Restauracja Amici Miei, Poznań, ul. Rybaki 24/25

Restauracja Amici Miei, Poznań to szczególne miejsce, gdzie po raz pierwszy mogłem zaznać domowej, włoskiej gościnności. Nie jest to klasyczna recenzja, ponieważ niewiele spróbowałem dań z karty. Dla naszej grupy szef – Mauro zrobił wyjątkową ucztę dań z jego regionu (czyli rzymskich), których normalnie nie ma w karcie. Dania te wymagały dużej pracochłonności i czasu, tym bardziej były ciekawe. W zasadzie do pewnego stopnia każdy może sobie zamówić coś oryginalnego – jeśli tylko są składniki. Oczywiście nie należy liczyć na to, że przychodząc „z ulicy” dostaniemy danie, które przygotowuje się 3 godziny. Mauro jest bardzo sympatyczny, dobrze mówi po polsku, chętnie rozmawia i proponuje dania, albo ich wariacje, warto się go zapytać, co poleca. Restauracja bazuje na wybranych, dobrych składnikach, stąd to trochę wyższa półka cenowa.

Bruschetta i inne grzanki

Na przystawkę dostaliśmy grzanki na chlebie tostowym – bruschette z pomidorami koktajlowymi, pastę z czarnych oliwek, z karczochów oraz majonez truflowy z balsamico. Mi najbardziej przypadła do gustu bruschetta i pasta oliwkowa o zdecydowanym smaku.

Bruschetta - Amici Miei, Poznań

Bruschetta – Amici Miei, Poznań

Flaki w sosie pomidorowym

Przystawki nie były specjalnie porywające – ciekawe, ale całkiem standardowe. Czekaliśmy z ciekawością na to danie, które było zrobione specjalnie dla nas. Włoskie flaki pomimo, że podstawowy surowiec jest ten sam jak polski, nie są zupą, ale gulaszem, dość gęstym. Same żołądki są miękkie, nie tak gumowe jak w naszej zupie.

To danie było dla mnie królem wieczoru – dusi się je parę godzin, ma bardzo bogaty bukiet smaków – od słodkawych smaków pomidorów i marchewki, przez pikantność pepperoncino i sera owczego do świeżości mięty. Smaki te pojawiają się nie na raz, ale w pewnej kolejności. Obłędna kombinacja, resztkę dania wyjadłem jako deser 🙂 .

Flaki pomidorowe - Amici Miei, Poznań

Flaki pomidorowe – Amici Miei, Poznań

Ogony wołowe duszone i makaron z sosem

To danie było robione dla nas od rana – ogony duszą się ok. 5 godzin. W Polsce w restauracjach rzadko można je spotkać, właśnie ze względu na pracochłonność. Niejako przy okazji powstało drugie danie – czyli makaron rigatoni z sosem pomidorowym od duszonych ogonów.

Na ogonach nie ma zbyt dużo mięsa, ale jest ono smaczne, trzeba je jeść rękami, wydłubując mięso spomiędzy kości. Jest przesiąknięte pomidorowo-warzywnym sosem, lekko słodkawym, lekko kwaskowym.

Duszone ogony wołowe - Amici miei, Poznań

Duszone ogony wołowe – Amici miei, Poznań

Makaron był oczywiście dobrze ugotowany, gęsty sos go oblepiał,a starkowany ser Pecorino Romano zaostrzał smak. Dwa w jednym – przykład jak można wykorzystać dobrze składniki.

Rigatoni z sosem pomidorowym - Amici Miei, Poznań

Rigatoni z sosem pomidorowym – Amici Miei, Poznań

Deser – tiramisu

Na deser szczerze mówiąc nie miałem miejsca, ale skubnąłem od koleżanki tiramisu. Deser ten jadłem już w rożnych fantazyjnych formach – ta była jeszcze inna. Smaczny, nie za słodki, puszysty. Polecam !

Tiramisu - Amici Miei, Poznań

Tiramisu – Amici Miei, Poznań

Na pewno wybierzemy się jeszcze do tego lokalu na jakieś specjalne dania, mnie kuszą owoce morza, których jest tam duży wybór – najlepiej przyjść na nie w środę.

Tokyo Tey Sushi Poznań, ul. Półwiejska 22,

Tokyo Tey Sushi Poznań to pomysłowe połączenie japońskiej nazwy z typowo lokalnym, poznańskim akcentem – czyli Tey. Lokal znajduje się przy głównym deptaku Poznania – ul. Półwiejskiej. Jest to ciekawy koncept: fast-food z kuchnią japońską. Sushi jest gotowe – można je zjeść na miejscu lub zabrać ze sobą. Ceny są bardzo atrakcyjne.

Wygląd i obsługa

Wygląd jest bardzo nowoczesny i bardzo przemyślany. Nowoczesny design, dopracowane dodatki (tacka, pałeczki, serwetki z logo), ładne opakowania, ma się wrażenie czystości. Lubię takie klimaty. Chłodziarki z sushi wyglądają wręcz bajecznie z tęczowymi pudełkami i kolorowymi sokami owocowymi.

Tokyo Tey, Półwiejska 22, Poznań - lodówka

Tokyo Tey, Półwiejska 22, Poznań – lodówka

Obsługa jest minimalna, bo sushi bierze się z chłodziarki, a inne dania zamawia przy kasie, potem są przynoszone do stolika. Generalnie nie można narzekać, chociaż jak ja byłem w lokalu (dzień powszedni, godz. 17) to prawie nie było gości – sprawność trudno ocenić.

Sushi

Wziąłem sobie pojedyncze kawałki, żeby nie przejeść się, a spróbować kilku rodzajów: hosomaki rzepa/ogórek, uramaki łosoś marynowany/sezam, futomaki paluszek krabowy łosoś avocado. Sushi jest przyzwoite (ale…), uramaki z łososiem nawet bardzo dobre. Robotę swoją wykonuje palony sezam. To ale… – głównym problemem dla mnie był fakt, że sushi było dość mocno schłodzone – przez to trochę bardziej twarde i nieco o spłaszczonym smaku. Lepiej jest chyba to wziąć na wynos, w międzyczasie się ogrzeje. Spróbuję tego kiedyś w takiej wersji i dam znać.

Tokyo Tey ul. Półwiejska 22, Poznań sushi

Sushi – Tokyo Tey ul. Półwiejska 22, Poznań

 

Zupa – Gyu curry – bulion wołowy z polędwicą

Chciałem zamówić pierożki gyoza, ale niestety nie było żadnej wersji. Ponieważ nie chciałem zupy z mleczkiem kokosowym, ani miso – pozostał mi Gyu curry. Zamówiłem w ciemno bez pytania… Bulion zawiera sporo kawałków wołowiny, dobrze ugotowany makaron udon, kiełki i trochę warzyw w julienne. Do tego sezam. Zupa ładnie pachnie pastą curry. Generalnie jest smaczna, ale jej ostrość przekroczyła moje dopuszczalne normy – dałem radę połowę, a trzeba było się spytać… 😉 .

Gyu Curry - Tokyo Tey ul. Półwiejska 22, Poznań

Gyu Curry – Tokyo Tey ul. Półwiejska 22, Poznań

Zestaw sushi i onigiri

Powróciłem do tego lokalu, żeby spróbować sushi w wersji nie-lodowatej. Kupiłem jeden zestaw (26 PLN) i onigiri (6 pln). Zabrałem na wynos, całość przebywała w temperaturze pokojowej (około 23 stopnie) 2 godziny. Jeszcze raz chciałbym podkreślić niezwykła estetykę opakowania – absolutny top. W Polsce nie widziałem czegoś takiego, na podobnym poziomie (może lepsze, ale to kwestia gustu) miałem sushi boxy w restauracji, w której pracowałem w Kopenhadze (ale cena nie ta… 😉 ).

