Racja armii USA – MRE Menu 4 – Spaghetti z wołowiną i sosem

Racja armii USA – MRE Menu 4 – Spaghetti z wołowiną i sosem to zestaw przeznaczony na 1 posiłek, zawiera danie główne, przystawki i napoje. MRE to skrót od meal ready to eat – oznacza to, że wszystkie elementy tej racji mogą być zjedzone bez wcześniejszego przygotowywania, nawet na zimno (oczywiście oprócz napojów 🙂 ). W podstawowej palecie jest 24 menu, część z nich wegetariańska (taką też będziemy testować). Są także wersje… halal. Innym rodzajem racji w armii USA jest First Strike Ration – przeznaczona do jedzenia „w biegu”,a więc bez podgrzewania oraz Menu Cold Weather – przeznaczona do użycia w warunkach, gdzie panuje mróz i normalne produkty mogłyby zamarznąć (też będzie test).

 

Racja armii USA - Menu 4 spaghetti with beef

Racja armii USA – Menu 4 spaghetti with beef

Opakowanie daje się otworzyć bez narzędzi – tylko rozrywając (tzw. peelable seal) – zgrzewka jest zaklejona odpowiednim klejem.

Zawartość
  • danie główne – spaghetti z mięsem i sosem (227g – 270kcal)
  • chleb pełnoziarnisty
  • suszona żurawina
  • masło orzechowe z kawałkami orzechów
  • dżem truskawkowy
  • Skittles
  • kawa instant
  • zabielacz do kawy

akcesoria:

  • sól
  • cukier
  • papier toaletowy
  • chusteczka higieniczna mokra
  • guma do żucia
  • zapałki
  • ogrzewacz bezpłomieniowy (flameless ration heater)
  • łyżka
Racja armii USA MRE Menu 4 zawartość

Racja armii USA MRE Menu 4 zawartość

Danie główne – spaghetti z mięsem i sosem

Spaghetti z mielonym mięsem wołowym i sosem pomidorowym. Ku mojemu zaskoczeniu miało przyjemny, pomidorowy zapach i całkiem niezły smak. Oczywiście makaron był przegotowany,a nie al dente, ale dało się spotkać kawałki pomidorów. Dla mnie brakowało tylko pieprzu. W smaku zarówno czuć pomidory, jak i wołowinę. W składzie nawet znalazłem parmezan i czosnek (w smaku już tego nie znalazłem… 😉 ). Reszty składu nie chcecie znać.

Racja armii USA - MRE Menu 4 spaghetti with beef

Racja armii USA – MRE Menu 4 spaghetti with beef

Przystawki, dodatki, napoje

W tym zestawie dość skromne. Jako starter mżna potraktować kromkę chleba pełnoziarnistego. Jak na swój wiek była całkiem miękka i jadalna. Dobrze smakuje z masłem orzechowym, które ma zdecydowany i słony smak. Można też ją zjeść z dżemem truskawkowym, który jest przede wszystkim słodki, a trochę mniej truskawkowy.

Przekąski i desery uzupełnia suszona żurawina – dobra, niezbyt słodka oraz Skittles, które mają mocno owocowy smak, dają się przyjemnie przeżuwać.

Racja armii USA MRE Menu 4 dodatki

Racja armii USA MRE Menu 4 dodatki

Jako napoje w zestawie jest kawa rozpuszczalna oraz koncentrat napoju o smaku cytrynowo-limonkowym – przeznaczony do rozpuszczenia w ok 330 ml wody. Kawa ma normalny smak kawy rozpuszczalnej, dość mocno palonej. Wypiłem ją z dodatkiem zabielacza, czego trochę pożałowałem, bo jednak okazało się, że bardzo nie lubię tego smaku. Niemniej jednak w warunkach polowych zabielacz bez dodatku nabiału jest trwały i lepsze coś takiego niż nic. Następnym razem spróbuję czarnej kawy.

Napój cytrynowo-limonkowy piłem pierwszy raz i jestem pozytywnie zaskoczony. Jest niezbyt słodki, lekko kwaskowy i bardzo orzeźwiający.

Racja armii USA MRE Menu 4 napoje

Racja armii USA MRE Menu 4 napoje

Kilka słów o akcesoriach – bardzo standardowy zestaw, żadnych ekstra dodatków, standardowy ogrzewacz. Trzeba pochwalić łyżkę, która jest dość sztywna i odporna – jedna z lepszych w takich zestawach.

Podsumowanie

Przyzowity, choć niezbyt urozmaicony zestaw. Danie główne trochę zbyt rozgotowane, ale  ładnym zapachu i dobrym smaku. Skromne dodatki, dżem średni, ale dobre masło kokosowe.

Wersja video w jęzku angielskim na kanale Delicious.

 

Zestaw dostaje stopień kaprala.

kapral

Racja żywnościowa Wojska Polskiego SR-1

Pierwszy odcinek cyklu recenzji racji żywnościowych i gotowych dań. Postanowiłem zacząć – jakżeby inaczej – od produktu polskiego – Racja żywnościowa Wojska Polskiego SR-1. Jest to racja przeznaczona na 1 posiłek, w sumie jest 9 różnych menu. Oprócz tego są jeszcze racje całodobowe SR-G, które zawierają podobne lub te same produkty co indywidualne, w różnych kombinacjach. Specyfikacja tych zestawów jest publicznie dostępna, łącznie z wymaganiami na dodatkowe akcesoria, a nawet sposób zapakowania. Moim zdaniem to już prawie paranoja – określanie w jaki sposób w woreczku mają być ułożone produkty. Być może celem tego było jakieś optymalne ich ułożenia, aby nie ulegały uszkodzeniu, kto wie, może ktoś na tym doktorat zrobił… 😉 . W Polsce do tej pory spotkałem się z 2 firmami, które przygotowują i pakują racje – ARPOL i MUSLI-KLEX. Ta wersja jest dostarczona przez tę drugą firmę.

Materiałom o racjach żywnościowych będą towarzyszyć video w języku angielskim na kanale Delicious na YouTube. Będzie też polska wersja kanału (Najsmaczniejszy), ale z inną zawartością. W kolejce czeka sporo różnych zestawów z różnych krajów. Zapraszam do lektury i do oglądania. W ocenach bedę stosował skalę pięciostopniową – najwyższa to „plutonowy”, czyli 4 belki. Za wybitne zasługi można dostać majora 😉 .

