Wegetariańskie chilli sin carne

Wegetariańskie chilli sin carne to przepis pochodzący od duńskiego kucharza Clausa Meyera, jest on również sprzedawany jako danie na wynos w jego lokalach lub w sklepach. Właśnie pojawił się świeży szpinak i to jest dobry pomysł, żeby go zjeść w ciekawym daniu. Ja przepis nieco zmodyfikowałem, chcąc skorzystać ze składników, które miałem w domu.

Danie jest pyszne, o bogatym smaku, świetnie dopełnia je smietana i kolendra, można nieco zwiększyć ilość czekolady. Ostrość i skład możecie sobie dostosować.

Wegetariańskie chilli sin carne

Wegetariańskie chilli sin carne

składniki (na 4 osoby):

  • 2 papryki
  • 1 duża cebula lub 2 małe
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mała cukinia
  • 1 batat (400-500g)
  • 500g passaty pomidorowej (rzadki przecier) lub 2 puszki pomidorów
  • 3 łyżeczki papryczek chipotle (lub 2 łyżeczki pasty)
  • 1 puszka fasoli czerwonej
  • garść świeżego tymianu (listki) lub łyżka suszonego
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki wędzonej, słodkiej papryki
  • 2 łyżeczki kminku mielonego (lub zgniecionych ziaren w moździerzu)
  • 30g gorzkiej czekolady
  • 250g świeżego szpinaku, grubo posiekanego
  • sól, pieprz, olej (rzepakowy, słonecznikowy)
  • śmietana 18%
  • natka kolendry, kukurydza z puszki – opcjonalnie

Działamy !

Przygotowanie wymaga trochę pracy, ale potem wszystko idzie jak z płatka ! Najpierw trzeba przygotować wszystkie warzywa

  • Obierz warzywa i pokrój je w drobną kostkę – mniejszą niż 1 cm. Nie musi być równa jak brunoise, ale jej wielkość ułatwi równomierne smażenie.
  • Zatem paprykę, cebulę, czosnek, cukinię, batat – należy obrać (cebula, czosnek, batat) i pokroić. Puszkę fasoli należy odsączyć, szpinak umyć i posiekać grubo – ok 2 cm, czekoladę tez z grubsza posiekać
Wegetariańskie chilli sin carne - składniki

Wegetariańskie chilli sin carne – składniki

Wegetariańskie chilli sin carne - składniki

Wegetariańskie chilli sin carne – składniki

 

 

  • Rozgrzej olej w garnku z grubym dnem, wrzuć pokrojony czosnek, smaż ok. minuty, aż zacznie się złocić, potem wrzuć cebulę i zesmaż ją na przezroczysto
  • Wrzuć pokrojoną paprykę, batat, cukinię i podsmaż, najlepiej aż się trochę zbrązowi – to daje smak
  • Wrzuć pomidory, wszystkie zioła i przyprawy (zostaje tylko fasola, kukurydza, śmietana, czekolada i szpinak). Papryki chipotle proponuję dodawać po łyżeczce – w ten sposób można dobrać stopień ostrości. Jeśli nie używaliście nigdy tej papryki to warto spróbować – ma intensywany zapach i smak zbliżony do wędzonego. Jest sprzedawana również jako gęsty sos. Obydwie postacie dostępne w Kuchniach Świata. Jest też składnikiem „chłopskiego śniadania”, które mi kiedyś zaserwowała znajoma Meksykanka i po którym jest się najedzonym do popołudnia… 😉
Wegetariańskie chilli sin carne - składniki

Wegetariańskie chilli sin carne – składniki

  • Niech dusi się na wolnym ogniu 15 minut, wrzuć potem czekoladę i rozmieszaj do rozpuszczenia. Spróbuj i dopraw solą i  pieprzem (jeśli trzeba)
Wegetariańskie chilli sin carne - dusimy

Wegetariańskie chilli sin carne – dusimy

  • Na koniec wrzucamy fasolę, ew. kukurydzę i grubo pokrojony szpinak, mieszamy wszystko i chwilę podgrzewamy, aby odzyskało temperaturę.
  • Podajemy z kleksem śmietany i ew. natką kolendry (polecam ten dodatek).

Smacznego ! Jeśli danie Ci smakowało podziel się przepisem  na Facebooku i napisz w kometarzu !

Racja armii Kazachstan menu 2

Racja armii Kazachstan menu 2 dość długo czekała na swoją recenzję. Jest ona ciekawa, bo pokazuje jak racje są dostosowane do lokalnych gustów i możliwości. Dania zawierają tylko wołowinę, zapewne wpływ na to ma fakt, że ok 70% ludności Kazachstanu to muzułmanie. Są one bardzo proste, ale dość smaczne – przynajmniej jak na wschodnioeuropejski gust.

