Złoty Róg Kostrzyn, Rynek 5a – menu degustacyjne Piotra Markowskiego

Złoty Róg Kostrzyn to restauracja, o której istnieniu nie miałem pojęcia. Od dwóch miesięcy rządzi tam Piotr Markowski znany z takich poznańskich restauracji jak Blow Up Hall 5050 czy Jadalnia (niestety nieistniejąca już). Restauracja i hotel mieszczą się przy kostrzynskim rynku i wygląda na to, że będą kulinarną atrakcją, do której będzie warto przyjechać nie tylko z Poznania.

Na kolacji degustacyjnej wraz z blogerami i innymi zacnymi gośćmi zostałem uraczony wysokiej klasy kuchnią, osadzoną w tradycji, ale w nowoczesnej formie. Dobrej jakości składniki, świetne wyczucie balansu smaków i kreatywność łączą się w Złotym Rogu w przeżycie kulinarne. Jednym z bohaterów wieczoru był rokitnik oraz sosy/musy/veloute/emulsje…

Zapraszam na relację !

Restauracja ma podstawową salę, w przypadku większych imprez również dodatkowe miejsce, oprócz tego jest kawiarnia ze swoim krótkim, ale wysmienitym menu. Tylko dla tego menu warto tam też zajrzeć.

Złoty Róg Kostrzyn - kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn – kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn - kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn – kolacja degustacyjna

Marynowany łosoś islandzki w cytrusach z chipsem jaglanym, musem z rokitnika i jabłka jonagold

Bardzo dobrej jakości łosoś – świeży i tłusty, ze smakiem przełamanym delikatnymi cytrusami, ale tak, że można nadal poczuć smak ryby. Do tego mus z rokitnika i jabłka, gdzie smak kwaśny i słodki spotkały się tworząc zgodną parę – bez dominacji. Każdy ze składników tego dania jest z osobna smaczny, smaczne jest też ich połączenie (z wyjątkiem chipsa, który nie ma smaku i jest dla mnie ładną, ale niejadalną ozdobą)

Złoty Róg Kostrzyn - Marynowany łosoś islandzki w cytrusach

Złoty Róg Kostrzyn – Marynowany łosoś islandzki w cytrusach

Wątróbka z sarny z puree z gruszki konferencji i chrupiącym chlebem orzechowym

W tym daniu łączą się różne smaki i tekstury – świadczy to o dużym wyczuciu szefa i przykładaniu do tego uwagi. Wątróbka jest lekko goryczkowa i silnie tymiankowa, do tego słodki i idealnie gładki (jak wszystkie puree szefa Piotra) mus gruszkowy i chrupiący, lekko podpieczony chleb. Wyśmienita ciepła przystawka.

Złoty Róg Kostrzyn - Wątróbka z sarny z puree z gruszki

Złoty Róg Kostrzyn – Wątróbka z sarny z puree z gruszki

Krem z topinamburu z prażonymi kasztanami na palonym maśle

To było prawdziwe mocne uderzenie – powszechny zachwyt przy stole !

Bardzo gładki w strukturze, ale mocny w bulionowym smaku krem, gdzie na topinambur stanowił odpowiednią część smaku. Spotykałem się z kremami, gdzie baza była cienka, ale za to tylko jeden komponent smakowy – właśnie ten charakterystyczny korzeń. Tutaj było poukładane wszystko jak należy. Do tego chrupiące, podsmażone kasztany. Ja bym jeszcze spróbował zamiast podsmażania upiec je na grillu z węglem drzewnym – byłyby wyrazistsze. Kasztany pieczone to mój ulubiony przysmak jeśli znajdę się zimą w Wiedniu – sprzedają je tam uliczni „grillersi” 🙂 .

Złoty Róg Kostrzyn - Krem z topinamburu z prażonymi kasztanami

Złoty Róg Kostrzyn – Krem z topinamburu z prażonymi kasztanami

 

Pieczona polędwica z dorsza z pistacjami i veloute z zielonej pietruszki i jarmużu

Chyba pierwszy raz jadłem takie zestawienie – ładny kawałek polędwicy dorszowej tylko lekko doprawiony i na to chrupiąca kołderka ze słonych pistacji zawierająca większość smaku. Aby nie było nudno – uzupełnione delikatnym musem z nutką słodczy. Jak w poprzednich daniach – kilka dobrych smaków – i z osobna i po zmieszaniu. Miękka ryba i gładkie puree i chrupiące orzechy – brawo !

Złoty Róg Kostrzyn - Pieczona polędwica z dorsza z pistacjami

Złoty Róg Kostrzyn – Pieczona polędwica z dorsza z pistacjami

Lody jogurtowe z rokitnikiem

To podobno na pobudzenie apetytu 🙂 Lekkie lody, prawie sorbetowe, niezbyt słodkie i do tego pasujący wizualnie i smakowo sos rokitnikowy – znowu o dobrze dobranym balansie słodyczy i kwasności. Dla mnie to idealny deser po dużym obiedzie – lekki, ale satysfakcjonujacy.

Złoty Róg Kostrzyn - Lody jogurtowe z rokitnikiem

Złoty Róg Kostrzyn – Lody jogurtowe z rokitnikiem

Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka

To królewskie danie. Wyśmienicie upieczony comber, mięciutki, rozpływający się w ustach, do tego kremowa kasza, jędrna, podobnie jak pęczak i zaskakująco pyszna emulsja z pasternaka. Ja nie przepadam za tym warzywem, ale tu okazało się ozdobną dania – lekko słodkawe, absolutnie gładkie (szef robi to bezbłędnie).

Złoty Róg Kostrzyn - Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka

Złoty Róg Kostrzyn – Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka

Niestety do deseru, którym był mus czekoladowy z szarą bezą i sałatką z mango i chili nie doczekałem, bo musiałem wyjść z powodów komunikacyjnych. Wyglądał na jeszcze odważniejsze połączenie smaków, mam nadzieję, że uda mi się go kiedys spróbować. Mam też nadzieję, że choć część dań z tej kolacji wejdzie do menu (zwłaszcza zupa i comber).