Zestaw sushi i onigiri - Tokyo Tey Sushi Poznań`

Zestaw sushi i onigiri – Tokyo Tey Sushi Poznań

Zacznę od onigiri – jest bardzo duże. Ja wziąłem z wołowiną na słodko. Zawiera mieloną wołowiną, cebulę, miód, sosy przyprawowe, warzywa, boczniaki. Całość ma fajny, pełny smak. Nie za słodki, nie za ostry. Na pewno następnym razem spróbuję innych rodzajów.

Zestaw sushi - Tokyo Tey Sushi Poznań

Zestaw sushi – Tokyo Tey Sushi Poznań

Sushi – jak widzicie – składało się z rożnych rodzajów. Na ciepło jest zdecydowanie lepsze. Może to nie jest niewiadomo jak wysublimowany smak, ale nie ma tu twardego ryżu z dziwnymi wypełniaczami, który możecie spotkać w pudełkach w supermarkecie., Jest przyzwoite, jak na polskie warunki i na tę cenę. Dla mnie troszkę brakuje wasabi i troszkę mało sosu sojowego jak na taki duży zestaw.

Podsumowanie

Lokal z pomysłem, z dobrymi cenami. Ładnie, estetycznie, pomysłowo. Na temat smaku wypowiem się ostatecznie po kolejnej degustacji. Warto zajrzeć, albo zamówić na wynos.

Restauracja IKEA Poznań – nowe menu – maj 2016

Restauracja IKEA Poznań – szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będe pisał na ten temat na blogu, ale życie zaskakuje 🙂 .  Restauracja przeszła dwie zmiany – przemeblowanie, częściowo nowe meble (np. fajne ławy) i nowe pozycje w menu. Poznańscy blogerzy zostali zaproszeni do degustacji, dzięki czemu dowiedzieliśmy się paru ciekawostek, które nie są powszechnie znane.

Tym razem nie będe pisał o wystroju, czy obsłudze. Jak wygląda ta restauracja – wiadomo – nowoczesny, skandynawski design, samoobsługa. Trzeba wziąć pod uwagę, że to prawdziwy kombinat. Wydaje sie tu setki dań dziennie, a w weekend to wolę nawet nie wiedzieć.

Ja sobie wybrałem menu zawierające i dania sezonowe, nowe i te stare:

  •  sałatka z buraków
  • krewetki na parze z sosem koperkowym
  • chłodnik litewski
  • szynka wolno pieczona z puree ziemniaczanym i borówkami
  • sorbet truskawkowy (a właściwie koktajl)
  • camembert panierowany z sosem holenderskim
  • tarta Daim
  • zielona herbata z trawa cytrynową
  • kawa
Restauracja IKEA, Poznań

Restauracja IKEA Poznań

Ta restauracja to bardzo specyficzne miejsce – nie jest to ani lokal, do którego się idzie specjalnie, żeby zjeść coś dobrego, ani lokal, do którego się wpada po drodze, na ulicy i bierze jedzenie do ręki. Tam się idzie na zakupy do sklepu, a przy okazji jeśli jest się głodnym – coś połknąć – szybko i w miare przyzwoicie. Chociaż… ja się przyznaję, że od czasu do czasu jechałem tam specjalnie, żeby zjeść ich golonkę pieczoną w kapuście – jest rewelacyjna, chociaż można trafić na przesoloną lub nieco wysuszoną (jesli to są ostatnie sztuki).

Zacznijmy od początku – zawsze się zastanawiałem, czy te dania są z mrożonki, czy są robione na miejscu. Druga rzecz – to czy we wszystkich IKEAch w Europie jest takie same menu. Kiedyś mieszkałem blisko IKEA w Kopenhadze (a właściwie w Gentofte) i byłem tam na jakimś śniadaniu, ale już nie pamiętam menu, restauracja wygląda tak samo. Menedżer restauracji wyjaśniła, że jest z tym różnie – np. słynne kuleczki mięsne (Köttbullar) są po prostu z mrożonki – te same możecie kupić w sklepiku. We wszystkich restauracjach podaje się właśnie te kulki i łososia. Reszta to lokalna inwencja, chociaż starają się używaż też swoich produktów np. borówek.

Chłodnik – to jest podawane tylko w Polsce, na bazie kefiru, robione na miejscu, łącznie z gotowaniem buraków. Sprzedaje się tego latem wiadra, codziennie. Nie dziwię się, bo ja też to zawsze kupuję. Jak na restauracyjny chłodnik jest naprawdę przyzwoity, gęsty, doprawiony. Ja bym dodał rzodkiewek, czosnku itp, ale na taki przeciętny gust – jest godny polecenia.

Przystawka krewetki na parze IKEA

Przystawka krewetki na parze – restauracja IKEA

Krewetki – taki plus-minus. Przy nas były wyjmowane z pieca, bardzo świeże, całkiem duże, dobrze ugotowane- chrupkie, nie wysuszone. Ten minus to za sos, z kolei za mało przyprawiony, próbowałem je trochę dosolić, ale… uwaga! sól z tych jednorazowych torebek sypie się wartkim strumieniem i ja moje przesoliłem. (Swoją drogą identyczne torebki z solą i pieprzem można spotkać w polskich racjach wojskowych np w tej).

Camembert z sosem – ser jest dobrze usmażony, chrupki, smakiem nie porywa – tzn. jest mdły, sos holenderski nie ma w zasadzie smaku. Tylko dla zdeklarowanych fanów camemberta 🙂

Sałatka z burakami i szpinakiem IKEA

Sałatka z burakami i szpinakiem – restauracja IKEA

Sałatka z buraków pieczonych, szpinaku, słonecznika, fety – trochę trudno mi sie wypowiedzieć. Buraki bardzo dobrze upieczone, pokrojone w cienkie plastry, reszta składników przyzwoita (ser typu Favita, ale to nie restauracja grecka). Wszystko jest świeże. Problemem dla mnie jest to, że sama sałatka nie ma dressingu – przydałaby się oliwa i ocet balsamiczny. Do sałatek trzeba wziąć gotowy dressing Fanexu, który mnie troche przeraża… Jeśli to nie jest dla Was problem to polecam.

Szynka pieczona z borówką IKEA

Szynka pieczona z borówką – restauracja IKEA

Szynka wolno pieczona z borówką i puree ziemniaczanym – to szwedzkie danie bożonarodzeniowe. Tak smakowało w Polsce, że weszło do całorocznego menu. Szynka jest zapeklowana i pieczona przecz całą noc w niskiej temperaturze. Jest soczysta, dobrze doprawiona, pewnie można trafić na wysuszony kawałek, ale ja tego nie miałem. Do tego naprawde dobre borówki. Polecam ! Z innych głównych dań przy stole uznanie zyskał medalion z łopatki – nowa pozycja w menu (spróbuję następnym razem). Ja spróbowałem trochę filetu z łososia i też mi smakował.

Pora na dodatki – sorbet, a właściwie koktajl truskawkowy (truskawki zmiksowane) – jak za tę cenę o tej porze roku było przyzwoity, nie wodnisty. Oczywiście trochę mało truskawkowy i mało słodki – nie jest sztucznie dosładzany. Myślę, że za miesiąc będzie bardzo dobry – wtedy będzie sezon.

