Ryba pieczona pod szpinakiem

Po świątecznym obżarstwie pora na coś trochę lżejszego. Ponieważ udało mi sie kupic świeży szpinak złożyłem danie klasyczne, ale troche zmodyfikowane

Składniki (na 2 osoby):

  • 500 g fileta rybnego (najlepiej ryba morska)
  • pęczek szpinaku (ok 5 roślin)
  • 1 łyżka marscapone
  • 1 łyżka majonezu
  • 2 łyżeczki ostrej musztardy
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • cytryna

Jak to zrobić?

  1. Oczyść szpinak z piasku, najłatwiej to zrobić wkładając go liścmi na dół na parę godzin do dużej ilości zimnej wody
  2. Zagotuj wode i wrzuć liście szpinaku oderwane od gałązek na ok 3 minuty
  3. Rozgrzej piekarnik do 160 st C na termoobiegu (180 st bez)
  4. Na patelni podsmaż posiekaną cebulę, jak się zeszkli dodaj marscapone, aż się rozpuści
  5. Rybe posól, popieprz, skrop cytryną, wstaw na 10 min do piekarnika (jeśli filet jest gruby to 15 min)
  6. Szpinak grubo pokrój, wymieszaj z cebulą, dodaj majonez, przeciśnięty przez praskę czosnek i musztardę, wymieszaj wszystko
  7. Rozłóż na rybie, piecz dalsze 10 minut

 

Ryba pieczona pod szpinakiem

Ryba pieczona pod szpinakiem

Smacznego !

Polecam inne przepisy na rybę pieczoną na moim blogu:

Ryba pieczona prawie po lwowsku
Ryba ziołowa z akcentem wschodnim
Dorsz w bekonowym ubranku

Śledź pod pierzynką na sałatce ziemniaczanej

Nowa wersja znanej przystawki. Sałatka daje ostrość, którą łagodzi słodycz buraka, a uzupełnia słoność śledzia i pikantnośc chrzanu – fuzja smaków 🙂

 

Składniki (na 1 porcję)

  • 2 ziemniaki (najlepiej sałatkowe)
  • 2 płaty śledziowe w oleju (typu „wiejskie”)
  • 1 burak (ok 200g)
  • pół cebuli
  • 2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju lnianego
  • 2 łyżki czerownego octu winnego
  • pół łyżeczki ostrej musztardy
  • natka pietruszki – kilka gałązek
  • łyżka śmietany lub jogurtu naturalnego
  • łyżka majonezu
  • kawałek korzenia chrzanu lub chrzan tarty

Jak to zrobić?

Sałatka ziemniaczana

  1. Ugotuj ziemniaki w mundurkach, po przestudzeniu obierz i pokrój w talarki ok 0,5 cm grubości
  2. W czasie gdy ziemniaki się gotują zrób sos: wymieszaj posiekaną drobno natkę pietruszki natki z oliwą, octem i musztardą
  3. Zalej sosem ciepłe ziemniaki, wystudź

Sałatka buraczana

  1. Ugotuj buraka w łupinie
  2. Po przestygnięciu obierz, starkuj na tarce warzywnej (grubej)
  3. Wymieszaj śmietanę, majonez, trochę pieprzu, zmieszaj z burakami

Teraz montujemy piramidkę 🙂

  1. Na spód warstwa sałatki ziemniaczanej
  2. Następnie filety śledziowe pokrojone w kawałki ok 2 cm (aby się mieściły na raz w ustach)
  3. Na to sałatka buraczana
  4. A na wierzch troszke starkowanego na wiórki chrzanu
Śledź pod pierzynką z sałatką ziemniaczną

Śledź pod pierzynką z sałatką ziemniaczną

SMACZNEGO !

 

Makaron pełnoziarnisty z kurczakiem i gruszką

Pyszne i zaskakująco proste danie. Połączenie słodkawego smaku gruszki i serka, pikantnego pieprzu i świeżych ziół gwarantuje sukces. Każdy może zostać mistrzem kuchni 🙂

Kolejną jego zaletą jest to,że daje się przygotować na jedną osobę. Przepis jest w 100% autorski, wymyśliłem go patrząc się na gruszki 🙂

Podstawowe składniki makaronu z kurczakiem i gruszką

Podstawowe składniki makaronu z kurczakiem i gruszką

Składniki (na 1 osobę):

  • 60 g makaronu razowego wstążki Lubella (2 gniazdka)
  • 100-150 g mięsa drobiowego (ja dałem jedno udko)
  • 1,5 czubatej łyżki stołowej (ok 60g) serka mascarpone
  • 1 gruszka
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 1 gałązka świeżego rozmarynu
  • olej, sól, pieprz
  • ser cheddar lub mimolette (opcjonalnie)

Jak to zrobić?