Oglądałem kartę restauracji i kartę kawiarni – w obydwu byłu mnóstwo ciekawych dań w bardzo dobrych cenach. Dodatkowo była karta z tradycyjnymi potrawami na Dzień Babci i Dziadka – rumpuć, kartacze nadziewane gęsiną, ozór w sosie chrzanowym… mmmm…

Na pewno przyjadę jeszcze spróbować kuchni mistrza Piotra do Kostrzyna.

Racja chińskiej marynarki wojennej – lunch i ciasteczka energetyczne typ 900

Racja chińskiej marynarki wojennej to jedna z ciekawszych, którą udało mi się kupić. Składa się co prawda tylko z zupy oraz dania głównego, ale jedzenia jest bardzo dużo – 500g. To, co mi się w niej podoba to lokalne potrawy i smaki, a nie kolejny makaron w sosie pomidorowym. Do tego testuję ciasteczka energetyczne typ 900, które są podobne do tych, które miałem w innej chińskiej racji – 911b. Połączenia smaków w nich są dość  niezwykłe, ale.. efekt jest przepyszny !

Racja ta jest wyposażona w najmocniejszy ogrzewacz bezpłomieniowy, jaki spotkałem – aż 3 woreczki z paliwem. Czas ogrzewania jest też najdłuższy (oprócz tureckiej) – 15-20 minut. To wszystko jest usprawiedliwione, jeśli weźmie się pod uwagę masę, która jest do ogrzania.

Racja chińskiej marynarki wojennej i ciasteczka energetyczne typ 900

Racja chińskiej marynarki wojennej i ciasteczka energetyczne typ 900

Zawartość racji:

  • zupa ze smażonym jajkiem
  • ryż z fasolą mung
  • boczek duszony w sosie
Racja chińskiej marynarki wojennej

Racja chińskiej marynarki wojennej

Zupa

Racja chińskiej marynarki wojennej - zupa z jajkiem

Racja chińskiej marynarki wojennej – zupa z jajkiem

Trudno mi dobrze opisać smak tej zupy. Chyba jest na bulionie warzywnym, wyczuwam też smak wodorostów, jest widoczne smażone jajko. Smak odbiega od naszych przyzwyczajeń, trąci też nieco chemią. Nie jest zła (jadłem wiele gorszych), ale mimo wszystko ograniczyłem się tylko do spróbowania

Duszony boczek z ryżem

Racja chińskiej marynarki wojennej - ryż i duszony boczek

Racja chińskiej marynarki wojennej – ryż i duszony boczek

Ryż jest dobrze ugotowany – tzn. miękki, sklejony w jedną bryłę, był dobrze ogrzany. W smaku jest idealnie mdły, nawet nie jest posolony. Fasola ładnie wygląda, ale nie zmienia znacząco smaku.

Boczek natomiast był fantastyczny w smaku – marynowany w przyprawach, długo duszony. Był tak miękki, że trudno było złapać go na łyżkę. Sos, który widać na zdjęciu to w zasadzie roztopiony smalec pomieszany z marynatą. Przyprawienie jest idealne – słoność, pikantność, korzenność… Po połączeniu z ryżem stanowił danie, które z chęcią bym zamówił w restauracji. Ryż dodawał jędrności i tonował nieco smak tłuszczu i przypraw.

Ciasteczka energetyczne

W paczce (120g) są 2 osobno zapakowane ciasteczka. Stanowią porcję węglowodanów i tłuszczów. Dobrze nadają się zarówno na deser, jak i samodzielną przekąskę. Smak jest słodki (ale nie bardzo słodki) pomieszany z lekko słonym , być może z masła orzechowego. Są kruche jak herbatniki, nie ma problemów z gryzieniem.

 

Racja dostaje stopień:

Test video w języku angielskim:

Forni Rossi Poznań Naramowicka 92

Forni Rossi Poznań to restauracja z kuchnią neapolitańską, która pod ten adres przeniosła się z Galerii Malta. Miałem pierwszy raz okazję w niej być i jednocześnie mieć unikalną możliwość porozmawiania z właścicielami i szefami. W trakcie wieczoru opowiadali nam o tym, jak wyszukują i kupują składniki we Włoszech, można było zdegustować różne rodzaje włoskich serów używane do pizzy oraz oliwę.

Pizza neapolitańska

Przy okazji dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy na temat pizzy neapolitańskiej i sposobu jej certyfikowania (AVPN). W zasadzie są tylko dwie podstawowe wersje tej pizzy – margherita i marinara. Ciasto jest wyrabiane wyłącznie ręcznie, na zewnątrz jest pulchna, w środku cienka i nasiąknięta sosem. Pani Gessler byłaby niepocieszona, ale ta pizza akurat jest do jedzenia nożem i widelcem, a pozostałości do wymiecenia zewnętrznym ciastem.

Forni Rossi jako jedna z dwóch restauracji w Polsce posiada certyfikat AVPN.

Forni Rossi Poznań - pizza margherita

Forni Rossi Poznań – pizza margherita

 

Forni Rossi Poznań - stufa do trzymania pizzy

Forni Rossi Poznań – stufa do trzymania pizzy – prezentuje pizziolo Marcin Garbowski

Stufa, którą prezentuje Pan Marcin to tradycyjne naczynie do trzymania pizzy, którą składa się na 4 (jak kopertę) i w ten sposób była dowożona na mieście i sprzedawana na przykład robotnikom. Naczynie ma w pokrywie otwory,które umożliwiają wydostawanie się pary, dzięki czemu pizza nie zamoknie.

Produkty używane w Forni Rossi

Osobny rozdział opowieści to starannie wybrane produkty z Włoch, które używane są w restauracji. Dzięki pasji i długoletnim staraniom udaje się sprowadzić wysokiej jakości składniki, których normalnie nie można kupić w hurtowniach.