Tarta Daim (mrożona, można kupic w sklepiku) – bardzo dobra, – karmel, czekolada, trochę ciasta… to zawsze uzależnia i smakuje, co tam, że z mrożonki 🙂 .

Polecam też kawę – świeżo mielona w ekspresie, o bogatym smaku, nie za bardzo spalona. Z napojów zdecydowanie najlepsza herbata zielona z trawą cytrynową (na zimno) – nie słodka, lekko kwaskowa. Strzał w dziesiątkę.

Korzystając z wizyty zajrzałem do sklepiku i kupiłem sezonowy produkt – Sill sommar czyli letni sledź. Lubię śledzie po skandynawsku, szkoda, że nie mają tu takiego wyboru jak w Szwecji.

Sill sommar IKEA

Sill sommar IKEA

Jest to dość duży słoik sledzi w śmietanie z dodatkiem ikry śledziowej. Oprócz tego wsród przypraw jest cebula w proszku, jalapeno, limonka (aromat), por, szczypiorek. Jest też fura konserwantów – ten produkt, który stał w lodówce ma okres przydatności… rok.

Sill sommar - śledź z IKEA

Sill sommar – śledź z IKEA

Jeśli chodzi o wrażenia smakowe to ta ikra jest świetna, takie małe grudki słoności na języku, fajny jest tez dodatek papryki i limonki. Śledź jest też dobry (ja przynajmniej lubie takie słodko-kwaśne smaki). Całość wrażenia psuje sam sos – nie jest to zwykła śmietana (zawiera odrobinę śmietany w proszku), ma taką ciągnącą, kisielowatą konsystencję. Trochę szkoda, ale coż – przemysłowa produkcja….

O tej wizycie możecie też poczytać na blogu Grażyny.

 

Restauracja Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Restauracja Fajna Ukraina w Poznaniu to miejsce, gdzie się wybierałem od dłuższego czasu. Nadarzyła się okazja na skosztowanie ukraińskich przysmaków. Zapraszam na relację, a będzie ciekawie…

Wybrałem się tam w towarzystwie dwóch osób, na dodatek jedna pochodzi z Polski, a druga z Ukrainy. Mogłem więc skonfrontować moje wrażenia smakowe i porównać je z odniesieniem do wspomnień z rodzinnej kuchni.

Zaznaczam, że moje opinie kulinarne odnoszą sie do mojego poczucia smaku (chociaż w tej relacji są one odniesione do trzech osób).

Uwaga – maj 2019 – restauracja zlikwidowana

Wygląd i obsługa

Wnętrze jest bardzo ładne. Bardzo kolorowe, pełne ludowych wzorów i ozdób. Ładnie wydrukowana karta menu, ładny szyld restauracji. Jest jasno i przestronnie, latem będzie czynny także ogródek w podwórzu.

Obsługa na średnim poziomie. Nie można narzekać, ale też nie wyróżniała się jakoś doradztwem albo opowiadaniem o daniach (mam porównanie np. z ostatnią wizytą w U Rzeźników). Myślę, że częściowo to efekt ograniczonej znajomości języka polskiego. Mieliśmy stolik zarezerwowany na godzinę, byliśmy 10 min wcześniej i… na kartę menu czekaliśmy 10 minut. Potem już było lepiej – pierwsze danie dostaliśmy chyba po 10-15 minutach. Pewnym zaskoczeniem było (teraz rzadko już się to spotyka), że nie można było podzielić rachunku na dwóch płacących (np. jeden płaci kartą, drugi gotówką).

Przystawka – śledzie w domowej marynacie

Śledzie w domowej marynacie z czerwoną cebulą, papryką, koprem, kapustą – zamarynowanymi w winegrecie. Musicie przyznać, że apetycznie wyglądają. Jędrne, ładne, nieuszkodzone. Trochę się obawiałem dużego stężenia octu – ale niepotrzebnie. Zalewa octowa jest łagodna, ale nie mdła, nie jest też słodka (ani tym bardziej słodzikowa). Warzywa chrupiące, w smaku dopasowane do śledzi – brawo ! Rzadko się zdarza tak proste, ale ciekawe połączenie smaków. Wszystkim smakowało.

Śledzie w domowej marynacie z cebulką, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Śledzie w domowej marynacie z cebulką, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Zupy – barszcz ukraiński i soljanka

Jakie są nasze pierwsze skojarzenia w Polsce z kuchnią ukraińską ? – na 100% barszcz ukraiński. Nie mogłem zatem odmówić sobie tej zupy, dodatkowo miałem okazję spróbować sztandarowego zupnego smakołyku ze wschodu – soljanki, którą od czasu do czasu lubię sam zrobić dla jej bogactwa smaków –  z tego przepisu.

Podobno na Ukrainie nie ma jednego przepisu na barszcz ukraiński – ilu kucharzy – tyle przepisów (jak u nas na bigos…). Niemniej jednak jest to zawsze zupa z dodatkami (nie ma wersji czystej) i raczej się jej nie zakwasza. W wersji w tej restauracji była tam kapusta, mięso, buraki, inne warzywa, nie było natomiast fasoli. Barszcz ukraiński jest zupą, którą znam (jak większość Polaków) od dzieciństwa, ale dodatki, które podano w Fajnej Ukrainie były zupełną nowością. Niestety moje zdjęcie dodatków nie wyszło, ale możecie je zobaczyć w galerii na stronie internetowej restauracji lub na blogu u Smacznego Turysty czyli Juliusza Podolskiego. Jest to talerz ze swego rodzaju pieczywem czosnkowym w postaci swego rodzaju chałki 🙂 , kwaśną śmietaną oraz domową, przyprawioną, soloną słoniną.

Jak to smakowało ? Jak na mój wyrazisty gust smakowy (i moich współbiesiadników) to było za mało zdecydowane. Trochę doprawiłem pieprzem, ale brakowało mi kwasku. Może z kwaskiem (np. z pomidorów) to nie byłby już ortodoksyjny barszcz ukraiński, ale to nie zmienia mojego odczucia. Mięso w barszczu było sztywne i chyba to była wieprzowina (sądząc po kolorze). Rewelacyjne natomiast były dodatki – chałka (czy też pampuszki) z czosnkiem,  śmietana i bardzo dobra słonina.

Barszcz ukraiński, Fajna Ukrajna, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Barszcz ukraiński, Fajna Ukrajna, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Soljanka wyglądała ładnie, z plastrem cytryny w środku i była dla mnie smaczniejsza od barszczu, ale… brakowało mi w niej tej podstawowej nuty smaku – kwasu z kiszonych ogórków. Kwas ten trzeba dodać na końcu i już nie gotować zupy, bo smak zginie. Poza tym była bardzo tłusta – pływało po niej przynajmniej 3 mm tłuszczu. Co do przyprawienia i tłuszczu byliśmy wszyscy zgodni.

Dania główne – pieczeń po huculsku, pielmieni i sałatka Olivier

Zacznijmy od sałatki Olivier, które to danie moi znajomi sami przygotowują na imprezy. Wygląda jak polska sałatka warzywna (znacie to? pierwszy dzień po świętach to tzw. święto sałatki warzywnej – wszyscy przynoszą ją do pracy 😉 ).  Oprócz warzyw znajduje się tu dodatek mięsny – w tej restauracji był to kurczak, ale może być kiełbasa lub inne mięso. Ciekawe jest to, że jest mniej majonezowa, bardziej „wytrawna”, lżejsza. To mi się spodobało, chociaż oczywiście ja bym dodał pieprz  🙂 .