  1. Wstaw wode na makaron, mięso pokrój w kostkę ok 2 cm
  2. Do wrzącej, osolonej wody włóż makaron, a na patelni rozgrzej ok 3 łyżek oleju
  3. Wrzuć mięso i pokrojona w drobną kostkę (ok 1 cm) obraną gruszkę, możesz zostawić kilka plasterków do  dekoracji
  4. Posól, popieprz mięso, wrzuć listki tymianku oberwane z gałązek
  5. Przesmaż mięso około 5 minut (nie może być surowe w środku, można sprawdzić rozkrajając kawałek)
  6. Wrzuć serek i dolej trochę wody oraz wrzuć drobno posiekane igiełki rozmarynu oberwane z gałązki
  7. Mieszaj, aż zrobi się sos, posmakuj i ew. dopraw pieprzem i solą
  8. Na talerzu wyłóż makaron, na to wylej sos i trochę starkowanego sera. Możesz to zrobić bardziej po włosku i na patelnię do sosu wrzucić makaron i tam wymieszać

Makaron pełnoziarnisty z kurczakiem i gruszką

  1. Makaron pełnoziarnisty z kurczakiem i gruszką

Smacznego !

Restauracja Taj-India, Poznań – opinia i wrażenia

Przeżycie podniebienne wysokich lotów. Podniebiańskie wręcz. Za chwilę wytłumaczę dlaczego…

Restauracja (www.tajindia.pl) jest w Poznaniu od 15 lat i jej kuchnia jest obsadzona przez Hindusów. Niech Was nie odstraszy szyld nieco pachnący latami 90-tymi. W środku są autentyczne Indie – w wystroju i na talerzu. Elementy wystroju zostały specjalnie sprowadzone i nie są chińskimi imitacjami. Jest to jedyny lokal,w którym byłem, który ma we wnętrzu huśtawkę :). Karta jest obszerna,ale kuchnia tego rejonu jest bogata i różni się w zależności od lokalizacji. Kucharze stwierdzili,że jeśli mają pokazać choćby reprezentację tej różnorodności to musi byc taka duża. Kuchnia doskonale wie, co ma robić i nie jest tam potrzebny nadzór menedżera, co nieczęsto się zdarza. Potrafią i lubią to robić. Jeśli macie znajomego Hindusa to można go tam zaprosić, ponieważ dla „swoich” mogą zrobić oryginalną wersję dań – jak się domyślacie – z dużo większą ilością przypraw.

Dania są przyrządzane z użyciem przypraw i składników sprowadzanych przez nich z Indii. Dodatkowo pewne surowce takie jak: jogurt czy ser robią sami, na miejscu. O wyjątkowości tych smaków powiem jeszcze później, po opisach dań.

Uczta w Taj-India

Uczta w Taj-India

Wystrój

Wystrój tego lokalu to materiał na osobną relację. Jak już wspominałem jest on oryginalny, bardzo bogaty i różny od pozostałych polskich oraz „polsko-wschodnich” lokali, które widziałem. Bogato rzeźbione drzewo, złocenia, obrazy, przedmioty i ten widok przez okno… 🙂

Wnętrze Taj-India

Wnętrze Taj-India

Wnętrze Taj-India

Wnętrze Taj-India – huśtawka

Wnętrze Taj-India

Wnętrze Taj-India

A takie widoki przez okno...

A takie widoki przez okno…

 Obsługa

Obsługa jest polska, ta sama od paru lat. Pani jest zorientowana w potrawach i składnikach, z których sa zrobione. Stara się pomóc odnaleźć w gąszczu bogatego menu z obcymi nazwami.

 Najważniejsze,czyli jedzenie…

Dzięki tak szerokiej karcie można odwiedzić tę restaurację wiele razy nie powtarzając dań. Karta składa się z przystawek, zup i czterech rozdziałów: wegetariańskie, drób, ryby i jagnięcina. Plus oczywiście deser, napoje,wina…

Przystawka

Paneer pakora

Przystawkę dostałem po około 15  minutach. Kawałki sera domowej roboty panierowane i smażone w towarzystwie surówki kapuścianej. Do tego podawane 3 rodzaje sosów: słodko-kwaśny, miętowy i ostry. Ser ma delikatną konsystencję i łagodny smak. Panierka pachnie curry,ale ma delikatny smak, aby nie zagłuszyć sera. Wspaniałe, wyważone połączenie. Z sosów najbardziej mi smakował słodko-kwaśny,ale miętowy, lekko słony też jest warty uwagi. Ostry jest dla hardcorów – spróbowałem odrobinkę. Da się zjeść, ale to naprawde nie są żarty… Surówka jak najbardziej pasująca- chrupiąca, słodko-kwaśna. Spożyłem w całości 🙂