Miałem okazję degustować oliwę Torretta – jedną z najlepszych na świecie i porównywać ją z dobrą oliwą dostępną w handlu. Torretta posiadała niezwykły posmak świeżo ściętego siana.

Forni Rossi Poznań - degustacja oliwy

Forni Rossi Poznań – degustacja oliwy

 

Forni Rossi Poznań - oliwa Torretta o posmaku świeżego siana

Forni Rossi Poznań – oliwa Torretta o posmaku świeżego siana

Forni Rossi Poznań - naczynie do polewana oliwy

Forni Rossi Poznań – naczynie do polewana oliwy

W restauracji używa się też bardzo dobrej mąki Caputo

Forni Rossi Poznań - mąka do pizzy

Forni Rossi Poznań – mąka do pizzy

Osobny rozdział stanowią sery. Rzecz absolutnie warta spróbowania, dostępne są także w sprzedaży detalicznej. Pierwsze skrzypce gra mozzarella, zarówno z mleka bawolego, jak i krowiego.

Ja nie jestem fanem mozzarelli, bo jest dla mnie gumowa i mdła. To znaczy nie byłem – do tego wieczora… Widoczna na zdjęciu mozzarella di Bufala DOP La Zizzona di Battipaglia miała miękką konsystencję i lekko słonawy, bogaty. tłusty smak. Dlaczego nazywa się „la zizziona” – możecie się domyśleć, bo tu akurat nasze języki są podobne 😛 .

Forni Rossi Poznań - mozzarella La Zizzona di Battipaglia - najlepsza jaką w życiu jadłem

Forni Rossi Poznań – mozzarella La Zizzona di Battipaglia – najlepsza jaką w życiu jadłem

Forni Rossi Poznań - pieczywo i focaccia

Forni Rossi Poznań – pieczywo i focaccia

Forni Rossi Poznań - talerz z serami

Forni Rossi Poznań – talerz z serami

Wszystkie sery były smaczne, najbardziej mi przypadł do gustu wędzony – ten po prawej stronie talerza. Ciekawa była też mozzarella w śmietanie. Sery są sprzedawane w tych ceramicznych naczyniach widocznych na zdjęciu, w różnych wielkościach.

Forni Rossi Poznań - kulki mozarelli w śmietanie

Forni Rossi Poznań – kulki mozarelli w śmietanie

Pizza

Pierwszą pizzą, którą spróbowałem to margherita. Rzadko zamawiam ten rodzaj, ale tu przyznaję, że warto było. Dokładnie było czuć smak dobrej mozzarelli, dobrych pomidorów San Marzano i świeżej bazylii.

Oprócz tego próbowałem pizzy gurme, która w zawiniętych rogach miała świeżą, kremową ricottę. Do podstawowej pizzy można samemu zamówić dodatki takie jak warzywa, szynka parmeńska itp. Sprzedaż jest też na wynos, ale pamiętajcie, że ta pizza jest najlepsza do 15 minut po zrobieniu. Forni Rossi posiada specjalne pojemniki termo and smart box, wyłożone w środku folią aluminiową, z otworami wentylacyjnymi – pomaga to zachować ciepło, a z pojemnika można potem zrobić łopatkę do jedzenia pizzy.

Forni Rossi Poznań - pizza gurme - z ricottą

Forni Rossi Poznań – pizza gurme – z ricottą

Forni Rossi Poznań - włoskie pomidor w winegrecie

Forni Rossi Poznań – włoskie pomidor w winegrecie

Carbonara

Popisowe danie restauracji, które wykańcza się mieszając w ogromnym serze Grana Padano. Włoski kucharz opowiadał nam historię tej nazwy, której są zresztą różne wersje. Jedna z nich mówi, że to było danie dla włoskich górników – emigrantów w Belgii – i miało im zapewnić energię na cały dzień (od włoskiej nazwy węgla), inna wersja mówi o tym, że dużo czarnego pieprzu wygląda jak węgiel – stąd pochodzenie.

Do przyrządzania tego dania używają włoskiego Guanciale – czyli wędzonego podgardla. Jest ono bardziej tłuste niż boczek i daje więcej smaku. Jak przyrządza się carbonarę w serze  – zobaczcie na filmie !

Forni Rossi Poznań - przygotowanie do przyrządzania carbonay w serze - włoskie, wędzone podgardle

Forni Rossi Poznań – przygotowanie do przyrządzania carbonary w serze – włoskie, wędzone podgardle

 

Forni Rossi Poznań - carbonara przyrządzona w serze Grana Padano

Forni Rossi Poznań – carbonara przyrządzona w serze Grana Padano

Piec w Forni Rossi jest rzeczywiście czerwony, opalany gazem, co pozwala na osiągnięcie temperatury powyżej 450 st C – pizza piecze się kilka minut. Sposób opalania pieca nie ma wpływu na smak pizzy – jeśli jest opalany drewnem – nie powinno ono dawać posmaku. Paliwo to jest raczej sprawa historycznego rozwoju pieców – gazowe obecnie pozwalają na uzyskanie wyższych temperatur.

Forni Rossi Poznań - czerwon piec do wypiekania pizzy

Forni Rossi Poznań – czerwony piec do wypiekania pizzy

W restauracji można kupić różne włoskie produkty- od serów, lodów poprzez wino, oliwę, mąkę, oliwki…

Forni Rossi Poznań - lodówka z serami do kupienia

Forni Rossi Poznań – lodówka z serami do kupienia

Forni Rossi Poznań - włoskie specjały do kupienia

Forni Rossi Poznań – włoskie specjały do kupienia

Rzadko zdarza się trafić na restaurację, gdzie właściciele są takimi pasjonatami kuchni, którą się zajmują. Ich staranność w doborze produktów wykracza poza zwykły wybór składników wysokiej jakości, które są dostępne na miejscu. Wyszukują i wręcz „załatwiają” oliwę, pomidory, mąkę, które często nie są dostępne w otwartym handlu nawet we Włoszech. Warto spróbować tej autentycznej kuchni.