Pielmieni – małe pierożki z wieprzowiną, podane ze śmietaną. Mi naprawdę smakowały, czuć było sól, czosnek, ciasto było średnio grube, ale dobrze ugotowane. Mankamentem było to, że były letnie, a nie gorące – chyba w kuchni wydawka nie zgrała się z resztą dań… Zdania w towarzystwie degustującym były podzielone (strona ukraińska domagała się mocniejszego przyprawienia farszu, ale dla mnie było wystarczające – może dlatego że reszta była dość blada…).

Pieczeń po huculsku – jeśli wyobrażacie sobie pieczeń jako kawał mięsa upieczony i podany w plastrach to będziecie zaskoczeni – to jest w zasadzie coś w rodzaju gulaszu. Ładnie pachnie – grzybowo, mięso było miękkie. Porcja nie jest zbyt duża, ale dość kaloryczna. W menu figuruje to jako „Leśne grzyby i kawałki wieprzowiny w sosie śmietanowym ułożone na puszystych plackach ziemniaczanych”, 300g. Gramatura się zgadza, ale to zdecydowanie nie było „ułożone”. Było to podane w „kociołku”, niezbyt dużym. Co do smaku.. hmm.. chyba trochę się zmieniło od czasu recenzji Juliusza, bo ja znalazłem może 2 kawałki korzonka borowika w sosie, nie ma mowy o dużych kawałkach grzybów. Smak był ok, ale… nie porwał mnie.

A teraz – obiektywne zastrzeżenia. W pewnym sensie te kawałki wieprzowiny i grzyby były „ułożone na puszystych plackach ziemniaczanych”, ale to „ułożone na” jest bardzo naciągane. Do kociołka są włożone małe placuszki ziemniaczane (na spód i na ścianki) i na to jest wlany sos z mięsem i grzybami. Efekt jest taki:

  • placki przesiąkają sosem, nie czuć ich smaku i chrupkości
  • ciężko jest to danie zjeść (ciekawe czy menedżer restauracji próbował…) – musisz za pomocą noża i widelca pokroić te placki znajdujące się na ściankach kociołka, a ten kociołek ucieka ci po talerzu w tym czasie… 🙁

To danie to trochę stracony potencjał – jak dla mnie… Apeluję do kuchni – podajcie to mnie efektownie – placki osobno, reszta osobno, sos zagęśćcie, efekt będzie smaczniejszy.

Pieczeń po huculsku, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Pieczeń po huculsku, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Całość zwieńczył napój – Mors – coś w rodzaju kompotu z żurawin. Serdecznie wszystkim polecam. Bardzo smaczny, nie za słodki, z wyraźnym smakiem i lekką goryczką żurawin – można zrobić dobry kompot ? Można.

Reasumując

Mam mieszane wrażenia – pewne rzeczy mi smakowały, pewne nie. Czy bym wrócił do restauracji Fajna Ukraina ?

Hmmm… tak – ale wziąłbym deskę domowych wędlin, ew. patelnię po myśliwsku oraz jakieś menu pierogowe.

U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69 – Restaurant week 04.2016

Restaurant week to jak zwykle dobra okazja do zjedzenia czegoś ciekawego i smacznego, a dla szefów kuchni możliwość pokazania swojej fantazji i umiejętności. Tym razem wybraliśmy się z grazynagotuje.pl do restauracji U Rzeźników w Poznaniu na ul. Kościuszki 69. Byłem tam pierwszy raz, sprawiła na mnie dobre wrażenie menu, wyglądem lokalu i potraw, a także bardzo profesjonalną obsługą. Kelnerka, która nas obsługiwała była dobrze poinformowana na temat zawartości talerza, była uprzejma i okazywała zainteresowanie.

Przystawka

Dobrze zestalona, klarowna galareta z dużą ilością mięsa. Do tego musztarda z miodem, kwaśna śmietana, chips z chleba i piklowane warzwa. Dodatkowo podana grzanka z chleba wieloziarnistego.

Jak dla mnie galareta  była trochę za mało doprawiona, ale jedzona razem z piklami się obroniła. Pyszny był chips, chrupiący i nie tłusty. Bardzo ładnie podane, jak zresztą wszystkie dania – widać u szefa poczucie estetyki i przestrzeni.

Galaretka wołowo-wieprzowa, piklowane warzywa, musztarda, śmietana - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Galaretka wołowo-wieprzowa, piklowane warzywa, musztarda, śmietana – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Grzanka z chleba wieloziarnistego - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Grzanka z chleba wieloziarnistego – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Danie główne

Ozorek wieprzowy z pieczonymi warzywami (burak, marchewka, batat) na puree z pietruszki i z sosem na bazie soku z kiszonych ogórków.

Puree było smaczne, łagodne, ale z wyraźnym smakiem pietruszki. Ozorki (które wcale nie tak łatwo przyrządzić, żeby były miękkie) miały wspaniałą konsystencję – rozpadały się na włókna pod widelcem, pyszny mięsny smak. Całość ukoronował niebiański wręcz sos na bazie soku z kiszonych ogórków, który lekką ostrością wspaniale uzupełniał smak ozorków, nie dominując go przy okazji. Sos – przyznaję, że wyjadłem do końca łyżeczką ze słoiczka. Na to danie warto na pewno tu przyjść w trakcie Restaurant Week, ponieważ nie ma go w normalnej karcie.

Ozorki w sosie z kiszonych ogórków - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Ozorki w sosie z kiszonych ogórków – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Deser

Własnej produkcji lody czekoladowe z towarzyszeniem bezy truskawkowej, truskawkowego musu i kruszonki. Mimo, że byłem już bardzo najedzony nie mogłem się oprzeć urodzie tego dania. Piękna kompozycja, połączenie błyszczących i matowych elementów, trójwymiarowość, kolory….

Lody mają gęstą, gładką konsystencję i smak czekoladowy, do tego jest pyszny mus truskawkowy, który przyjemnie je się wczesną wiosną. Dla kontrastu – gładkich lodów i musu zrobiona jest chrupka kruszonka, która urozmaica doznania smakowe.

Lody czekoladowe, mus truskawkowy, beza - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Lody czekoladowe, mus truskawkowy, beza – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Moim zdaniem udany popis szefa kuchni. Większość gości o tej porze jadła burgery (swoją drogą bardzo apetyczne), ale warto zajrzeć do tej restauracji na inne dania (co zamierzam zrobić). Zwłaszcza w piątek wieczorem i w weekendy przydaje się wcześniejsza rezerwacja.

Drugą relację możecie obejrzeć na blogu Grażyny.

Restauracja Florian – Ogień czy Woda – Warszawa, ul. Chłodna 3

Restauracja Florian – Ogień czy Woda – Warszawa, ul. Chłodna 3 – mieści się w budynku straży pożarnej – stąd się wzięła jej nazwa. Ciekawy pomysł połączenia dwóch stylów – „ognia i wody” w karcie menu i wystroju lokalu. Budynek jest zabytkowy i ma to swoje zalety, przynosi też ograniczenia – niewielki wpływ na wygląd zewnętrzny i położenie na piętrze. Warto jednak wejść te kilka schodków :). Restauracja serwuje normalną kartę, lunch dnia (był w cenie 19 zł) oraz oferuje organizację imprez.