Paneer pakora

Paneer pakora

Sosy do przystawek

Sosy do przystawek

Zupa -Mushroom shorba

Nie ukrywam, że to najtrudniejsza część relacji. Specjalnie nie wybrałem zupy madras-rasam-hot-sour itd-… tylko swojską nazwę czyli grzybową, bo byłem ciekaw jak to zrobią.  Zrobili,co mogli :). Jest to coś w rodzaju kremowego, esencjonalnego bulionu z pieczarkami (nie smażonymi, tylko gotowanymi). Nie jest to złe, ale jak dla mnie trochę za mało grzybowe i nie pasuje do reszty krajobrazu kulinarnego. Może to było podyktowane chęcią dostarczenia czegoś swojskiego dla zszokowanych podniebień. Pani kelnerka zresztą dobrze wiedziała o co chodzi – gdyby nie to, że ja miałem dania zdecydowane na 100% to pewnie by mi poradziła indyjską zupę…

Zupa grzybowa - mushroom shorba

Zupa grzybowa – mushroom shorba

UCZTA GŁÓWNA

Malawi kofta – wegetariańskie pulpety

Niewątpliwie największe odkrycie smakowe podczas tej wizyty. Pachnące lekko kokosem, mięciutkie, w kremowym sosie. Niesamowite bogactwo smaków, w środku zapewne fasola, smażone ziemniaki, cebulka, rodzynki, płatki migdałów. Smak słodko-pikantny-curry, a wszystko wykończone kokosem. Ale ani takim jak płatki kokosowe (czyli kojarzącym się ze słodkim ciastem), ani takim jak w mleku kokosowym. Nie sposób do końca opisać bogactwa tego smaku. Podczas jedzenia pozostałych potraw nie mogłem się powstrzymać,aby nie wrócić do tych kulek…

Malawi kofta

Malawi kofta

Mutton rara

Danie, które zdaje się jest nowością w karcie. Gulasz z jagnięciny oznaczony w karcie jako ostry. Jak na moje, przeciętne podniebienie (a mam polskiego kolegę, który mi udowodnił, że potrafi rozróżniać pikantne smaki powyżej mojego progu bólu… pozdrawiam Cię Artur 🙂 ) – pikantne, ale całkiem akceptowalne. Oznacza to,że było ostre, ale czułem wszystkie smaki. Cynamon, czosnek, imbir… Wyczuwalnym smakiem jest .. smak pieczonego mięsa. Pyszny, a towarzyszą temu mięciutkie warzywa. Smak tych warzyw trochę kojarzy mi się ze wspomnieniem z dzieciństwa, kiedy moja mama robiła baranine duszoną w warzywach… Samo mięso jest miękkie, rozpada się w ustach. Spróbujcie po prostu.

Mutton rara

Mutton rara

Fish bahar 

Ryba (spore kawałki) w sosie czosnkowo-pomidorowym z kokosem. Danie łagodne, o bogatym, słodko-kwaśnym smaku. Sos pomidorowy nie oznacza, że czujemy kwas z pomidorów, jak to się zdarza we włoskich sosach. Zapach jest raczej warzywny, a wspomniany kokos jest lekką nutą i nieobezwładniająca słodkością. Bezpieczny wybór dla osób mających małe doświadczenie ze wschodnią kuchnia, jak również dla dzieci. Nie muszę dodawać, że pochłonąłem w całości 🙂

FIsh bahar

FIsh bahar

Chicken curry

Klasyczna potrawa, której zapach najbardziej kojarzy się z tym, co Polak rozumie pod słowem „curry” – czyli przyprawy curry spotykanej w każdym sklepie. Dominującą nutą just cumin (kmin rzymski), całość smaku jest raczej łagodna, zaokrąglona śmietaną. Mięso dobrze uduszone, miękkie, nie suche. Należy wspomnieć o konsystencji tych gulaszów / sosów. Jest idealnie gładka, nie tylko w smaku,ale także na języku. To również bezpieczny wybór dla osób zaczynających przygodę ze Wschodem.