Zawartość
  • danie główne – gulasz węgierski wołowy
  • 2 paczki sucharów specjalnych
  • pasztet turystyczny
  • napój herbaciany o smaku owoców leśnych
  • miód
  • baton zbożowo-żurawinowy

akcesoria:

  • sól
  • pieprz
  • chusteczka higieniczna mokra
  • guma do żucia
  • cukierek z witaminą C
  • cukierek o smaku kawowym
  • słomka do picia
  • tabletki do dezynfekcji wody
  • woreczek do dezynfekcji wody i haczyki do zwieszania
  • ogrzewacz bezpłomieniowy
  • łyżka
  • serwetka
  • papier toaletowy
Racja żywnościowa polskiej armii SR-1

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1

Przystawka – suchary, pasztet turystyczny (100g, prod. Sokołów) , miód

Racja zawiera standardowe , polskie suchary z kminkiem. Jak wiadomo te suchary są twarde jak deska, a niektórzy żartują, że z nich robi się wkładki kuloodporne do kamizelek. Ten egzemplarz był całkiem znośny pod względem twardości (może im starsze tym miększe ?). Ja lubię ten smak, także kminku. Da się on połączyć zarówno z miodem (normalny, wielokwiatowy, smaczny), jak i z pasztetem. Jak na taką masową produkcję pasztet (64% wieprzowina, 20% wątroba wp)jest całkiem jadalny – ładna, gładka konsystencja, trochę mdły – ale wiadomo – „pod masowy gust klienta”…

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 - pasztet i suchary

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 – pasztet i suchary

Napój

To tzw. herbata rozpuszczalna, na opakowaniu jest instrukcja, żeby rozpuścić w zimnej wodzie – tak też zrobiłem. Nie wygląda zbyt apetycznie, smakuje tak jak wygląda… Jest mało wyraźny w smaku, nie wiadomo jakie to owoce zostały użyte do produkcji. Na szczęście nie jest zbyt słodki. Może na ciepło byłby lepszy, albo gdyby go rozpuścić  w mniejszej ilości wody niż podaje producent…

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 - napój herbaciany owoce leśne

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 – napój herbaciany owoce leśne

Danie  główne – gulasz węgierski wołowy (300g, prod „Rolnik”, Mikołów)

Jest to spora porcja w porównaniu np. z racją armii USA. Miłe zaskoczenie – zawiera ładne kawałki wołowiny, nie jest przesadnie rozgotowany, widoczna jest też cebula,marchew, koncentrat pomidorowy i papryka, sos jest gęsty. Całość ma dobry, mięsny smak, jest wystarczająco słone, troszkę brakuje pieprzu albo czegoś ostrego, można dodać załączony czarny pieprz (ja wsypałem cały i tez było trochę mało). Godne polecenia.

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 - gulasz węgierski

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 – gulasz węgierski

Desery – baton zbożowo-żurawinowy, cukierki

Baton zawiera zmielone, suszone żurawiny oraz płatki zbożowe. Daje sporo energii, bo ok 300 kcal. Jest bardzo smaczny – wyraźnie owocowy, nie za słodki, łatwy do żucia. Cukierek Kofik jest już słynny na świecie ze względu na swój smak. To jakby kawa z cukrem i śmietanką w jednym. Dobrze dobrana ilość cukru i kawy. Ostatni cukierek służy do uzupełnienia niedoborów witaminy C i jest normalną landrynką o wiśniowym, przyzwoitym smaku. Zastanawiam się, czy nazwa „Dicki” jest szczęśliwa biorąc pod uwagę konsumentów anglojęzycznych, ale to w końcu racja Wojska Polskiego… 🙂

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 - baton zbożowo-żurawinowy

Racja żywnościowa polskiej armii SR-1 – baton zbożowo-żurawinowy

Jeszcze słowo o akcesoriach – we wszystkich polskich racjach, które widziałem są takie same sztućce – najtańszy model do spotkania w każdym barze. Są dość giętkie, wystarczają do zamieszania lub zjedzenia zupy, ale np. jak taką łyżką rozsmarować miód… ? Drugi zagadkowy składnik w tym zestawie to słomka do napojów – widzę tylko uzasadnienie gdyby rozrobić napój w torebce (której tu nie ma).

Podsumowanie

Racja SR-1 moim zdaniem jest udana. Główne danie jest smaczne, prawie „domowe”, świetny, wydajny ogrzewacz bezpłomieniowy (US Army wysiada w przedbiegach 😉 ). Smaczny batonik, reszta w miarę standardowa. Słabym punktem jest napój herbaciany i brak ciepłych napojów.

Wersja angielska na YouTube:

 

Zestaw SR-1 dostaje ode mnie starszego kaprala

starszy kapral

Ta recenzja jest opublikowana w formie filmu w jęz angielskim na YouTube

 

Restauracja Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Restauracja Fajna Ukraina w Poznaniu to miejsce, gdzie się wybierałem od dłuższego czasu. Nadarzyła się okazja na skosztowanie ukraińskich przysmaków. Zapraszam na relację, a będzie ciekawie…

Wybrałem się tam w towarzystwie dwóch osób, na dodatek jedna pochodzi z Polski, a druga z Ukrainy. Mogłem więc skonfrontować moje wrażenia smakowe i porównać je z odniesieniem do wspomnień z rodzinnej kuchni.

Zaznaczam, że moje opinie kulinarne odnoszą sie do mojego poczucia smaku (chociaż w tej relacji są one odniesione do trzech osób).

Uwaga – maj 2019 – restauracja zlikwidowana

Wygląd i obsługa

Wnętrze jest bardzo ładne. Bardzo kolorowe, pełne ludowych wzorów i ozdób. Ładnie wydrukowana karta menu, ładny szyld restauracji. Jest jasno i przestronnie, latem będzie czynny także ogródek w podwórzu.

Obsługa na średnim poziomie. Nie można narzekać, ale też nie wyróżniała się jakoś doradztwem albo opowiadaniem o daniach (mam porównanie np. z ostatnią wizytą w U Rzeźników). Myślę, że częściowo to efekt ograniczonej znajomości języka polskiego. Mieliśmy stolik zarezerwowany na godzinę, byliśmy 10 min wcześniej i… na kartę menu czekaliśmy 10 minut. Potem już było lepiej – pierwsze danie dostaliśmy chyba po 10-15 minutach. Pewnym zaskoczeniem było (teraz rzadko już się to spotyka), że nie można było podzielić rachunku na dwóch płacących (np. jeden płaci kartą, drugi gotówką).