Risotto ze ślimakami

Risotto ze ślimakami to prosta i oryginalna potrawa, połączenie smaków morskich i smaków ziemi. Wymyśliłem ten przepis zainspirowany wizytą na farmie ślimaków Grzegorza Skalmowskiego, gdzie kupiłem ślimaki w puszce, a także warsztatami kuchni staropolskiej w Wilanowie, gdzie spróbowałem jak polepsza smak dodatek anchovies. Ponieważ nie miałem bulionu ze ślimaków ani bulionu warzywnego użyłem gotowego dashi (można kupić w kuchniach świata i supermarketach), ze znakomitym efektem.

Risotto ze ślimakami

Risotto ze ślimakami

Składniki:

  • 0,5 litra bulionu dashi (z koncentratu)
  • 1 puszka ślimaków (160g)
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 50 ml białego wina
  • 200g ryżu do risotto
  • oliwa i masło
  • 50g startego parmezanu
  • szczypta płatków chilli
  • sól, pieprz
  • mała puszka anchovies (50g)
  • łyżka posiekanej natki pietruszki
Risotto ze ślimakami - główne składniki

Risotto ze ślimakami – główne składniki

Jak to zrobić?

  1. Kroimy drobno czosnek, cebulę i natkę pietruszki. Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła i przesmażamy cebulę i czosnek, aż będą przezroczyste, do tego wrzucamy odsączone ślimaki i posiekane anchovies, całość chwilę smażymy
  2. Proszek bulionu dashi rozpuszczamy w gorącej wodzie
  3. W garnku rozgrzewamy łyżkę masła i łyżkę oliwy, na rozpuszczony tłuszcz wrzucamy ryż
  4. Ryż smażymy mieszając, aż będzie szklisty i zacznie zmieniać kolor na biały, wtedy wlewamy wino
  5. Mieszając odparowujemy wino, a potem dolewamy partiami dashi i mieszając odparowujemy na średnim ogniu. Całość trwa ok. 15 minut, w zależności od ryżu. Gotowy ryż jest miękki na zewnątrz, ale jędrny w środku
  6. Zanim wlejemy ostatnią partię bulionu wrzucamy zawartość patelni i pietruszkę
  7. Po odparowaniu wyłączamy ogień i wmieszamy jeszcze łyżkę masła, a następnie ser starty na drobnych oczkach (część sera możemy zostawić do ozdoby)

Smacznego !

 

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – Cztery Pory Roku – 11.2017

Warsztaty Smaki Wisły w Pałacu Wilanów to cykl imprez popularyzujących kuchnię staropolską i przywracające zapomniane składniki i smaki. Miałem przyjemność uczestniczyć w listopadowej edycji wraz z innymi blogerami, a także szefami kuchni. Prowadził je szef Maciej Nowicki, który tym razem przygotował oryginalne przepisy – bez adaptacji. Trzeba było wykazać się smakiem i wyobraźnią, aby odpowiednio doprawić i przygotować potrawy.

Używaliśmy składników, które były obecne kiedyś na codzień na polskich stołach – takich jak ślimaki, żabie udka, podroby – a które dziś uważane są za ekstrawagancję lub potrawy zagraniczne. W starych przepisach jest też dużo więcej przypraw, zwłaszcza korzennych. Całość sprawiła mi dużo frajdy i była ciekawym wyzwaniem.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - przygotowania

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – przygotowania

Zanim zaczęliśmy gotować odbyła się ciekawa prezentacja na temat porostów – jak są zbudowane, jak rosną, a także o ich zastosowaniach w lecznictwie i kosmetyce. Mogliśmy zrobić też proste lekarstwo antybakteryjne, które kilkaset lat temu było powszechnie stosowane.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - porosty

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – porosty

Potem zaczęła się ostra praca – każda grupa miała sporo do zrobienia, po kilka przepisów podzielonych na osoby.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - robimy ciasto

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – robimy ciasto

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - robimy sos śliwkowy

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – robimy sos śliwkowy

Ja byłem w grupie, która zajmowała się daniem głównym – ślimaki, żabie udka i szczupak. Dania były dość pracochłonne. Ślimaki trzeba było wyjąć ze skorupek, następnie utrzeć masło z przyprawami, z powrotem je włożyć i zakleić masłem. Na końcu powędrowały do pieca.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - przygotowujemy ślimakii

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – przygotowujemy ślimaki

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - nadziewamy ślimaki

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – nadziewamy ślimaki

Żabie udka wymagały zrobienia marynaty, następnie oczyszczenia i po panierowaniu w mące – usmażenia, Szczupak był gotowany w jasnym, bezalkoholowym piwie, do tego powstał jeszcze sos.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - marynowanie żabich udek

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – marynowanie żabich udek

Ciekawym składnikiem była tez grasica, która w oryginalnym przepisie była mózgiem wołowym.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - grasica

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – grasica

Efekt naszej pracy wyglądał następująco:

Placuszki dyniowo-ziemniaczane z grasicą, zielonym sosem i chipsami z obierek ziemniaczanych

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - placuszki z grasicą

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – placuszki z grasicą

Placuszki były chrupkie i smaczne, bardzo fajne były też chipsy z obierek ziemniaczanych – pierwszy raz je jadłem – oprócz dobrego smaku mają dekoracyjny kształt wstążek. Sama grasica ma specyficzny, lekko gorzkawy, ale bardzo delikatny smak. Było to smaczne, ale nie na tyle trafiło w moje gusta, żebym szukał tego delikatesu w sklepie.