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3

Koncepcja restauracji

Restauracja w zakresie kulinarnym porusza się wokół kuchni polskiej, z ciekawymi jej interpretacjami. Menu (i nie tylko) zostało podzielone na część „Ogień” – potrawy bardziej wyraziste i „Woda” – łagodniejsze. Również sposób podania dla obu części karty jest inny. Dla dań „ogniowych” można spotkać deski, żeliwne płyty, dania „wodne” to bardziej elegancka porcelana. Ten podział ma swoje odbicie również w wyglądzie lokalu i obsłudze.

Obsługa i wystrój

Lokal posiada część o klasycznym, eleganckim wystroju oraz drugą – bardzie nawiązującą do wiejskiej chaty. Pierwsza skierowana jest do dań „wodnych”, druga do „ogniowych”. Oczywiście obie części menu są dostępne i serwowane w całym lokalu. W związku z tym goście otrzymują jakby 2 lokale w jednym wnętrzu – zależnie od nastroju i towarzystwa.

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "woda"

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „woda”

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "woda"

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „woda”

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "ogień"

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „ogień”

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "ogień" - bufet

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „ogień” – bufet

Właścicielka stara się także dobierać załogę kelnerów pod względem osobowości – pasującą do „wody” i „ognia”. Przyznaję, że to niezwykły pomysł i bardzo trudny w realizacji, O dobrego kelnera dość trudno, a z odpowiednim temperamentem to już prawdziwy wyczyn. Mój kelner był z części „woda” i mimo małego stażu odpowiednio zapoznany z menu (czego nie wiedział – to się dopytał w kuchni), czujny i zainteresowany gościem. Co do czasu oczekiwania i ogólnej sprawności nie moge sie wypowiedzieć, ponieważ w lokalu było zbyt mało gości – okres ferii zimowych…

 

Śledź na dwa sposoby, wodorosty, kasza pęczak, sezam, pikantna tapioka (22 PLN)

Zestaw przekąsek przygotowywany na miejscu w restauracji – śledź solony z cebulką i śledź marynowany w occie (klasyczny, polski smak, bez dodatkowych smaków – jak rolmops). Jeśli chodzi o śledzie to ta część solona była nieco zbyt słona na mój smak, natomiast śledź w occie był idealny. Mięciutki, dobrze dobrana ostrość, nie za słodki, nie za octowy.

Śledziom towarzyszą ciekawe dodatki – kolorowy pęczak (aby było coś na ząb – jest „al dente”), wodorosty typu wakame i coś, co wygląda jak kawior, ale jest tapioką zabarwioną na kolor różowy. Tapioka jest pikantna, co dobrze pasuje do reszty. Jeśli nie mieliście do czynienia z wodorostami to dobra danie na zapoznanie się z nimi. Nie mają zbyt ekstremalnego smaku, są lekko gumowe, lekko morskie i zdrowe, jeśli się nie je ich zbyt dużo (ze względu na zawartość jodu). Ilość w tym daniu na pewno jest bezpieczna. Moja mała uwaga do tego dania to stosunek cena/ilość – wypada dość ekskluzywnie…

Śledź na dwa sposoby, restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Śledź na dwa sposoby, restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

 

Krem z pieczonego buraka z mozzarellą i chrustem (15 PLN)

Numer 1 mojej wizyty. Jestem fanem barszczu czerwonego i zdecydowanych smaków. Krem z buraków jest odpowiednio kwaśny i pikantny, na dodatek nie ma ziemistego posmaku buraków, co czasem się zdarza w tego typu zupie. Biały dodatek w środku to mozarella – świetny kontrast – zarówno w smaku (łagodna), jak i w konsystencji (miękka). Dobrze, że to nie jest śmietana, bo rozwodniłoby smak. Ładny chrust z chleba świadczący o poczuciu estetyki szefa. Obowiązkowo do skosztowania podczas wizyty.

Krem z pieczonego buraka z mozzarellą i chrustem, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Krem z pieczonego buraka z mozzarellą i chrustem, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

 

Policzki wołowe w sosie z czerwonego wina, puree z pieczonego czosnku i ziemniaka, szafran, brukselka, kalafior, kora drzewa (39 PLN)

Warunkiem koniecznym, aby policzki były smaczne jest ich odpowiednia obróbka termiczna tak, aby były miękkie, rozpadające się, kleiste. W tym daniu zostalo to wypełnione bez zarzutu. Policzkom towarzyszy sos pieczeniowy o delikatnym smaku, czerwone wino nie nadało mu kwaskowatości, ale pamiętajcie, że to pozycja z menu „Woda”. Ciekawym dodatkiem jest puree ziemniaczane – jest bardzo gładkie, wręcz lekko gumowe, zabarwione szafranem, z dodatkiem pieczonego czosnku. Tego dodatku byłem właśnie ciekaw, w zasadzie obawiałem się, że zdominuje smak, ale nie sprawdziło się. Czosnek (pieczony) jest lekko wyczuwalny, czyli w sam raz.

Należą się pochwały za bardzo estetyczne podanie, ładnie oczyszczone i dobrane brukselki, zielony kalafior, ułożone w trówymiarową kompozycję. Bardzo oryginalnym dodatkiem jest jadalna kora brzozy w postaci chipsów. Jak smakuje? Przekonajcie się sami :). Całość – jak na danie z policzkami – w naprawdę atrakcyjnej cenie.

Policzki wołowe w sosie z czerwonego wina, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Policzki wołowe w sosie z czerwonego wina, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

 

Kremowy sernik z białą czekoladą i sosem wiśniowym (16 PLN)

Miałem ochotę na spróbowanie innego drugiego dania, ale to było zbyt wiele. Skusiłem się w zamian na deser. Zdecydowałem się na pozycję najmniej słodką.

Sernik z białą czekoladą to połączenie dwóch smaków – sera i tej specyficznej gładkości białej czekolady. Zazwyczaj w konsystencji jest gładki. Tu kuchnia zdecydowała się na połączenie 3 smaków – sernika, kakaowego spodu i sosu wiśniowego. Spód jest dość słodki, sernik gładki. Towarzyszy temu sos wiśniowy, robiony na miejscu w restauracji, o dobrej ostrości – ani za kwaśny, ani za słodki. Całość jednak dla mnie był zbyt zagmatwana smakowo i straciła ten podstawowy smak – połączenie sera i białej czekoady. Dość kontrowersyjnym dodatkiem jest karmelowa posypka, chrupka. W daniu z wiśniami przez chwilę się przestraszyłem, że jest coś twardego… Przyzwoite, ale trochę za słodkie i niezdecydowane – w którą stronę ma pójść smak. Następnym razem  – może lody chałwowe ? 🙂

Kremowy sernik z białą czekoladą i sosem wiśniowym, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3,

Kremowy sernik z białą czekoladą i sosem wiśniowym, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Podsumowanie

Czy wróciłbym tu ? Tak – menu jest bogate i różnorodne i mam niedosyt, bo nie spróbowałem drugiej jego części. Ciekawy lokal, z pomysłem, klimatem i ambicjami kuchennymi. Dający wybór dwóch tonacji smakowych. W okolicy jest sporo lokali, bistro, raczej nowoczesnych, we Florianie panuje trochę inny klimat. Warto tu zajrzeć i poczuć się bardziej elegancko za przyzwoitą cenę.