Racja armii Kazachstan menu 2

Racja armii Kazachstan menu 2

śniadanie:

  • suchary
  • herbata
  • cukier
  • powidła jabłkowe
  • pasztet pieczeniowy wołowy
  • ragout warzywne
Racja armii Kazachstan menu 2 - śniadanie

Racja armii Kazachstan menu 2 – śniadanie

Racja armii Kazachstan menu 2 - śniadanie

Racja armii Kazachstan menu 2 – śniadanie

Herbata czarna w tej racji jest bardzo dobra – jedna z najlepszych, jaką próbowałem. Ma zapach, smak i moc, nie ma za dużo goryczki. Suchary mają neutralny smak, są dośc grube i kruche. Powidła jabłkowe są rosyjskie i są gęstym, skoncentrowanym owocem – to też jeden z najlepszych przetworów owocowych w racjach. Gorszym pomysłem jest włożenie 20g powideł do dużej torebki – w praktyce trudno je wycisnąć, trzeba rozerwać opakowanie.

Pasztet składa się z mięsa wołowego, mózgów wołowych, cebuli, przypraw. Jeść dość smarowny, ale w smaku bardzo nijaki – brakuje mu soli, pieprzu, przypraw. Można zjeść, ale trzeba być głodnym. Ja się podzieliłem nim z sójką i kotem. Ragout zawiera głównie kabaczka, marchew, cebulę – jest dość kwaśne, nadaje się jako przystawka do tego pasztetu, ale smak jest taki sobie – lepsza jest wersja rosyjska.

obiad:

  • suchary
  • tuszonka wołowa
  • kasza pszenna z wołowiną
  • herbata czarna
  • cukier
Racja armii Kazachstan menu 2 - obiad

Racja armii Kazachstan menu 2 – obiad

Suchary i herbata są identyczne jak na śniadanie. Ciekawostką jest kasza pszenna z wołowiną – nie widziałem tego w żadnej racji. U nas w handlu i w kuchni w zasadzie w takiej formie też nie występuje. Danie miało bardzo dużo tuszczu, nieiwele mięsa, było kleiste. Tłuszcz wołowy decydował o smaku. Szkoda, że z przypraw była tylko sól, bo ostrość mogłaby złamać tę tłustość. Do racji nie są dodawane osobno żadne przyprawy.

Racja armii Kazachstan menu 2 - kasza pszenna z wołowiną

Racja armii Kazachstan menu 2 – kasza pszenna z wołowiną

Tuszonka wołowa to jeden duży, duszony kawałek wołowiny – to danie było naprawdę pyszne. Pieprz i liść laurowy bardzo go wzbogaciły, ale jedzone razem z pokruszonymi sucharami pozwalało się dobrze i smacznie najeść.

Racja armii Kazachstan menu 2 - tuszonka wołowa

Racja armii Kazachstan menu 2 – tuszonka wołowa

kolacja:

  • suchary
  • kasza gryczana z wołowiną
  • powidła jabłkowe
  • herbata
  • cukier
Racja armii Kazachstan menu 2 - kolacja

Racja armii Kazachstan menu 2 – kolacja

Wszystkie elementy już omówiłem przy okazji śniadania – została puszka 250g z kaszą z mięsem. Podgrzałem ją w gorącej wodzie – po otwarciu ma przyjemny zapach kaszy gryczanej. W smaku jest przyzwoite – chociaż z przypraw wyczułem tylko sól. Po prostu kasza uduszona z mięsem i tłuszczem. Na pewno pożywne.

Racja armii Kazachstan menu 2 - kasza gryczana z wołowina

Racja armii Kazachstan menu 2 – kasza gryczana z wołowina

Racja jest zapakowana w worek z rączką, podzielony na 3 komory, które można odrywać/odcinać. Śniadanie jest na dole, więc pozostałą część można nosić. Jakość tego opakowania jest nienajlepsza – krzywy zgrzew powoduje, że góra była otwarta (i to nie był jedyny egzemplarz z taką wadą).

Racja armii Kazachstan menu 2

Racja armii Kazachstan menu 2

Racja ta jest bardzo prosta – zarówno jeśli chodzi o ilość składników – jak i sposób przygotowania. Główne potrawy zawierają tylko sól (z wyjątkiem tuszonki), śladowe ilości warzyw. Brak słodyczy, przekąsek, napojów. Na wyróżnienie zasługuje herbata – najlepsza jaką do tej pory piłem w racji oraz tuszonka, zwłaszcza w wersji z krakersami.

Racja dostaje stopień:

Recenzja wideo w języku angielskim:

 

Ryba ze szparagami i boczkiem

Ryba ze szparagami i boczkiem to prosty przepis łączący trzy smaki – ryby, szparagów i wędzonego boczku. Taki polski „surf and turf” czyli z wody i z lądu 🙂

W przepisie można wykorzystać dowolną rybę, u mnie to był jesiotr. Można też doprawić ulubionym ziołem np. świeżą bazylią zamiast estragonu. Dodatek odrobiny majonezu powoduje łatwiejsze połączenie smaków sosu, boczku i ryby.