Zapiekane ślimaki, smażone żabie udka i szczupak gotowany w piwie, wszystko podane na kaszy jęczmiennej

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - ślimaki, żabie udka i szczupak gotowany w piwie

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – ślimaki, żabie udka i szczupak gotowany w piwie

Praca ze ślimakami była ułatwiona, ponieważ były już ugotowane, ale to jest pracochłonna potrawa. Do przyprawienia użyliśmy klarowane masło z anchovies, bazylią, kolendrą i bułką tartą. Musze przyznać, że to danie, wraz z babą najbardziej mi smakowały. Wyraźny, pikantny smak i do tego jędrna konsystencja ślimaków.

Udka żabie dużo zyskały przez marynowanie. Kiedyś zrobiłem je w domu tylko panierowane i były trochę mdłe, marynowanie w winie i warzywach sprawia, że danie jest ciekawsze.

Szczupak wyszedł również smaczny, bardzo delikatny. Przy gotowaniu czy duszeniu w piwie łatwo o nadanie zbyt gorzkiego smaku, ale tu danie wyszło bezbłędne.

Całość podana była na kaszy jęczmiennej dusznej na gęsto z takimi przyprawami jak gałka muszkatołowa i imbir. Całość dobrze kontrastowała z delikatnymi daniami rybno-wodnymi

Baba z konfektem z węgierskich śliw

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - baba z konfektem z węgierkich śliw

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – baba z konfektem z węgierskich śliw

Baba (a w zasadzie placek) była słodka, a jednocześnie pikantna od dodanych korzeni (cynamon, gałka, goździki, rodzynki, szafran) . Zestawienie ze śliwkami i sosem dawało dodatkowo mocny akcent na koniec obiadu.

Na koniec Gieno Miętkiewicz poczęstował nas dojrzewającymi twarogami, które były przepyszne. Wykonane z bardzo dobrego surowca smakowały jak dojrzałe sery francuskie, miały miękką konsystencję, soczysty zapach – palce lizać ! Jak zwykle Gieno potrafi z pasją, ciekawie opowiadać o serach, zna ich pochodzenie i potrafi pobudzić apetyt.

Warsztaty Smaki Wisły - Pałac Wilanów - Gieno Miętkiewicz częstuje twarogami

Warsztaty Smaki Wisły – Pałac Wilanów – Gieno Miętkiewicz częstuje twarogami

 

Dziękuję organizatorom za zaproszenie, ciekawe i smaczne warsztaty. Trzeba podkreślić profesjonalną organizację – zajęcia odbywały się w oranżerii, która nie ma wyposażenia kuchennego i nie dało się tego zupełnie odczuć. Uczestniczyłem już w kilku podobnych imprezach i często było to uciążliwe. Po warsztatach mam inspirację na ciekawy przepis ze ślimakami !

Racja armii ukraińskiej 24h

Racja armii ukraińskiej 24h czekała na swoją recenzje ładnych parę miesięcy. Składa się z 3 bardzo podobnych posiłków – przypomina pod tym względem rację armii Kazachstanu. Wewnątrz torby są mniejsze torby z kolejnymi posiłkami. Bazą jest mięso i kasza oraz suchary, z dodatków właściwe jest tylko miód. Niemniej jednak dostarcza dużo energii, a większość dań jest smacznych. Wyobrażam sobie, że gdybym musiał jeść to bez przerwy przez tydzień, już w środę by mi się znudziło ;). Prawdopodobnie dostępne są inne menu, ale na opakowaniu nie znalazłem informacji jaki jest numer tego menu.

Racja armii ukraińskiej 24h

Racja armii ukraińskiej 24h

Racja armii ukraińskiej 24h - zawartość

Racja armii ukraińskiej 24h – zawartość

śniadanie:

  • wołowina z kaszą pęczak
  • pasztet wołowy z tłuszczem wieprzowym
  • cukier 2x15g
  • kawa
  • suchary 2x50g
  • serwetka i chusteczka higieniczna
Racja armii ukraińskiej 24h - śniadanie

Racja armii ukraińskiej 24h – śniadanie

Pęczak to moja ulubiona kasza, w tym daniu pomieszana z dość dużą ilością wołowiny, z innych przypraw to tylko sól, pieprz, cebula. W smaku to był najgorszy element racji – dominował smak dość starego, tłustego mięsa wołowego. Pasztet natomiast było nietypowy i przyznaję, że jeden z lepszych, jakie spotkałem w racjach. Był wołowy (to rzadkość), z dodatkiem tłuszczu wieprzowego i przypraw: cebuli, soli, pieprzu, cukru, liścia laurowego, gałki muszkatołowej, kolendry i goździków.

Suchary są smaczne, neutralne, przypominają w smaku rosyjskie, jeśli mam je z czymś porównać to po prostu chleb pszenny.

Kawa była wyprodukowana na Ukrainie, co  na początku mnie zdziwiło, ale po spróbowaniu okazało się całkiem możliwe- kawa była cykoriowo-zbożowa. Mimo wszystko, posłodzona, była naprawdę smaczna. Oryginalnym pomysłem jest opakowanie chusteczki higienicznej w opakowanie przypominające herbatę. Widziałem na jednym z filmów, jak angielskomówiący recenzent był zaskoczony, że to się nie da zaparzyć. Chusteczka była dobra, z elastycznego materiału i miała zapach kremu kosmetycznego – czego wcześniej nigdy nie spotkałem.

Racja armii ukraińskiej 24h - śniadanie

Racja armii ukraińskiej 24h – śniadanie

obiad:

  • konserwa wołowa „śniadanie turysty”
  • herbata
  • cukier
  • suchary 2x50g
  • serwetka i chusteczka higieniczna
Racja armii ukraińskiej 24h - obiad

Racja armii ukraińskiej 24h – obiad

Konserwa jest typu „tuszonka” – to duży kawałek wołowiny zmieszany ze skórkami wieprzowymi, a poza tym tylko sól, pieprz i cukier – naturalne składniki. Na konserwach było też zaznaczone, że są bez GMO. Mięso było dość słone, ale całkiem smaczne, sucharów można użyć do namoczenia w sosie i zrobienia „przystawki”.