Przystawka – śledzie w domowej marynacie

Śledzie w domowej marynacie z czerwoną cebulą, papryką, koprem, kapustą – zamarynowanymi w winegrecie. Musicie przyznać, że apetycznie wyglądają. Jędrne, ładne, nieuszkodzone. Trochę się obawiałem dużego stężenia octu – ale niepotrzebnie. Zalewa octowa jest łagodna, ale nie mdła, nie jest też słodka (ani tym bardziej słodzikowa). Warzywa chrupiące, w smaku dopasowane do śledzi – brawo ! Rzadko się zdarza tak proste, ale ciekawe połączenie smaków. Wszystkim smakowało.

Śledzie w domowej marynacie z cebulką, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Śledzie w domowej marynacie z cebulką, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Zupy – barszcz ukraiński i soljanka

Jakie są nasze pierwsze skojarzenia w Polsce z kuchnią ukraińską ? – na 100% barszcz ukraiński. Nie mogłem zatem odmówić sobie tej zupy, dodatkowo miałem okazję spróbować sztandarowego zupnego smakołyku ze wschodu – soljanki, którą od czasu do czasu lubię sam zrobić dla jej bogactwa smaków –  z tego przepisu.

Podobno na Ukrainie nie ma jednego przepisu na barszcz ukraiński – ilu kucharzy – tyle przepisów (jak u nas na bigos…). Niemniej jednak jest to zawsze zupa z dodatkami (nie ma wersji czystej) i raczej się jej nie zakwasza. W wersji w tej restauracji była tam kapusta, mięso, buraki, inne warzywa, nie było natomiast fasoli. Barszcz ukraiński jest zupą, którą znam (jak większość Polaków) od dzieciństwa, ale dodatki, które podano w Fajnej Ukrainie były zupełną nowością. Niestety moje zdjęcie dodatków nie wyszło, ale możecie je zobaczyć w galerii na stronie internetowej restauracji lub na blogu u Smacznego Turysty czyli Juliusza Podolskiego. Jest to talerz ze swego rodzaju pieczywem czosnkowym w postaci swego rodzaju chałki 🙂 , kwaśną śmietaną oraz domową, przyprawioną, soloną słoniną.

Jak to smakowało ? Jak na mój wyrazisty gust smakowy (i moich współbiesiadników) to było za mało zdecydowane. Trochę doprawiłem pieprzem, ale brakowało mi kwasku. Może z kwaskiem (np. z pomidorów) to nie byłby już ortodoksyjny barszcz ukraiński, ale to nie zmienia mojego odczucia. Mięso w barszczu było sztywne i chyba to była wieprzowina (sądząc po kolorze). Rewelacyjne natomiast były dodatki – chałka (czy też pampuszki) z czosnkiem,  śmietana i bardzo dobra słonina.

Barszcz ukraiński, Fajna Ukrajna, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Barszcz ukraiński, Fajna Ukrajna, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Soljanka wyglądała ładnie, z plastrem cytryny w środku i była dla mnie smaczniejsza od barszczu, ale… brakowało mi w niej tej podstawowej nuty smaku – kwasu z kiszonych ogórków. Kwas ten trzeba dodać na końcu i już nie gotować zupy, bo smak zginie. Poza tym była bardzo tłusta – pływało po niej przynajmniej 3 mm tłuszczu. Co do przyprawienia i tłuszczu byliśmy wszyscy zgodni.

Dania główne – pieczeń po huculsku, pielmieni i sałatka Olivier

Zacznijmy od sałatki Olivier, które to danie moi znajomi sami przygotowują na imprezy. Wygląda jak polska sałatka warzywna (znacie to? pierwszy dzień po świętach to tzw. święto sałatki warzywnej – wszyscy przynoszą ją do pracy 😉 ).  Oprócz warzyw znajduje się tu dodatek mięsny – w tej restauracji był to kurczak, ale może być kiełbasa lub inne mięso. Ciekawe jest to, że jest mniej majonezowa, bardziej „wytrawna”, lżejsza. To mi się spodobało, chociaż oczywiście ja bym dodał pieprz  🙂 .

Pielmieni – małe pierożki z wieprzowiną, podane ze śmietaną. Mi naprawdę smakowały, czuć było sól, czosnek, ciasto było średnio grube, ale dobrze ugotowane. Mankamentem było to, że były letnie, a nie gorące – chyba w kuchni wydawka nie zgrała się z resztą dań… Zdania w towarzystwie degustującym były podzielone (strona ukraińska domagała się mocniejszego przyprawienia farszu, ale dla mnie było wystarczające – może dlatego że reszta była dość blada…).

Pieczeń po huculsku – jeśli wyobrażacie sobie pieczeń jako kawał mięsa upieczony i podany w plastrach to będziecie zaskoczeni – to jest w zasadzie coś w rodzaju gulaszu. Ładnie pachnie – grzybowo, mięso było miękkie. Porcja nie jest zbyt duża, ale dość kaloryczna. W menu figuruje to jako „Leśne grzyby i kawałki wieprzowiny w sosie śmietanowym ułożone na puszystych plackach ziemniaczanych”, 300g. Gramatura się zgadza, ale to zdecydowanie nie było „ułożone”. Było to podane w „kociołku”, niezbyt dużym. Co do smaku.. hmm.. chyba trochę się zmieniło od czasu recenzji Juliusza, bo ja znalazłem może 2 kawałki korzonka borowika w sosie, nie ma mowy o dużych kawałkach grzybów. Smak był ok, ale… nie porwał mnie.

A teraz – obiektywne zastrzeżenia. W pewnym sensie te kawałki wieprzowiny i grzyby były „ułożone na puszystych plackach ziemniaczanych”, ale to „ułożone na” jest bardzo naciągane. Do kociołka są włożone małe placuszki ziemniaczane (na spód i na ścianki) i na to jest wlany sos z mięsem i grzybami. Efekt jest taki:

  • placki przesiąkają sosem, nie czuć ich smaku i chrupkości
  • ciężko jest to danie zjeść (ciekawe czy menedżer restauracji próbował…) – musisz za pomocą noża i widelca pokroić te placki znajdujące się na ściankach kociołka, a ten kociołek ucieka ci po talerzu w tym czasie… 🙁

To danie to trochę stracony potencjał – jak dla mnie… Apeluję do kuchni – podajcie to mnie efektownie – placki osobno, reszta osobno, sos zagęśćcie, efekt będzie smaczniejszy.