Chicken curry

Chicken curry

Deser, czyli mango lassi

Karta deserów nie jest może zbyt powalająca i przyznaję, że nie miałem zamiaru brać żadnego (bo wiedziałem,że nie będzie już miejsca 🙂 ). Ale pani kelnerka namówiła mnie na klasyk – mango lassi – domowej roboty jogurt (zapomnijcie o kwasiorach „naturalnych” sprzedawanych w supermarketach…) z dodatkiem mango. Mango na dodatek nie należy do moich ulubionych owoców,ze względu na swój specyficzny posmak (kto jadł to wie o co chodzi…). Spodziewałem się zatem kwasiora wymieszanego z tym specyficznym smakiem. A otrzymałem… mmm.. wręcz ekstatyczne przeżycie, jak mówi pan Makłowicz „małmazyjne”. Idealnie zbalansowana słodycz i lekki kwasek, z idealnie gładką , bez żadnej grudki konsystencją. Absolutnie polecam to na koniec. Po rozmowie z panią kelnerką okazało się,że to jedno z niewielu dań, które świadomie robią z owoców konserwowych, ze względu na zachowanie jakości i właśnie ten posmak, który mi nie odpowiada. Jak to mówią Wyspiarze (oraz kucharze w Taj-India – serio – porozumiewają sie z nimi po angielsku) „must have”.

Mango lassi

Mango lassi

Podsumowując

Jeśli chcecie spróbować autentycznej indyjskiej kuchni – w wersji europejskiej, a nawet oryginalnej – to warto wstąpić do Taj-India. Bezpieczniej w ciągu tygodnia, niż w weekend, bo wtedy trzeba rezerwować stolik z wyprzedzeniem. Przede wszystkim dostaniecie autentyczne potrawy z autentycznymi przyprawami przyrządzone przez ludzi, którzy wiedza,co robią, bo to ich kuchnia domowa. I na dodatek lubią to robić. Nie ma wpadek. Może się tylko zdarzyć, że w ferworze dużego ruchu dostaniecie doprawione orygnialnie,a nie europejsko, ale wtedy otrzymacie koretkę zamówienia :).

To, co odróżnia tę kuchnię od naszych wyobrażeń o indyjskim doprawianiu to dwa elementy: balans smaków i gładkość. Balans oznacza, że nie otrzymacie dań za bardzo przyprawionych i zdominowanych smakiem jednej przyprawy, a będzie to niesamowity, harmonijny buket smaków i zapachów. Gładkość oznacza idealne dobranie tekstury potraw – gładkości, bądź szorstkości dobranej do rodzaju dania. Kucharze w Taj-India są w tych dziedzinach mistrzami. Spytajcie się pani Gessler, która przyprowadzała tu swoich „rewolucjonistów” hinduskich, żeby pokazać jak wygląda dobra kuchnia :).

Byłem w tej restauracji już 4 razy i dania mi pasowały bardziej, albo mniej, ale nigdy nie były niedobre, albo byle-jakie. Ostatnia wizyta była w 99% udana… Na pewno się tu jeszcze pojawię. Warto też docenić poziom cen – danie główne w granicach 25-35 zł. Proszę znaleźć uczciwe danie z jagnięciny za 30 złotych…. Smaki są wyszukane, a poziom cen niewyszukany…

SMACZNEGO!

Naleśnik gryczany na poważnie :) – zapiekany z kaszanką

Składniki (na ok 12 sztuk):

  • 125 g mąki gryczanej
  • 125 g zwykłej mąki
  • 3 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1,5 szklanki wytrawnego cydru/piwa, ew. wody gazowanej
  • 2 łyżki oleju

Nadzienie (na 1 naleśnik)

  • 1 nieduża kaszanka
  • 1 cebula
  • boczek lub słonina
  • chutney śliwkowy (np. ten – Chutney śliwkowo-cebulowy)
  • 2-3 plastry sera koziego Danmis

Jak to zrobić?

  1. Oba rodzaje mąki mieszamy z dużą szczyptą soli.
  2. Jajka wbijamy do miski i ubijamy chwilę widelcem.
  3. Dodajemy do mąki, mieszając, najlepiej mikserem ręcznym. Dolewamy po trochu mleko i cydr, a potem olej.
  4. Ciasto odstawiamy na 2 godziny. Tuż przed smażeniem dolewamy trochę wody, bo przez ten czas ciasto zgęstnieje.
  5. Smażymy naleśniki na lekko natłuszczonej patelni – wystarczy przesmarować olejem-są one trochę sztywniejsze niż normalnie, lepiej przerwacać łopatką
  6. Ze słoniny/boczku usmażyc długie skwarki
  7. Na tłuszczu od smażenia boczku usmażyc cebule  posiekana na drobne kawałki na złoto.
  8. Dodac kaszankę, usmażyc,wymieszać .
  9. Połowę naleśnika posmarować chutneyem, nałożyć kaszanke. Zawinąć , położyć an wierzch plastry sera.
  10. Włożyć do piekarnika pod rozgrzany grill na 1-2 min (pilnować,aby się nie przypaliło)
Naleśnik gryczany z kaszanką i chutneyem śliwkowym

Naleśnik gryczany z kaszanką i chutneyem śliwkowym

ser kozi

ser kozi

SMACZNEGO !