Herbata była bardzo „cienka” w smaku – tzn. mimo koloru nie miała goryczki, ani kwaskowatości herbaty.

Racja armii ukraińskiej 24h - obiad

Racja armii ukraińskiej 24h – obiad

kolacja:

  • wołowina z kaszą gryczaną
  • herbata
  • miód
  • cukier
  • suchary 2x50g
  • serwetka i chusteczka higieniczna
Racja armii ukraińskiej 24h - kolacja

Racja armii ukraińskiej 24h – kolacja

Puszka mięsna, pomimo bardzo podobnego składu do śniadaniowej, różniła się w smaku i zapachu. Pachniała głównie kaszą gryczaną, mięsa było mniej niż w śniadaniowej i nie miało takiego nieprzyjemnego posmaku. Może brakowało trochę pieprzu, ale zjadłem całość bez problemu (a końcówkę z dodatkiem Tabasco 🙂 ).

Miód jest w wygodnych woreczkach do wyciskania, normalny, wielokwiatowy. Bardzo dobrze pasuje do pszennych krakersów. W racji nie ma napojów z elektrolitami, witamin w tabletkach, ani cukierków z witaminą C i ten miód jest jedynym nośnikiem dodatkowych wartości odżywczych.

Racja armii ukraińskiej 24h - kolacja

Racja armii ukraińskiej 24h – kolacja

Recenzja video w języku angielskim:

Racja norweska arktyczna menu M05

Racja norweska arktyczna menu M05 to druga racja norweska, która miałem okazje spróbować – tym razem śniadaniowa. Zawartość jest dostosowana do warunków niskiej temperatury – nic w niej nie może zamarznąć – składniki są suche. Racja jest bardzo lekka (318g) i dostarcza dużo kalorii – 1300. Z pozoru wydaje się mało interesująca, ale całość zjadłem z wielką przyjemnością i wcale nie było nudno.

 

Racja norweska arktyczna menu M05

Racja norweska arktyczna menu M05

zawartość:

  • owsianka na mleku
  • czekolada 60% kakao
  • baton z suszonej wołowiny
  • orzeszki ziemne prażone i solone
  • landrynki miętowe
  • kawa rozpuszczalna
  • napój energetyczny malinowy
  • guma do żucia miętowa
  • łyżka plastikowa
  • chusteczka dezynfekująca
Racja norweska arktyczna menu M05

Racja norweska arktyczna menu M05

Owsianka – danie główne

Skład owsianki jest bardzo prosty – płatki owsiane, mleko w proszku, cukier. Ja nie jadam regularnie na śniadanie owsianek i płatków, ale mimo to musze przyznać, że to było naprawdę smaczne – odpowiednia ilośc cukru, miękkie (zrobiłem z zimna wodą). Torebka była zamknieta próżniowo, a danie miało datę wazności do 2021 – 3 lata dłużej niż racja. Torebka ma składane dno – można ja postawić, co jest wygodne.

Dodatki: czekolada, orzeszki ziemne, landrynki, baton z wołowiny

Czekolada jest gorzka – 60% kakao, ale w smaku nie jest bardzo gorzka – taka w sam raz, dobrej jakości. Orzeszki ziemne z Tajlandii – prażone i solone – dobrej jakości, normalne orzeszki, dobrze uprażone.

Landrynki były bardzo ciekawe, ponieważ to był tradycyjny, norweski wyrób. Słodkie, lekko miętowe, z zawartością słodu. Baton z wołowiny był z Nowej Zelandii. Baton z tej firmy miałem już w racji australijskiej. Jest on zrobiony z mielonej wołowiny – to powoduje, że go łatwiej zjeść. Ma lekko słony, lekko słodki i trochę dymny posmak – bardzo dobry.

Racja norweska arktyczna menu M05

Racja norweska arktyczna menu M05

Napoje – kawa i napój malinowy energetyczy

W tej racji do kawy nie ma ani cukru, ani zabielacza. Brak cukru rzadko się zdarza. Kawa jest kolumbijska – taka sama jest innych racjach skandynawskich. Kawa była nieco uszkodzona – musiało się dostać do torebki trochę wilgoci, bo skleiła się w kawałki. Pomimo tego w smaku była bardzo dobra. Chyba jeszcze nigdy kawa z racji bez cukru i zabielacz mi tak nie smakowała.

Napoj malinowy miał przyjemny smak – oczywiście daleki od naturalnego soku z malin, ale bez przesadnej sztuczności.

Jeśli chodzi o pozostąłe elementy to guma do żucia miała dobry, orzeźwiający, miętowy smak. Łyżka była niestety złamana, wykonana z dość cienkiego plastiku.

Cała racja była bardzo dobra. Rzadko zdarza się, że smakują mi wszystkie elementy z racji, bez wyjątku. Myślę, że to też zasługa dobrych surowców i dobrego pakowania.

Recenzja video w języku polskim:

Racja dostaje stopień:

Kotleciki z kapusty z puree z dyni, tłuczonymi ziemniakami i buraczkami balsamico

Kotleciki z kapusty z puree z dyni to przepis, który stworzyłem na konkurs „Dobrze przyprawiony przepis godny Mistrza”, w którym sędziuje mój mistrz – Kurt Scheller. Postawiłem sobie ambitne zadanie, ponieważ jest to danie wegetariańskie i nie jest w stylu azjatyckim, gdzie łatwo wykazać się przyprawianiem. Starałem się użyć tu bardzo różnych smaków (słodki,słony,kwaśny,gorzki) oraz tekstur (gładka, chrupka), aby było ciekawie.