Pieczeń po huculsku, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Pieczeń po huculsku, Fajna Ukraina, ul. Kwiatowa 2, Poznań

Całość zwieńczył napój – Mors – coś w rodzaju kompotu z żurawin. Serdecznie wszystkim polecam. Bardzo smaczny, nie za słodki, z wyraźnym smakiem i lekką goryczką żurawin – można zrobić dobry kompot ? Można.

Reasumując

Mam mieszane wrażenia – pewne rzeczy mi smakowały, pewne nie. Czy bym wrócił do restauracji Fajna Ukraina ?

Hmmm… tak – ale wziąłbym deskę domowych wędlin, ew. patelnię po myśliwsku oraz jakieś menu pierogowe.

U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69 – Restaurant week 04.2016

Restaurant week to jak zwykle dobra okazja do zjedzenia czegoś ciekawego i smacznego, a dla szefów kuchni możliwość pokazania swojej fantazji i umiejętności. Tym razem wybraliśmy się z grazynagotuje.pl do restauracji U Rzeźników w Poznaniu na ul. Kościuszki 69. Byłem tam pierwszy raz, sprawiła na mnie dobre wrażenie menu, wyglądem lokalu i potraw, a także bardzo profesjonalną obsługą. Kelnerka, która nas obsługiwała była dobrze poinformowana na temat zawartości talerza, była uprzejma i okazywała zainteresowanie.

Przystawka

Dobrze zestalona, klarowna galareta z dużą ilością mięsa. Do tego musztarda z miodem, kwaśna śmietana, chips z chleba i piklowane warzwa. Dodatkowo podana grzanka z chleba wieloziarnistego.

Jak dla mnie galareta  była trochę za mało doprawiona, ale jedzona razem z piklami się obroniła. Pyszny był chips, chrupiący i nie tłusty. Bardzo ładnie podane, jak zresztą wszystkie dania – widać u szefa poczucie estetyki i przestrzeni.

Galaretka wołowo-wieprzowa, piklowane warzywa, musztarda, śmietana - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Galaretka wołowo-wieprzowa, piklowane warzywa, musztarda, śmietana – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Grzanka z chleba wieloziarnistego - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Grzanka z chleba wieloziarnistego – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Danie główne

Ozorek wieprzowy z pieczonymi warzywami (burak, marchewka, batat) na puree z pietruszki i z sosem na bazie soku z kiszonych ogórków.

Puree było smaczne, łagodne, ale z wyraźnym smakiem pietruszki. Ozorki (które wcale nie tak łatwo przyrządzić, żeby były miękkie) miały wspaniałą konsystencję – rozpadały się na włókna pod widelcem, pyszny mięsny smak. Całość ukoronował niebiański wręcz sos na bazie soku z kiszonych ogórków, który lekką ostrością wspaniale uzupełniał smak ozorków, nie dominując go przy okazji. Sos – przyznaję, że wyjadłem do końca łyżeczką ze słoiczka. Na to danie warto na pewno tu przyjść w trakcie Restaurant Week, ponieważ nie ma go w normalnej karcie.

Ozorki w sosie z kiszonych ogórków - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Ozorki w sosie z kiszonych ogórków – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Deser

Własnej produkcji lody czekoladowe z towarzyszeniem bezy truskawkowej, truskawkowego musu i kruszonki. Mimo, że byłem już bardzo najedzony nie mogłem się oprzeć urodzie tego dania. Piękna kompozycja, połączenie błyszczących i matowych elementów, trójwymiarowość, kolory….

Lody mają gęstą, gładką konsystencję i smak czekoladowy, do tego jest pyszny mus truskawkowy, który przyjemnie je się wczesną wiosną. Dla kontrastu – gładkich lodów i musu zrobiona jest chrupka kruszonka, która urozmaica doznania smakowe.

Lody czekoladowe, mus truskawkowy, beza - U Rzeźników, Poznań, ul. Kościuszki 69

Lody czekoladowe, mus truskawkowy, beza – U Rzeźników, Poznań, Kościuszki 69

Moim zdaniem udany popis szefa kuchni. Większość gości o tej porze jadła burgery (swoją drogą bardzo apetyczne), ale warto zajrzeć do tej restauracji na inne dania (co zamierzam zrobić). Zwłaszcza w piątek wieczorem i w weekendy przydaje się wcześniejsza rezerwacja.

Drugą relację możecie obejrzeć na blogu Grażyny.

Restauracja Florian – Ogień czy Woda – Warszawa, ul. Chłodna 3

Restauracja Florian – Ogień czy Woda – Warszawa, ul. Chłodna 3 – mieści się w budynku straży pożarnej – stąd się wzięła jej nazwa. Ciekawy pomysł połączenia dwóch stylów – „ognia i wody” w karcie menu i wystroju lokalu. Budynek jest zabytkowy i ma to swoje zalety, przynosi też ograniczenia – niewielki wpływ na wygląd zewnętrzny i położenie na piętrze. Warto jednak wejść te kilka schodków :). Restauracja serwuje normalną kartę, lunch dnia (był w cenie 19 zł) oraz oferuje organizację imprez.

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3

Koncepcja restauracji

Restauracja w zakresie kulinarnym porusza się wokół kuchni polskiej, z ciekawymi jej interpretacjami. Menu (i nie tylko) zostało podzielone na część „Ogień” – potrawy bardziej wyraziste i „Woda” – łagodniejsze. Również sposób podania dla obu części karty jest inny. Dla dań „ogniowych” można spotkać deski, żeliwne płyty, dania „wodne” to bardziej elegancka porcelana. Ten podział ma swoje odbicie również w wyglądzie lokalu i obsłudze.

Obsługa i wystrój

Lokal posiada część o klasycznym, eleganckim wystroju oraz drugą – bardzie nawiązującą do wiejskiej chaty. Pierwsza skierowana jest do dań „wodnych”, druga do „ogniowych”. Oczywiście obie części menu są dostępne i serwowane w całym lokalu. W związku z tym goście otrzymują jakby 2 lokale w jednym wnętrzu – zależnie od nastroju i towarzystwa.