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - ciekawy detal - oryginalny rysunek prof. Zina na ścianie

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – ciekawy detal – oryginalny rysunek prof. Zina na ścianie

Bistro4You Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Smaczna, prosta kuchnia oparta na dobrych składnikach, dania przygotowane na świeżo – to sekret sukcesu Bistro4You mieszczącego się w Poznaniu na ul. Dąbrowskiego 26. Rzadko się zdarza, żeby wszystkie dania mi w lokalu smakowały. Na bistro o dość banalnej nazwie trafiłem na poznańskich Jeżycach dość przypadkiem, rzadko tam bywam, ale miałem coś do załatwienia i chwilę czasu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę – odkryłem perełkę – nie tylko ze względu na smak, ale również miłych właścicieli i gościnność. Prorokuję im rozwój i dużo gości. Ja na pewno niedługo sam się tam pojawię.

Wnętrze, obsługa

Bistro jest urządzone prosto, część miejsc przy stolikach, część na stołkach barowych, prowadzona jest też sprzedaż na wynos. Czysto, zapach i muzyka neutralne. Tak jak powinno być. Podczas mojego pobytu obsługiwali właściciele. W lokalu nie było tłoku (godz. 17), dania były dostarczone szybko. Obsługa uprzejma, oczywiście znająca dania, które sama przyrządza. Południowa gościnność i otwartość. Z panem właścicielem lepiej rozmawia się po angielsku, niż po polsku, chętnie opowiada o potrawach i składnikach, z których są przyrządzone. Ciekawym dodatkiem (rzadko spotykanym) jest termos z darmową kawą i herbatą (chociaż darmowa szklaneczka herbaty w lokalach tureckich to standard). Do obiadu dostałem też darmowy, pyszny deser.

Zupa krem z pomidorów (4 PLN)

Zupy są podawane w 2 wielkościach. Ja spróbowałem w związku z tym dwóch rodzajów po małej porcji.

Zupa pomidorowa była taka w sam raz… ani za kwaśna, ani za słodka, czuć pomidory (nie koncentrat) i troszkę marchewki. Konsystencja – ciekawa – nie do końca gładka, nie będziecie sie nudzić. Ser żółty (rzadki dodatek w pomidorowej) trochę się ciągnie. To zupa dnia – prawdopodobnie można ją spróbowac we wtorki, warto.

Zupa krem z pomidorów, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Zupa krem z pomidorów, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Zupa krem z soczewicy (3,50 PLN)

Zupa wegetariańska. Spodziewałem się czegoś pikantnego, z kuminem. Tu było zaskoczenie – zupa jest zupełnie łagodna, dość gładka. Jest robiona według oryginalnego przepisu tureckiego. Naprawdę smaczna, po zjedzeniu łyżki chce się następnej, a potem następnej… Zjadłem do czysta.

Zupa krem z soczewicy, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Zupa krem z soczewicy, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Turkish Köfte – wołowe kotleciki z grilla (13,90 PLN)

Kolejne popisowe danie. Kotleciki zawierają tylko mięso, sól, pieprz, kumin, cebulę. Proste i smaczne. Sekret tkwi w dobrym gatunku wołowiny, którą bistro sprowadza specjalnie z hodowli w Wielkopolsce i przyrządzaniu na swieżo. Danie można dostać jako wkład do dużej bułki, albo tak jak ja – z surówkami, pieczonymi ziemniaczkami, musztardą i keczupem na talerzu.

Turkish Köfte - wołowe kotleciki z grilla, Bistro4You, Poznań, Dąbrowskiego 26

Turkish Köfte – wołowe kotleciki z grilla, Bistro4You, Poznań, Dąbrowskiego 26

Na koniec nastąpił miły akcent – zostałem obdarowany gratisowym deserem w postaci… kaszki manny na słodko. Pachnąca waniliowo, mięciutka.. przepyszna. Nie pamiętam kiedy jadłem tak dobrą mannę.

Bistro4you,Poznań, ul Dąbrowskiego 26

Bistro4you Poznań, ul Dąbrowskiego 26

Reasumując

Bistro, ale z wyższej półki. Bez zadęcia i hipsteryzmu. Proste dania z dobranych składników, z wyczuciem smaku za przyzwoitą cenę. Miła obsługa. Poza tym gwarancja autentycznej znajomości smaku z basenu Morza Śródziemnego.

Czy wrócę tam ? Tak, zdecydowanie, interesują mnie pierogi i makaron oraz polecany przez właścicieli rosół z policzków wołowych dostępny tylko w czwartek.

Drukarnia Skład Wina i Chleba – Poznań, ul. Podgórna 6

Drukarnia Skład Wina i Chleba w Poznaniu to miejsce, gdzie spotkało mnie kilka smacznych niespodzianek. Wybierałem sie tam od jakiegoś czasu, po przeczytaniu kilku pozytywnych doniesień, m.in. w Food&Friends. Trochę z rezerwą, bo wydawało mi się przereklamowane, ale rzeczywistość okazała się przyjemnym zaskoczeniem. Karta jest dość krótka, w zasadzie konwencjonalna, ale z ciekawymi dodatkami i wykonaniem wysokiej jakości. Ceny jak na taką kuchnię naprawdę przyzwoite. Dodatkowo, zgodnie z nazwą, można tam kupić różne ciekawe chleby miejscowego wypieku. Z tej opcji akurat nie skorzystałem, ponieważ miałem w domu świeżo upieczony własny, ale wyglądały zachęcająco i ceny w okolicach 3-4 zł za bochenek – jak na chleb „rzemieślniczy” – są atrakcyjne.

Obsługa i wystrój

Lokal jest w typie „hipstersko-industrialnym”, ale bez zbędnej pretensjonalności. Proste krzesła, stoły, ładna zastawa. Na ścianach nowoczesne obrazy, nieinwazyjna muzyka. Nieco ciemno, ale do posiłku wystarczy. Dobrze, że lokal jest wysoki- daje to więcej powietrza. Było dość głośno – przy tej ilości gości plus muzyka trudno się swobodnie rozmawia. Jedzenie rekompensuje niedostatki akustyczne :).

Obsługa składa się z młodych ludzi, Kelner zajął się mną zaraz po wejściu, znalazł mi wolny stolik, mimo tego, że był zarezerwowany na późniejszą godzinę. Całość serwisu była bardzo sprawna, kelnerka miłą, zainteresowana moim odbiorem potraw. Nawet zauważyła jak obwąchiwałem risotto i podeszła się spytać czy wszystko w porządku.

Osobne pochwały należą się kuchni. Jest ona otwarta, czyli z części stolików można obserwować pracę kucharzy. W czasie, gdy były przygotowywane moje potrawy na kuchni była jedna osoba – pani. Przy wypełnionym lokalu radziła sobie wyśmienicie, dobra organizacja plus wiedza = sukces. Na zupę czekałem ok. 15 minut, risotto dostałem ok. 5 minut po zupie ! Trochę zaczęło być mi jej żal – ze względu na ilość pracy – ale na szczęście przyszedł drugi chef.