Kotleciki smakują mieszanką ziół – majeranku, tymianku, oregano, a także mają lekki posmak anyżku od anyżówki (to inspiracja z Grecji). Ziemniaki mają korzenny posmak od gałki muszkatołowej, ostrość od musztardy, a na dodatek ziarenka gorczycy przyjemnie pękają w zębach. Dynia ma bogactwo zapachu i smaku od curry, chrupiące ziarenka, lekką goryczkę od czarnuszki. Buraki są słodko-kwaśne i chrupią w zębach, ponieważ są surowe – tylko marynowane. Zachęcam do spróbowania !

Kotleciki z kapusty z puree z dyni

Kotleciki z kapusty z puree z dyni

Składniki (na 2 osoby):

kotleciki:

  • 500g białej kapusty
  • 1 cebula
  • 1 jajko
  • 1/2 rozmoczonej w mleku bułki
  • 100g sera żółtego
  • 1/2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki majeranku suszonego
  • 1 łyżeczka tymianku suszonego
  • 1 łyżeczka oregano suszonego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 50 ml anyżówki (ouzo, pastis itp.)
  • sól, pieprz
  • mąka lub bułka tarta do panierowania
  • olej rzepakowy do smażenia

puree ziemniaczane:

  • 5 średnich ziemniaków
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej świeżo startej
  • sól
  • łyżeczka masła
  • gałązka natki pietruszki
  • łyżeczka musztardy „francuskiej” – z całymi ziarnami gorczycy

puree dyniowe z czarnuszką:

  • 500g dyni
  • łyżeczka masła
  • sól
  • pół łyżeczki czarnuszki
  • łyżeczka curry w proszku

buraczki balsamico:

  • 1 spory burak
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • gruba sól i pieprz

Jak to zrobić ?

  1. Poprzedniego dnia obierz burak, pokrój go w cienkie (1 mm) plasterki, wlej ocet balsamiczny, przykryj folią. Jeśli masz burak okrągły przekrój go na pół i zrób półplasterki. Burak będzie kwaskowo-słodki i chrupiący.
  2. Obierz dynię i ziemniaki, pokrój w kostkę. Wyrzuć pestki i wnętrze dyni.
  3. W jednym garnku wstaw do gotowania ziemniaki w osolonej wodzie, w drugiej dynię, ale tylko z odrobiną wody na dnie i łyżeczką masła. Dynię duś na małym ogniu.
  4. Kapustę drobno poszatkuj (w kosteczkę), zalej wrzącą wodą, posól i gotuj 10 minut.
  5. Obierz cebulę, pokrój w drobną kostkę i podsmaż na oleju na złoto.
  6. Kapustę i cebulę przestudź (można przelać zimną wodą), dodaj przyprawy, anyżówkę, ser potarkowany, bułkę, mąkę. Wymieszaj i sprawdź smak – posól i popieprz. Teraz dodaj jajko i jeszcze raz dokładnie wymieszaj.
  7. Sprawdź, czy ziemniaki i dynia się ugotowały. Jeśli są miękkie odcedź wodę z ziemniaków, wyłącz ogień, obie rzeczy pozostaw pod przykryciem
  8. Rozgrzej sporo oleju na patelni. Formuj małe kotleciki, obtocz je w mące lub bułce tartej i smaż ok. 2 minuty na każdej stronie.
  9. W międzyczasie zrób puree: wrzuć do ziemniaków masło i pognieć tłuczkiem. Wrzuć posiekaną natkę pietruszki (ma dać tylko kolor, a nie smak) i musztardę, wymieszaj, ew. posól jeśli potrzeba. Zostaw pod przykryciem.
  10. Zrób puree z dyni: zmiksuj blenderem, dodaj curry i czarnuszkę, ew. posól. Czarnuszka daje chrupkość i korzenno-orzechowy posmak. Nie daj jej za dużo, aby nie zdominowała smaku. Możesz dodawać po trochu i sprawdzać, czy smak ci odpowiada.
  11. Na talerzu ułóż kotleciki, oba puree i odsączone plasterki buraka wymieszane z grubą solą i grubym pieprzem (smaczny ocet połączony z sokiem z buraków nie wylewaj, można go użyć w kuchni)

Smacznego !

Olga’s restaurant Poros Grecja

Olga’s restaurant Poros to tawerna położona w dzielnicy Askeli na wyspie Poros. Serwuje głównie typowe dania kuchni greckiej, owoce morza, ryby, pieczone mięso, sałatki… Poziom cen jest przyzwoity – średni jak na tę okolicę. Bardzo miła obsługa i właściciele, dania dostaje się szybko. Byłem tam dwa razy, za drugim razem – ponieważ chciałem spróbować więcej dań – poprosiłem o połowy porcji. Położenie nad samym morzem zapewnia świeże powietrze i dobre widoki.

Olga's restaurant Poros Grecja

Olga’s restaurant Poros Grecja

 

Olga's restaurant Poros Grecja - menu

Olga’s restaurant Poros Grecja – menu

Czekadełka

W zasadzie rzadko się spotykało czekadełka w tawernach, przy ostatniej wizycie u Olgi (być może dlatego,że to był ostatni dzień sezonu) zamiast chleba dostałem grzanki z wybitnie smacznym sosem (salsą) z pomidorów i papryki (pieczonych) – lekko słodki, lekko kwaśny, ziołowy … palce lizac!