Naleśnik gryczany (galette) z twarożkiem kozim i porzeczkami

Ciekawa propozycja naleśnikowa-syta,a jednocześnie niezbyt słodka. Warto spróbować sera koziego,nawet jeśli macie uprzedzenia – nie ma żadnego ostrego smaku (tak jak sery twarde), jest puszysty i delikatny. Dzieki uprzejmości firmy Danmis miałem okazje wypróbowac ich wyroby w różnych potrawach i dzięki temu moge ze spokojnym sumieniem polecić.

 

Składniki (na ok 12 sztuk):

  • 125 g mąki gryczanej
  • 125 g zwykłej mąki
  • 3 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1,5 szklanki wytrawnego cydru/piwa, ew. wody gazowanej
  • 2 łyżki oleju

Nadzienie półwytrawne z twarogu koziego

  • 1 paczka twarożku Danmis
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1 łyżka śmietany
  • 250g zmiksowanych czarnych porzeczek z cukrem (mogą być mrożone lub mało słodki dżem)

Jak to zrobić?

  1. Oba rodzaje mąki mieszamy z dużą szczyptą soli.
  2. Jajka wbijamy do miski i ubijamy chwilę widelcem.
  3. Dodajemy do mąki, mieszając, najlepiej mikserem ręcznym. Dolewamy po trochu mleko i cydr, a potem olej.
  4. Ciasto odstawiamy na 2 godziny. Tuż przed smażeniem dolewamy trochę wody, bo przez ten czas ciasto zgęstnieje.
  5. Smażymy naleśniki na lekko natłuszczonej patelni – wystarczy przesmarować olejem-są one trochę sztywniejsze niż normalnie, lepiej przerwacać łopatką
  6. Nadzienie przygotowujemy mieszając składniki łyżką, doprawiamy do smaku cukrem. Nie powinno być mocno słodkie

 

Naleśniki gryczane z serem kozim i porzeczkami

Naleśniki gryczane z twarożkiem kozim i porzeczkami

twarozek kozi

twarożek kozi


SMACZNEGO !

„Ktoś nam podłożył świnię” :) warsztaty z wieprzowiny – Hotel Nest Gniezno

Na zaproszenie hotelu Nest z Gniezna (www.hotelnest.pl) w ubiegły weekend 4-6.10 uczestniczyliśmy w warsztatach z przerobu wieprzowiny. Przerób był od A do Z, czyli zaczynając od rozbioru półtusz, a na podaniu gościom kończąc. Efekty naszej pracy, oprócz prywatnych porcji, były gwoździem programu otwarcia nowego skrzydła hotelu.

Zdjęcia w poniższej relacji (z jednym wyjątkiem) pochodzą od Joli i Piotra (www.straga.pl) oraz Grażyny i Piotra (www.grażynagotuje.pl)

996623_640323889334926_619048196_n

Warsztaty Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych były organizowane przez Grażynę z blogu Grażyna gotuje www.grazynagotuje.pl, a prowadzącym był Piotr z Damsko-męskiego spojrzenia na kuchnię www.straga.pl.

Pierwsze kilka godzin w piątek zajęło nam rozbiór półtusz i wstępna obróbka niektórych elementów – zapeklowanie szynki i przygotowanie żeberek.

rozbiór półtusz

Piotr i ja rozbieramy „blondynkę” aż furczy 🙂

Drugiego dnia mogliśmy w pełni wyżyć się kulinarnie – zarówno przygotowując wczesniej zaplanowane przepisy, jak i improwizując z mięsem, które zostało. Mięso było dostarczone przez jednego z dostawców hotelu Nest i było bardzo dobrej jakości. Było też bardzo chude – co niestety uniemożliwiło nam zrobienie smalcu i metki. Niemniej jednak wszyscy mieli pełne ręce roboty.

