwaskowy. Do tego zgrillowana bagietka z przypalonym smaczkiem. Wylizałem miseczkę 🙂

Przegrzebek pod maślanym sosem zapieczony z pomarańczową glazurą -restauracja Momo, Poznań

Przegrzebek pod maślanym sosem zapieczony z pomarańczową glazurą -restauracja Momo, Poznań

Półmisek owoców morza (65 PLN)

Zazwyczaj przy takiej okazji dostaje się te stworzonka delikatnie przyprawione i przetworzone (a nawet surowe), żeby eksponować ich smak. W tym wypadku było inaczej, ponieważ były one w sosie śmietanowym. Może to też powinny mieć w nazwie. W skład mojego dania wchodziły małże, różne krewetki, krążki kalmarów i mała ośmiorniczka. Wszystkie przyrządzone ze świeżych surowców, doprowadzone do odpowiedniej miękkości. Sos natomiast był uzależniająco dobry. Intensywny tak jak lubię – słono-ostro-kwaskowo-śmietanowy z dodatkiem pora. Wyjadłem cały z pomocą wcześniej wspomnianej grillowanej bagietki.

Półmisek owoców morza-wersja mini - Restauracja Momo, Poznań

Półmisek owoców morza-wersja mini – Restauracja Momo, Poznań

Stek z tuńczyka (69 PLN)

Tuńczyk jest rybą, która nie smakuje do końca jak ryba, śmiało mogą ją jeść mięsożercy tacy jak mój dziadek, który powiadał, że z ryb najlepiej lubi schabowego :). Stek był lekko wysmażony, właściwie tylko miał ściętą powierzchnię, w środku różowy. Był bardzo dobrze przyprawiony – ziołami, solą i  grubym pieprzem, do tego grillowana limonka do samoobsługi. Danie pięknie pachnie, bardzo złożonym aromatem.Dodatkiem są grillowane warzywa, które nie są niczym szczególnym w smaku oprócz czerwonej papryki, która była soczysta i słodka. Genialnym dodatkiem natomiast były ziemniaczki w łupinach podsmażone w maśle. Jeśli komuś brakuje ostrości to jest odrobina sosu chilli.

Stek z tuńczyka - restauracja Momo, Poznań

Stek z tuńczyka – restauracja Momo, Poznań

Połówka homara na tagliatelle (60 PLN)

To jest ekskluzywne danie – nie ma co owijać w bawełnę. I nie jest to danie na wielki głód tylko do posmakowania. Wygląda pięknie i można przy okazji się popisać umiejętnością posługiwania się szczypcami do kruszenia odnóży. Zacznę od tagliatelle – aromatyczne, z dodatkiem bazylii, chilli i czosnku – ugotowane i zanurzone w oliwie. Dla mnie nieco za tłuste, chociaż ta oliwa była smaczna. Może to miało być dopełnienie do chudego homara. Sam homar był pyszny- soczysty, słodkawy, można go przyprawić grillowana limonką. Warto też rozłupać tę łapę i szczypce, bo zawartość jest nawet smaczniejsza niż odwłok.

Połówka homara na tagliatelle - restauracja Momo, Poznań

Połówka homara na tagliatelle – restauracja Momo, Poznań

 

Otrzymałem także mały deser – free-style bym go nazwał, bo nie ma go w karcie. Na poczekaniu szef wymyślił coś lekkiego, ale pysznego – sezonowe, surowe owoce pod ciepłym zabajone i cukrem brązowym. Słodki jajeczny sos i kwaśne owoce – proste, smaczne, eleganckie. Spytajcie – może tez wam coś wyczaruje…

Deser free-style, restauracja Momo, Poznań

Deser free-style, restauracja Momo, Poznań

 

Podsumowując

Dobre miejsce na zjedzenie w Poznaniu owoców morza. Najlepiej od środy do piątku, kiedy są świeże. Kuchnia ma pole do kreatywności, pierwsza strona menu jest często zmieniana, kucharz może ją sobie dowolnie wymyślać, zamawiać produkty i eksperymentować. Widać w tym zainteresowanie i pasję. Kucharz ma wyczucie smaku i estetyki, nawet jeśli nie wszystkie elementy potrawy mi odpowiadały. Trudno mi się wypowiedzieć, co do wyrównanego lub poziomu kucharzy po jednej wizycie. Powrócę do tego lokalu, żeby spróbować części mięsnej i uzupełnię relację. Fajna atmosfera luźnego bistro. Lokal z wyższej półki cenowej.