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "woda"

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „woda”

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "woda"

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „woda”

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "ogień"

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „ogień”

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - część "ogień" - bufet

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – część „ogień” – bufet

Właścicielka stara się także dobierać załogę kelnerów pod względem osobowości – pasującą do „wody” i „ognia”. Przyznaję, że to niezwykły pomysł i bardzo trudny w realizacji, O dobrego kelnera dość trudno, a z odpowiednim temperamentem to już prawdziwy wyczyn. Mój kelner był z części „woda” i mimo małego stażu odpowiednio zapoznany z menu (czego nie wiedział – to się dopytał w kuchni), czujny i zainteresowany gościem. Co do czasu oczekiwania i ogólnej sprawności nie moge sie wypowiedzieć, ponieważ w lokalu było zbyt mało gości – okres ferii zimowych…

 

Śledź na dwa sposoby, wodorosty, kasza pęczak, sezam, pikantna tapioka (22 PLN)

Zestaw przekąsek przygotowywany na miejscu w restauracji – śledź solony z cebulką i śledź marynowany w occie (klasyczny, polski smak, bez dodatkowych smaków – jak rolmops). Jeśli chodzi o śledzie to ta część solona była nieco zbyt słona na mój smak, natomiast śledź w occie był idealny. Mięciutki, dobrze dobrana ostrość, nie za słodki, nie za octowy.

Śledziom towarzyszą ciekawe dodatki – kolorowy pęczak (aby było coś na ząb – jest „al dente”), wodorosty typu wakame i coś, co wygląda jak kawior, ale jest tapioką zabarwioną na kolor różowy. Tapioka jest pikantna, co dobrze pasuje do reszty. Jeśli nie mieliście do czynienia z wodorostami to dobra danie na zapoznanie się z nimi. Nie mają zbyt ekstremalnego smaku, są lekko gumowe, lekko morskie i zdrowe, jeśli się nie je ich zbyt dużo (ze względu na zawartość jodu). Ilość w tym daniu na pewno jest bezpieczna. Moja mała uwaga do tego dania to stosunek cena/ilość – wypada dość ekskluzywnie…

Śledź na dwa sposoby, restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Śledź na dwa sposoby, restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

 

Krem z pieczonego buraka z mozzarellą i chrustem (15 PLN)

Numer 1 mojej wizyty. Jestem fanem barszczu czerwonego i zdecydowanych smaków. Krem z buraków jest odpowiednio kwaśny i pikantny, na dodatek nie ma ziemistego posmaku buraków, co czasem się zdarza w tego typu zupie. Biały dodatek w środku to mozarella – świetny kontrast – zarówno w smaku (łagodna), jak i w konsystencji (miękka). Dobrze, że to nie jest śmietana, bo rozwodniłoby smak. Ładny chrust z chleba świadczący o poczuciu estetyki szefa. Obowiązkowo do skosztowania podczas wizyty.

Krem z pieczonego buraka z mozzarellą i chrustem, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Krem z pieczonego buraka z mozzarellą i chrustem, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

 

Policzki wołowe w sosie z czerwonego wina, puree z pieczonego czosnku i ziemniaka, szafran, brukselka, kalafior, kora drzewa (39 PLN)

Warunkiem koniecznym, aby policzki były smaczne jest ich odpowiednia obróbka termiczna tak, aby były miękkie, rozpadające się, kleiste. W tym daniu zostalo to wypełnione bez zarzutu. Policzkom towarzyszy sos pieczeniowy o delikatnym smaku, czerwone wino nie nadało mu kwaskowatości, ale pamiętajcie, że to pozycja z menu „Woda”. Ciekawym dodatkiem jest puree ziemniaczane – jest bardzo gładkie, wręcz lekko gumowe, zabarwione szafranem, z dodatkiem pieczonego czosnku. Tego dodatku byłem właśnie ciekaw, w zasadzie obawiałem się, że zdominuje smak, ale nie sprawdziło się. Czosnek (pieczony) jest lekko wyczuwalny, czyli w sam raz.

Należą się pochwały za bardzo estetyczne podanie, ładnie oczyszczone i dobrane brukselki, zielony kalafior, ułożone w trówymiarową kompozycję. Bardzo oryginalnym dodatkiem jest jadalna kora brzozy w postaci chipsów. Jak smakuje? Przekonajcie się sami :). Całość – jak na danie z policzkami – w naprawdę atrakcyjnej cenie.

Policzki wołowe w sosie z czerwonego wina, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Policzki wołowe w sosie z czerwonego wina, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

 

Kremowy sernik z białą czekoladą i sosem wiśniowym (16 PLN)

Miałem ochotę na spróbowanie innego drugiego dania, ale to było zbyt wiele. Skusiłem się w zamian na deser. Zdecydowałem się na pozycję najmniej słodką.

Sernik z białą czekoladą to połączenie dwóch smaków – sera i tej specyficznej gładkości białej czekolady. Zazwyczaj w konsystencji jest gładki. Tu kuchnia zdecydowała się na połączenie 3 smaków – sernika, kakaowego spodu i sosu wiśniowego. Spód jest dość słodki, sernik gładki. Towarzyszy temu sos wiśniowy, robiony na miejscu w restauracji, o dobrej ostrości – ani za kwaśny, ani za słodki. Całość jednak dla mnie był zbyt zagmatwana smakowo i straciła ten podstawowy smak – połączenie sera i białej czekoady. Dość kontrowersyjnym dodatkiem jest karmelowa posypka, chrupka. W daniu z wiśniami przez chwilę się przestraszyłem, że jest coś twardego… Przyzwoite, ale trochę za słodkie i niezdecydowane – w którą stronę ma pójść smak. Następnym razem  – może lody chałwowe ? 🙂

Kremowy sernik z białą czekoladą i sosem wiśniowym, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3,

Kremowy sernik z białą czekoladą i sosem wiśniowym, Restauracja Florian, Warszawa, ul. Chłodna 3

Podsumowanie

Czy wróciłbym tu ? Tak – menu jest bogate i różnorodne i mam niedosyt, bo nie spróbowałem drugiej jego części. Ciekawy lokal, z pomysłem, klimatem i ambicjami kuchennymi. Dający wybór dwóch tonacji smakowych. W okolicy jest sporo lokali, bistro, raczej nowoczesnych, we Florianie panuje trochę inny klimat. Warto tu zajrzeć i poczuć się bardziej elegancko za przyzwoitą cenę.