Czekadełko – chleb pszenny z kminkiem i tapenada z czarnych oliwek

Drukarnia przyłącza się do przyjemnego trendu czekadełek, chociaż czas oczekiwania by tego nie wymagał. Dzięki własnemu wypiekowi chleba mają duże pole do popisu. Ja dostałem kilka kawałków pszennego chleba z dodatkiem kminku – miękkiego, świeżego, przypominającego trochę ciasto. Do tego przyzwoita, standardowa tapenada z czarnych oliwek, może nie jakaś wyjątkowa, ale zjadłem całą 🙂

Czekadełko - chleb pszenny z kminkiem i tapenada z czarnych oliwek - Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Czekadełko – chleb pszenny z kminkiem i tapenada z czarnych oliwek – Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Krem z palonych porów z mleczkiem kokosowym i musztardą Dijon – 10 PLN

Zupa wegańska, która mnie zaskoczyła wszystkim oprócz koloru. Dowód na to, że można zrobić ciekawe, dobrze skomponowane danie z kilku składników. Bardzo gładki krem nie miał bardzo porowego smaku, nie miał też nut goryczy od podpalania. Idealna, aksamitna konsystencja, ani śladu włókien pora. Mleczko kokosowe ledwo wyczuwalne w smaku, za to dające o sobie znać w zapachu. Ostry kontrast daje musztarda polana cienkim strumieniem po powierzchni – jednocześnie dla ozdoby. Na to wszystko ziemniaczane chipsy, aby nie było nudno. I to wszystko za jedyne 10 złotych. Wyjadłem talerz do czysta.

Krem z palonych porów z mleczkiem kokosowym i musztardą Dijon - Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Krem z palonych porów z mleczkiem kokosowym i musztardą Dijon – Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Risotto z baraniną i grzybami nameko – 30 PLN

Ciekaw byłem tego, w jaki sposób baranina zostanie połączona z risotto. Kreatywna kuchnia zrobiła to w postaci pulpecików, trzeba zaznaczyć dobrze wysmażonych – bo na „medium”, lekko przyprawionych. Sam ryż był bardzo smaczny, z bardzo dużą ilością parmezanu. Grzybki lekko grzybowe i do tego lekki sos. Bardzo dobrym kontrastem do tego był sok z limonki. Całość to połączenie wielu różnych smaków, które się nie przesłaniały – i o to chodzi w dobrym daniu.  Ziemia jadalna na obrzeżu talerza również smaczna. Danie średniej wielkości ale bardzo syte. Cena jak na zawarte składniki – przyzwoita.

Risotto z baraniną i grzybami nameko - Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Risotto z baraniną i grzybami nameko – Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Podsumowując

Ciekawy lokal, dobre jedzenie, co widać po ilości gości. Ceny na poziomie średnim. Brawa za sprawność kuchni i obsługi. Polecana wcześniejsza rezerwacja. Na pewno się tam jeszcze pojawię – zwłaszcza kuszą mnie: swojska kaszanka z puree z szalotki i marynowanym jabłkiem, golonka długo pieczona z sosem z ciemnego piwa i wina (może wreszcie zachwycę się pieczoną golonką, na razie najlepiej smakowała mi w …  IKEI) i polędwiczka wieprzowa w szałwii.

 

Naleśnikarnia Manekin, Gdańsk, ul. Grunwaldzka 270

Naleśnikarnia Manekin w Gdańsku to jeden z lokali prowadzonych pod tą samą marką w całej Polsce. Oprócz oferty naleśników, mogącej przyprawić o zawrót głowy oferuje także zupy, sałaty, desery. Wszystko jest w bardzo umiarkowanych cenach i przyzwoitych ilościach. Nic dziwnego,że często w tych lokalach trudno o wolny stolik. Ja trafiłem tam w okresie przerwy świątecznej, a że gdański lokal jest za płotem Uniwersytetu Gdańskiego normalnie zapewne jest pełen studentów. Lokal realizuje konsekwentnie pomysł na biznes kulinarny – przygotowywane na miejscu naleśniki i kilka innych dań. Oprócz tego jest kilka aktywności – jak np. bookcrossing – za darmo można wymienić się książką, czy też konkursy dla klientów z całkiem atrakcyjnymi nagrodami.

Menu naleśnikowe posiada wiele rodzajów naleśników – od klasycznych, przez wieloziarniste, z dodatkiem ziemniaków aż do amerykańskich pancakes. Dodatki i sposób przygotowania stwarzają olbrzymią ilość kombinacji – są w postaci klasycznej, zapiekane albo w postaci tagliatelle. Ostre, łagodne, słodkie, wegetariańskie, tłuste lub dietetyczne. Zupy też okazały się wybitną pozycją. Zapraszam do relacji.

Wygląd, obsługa

Wnętrze jest wyłożone drewnem, proste stoliki, krzesła i małe kanapy. Głównym motywem zdobniczym są stylizowane na staro rysunki balonów. Całość sprawia przytulne wrażenie. Lokal ma dwa poziomy i dość sporo miejsc.

Obsługa jest młoda, być może studiuje za płotem, zdaje się,że kuchnia również młoda. Sprawność i wiedza były bez zarzutu. Potrawy dostaliśmy po niedługim czekaniu – zupę może po 10 min, drugie – jakieś 10 minut po zupie. Przy pełnym obłożeniu czas oczekiwania jest prawdopodobnie dłuższy. Kelnerka zapytała się też nas o opinię na temat obiadu. Porcje są naprawdę duże, ale jest możliwość zabrania niezjedzonej reszty ze sobą.

Naleśnikarnia Manekin Gdańsk, ul. Grunwaldzka 270

Naleśnikarnia Manekin Gdańsk, ul. Grunwaldzka 270

Zupa – krem ziemniaczany

Jedna z najbardziej oryginalnych i smacznych zup ziemniaczanych, jakie jadłem, podobne uniesienie przeżywałem tylko przy zupie z pieczonych ziemniaków w poznańskim Dragonie. Pierwszy łyk był nieco dziwny, z wrażeniem lekkiej kwaskowatości, ale potem całość smaków się połączyła, intensywnych, ziemniaczano – wędzonych od dodanego boczku. Jak dla mnie trochę za dużo było stopionego tłuszczu, ale poza tym syta, smaczna, wciągająca – do ostatniej łyżki. Przy okazji zorientowałem się, że menu Manekina nie jest identyczne we wszystkich miastach i tej zupy nie ma np. w Poznaniu. Gorąco apeluję, aby się tam pojawiła – w końcu to Pyrlandia 🙂

Krem ziemniaczany- Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Krem ziemniaczany- Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Dania główne

Tagliatelle z naleśników z pesto, rukolą i suszonymi pomidorami

Ciekawa koncepcja zastąpienia makaronu paskami z naleśników, moim zdaniem bardzo udana. Naleśniki są mięciutkie, puszyste, delikatne. Wszystko jest zanurzone w sosie z pesto, śmietaną i suszonymi pomidorami. Ostrego kontrastu dodaje też świeża rukola i ser Corregio. Tłusta śmietana w sosie dobrze łączy i podkreśla smaki. Całość jest bardzo smaczna i bardzo syta.

Tagliatelle z nalesników z pesto, rukolą i suszonymi pomidorami - Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Tagliatelle z naleśników z pesto, rukolą i suszonymi pomidorami – Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

 

Naleśnik primavera z shoarma

Naleśnik w zupełnie innej formie – klasycznej, tylko większy niż domowy, w środku mięso z przyprawami shoarma, może trochę oszczędnie w ilości w stosunku do powierzchni naleśnika. Poza tym całkiem przyzwoity, warto wziąć do niego sos, ponieważ w środku go nie ma. Osobiście polecam czosnkowy. Widoczny na zdjęciu 1000 wysp jest nieco za kwaśny. Przy okazji należy się pochwała dla sosów – smak i konsystencja wskazują na to,że nie są to tanie breje z dużej, plastikowej butelki. W czosnkowym czuć świeży czosnek, w 1000 wysp – fragmenty chrupiących warzyw.