Olga's restaurant Poros Grecja - czekadełko

Olga’s restaurant Poros Grecja – czekadełko

Taramosalata

To jest rodzaj pasty o gładkiej konsystencji. W jej skład wchodzą: osolona ikra (taramas), oskórowany, suchy biały chleb, oliwa, tarta cebula i sok cytrynowy. Zakochałem się tym greckim daniu. Wcześniej próbowałem tego w Polsce – sprzedawane było podczas greckich tygodni w Lidlu, ale było obrzydliwe. Tutaj miało delikatnie słony smak, i lekko rybny akcent, przypominało trochę pastę z twarożku. W tawernach zawsze podawali chleb, więc to był świetny dodatek (drugi dodatek, o który możecie poprosić, jeśli go nie ma na stole to oliwa – polecam z chlebem i solą !). Taramosalaty próbowałem w Grecji 4 razy. Zwycięzcą moim zdaniem jest taramosalata z innej tawerny, w centrum Poros, niemniej jednak każda wersja była smaczna (włącznie z tą na wyspie Hydra)

Olga's restaurant Poros Grecja - taramosalata

Olga’s restaurant Poros Grecja – taramosalata

Beef stifado

To jest rodzaj pieczeni, długo pieczonej, z dodatkiem małych cebulek (stifado), które dają słodki posmak. Absolutny „must have” na Poros – spróbujcie tego koniecznie. Wołowina rozpada się pod widelcem, sos pomidorowy z cebulkami i przyprawami daje niebiańskie uniesienia podniebienia 🙂 . Są różne wersje tego dania. W tawernie Paradisos, w górskiej części Poros możecie spróbować tego dania z królikiem (ja nie dałem rady, bo zamówiłem makaron z kogutem i serem, którego było chyba z pół kilo…)

Olga's restaurant Poros Grecja - beef stifado

Olga’s restaurant Poros Grecja – beef stifado

Papoutsakia

To jest jakby skrzyżowanie makaronu po bolońsku i moussaki. Na dole jest ugotowany makaron, na nim mielone mięso, na wierzchu – beszamel. Mięso jest ciekawie przyprawione – wyczuwałem gałkę muszkatołową i cynamon. Beszamel dodaje gładkości w smaku – to jest moje greckie odkrycie (tak jak w moussace). Dla mnie danie było trochę za tłuste, ale dość smaczne.

Olga's restaurant Poros Grecja - papoutsakia

Olga’s restaurant Poros Grecja – papoutsakia

Souvlaki wieprzowe

Jest to mięso przyprawione ziołami z grilla, w moim przypadku – wieprzowina. Wydaje mi się, że to była szynka. Mięso było nieco suchawe, ale wspaniale pachniało grillem i ziołami. Do tego był zgrilowany pomidor i domowe frytki (smaczne !). W każdym razie poecam spróbować jakąś odmianę souvlaki w Grecji.

Olga's restaurant Poros Grecja - souvlaki wieprzowe

Olga’s restaurant Poros Grecja – souvlaki wieprzowe

Kalmary smażone

Na tej małej wyspie wcale nie tak łatwo jest dostać świeże owoce morza. Wcześniej spróbowałem ośmiornicy w tawernie Posejdon (polecam!). Ja bym wolał kalmary z grilla, czyli mniej tłuste, ale tych naprawdę też warto spróbować (prawie wszyscy je zamawiali). Panierowane w mące i smażone w oleju. Wnętrze jest miękkie, delikatne i pyszne !. Bardzo proste danie , a pyszne z powodu dobrych  i świeżych składników. Przy okazji – słyszałem jak kelner tłumaczył, że to nie są kalamari, bo kalamari to są duże kalmary i trudniej je złowić (chyba trzeba dalej wypłynąć) – takie prawie pół metra, a te były małe i mają lekko inną nazwę.

Olga's restaurant Poros Grecja - smazone kalmary

Olga’s restaurant Poros Grecja – smażone kalmary

Restauracja ma swobodną, relaksacyjną atmosferę, czas płynie w niej szybko. Należy podkreślić przyjazność obsługi i właścicieli. Chętni są też do modyfikacji zamówień – na przykład połowa porcji. Widać było po gościach, że wracali wielokrotnie i  czuli się jak starzy znajomi. Położenie nad samym morzem pozwala na cieszenie się urokami krajobrazu. Miejsce warte polecenia.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu o mojej wizycie w Olga’s:

 

Zupa hiszpańska z kiełbasą i ciecierzycą

Zupa hiszpańska z kiełbasą i ciecierzycą to przepis, który wymyśliłem mając w pamięci gulasz madrycki oraz chcąc zagospodarować zawartość mojej lodówki. To prosta i pożywna zupa – danie jednogarnkowe, lekko pikantna, szybka do zrobienia. Ładnie pachnie tymiankiem i ma bogaty, lekko wędzony smak.

Zupa hiszpańska z kiełbasą i ciecierzycą

Zupa hiszpańska z kiełbasą i ciecierzycą

Składniki:

  • 200g kiełbasy, dość tłustej
  • 1 średnia cebula
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1 łyżeczka kminku
  • 1,5 litra wywaru warzywnego lub wołowego
  • 1 marchewka (z wywaru)
  • puszka ciecierzycy (400g)
  • 200g białej kapusty
  • 80g czerwonego pesto (olej, koncentrat pomidorowy, bazylia, nasiona słonecznika, ser Grana Padano, pomidory suszone) – kupiłem w Lidlu
  • liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • czubata łyżeczka słodkiej, wędzonej papryki
  • sól, pieprz, ew. chilli lub tabasco do smaku

Jak to zrobić ?

  1. Pokrój kiełbasę w kostkę 1×1 cm i podsmaż na patelni bez tłuszczu, zdejmij z patelni łyżką cedzakową, tak, aby tłuszcz na niej pozostał
  2. Pokrój obraną cebulę w grubą kostkę, podsmaż ją na tym tłuszczu na przezroczysto, jeśli tłuszczu będzie za mało możesz dodać łyżkę oleju
  3. Wrzuć kiełbasę i cebulę do garnka, dodaj wywar i kapustę pokrojoną w krótkie paski. Dodaj liść laurowy, tymianek, kminek i ziele angielskie. Doprowadź do wrzenia i gotuj 10 min (kapusta musi być miękka). Jeśli masz surową marchewkę pokrój ją w plastry i wrzuć do gotowania razem z kapustą.
  4. Dodaj pesto, koncentrat pomidorowy, ciecierzycę (i marchewkę – jeśli była wcześniej ugotowana), wymieszaj, pogotuje 2-3 minuty. Spróbuj i dopraw do smaku solą, pieprzem, ew. chilli lub ostrym sosem.

Smacznego!