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 - ciekawy detal - oryginalny rysunek prof. Zina na ścianie

Restauracja Florian, Warszawa, Chłodna 3 – ciekawy detal – oryginalny rysunek prof. Zina na ścianie

Bistro4You Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Smaczna, prosta kuchnia oparta na dobrych składnikach, dania przygotowane na świeżo – to sekret sukcesu Bistro4You mieszczącego się w Poznaniu na ul. Dąbrowskiego 26. Rzadko się zdarza, żeby wszystkie dania mi w lokalu smakowały. Na bistro o dość banalnej nazwie trafiłem na poznańskich Jeżycach dość przypadkiem, rzadko tam bywam, ale miałem coś do załatwienia i chwilę czasu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę – odkryłem perełkę – nie tylko ze względu na smak, ale również miłych właścicieli i gościnność. Prorokuję im rozwój i dużo gości. Ja na pewno niedługo sam się tam pojawię.

Wnętrze, obsługa

Bistro jest urządzone prosto, część miejsc przy stolikach, część na stołkach barowych, prowadzona jest też sprzedaż na wynos. Czysto, zapach i muzyka neutralne. Tak jak powinno być. Podczas mojego pobytu obsługiwali właściciele. W lokalu nie było tłoku (godz. 17), dania były dostarczone szybko. Obsługa uprzejma, oczywiście znająca dania, które sama przyrządza. Południowa gościnność i otwartość. Z panem właścicielem lepiej rozmawia się po angielsku, niż po polsku, chętnie opowiada o potrawach i składnikach, z których są przyrządzone. Ciekawym dodatkiem (rzadko spotykanym) jest termos z darmową kawą i herbatą (chociaż darmowa szklaneczka herbaty w lokalach tureckich to standard). Do obiadu dostałem też darmowy, pyszny deser.

Zupa krem z pomidorów (4 PLN)

Zupy są podawane w 2 wielkościach. Ja spróbowałem w związku z tym dwóch rodzajów po małej porcji.

Zupa pomidorowa była taka w sam raz… ani za kwaśna, ani za słodka, czuć pomidory (nie koncentrat) i troszkę marchewki. Konsystencja – ciekawa – nie do końca gładka, nie będziecie sie nudzić. Ser żółty (rzadki dodatek w pomidorowej) trochę się ciągnie. To zupa dnia – prawdopodobnie można ją spróbowac we wtorki, warto.

Zupa krem z pomidorów, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Zupa krem z pomidorów, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Zupa krem z soczewicy (3,50 PLN)

Zupa wegetariańska. Spodziewałem się czegoś pikantnego, z kuminem. Tu było zaskoczenie – zupa jest zupełnie łagodna, dość gładka. Jest robiona według oryginalnego przepisu tureckiego. Naprawdę smaczna, po zjedzeniu łyżki chce się następnej, a potem następnej… Zjadłem do czysta.

Zupa krem z soczewicy, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Zupa krem z soczewicy, Bistro4You, Poznań, ul, Dąbrowskiego 26

Turkish Köfte – wołowe kotleciki z grilla (13,90 PLN)

Kolejne popisowe danie. Kotleciki zawierają tylko mięso, sól, pieprz, kumin, cebulę. Proste i smaczne. Sekret tkwi w dobrym gatunku wołowiny, którą bistro sprowadza specjalnie z hodowli w Wielkopolsce i przyrządzaniu na swieżo. Danie można dostać jako wkład do dużej bułki, albo tak jak ja – z surówkami, pieczonymi ziemniaczkami, musztardą i keczupem na talerzu.

Turkish Köfte - wołowe kotleciki z grilla, Bistro4You, Poznań, Dąbrowskiego 26

Turkish Köfte – wołowe kotleciki z grilla, Bistro4You, Poznań, Dąbrowskiego 26

Na koniec nastąpił miły akcent – zostałem obdarowany gratisowym deserem w postaci… kaszki manny na słodko. Pachnąca waniliowo, mięciutka.. przepyszna. Nie pamiętam kiedy jadłem tak dobrą mannę.

Bistro4you,Poznań, ul Dąbrowskiego 26

Bistro4you Poznań, ul Dąbrowskiego 26

Reasumując

Bistro, ale z wyższej półki. Bez zadęcia i hipsteryzmu. Proste dania z dobranych składników, z wyczuciem smaku za przyzwoitą cenę. Miła obsługa. Poza tym gwarancja autentycznej znajomości smaku z basenu Morza Śródziemnego.

Czy wrócę tam ? Tak, zdecydowanie, interesują mnie pierogi i makaron oraz polecany przez właścicieli rosół z policzków wołowych dostępny tylko w czwartek.

Warszawski rosół z baraniny

Bardzo łatwy i zaskakująco smaczny rosół z baraniny. Przepis dostałem od pani, która mi sprzedała żeberka baranie na Hali Mirowskiej w Warszawie. Danie jest ekstremalnie proste do zrobienia, wymaga trochę czasu i powolnego gotowania. Jeśli kojarzycie baraninę (nie jagnięcinę) z charakterystycznym „smaczkiem” to będziecie zaskoczeni. Rosół ma delikatny, lekko słodkawy smak, polecam go trochę odtłuścić.

Warszawski rosół z baraniny

Warszawski rosół z baraniny

Składniki (na 2 osoby):

  • 400-500g żeberek baranich
  • 3 marchewki
  • 1 pietruszka
  • mały seler
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 3 ziemniaki
  • liść laurowy
  • natka pietruszki

Jak to zrobić?

  1. Żeberka zalej zimną wodą – tak, aby zakrywała je na 2-3 cm. Ważne jest, aby nie było z byt dużo wody – smak będzie mniej wyraźny
  2. Zagotuj, odszumuj i gotuj na wolnym ogniu godzinę, częściowo przykryte
  3. Włóż wszystkie warzywa, liść laurowy i czosnek (nieobrany). Jeśli woda się wygotowała można dolać trochę wrzątku
  4. Gotuj jeszcze godzinę na małym ogniu, dopraw na koniec solą i pieprzem
  5. Osobno ugotuj obrane ziemniaki
  6. Podawaj z posiekaną natką pietruszki, możesz dodać mięso z żeberek. Dobrze jest usunąć trochę tłuszczu – łyżką, albo zostawiając zupę na noc w zimnym miejscu, a następnie zdejmując tłuszcz, który się zestalił

Można do środka włożyć mięso obrane żeberek, jeśli ktoś lubi smak baraniny. Zamiast żeberek można użyć innego mięsa, ale nie powinno być zbyt chude.