Naleśnik primavera z shoarma - Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Naleśnik primavera z shoarma – Naleśnikarnia Manekin Gdańsk

Napoje

Piliśmy czarną herbatę z cytryną – normalna i przyzwoita, za wręcz niesłychanie atrakcyjną cenę jak na lokal – 3,50 oraz gorącą lemoniadę malinową na gorąco. Ten drugi napój był zaskoczeniem i nie przypadł nam do gustu. Od lemoniady spodziewałem się świeżości, kwaskowatości. Tymczasem całość pomimo zawartości owoców malin była bardzo słodka i niemalinowa, ponieważ zdominowana przez dodatek syropu waniliowego. Syrop dominował też w aromacie – słowem słodka ulepa.

Podsumowując…

Lokal z pomysłem i smakiem. Za niewielką cenę można się solidnie najeść – to wszystko tworzy idealne połączenie. Menu jest szerokie i każdy znajdzie coś dla siebie. Z pewnością przetestuję lokal w Poznaniu i uzupełnię recenzję. Upatrzyłem sobie chyba z 10 pozycji z karty 🙂

 

Menu z białą gęsią owsianą – Restauracja Pastela, Poznań

Czas na gęsinę ! Menu z białą gęsią owsianą z Kołudy Wielkiej zagościło w restauracji Pastela w Poznaniu. Dzięki uprzejmości właścicieli miałem okazję wraz z miłym towarzystwem degustować tegoroczną twórczość szefa kuchni- Marcina Michalskiego. Menu było przekrojowe, pokazujące talent Marcina i jego kreatywność, a także to, ile różnych potraw można z jednej gęsi przyrządzić.

Oprócz omówionych poniżej dań próbowałem również pasztetu z gęsi o smaku wręcz uzależniającym 🙂 oraz smalcu gęsiego z mocno kiszonymi ogórkami. Gęsina jest trochę niewdzięcznym surowcem dla restauracji, ponieważ jako pieczeń nie nadaje się do odgrzewania – trzeba trochę pomyśleć, jak ją prawidłowo zagospodarować. Restauracji Pastela to się niewątpliwie udało, co zobaczycie poniżej.

 

Galareta z gęsiny, z antonówką zakwaszona sokiem z buraka

Na początku zastanawiałem się jak może smakować galareta z gęsiną, ale… to w końcu galareta drobiowa. Była wypełniona solidną ilością mięsa i plastrami jabłek. Ładnie i nietypowo podane. Smak.. hm… był poprawny – jak galareta, mi natomiast brakowało wyraźnego akcentu – czosnku, soli, albo kwasu. Następne dania zrekompensowały te braki.

Galareta z gęsiny, z antonówką zakwaszona sokiem z buraka - Restauracja Pastela Poznań

Galareta z gęsiny, z antonówką zakwaszona sokiem z buraka – Restauracja Pastela Poznań

Duszone gęsie serca z pulpecikami z soczewicy i kopytkami

Duszone serca gęsie o doskonałej konsystencji – ani za miękkie, ani za twarde. Towarzyszą temu mięciutkie kopytka, pyszny sos pieczeniowy i kulki z soczewicy o wyraźnym, lekko pikantnym smaku. Słowem – różnorodność w smakach i fakturze. Przy tym daniu nie sposób się nudzić 🙂

Duszone gęsie serca z pulpecikami z soczewicy i kopytkami - restauracja Pastela Poznań

Duszone gęsie serca z pulpecikami z soczewicy i kopytkami – restauracja Pastela Poznań

Rosół z gęsiny z pietruszkowymi kluseczkami, marchwią i czosnkiem

Wyjątkowy rosół – ze względu na smak i kolor (i nie jest to rosół ze Shreka 😉 ). Jest inny od rosołu z kurczaka, ma mocniejszy smak, na dodatek podkręcony masłem i czosnkiem. Pietruszka podana w postaci kluseczek, bo podobno niektórzy nie lubią pływających gałązek. Są jędrne, lekko pietruszkowe – niektóre rodziny przychodzą z dziećmi specjalnie na te kluseczki.

Rosół z gęsiny z pietruszkowymi kluseczkami, marchwią i czosnkiem - restauracja Pastela Poznań

Rosół z gęsiny z pietruszkowymi kluseczkami, marchwią i czosnkiem – restauracja Pastela Poznań

Plastry gęsiej piersi z puree dyniowym z tymiankowym burakiem

Mocno i dobrze upieczone piersi, ale nadal soczyste. Słowem – pieczona gęsina 100% :), do tego bogata gama smaków – słodkawe buraki i lekko pikantne puree z dyni z dodatkiem imbiru. Nie przepadam za dynią, ale w tym wydaniu mi smakowała. Całość uzupełniona sosem pieczeniowym dodającym słoności. Kilka smaków połączonych w jednym daniu – czyli to, co kuchnia lubi najbardziej 🙂

Plastry gęsiej piersi z puree dyniowym z tymiankowym burakiem - restauracja Pastela Poznań

Plastry gęsiej piersi z puree dyniowym z tymiankowym burakiem – restauracja Pastela Poznań

Gęsie udo w cieście francuskim z kaszą gryczaną, jarmuż z wielkopolskim serem smażonym

Ciekawie podane udo gęsie – najpierw pieczone, potem opakowane w ciasto francuskie i zapieczone do podania. Opakowanie to powoduje zamknięcie szczelne mięsa i zatrzymanie wilgoci, dzięki temu nie wysycha przy odgrzewaniu. Po otworzeniu skorupki bucha aromatyczna para. Mięso jest ciekawie doprawione, z odrobiną cynamonu – daje interesujący posmak. Do tego wyjątkowo smaczny jarmuż i troszkę wyżej wspomnianego sosu.

Gęsie udo w cieście francuskim z kaszą gryczaną, jarmuż z wielkopolskim serem smażonym - restauracja Pastela Poznań

Gęsie udo w cieście francuskim z kaszą gryczaną, jarmuż z wielkopolskim serem smażonym – restauracja Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi

Dodatkowym elementem kolacji był pokaz rozbioru tuszy gęsiej w wykoaniu Marcina Michalskiego. Już po pierwszych ruchach nożem było widac jego wprawę i doświadczenie – takiej szybkości i precyzji nie nabywa się ogladając programy kulinarne. Tylko w tym sezonie – od św. Marcina Pastela wydała tysiące dań z gęsiny. Całość rozbioru trwała trochę ponad 5 minut plus komentarz. Marcin podpowiadał do czego najlepiej użyć poszczególne części tuszki – do wywaru, pasztetu, pieczenia….

Pokaz rozbioru gęsi - Marcin Michalski - Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi – Marcin Michalski – Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi - Marcin Michalski - Pastela Poznań

Pokaz rozbioru gęsi – Marcin Michalski – Pastela Poznań

Całości uczty towarzyszyły ciekawie dobrane wina sprowadzone przez firmę Partner Center, które serwował sommelier Karol Korolkiewicz. Ich charakter był dopasowany do potrawy tak, aby były ciekawym przerywnikiem, ale nie zagłuszały smaku potrawy. Wraz ze mną smakowali m.in. – Grażyna z bloga grazynagotuje.pl oraz Juliusz Podolski – Kulinarny Turysta, który zawsze potrafi spotkanie ubarwić ciekawymi informacjami kulinarnymi. Relację Grażyny możecie przeczytać w tym wpisie.

Pastela w tym roku serwuje nam ciekawy i różnorodny zestaw dań z gęsiny – dbając o to, aby szanować mięso i wykorzystać całą tuszę. Każdy znajdzie coś dla siebie, a poza jedzeniem inspirację jak ciekawie można przyrządzić gęś w domu.