Rozbiór szynki

Rozbiór szynki

Piotr przymierza się do tylnej nóżki :)

Piotr przymierza się do tylnej nóżki 🙂

Jola faszeruje roladki suszonymi pomidorami i fetą

Jola faszeruje roladki suszonymi pomidorami i fetą

Ja też robię szybką rozbiórkę ;)

Ja też robię szybką rozbiórkę 😉

W naszym wykonaniu świnka zamieniła się w następujące cudeńka:

– kiełbasa biała wołowo-wieprzowa (we flaku i słoikach)

Kiełbasa biała na pierwszym planie

Kiełbasa biała na pierwszym planie

– szynka gotowana dwa razy krótko gotowana (przepis Joli)

– szynka peklowana parzona

Wyżej wspomniane szynki

Wyżej wspomniane szynki

– wyroby szynkowarowe: szynkowa i golonkowa

szynkowarowe, schab 

szynkowarowe, schab

– schab faszerowany pieczony w całości

– rolada z boczku faszerowana mielonym z paprykami

Rolada z boczku w całości, kotlety i roladki

Rolada z boczku w całości, kotlety i roladki

– tuszonka w słoikach według norm radzieckiego GOST-u

Radziecka tuszonka

Radziecka tuszonka

– bigos

– roladki ze schabu z nadzieniami – suszone pomidory i feta oraz maślaki i wędzony boczek

Roladki i Köttbullar

Roladki i Köttbullar

– gulasz

– zrazy z karkówki

– karkówka grillowana z majerankiem i piwem

– kotlety mielone

– kotlety schabowe

– pulpety ala Köttbullar (z żurawiną i suszonymi śliwkami)

– żeberka glazurowane z plackami ziemniaczanymi

– polędwiczki pieczone z porzeczkowym chutneyem

 

Z Grażynką przygotowujemy wydanie dla gości w kuchni Hotelu Nest

Z Grażynką przygotowujemy wydanie dla gości w kuchni Hotelu Nest

Ukoronowaniem było podanie gościom przybyłym na inaugurację naszego cateringu, zajęło to około 8 metrów bieżących stołu :). Wyrobom mięsnym towarzyszyły domowe przetwory warzywne – ogórki krokodylki, papryka kiszona i słodko-kwaśna, papryka marynowana z ogórkami oraz świeżo upieczony chleb na zakwasie mojego autorstwa (z przepisu Prosty chleb na zakwasie), o ten przepis zostałem poproszony przez kuchnię hotelową :). Goście byli zadowoleni, a niektórzy mieli pretensje,ale tylko dlatego,że się przejedli… 😉

Mój chlebek na zakwasie i miodzie gryczanym

Mój chlebek na zakwasie i miodzie gryczanym

 

Udzielam wywiadu dziennikarzowi radiowemu

Udzielam wywiadu dziennikarzowi radiowemu

Impreza wzbudziła również zainteresowanie lokalnych mediów -prasy i radia, którym mieliśmy okazję sporo opowiedzieć w wywiadach o zdrowej, domowej żywności. Ja dodatkowo reklamowałem Wędzarniczą Brać – www.wedlinydomowe.pl, która jest kopalnią wiedzy nt. przyrządzania wędlin w warunkach domowych.

Portal Wędzarniczej Braci

Portal Wędzarniczej Braci – www.wedlinydomowe.pl

Warsztaty były bardzo udane, kto nie był niech żałuje. Należy zaznaczyć, że właściciel oraz manager byli nam przychylni i zapowiada się na dalszą,ciekawą współpracę. Korzyści sa obopólne – my mogliśmy sie wyżyć kulinarnie, a hotel miał niebanalną oprawę do uroczystości otwarcia swojego nowego skrzydła. Takich zwykłych otwarć jest pewnie wiele, a otwarć, gdzie biorą udział pasjonaci… niewiele. Dziennikarze byli zainteresowani naszą działalnością, blogerowym gotowaniem i zdrową żywnością.

Grupa Trzymająca Świnię przed Hotelem Nest w Gnieźnie :)

Grupa Trzymająca Świnię przed Hotelem Nest w Gnieźnie 🙂

 

Warsztaty dla blogerów Wieprzowina regionalna „Doceń smak tradycji”

Jak przyrządzić wieprzowinę,żeby była soczysta ? Jaki jest prawdziwy smak i konsystencja mięsa ? To są pytania, na które często nie znamy odpowiedzi,albo odpowiedzi nie szukamy…

Ja te odpowiedzi znam dzięki warsztatom dla blogerów „Wieprzowina regionalna”.