Smacznego !

Proste bezglutenowe muffinki gryczane

Prosty przepis na bezglutenowe muffinki gryczane – na ostro, z dodatkiem pomidorów suszonych, chilli, parmezanu. Świetny dodatek do sałatek zamiast pieczywa. Przepis do wykonania w 45 min, nie wymaga żadnych specjalnych narzędzi kuchennych (wystarczy łyżka i widelec). Mąkę gryczaną można w tej chwili kupić w wielu sklepach równiez w dyskontach.

Dodatki w tych muffinkach można modyfikować, spotkałem sie z wersją z kabanosem, można dodać oliwki, kapary… co Wam smak i fantazja podpowie. Dobrze się nadają jako element bufetu na imprezę – karnawał w pełni 🙂

Proste bezglutenowe muffinki gryczane

Proste bezglutenowe muffinki gryczane

Składniki (na 8 sztuk)

  • 220g mąki gryczanej
  • 180g mleka
  • 2 jajka
  • 1/2 swieżej papryczki chilli
  • 5 suszonych pomidorów pokrojonych w paski
  • 2 łyżki startego parmezanu lub cheddara
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • ok. łyżeczki maku i starkowanej gorzkiej czekolady do posypania, kilka wiórów sera do ozdoby

Jak to zrobić ?

  1. Włącz piekarnik do nagrzewania na 180 stopni, bez termoobiegu
  2. Wymieszaj przesianą mąkę, proszek, sól, pokrojoną papryczkę, pomidory i ser. Jeśli lubisz jeszcze ostrzejsze możesz dodać np. pieprz
  3. Roztrzep jajka z mlekiem i wlej do pozostałych składników, wymieszaj łyżką
  4. Foremki do muffinek wypełniaj do 3/4 wysokości. Zamiast papierowych wkładów możesz użyć pociętego papieru do pieczenia, który włożysz do dołków w formie muffinkowej
  5. Na wierzch połóż wiór (cienki płatek) sera – przysmaży się na ładny kolor. Na koniec posyp makiem i czekoladą
  6. Piecz 30 minut, jeśli będą zbyt blade możesz włączyć termoobieg i podpiec jeszcze kilka minut – ale obserwuj je, aby się nie spaliły
Muffinki gryczane w środku

Muffinki gryczane w środku

Smacznego 🙂 !

 

Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem Terravita

Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem to wersja klopsików z dodatkiem z kuchni meksykańskiej czyli gorzką czekoladą. Całość jest połączeniem wielu smaków: ostrego, kwaśnego, gorzkiego i słodkiego – czyli nie będziecie się nudzić 🙂 . Czekolada występuje w makaronie oraz jako dodatek do całej potrawy. Do stworzenia tej potrawy zainspirowała mnie nowa, polska seria czekolad z Terravity o zawartości kakao 70%.

Kilka słów o samych czekoladach: spróbowałem ich 2 rodzaje: nadziewane (cytrynowa, wiśniowa, miętowa) oraz pełne (z pomarańczą, muesli i bez dodatków). Jak na mój gust wersje nadziewane są zbyt słodkie, (mimo kontrastu z gorzką czekoladą), chociaż degustacja w szerszym gronie pokazała, że części osób to odpowiadało. Czekolady pełne mi smakowały. Mają piękny zapach, nie są za słodkie, nie są za gorzkie. Sama czekolada jest dobrego gatunku, dodatki urozmaicające dobrze dobrane. Trzeba też pochwalić apetyczne opakowania.

Czekolada gorzka 70% - Terravita

Czekolada gorzka 70% – Terravita

Używając czekolady bez dodatków stworzyłem danie, gdzie dodaje ona ciekawego smaku do kwaśnego sosu i pikantno-słonych klopsików. Użyłem mięsa z indyka, które jest chudsze, ale można z powodzeniem użyć wołowiny. Przy okazji poćwiczyć można też wyrób domowego makaronu. Przepisów na makaron jest wiele, są dość podobne, ja zdecydowałem się bazować na przepisie z blogu Kwestia Smaku.

Składniki (na 3 osoby):

makaron

  • 300g mąki pszennej
  • 3 jajka
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 1 1/2 łyżeczki oleju/oliwy
  • 3 łyżki wody
  • 10 łyżeczek gorzkiej czekolady startej na tarce o małych otworach

pulpety

  • 500g mięsa mielonego z indyka (ew. wołowina)
  • 1 jajko
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej w proszku (najlepiej wędzonej)
  • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
  • 1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
  • 1/2 łyżeczki kuminu w proszku
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka oregano
  • olej do smażenia (ja użyłem kokosowy, może być rzepakowy)

sos

  • 500 ml passaty pomidorowej (rzadki przecier)
  • 2 cebule
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • szczypta cukru
  • pieprz
  • sól
  • olej do smażenia

do tego tarta czekolada do posypania

Jak to zrobić ?

makaron

  1. Na blat przesiej mąkę, wymieszaj z solą i startą czekoladą uformuj kopczyk. W środek wbij jajka, dolej oliwę i stopniowo łącz ze sobą składniki zagarniając mąkę do środka. Zagnieć gładkie i sprężyste ciasto, uformuj kulkę. Zawiń w folię i odstaw na ok. 1/2 godziny.
  2. Ciasto podziel na pół i kolejno rozwałkowuj na placki, podsypując mąką. Zwiń je w rulon i pokrój w paski o szerokości ok. 1 cm. Rozsyp kluski po stolnicy. Powtórz z drugim plackiem. Przełóż na ściereczkę do wyschnięcia (ok. 2-3 godzin).
Domowy makaron czekoladowy

Domowy makaron czekoladowy

pulpety

  1. Wszystkie składniki wymieszaj i wyrób na jednolitą masę. Uformuj kulki o średnicy ok. 3 cm
  2. Usmaż na oleju, po 2-3 minuty na każdej stronie. Nie muszą się w środku dosmażyć, będą się dusić w sosie.
Pikantne klopsiki z indyka

Pikantne klopsiki z indyka

sos

  1. Obierz i pokrój cebulę w kostkę, podsmaż na oleju do zeszklenia
  2. Wrzuć słodką paryke i przesmaż chwilę
  3. Wlej passatę i dodaj przyprawy. Jeśli nie masz passaty mogą byc pomidory pokrojone z puszki lub koncentrat z dodatkiem wody.
  4. Jak się zagotuje włóż klopsiki i duś na małym ogniu pod przykryciem 20-30 minut, jeśli sos jest za gęsty dolej trochę wody.
Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem

Pikantne klopsiki z czekoladowym makaronem

Zagotuj posoloną wodę i wrzuć makaron. Gotuj 3 minuty, odcedź, podaj z klopsikami i sosem, posyp lekko czekoladą – tak, aby lekko czuć jej smak i nie stało się to deserem 🙂 . Proponuję postawić czekoladę na stół, aby każdy doprawił do smaku. Można też ją dodać do sosu pod koniec gotowania.