Wieprzowina regionalna

Wieprzowina regionalna

www.wieprzowinaregionalna.pl
Cała akcja jest organizowana  przez Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu. Warsztaty prowadził pan Adam Michalski. To była prawdziwa przyjemność, poniewaz pan Adam jest profesjonalnym kucharzem i ma wiedzę zarówno teoretyczną, jak i praktyczną z zakresu organizacji pracy w kuchni i przygotowania potraw. Szkoda,że takich informacji sie nie popularyzuje na równi z tysiącami egzotycznych przepisów. Przy okazji odświeżyłem swoje wiadomości z dziedziny mikrobiologii, bo przez parę lat standardy się zmieniły …

Pan Adam w akcji

Pan Adam w akcji

Efektowna walizeczka Pana Adama

Efektowna walizeczka Pana Adama

Podstawowym błędem popełnianym w domu jest za długie pieczenie i w zbyt wysokiej temperaturze. Powoduje to zarówno wyciek tłuszczu,jak i wody, przez co mięso (każdego rodzaju) staje sie suche. W zupełności wystarczy 140-160 stopni z termoobiegiem, najważniejsza zaś jest temperatura wewnątrz mięsa.
Bardzo ładną rozpiskę tego, co dzieje sie z miesem zrobiła Kasia na swoim blogu: http://wkrainiesmaku.pl/12922/jak-kupowac-i-przyrzadzac-wieprzowine/

Mieliśmy okazję zapoznać sie także zarówno teoretycznie,jak i praktycznie z różnymi technikami przygotowania mięsa.

    Gotowanie w niskiej temperaturze
    Metoda inercji ciepła
    Sous vide
    Regeneracja

Efekt był szokujacy – różnica w soczystosci i konsystencji mięsa. Warto tego sprobowac, nie ma sie tez co obawiać bakterii i pasożytów – jesli mięso pochodzi z legalnego źródła i jest przebadane oraz osiągnęło wewnątrz temperaturę 62 st C. Ważne jest tez,aby po upieczony mięso odpoczęło 10-15 min, aby zakończył sie proces gotowania soków i nie wpłynęły one przy krojeniu.

Szynka po upieczeniu

Szynka po upieczeniu

Pan Adam wyjaśniał tez wpływ na twardosc miejsca skąd pochodzi dany kawałek mięsa – karkowki, łopatki , poszczegolnych części schabu…

Ważna była także degustacja mięsa przyrzadzonego w taki sam sposób ,ale pochodzącego z hodowli przemysłowej i z ras regionalnych (puławska). Różnica była widoczna po pierwszym kęsie (kotlet schabowy)- mięso przemysłowe jest twardsze i właściwie…. bez smaku (oczywiscie danie nie było mocno przyprawione- tylko sól i pieprz). Kotlecik z puławskiej smakował wyśmienicie. Nic dziwnego,ze ten przemysłowy nie został przez blogerow zjedzony…

Kotlety z różnego rodzaju wieprzowiny

Kotlety z różnego rodzaju wieprzowiny

Polędwiczka na ruszcie

Polędwiczka na ruszcie

Finiszem było teppanyaki w wykonaniu Pana Adama z sosem z borowików, flambirowane żubrówką. Błyskawicznie i efektownie przygotowane i bosko smaczne 🙂

Pan Adam flambiruje

Pan Adam flambiruje

Warto sie zainteresować wieprzowiną regionalną. Puławską mozna podobno dostać w Auchan,a za złotnicką popatrzeć u producentów albo na lokalnym rynku. Warto nawet w kilka osób złożyć sie na większy zakup.
Lepiej zjeść rzadziej,a smacznie…..

Należy jeszcze wspomnieć o studio mebli Zajc,ktore udzieliło gościnnie pomieszczenia i sprzętu. Kwestie estetyczne to rzecz gustu i nie bede sie wypowiadał,ale jesli chodzi o sprzęt ,materiały i wykonanie to najwyższa półka, z którą sie spotkałem. Blat z nierdzewki z wspawanym zlewem, wysuwany elektrycznie pochłaniacz z blatu,wyjeżdżające kosze na naczynia… Warto to zobaczyc, nawet jesli nie całe kuchnie to moze poszczególne rozwiązania…

Na koniec jeszcze raz podziękowania dla organizatorów, Grażyny z http://www.grazynagotuje.pl/ dzięki ktorej pojawilem sie na warsztatach i koleżanek i kolegów blogerow, dzięki którym to spotkanie było naprawde miłe.

To naprawdę cenna inicjatywa – przywracania nam prawdziwych smaków i walki z przemysłową bylejakością. życzę powodzenia organizatorom i Wam wszystkim.

Restauracja Whiskey In The Jar, Poznań, Stary Rynek 56

Kierowany chęcią zjedzeniu dobrego steka w amerykańskim stylu oraz starą sympatią do zespołu Thin Lizzy skusiłem sie na ofertę nowego steakhouse w Poznaniu. Czy pokusa nie zawiodła mnie na manowce… 😉 ?