 

SMACZNEGO !

Drukarnia Skład Wina i Chleba – Poznań, ul. Podgórna 6

Drukarnia Skład Wina i Chleba w Poznaniu to miejsce, gdzie spotkało mnie kilka smacznych niespodzianek. Wybierałem sie tam od jakiegoś czasu, po przeczytaniu kilku pozytywnych doniesień, m.in. w Food&Friends. Trochę z rezerwą, bo wydawało mi się przereklamowane, ale rzeczywistość okazała się przyjemnym zaskoczeniem. Karta jest dość krótka, w zasadzie konwencjonalna, ale z ciekawymi dodatkami i wykonaniem wysokiej jakości. Ceny jak na taką kuchnię naprawdę przyzwoite. Dodatkowo, zgodnie z nazwą, można tam kupić różne ciekawe chleby miejscowego wypieku. Z tej opcji akurat nie skorzystałem, ponieważ miałem w domu świeżo upieczony własny, ale wyglądały zachęcająco i ceny w okolicach 3-4 zł za bochenek – jak na chleb „rzemieślniczy” – są atrakcyjne.

Obsługa i wystrój

Lokal jest w typie „hipstersko-industrialnym”, ale bez zbędnej pretensjonalności. Proste krzesła, stoły, ładna zastawa. Na ścianach nowoczesne obrazy, nieinwazyjna muzyka. Nieco ciemno, ale do posiłku wystarczy. Dobrze, że lokal jest wysoki- daje to więcej powietrza. Było dość głośno – przy tej ilości gości plus muzyka trudno się swobodnie rozmawia. Jedzenie rekompensuje niedostatki akustyczne :).

Obsługa składa się z młodych ludzi, Kelner zajął się mną zaraz po wejściu, znalazł mi wolny stolik, mimo tego, że był zarezerwowany na późniejszą godzinę. Całość serwisu była bardzo sprawna, kelnerka miłą, zainteresowana moim odbiorem potraw. Nawet zauważyła jak obwąchiwałem risotto i podeszła się spytać czy wszystko w porządku.

Osobne pochwały należą się kuchni. Jest ona otwarta, czyli z części stolików można obserwować pracę kucharzy. W czasie, gdy były przygotowywane moje potrawy na kuchni była jedna osoba – pani. Przy wypełnionym lokalu radziła sobie wyśmienicie, dobra organizacja plus wiedza = sukces. Na zupę czekałem ok. 15 minut, risotto dostałem ok. 5 minut po zupie ! Trochę zaczęło być mi jej żal – ze względu na ilość pracy – ale na szczęście przyszedł drugi chef.

Czekadełko – chleb pszenny z kminkiem i tapenada z czarnych oliwek

Drukarnia przyłącza się do przyjemnego trendu czekadełek, chociaż czas oczekiwania by tego nie wymagał. Dzięki własnemu wypiekowi chleba mają duże pole do popisu. Ja dostałem kilka kawałków pszennego chleba z dodatkiem kminku – miękkiego, świeżego, przypominającego trochę ciasto. Do tego przyzwoita, standardowa tapenada z czarnych oliwek, może nie jakaś wyjątkowa, ale zjadłem całą 🙂

Czekadełko - chleb pszenny z kminkiem i tapenada z czarnych oliwek - Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Czekadełko – chleb pszenny z kminkiem i tapenada z czarnych oliwek – Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Krem z palonych porów z mleczkiem kokosowym i musztardą Dijon – 10 PLN

Zupa wegańska, która mnie zaskoczyła wszystkim oprócz koloru. Dowód na to, że można zrobić ciekawe, dobrze skomponowane danie z kilku składników. Bardzo gładki krem nie miał bardzo porowego smaku, nie miał też nut goryczy od podpalania. Idealna, aksamitna konsystencja, ani śladu włókien pora. Mleczko kokosowe ledwo wyczuwalne w smaku, za to dające o sobie znać w zapachu. Ostry kontrast daje musztarda polana cienkim strumieniem po powierzchni – jednocześnie dla ozdoby. Na to wszystko ziemniaczane chipsy, aby nie było nudno. I to wszystko za jedyne 10 złotych. Wyjadłem talerz do czysta.

Krem z palonych porów z mleczkiem kokosowym i musztardą Dijon - Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Krem z palonych porów z mleczkiem kokosowym i musztardą Dijon – Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Risotto z baraniną i grzybami nameko – 30 PLN

Ciekaw byłem tego, w jaki sposób baranina zostanie połączona z risotto. Kreatywna kuchnia zrobiła to w postaci pulpecików, trzeba zaznaczyć dobrze wysmażonych – bo na „medium”, lekko przyprawionych. Sam ryż był bardzo smaczny, z bardzo dużą ilością parmezanu. Grzybki lekko grzybowe i do tego lekki sos. Bardzo dobrym kontrastem do tego był sok z limonki. Całość to połączenie wielu różnych smaków, które się nie przesłaniały – i o to chodzi w dobrym daniu.  Ziemia jadalna na obrzeżu talerza również smaczna. Danie średniej wielkości ale bardzo syte. Cena jak na zawarte składniki – przyzwoita.

Risotto z baraniną i grzybami nameko - Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Risotto z baraniną i grzybami nameko – Drukarnia Skład Wina i Chleba, Poznań

Podsumowując

Ciekawy lokal, dobre jedzenie, co widać po ilości gości. Ceny na poziomie średnim. Brawa za sprawność kuchni i obsługi. Polecana wcześniejsza rezerwacja. Na pewno się tam jeszcze pojawię – zwłaszcza kuszą mnie: swojska kaszanka z puree z szalotki i marynowanym jabłkiem, golonka długo pieczona z sosem z ciemnego piwa i wina (może wreszcie zachwycę się pieczoną golonką, na razie najlepiej smakowała mi w …  IKEI) i polędwiczka wieprzowa w szałwii.