Wystrój
Swoje danie jadłem na dworze, pogoda była ciemna, do środka zajrzałem na krótko. Wystrój nie przyciągnął mojej uwagi niczym szczególnym, wnętrze jest nieco ciemne i wydaje sie duszne, ale moze to tylko pierwsze wrażenie.

Obsługa
Obsługiwani byliśmy przez sympatyczna dziewczynę, w miare zorientowaną w asortymencie. Rzeczy, których nie wiedziała dowiedziała sie w kuchni. Wszystko zatem ok. Obsługa i czas oczekiwania (nie było zbyt wielu gości)-na dobrym poziomie.

Jedzenie
Zamówiłem Rockera medium z frytkami stekowymi i sosem Brown.Do tego grillowane warzywa – wszystko jest w cenie zestawu. Bardzo fajny pomysł na podanie- frytki i ziemniaki podawane sa w małych wiaderkach wyłożonych pergaminem zabierajacym nadmiar tłuszczu.
Całość jest naprawde przyzwoita, stek zamówiłem chyba nieco za mało wysmażony, poniewaz był troche gumowy,ale sam smak był dobry. Frytki… łódeczki właściwie, fajnie pokrojone, chociaz nie wyróżniały sie niczym szczególnym, chyba najbardziej „przezroczysty” element tego dania. Mialem tez okazje sprobowac ziemniaczkow smazonych z cebula i boczkiem i duzo bardziej mi smakowaly.

Stek Rocker z dodatkami

Stek Rocker z dodatkami

Warzywa grillowane…mm… Mistrzostwo – cienkie paseczki rożnych warzyw miękkie i nieco przydymione. Nawet marchewki,za którymi nie przepadam zostały pożarte z oblizywaniem. 🙂
Do tego trzeba wyróżnić jeszcze domowa herbatę mrożoną poleconą przez panią kelnerkę. Wielka szklanka zimnej herbaty, z lodem i świezymi owocami. Zarówno sam napój,jak i te owoce były pyszne.

Po tym daniu nie mialem juz siły na deser.

Podsumowując…

Lokal ma jakis pomysł na oryginalność, parę fajnych pomysłów dotyczących podawania oraz menu przyzwoitej wielkości. Wiesz,czego możesz się spodziewać. W porównaniu do paru innych lokali na Rynku wyróżnia się.  Warto zajrzeć.

Smaki wiosny – szparagi w sosie holenderskim z duszonymi pokrzywami

Bogactwo wiosennych smaków – trzeba korzystać ze świeżych surowców. Pikantny smak szparagów dobrze kontrastuje z aksamitnym, kwaskowym sosem. Całość uzupełnia lekko czosnkowy smak duszonej pokrzywy. Już niedługo skończy się sezon,więc szybko na łąkę i na bazar :). Pokrzywy powinny być młode- przed kwitnięciem, zebrane same końcówki. W tej chwili pokrzywy zaczynają kwitnąć, więc trzeba szukać w cieniu.

Przepis na trochę uproszczony sos holenderski wziąłem stąd: http://www.kuchniaplus.pl/przepisy/przepisy-kulinarne-kuchni-plus/klasyczny-sos-holenderski_226.html

Składniki:

  • pęczek białych szparagów
  • garść czubków pokrzywy
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżeczki śmietany

Sos:

  • 1 łyżka octu winnego białego lub jabłkowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól, biały pieprz
  • 100g masła
  • 2 żółtka o temperaturze pokojowej

Jak to zrobić ?

  1. Obierz szparagi i wstaw do gotowania, pamiętaj,że główki gotują się szybciej. Ja moje gotowałem na parze, główki zawinąłem w folię aluminiową
  2. Wypłucz pokrzywę, sparz ją 2 min we wrzącej wodzie, odcedź, grubo posiekaj. W tej wodzie sparz przez 30s jajka.
  3. Posiekaj cebulę i czosnek
  4. Ok 10 min przed końcem gotowania szparagów zacznij robić sos – do miksera wrzuć żółtka , sól i pieprz, ocet i sok z cytryny zagotuj i wlewaj bardzo powoli do żółtek.
  5. Na patelni przesmaż na przezroczysto cebulę z czosnkiem, w rondlu rozpuść masło
  6. Na patelnię wrzuć pokrzywę i duś
  7. Masło bardzo powoli dodawaj do miksujących się żółtek
  8. Na koniec na patelnię dodaj śmietanę. Pokrzywę i sos dopraw solą i pieprzem
  9. Szparagi polej sosem i podawaj z duszoną pokrzywą

szparagi w sosie holenderskim z duszonymi pokrzywami

szparagi w sosie holenderskim z duszonymi pokrzywami

Smacznego !