Ważne dla smaku dania jest dobranie dobrze uwędzonego, najlepiej surowego boczku. Mi się udało kupić niemiecki boczek dojrzewający w Kauflandzie – naprawdę wysokiej jakości, ale dobrze sprawdzi się też boczek z małych wędzarni – sprzedawany w stoiskach z tradycyjną żywnością.

Ryba ze szparagami i boczkiem

Ryba ze szparagami i boczkiem

składniki (na 1 osobę):

  • 200g fileta z ryby
  • 1/3 pęczka szparagów (garść pokrojonych)
  • ok 80g wędzonego, surowego boczku
  • 1 łyżeczka majonezu
  • garść świeżego lub łyżeczka suszonego estragonu
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • 3 ziarna pieprzu
  • sól, pieprz

Działamy !

  • Szparagi obieramy (wcześniej odłamujemy zdrewniałe końcówki), kroimy na kawałki 1-2 cm, wrzucamy do wrzącej wody na 2 minuty
  • Majonez mieszamy z posiekanym estragonem i zielem angielskim i ziarnami pieprzu potłuczonymi w moździerzu. Ten sos mieszamy ze szparagami
Ryba ze szparagami i boczkiem - przygotowanie

Ryba ze szparagami i boczkiem – przygotowanie

  • Rybę układamy w naczyniu żaroodpornym, solimy i pieprzymy na to kładziemy szparagi z sosem i plasterki boczku
Ryba ze szparagami i boczkiem - przed pieczeniem

Ryba ze szparagami i boczkiem – przed pieczeniem

  • Do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut i smacznego !

Racja armii chińskiej menu 2

Racja armii chińskiej (PLA – Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza) to ciekawy przykład jak różnią się racje żywnościowe w zależności od rejonu świata. Zawiera 2 duże dania z ryżem i napój – jest to odpowiednik jednego posiłku. Wartość kaloryczna to ok. 1300 kcal.

W przeciwieństwie do europejskich czy amerykańskich racji z ryżem, gdzie on jest tylko dodatkiem – tutaj stanowi większość dania. Wbrew pozorom racja w akcesoriach nie ma pałeczek tylko łyżkę w kształcie szufli 🙂 Racja ta jest dość trudna do zdobycia, ponieważ sprzedawcy z Chin z nieznanego powodu nie chcą wysyłać do Polski (a bez problemów np. do USA…)

Racja armii chińskiej - menu 2

Racja armii chińskiej – menu 2

zawartość:

  • ryż z warzywami i mięsem (300g)
  • smażony ryż z wieprzowiną i piklowaną gorczycą (300g)
  • ostry sos
  • koncentrat napoju cytrynowego
  • dwa ogrzewacze bezpłomieniowe, torebka do odmierzania wody
  • akcesoria (serwetka, łyżka)
Racja armii chińskiej - menu 2 - zawartość

Racja armii chińskiej – menu 2 – zawartość

Danie 1 – ryż z warzywami i mięsem

Chiński ogrzewacz bezpłomieniowy różni się nieco od pozostałych – po pierwsze torebki nie są szczelne, co powoduje, że samo danie jest pokryte dziwnym pyłem, po drugie reakcja nie następuje po 1-2 minutach – tak jak w większości (w tureckim nawet po 10 min…) – tylko natychmiast. Z tego powodu wodę trzeba wlewać jak całość siedzi już w torebce izolacyjnej, ponieważ natychmiast całość robi się gorąca.

Racja armii chińskiej - menu 2 - ryż z warzywami i mięsem

Racja armii chińskiej – menu 2 – ryż z warzywami i mięsem

To danie było naprawdę smaczne – dobrze doprawione, ryż był miękki, reszta składników przypominała takie z racji liofilizowanej. Nie było ich zresztą wiele – soja, kukurydza, troszkę mięsa i śladowe ilości pieczarek. Spróbowałem to też w wersji z ostrym sosem, który okazał się nie taki ostry i zawierający dużo sosu sojowego – moim zdaniem nie było potrzebny do tego dania – być może całość była przeznaczona do drugiego. Napój miał cytrynowy zapach, natomiast mało kwasku, raczej był słodki – nie przypadł mi do gustu.

Racja armii chińskiej - menu 2 - ryż z warzywami i mięsem

Racja armii chińskiej – menu 2 – ryż z warzywami i mięsem

Danie 2 – smażony ryż z wieprzowiną i piklowaną gorczycą

Tego dania byłem ciekawy, ze względu na piklowane liście gorczycy, którą w tej postaci u nas się nie używa. Ryż był również dobrze ugotowany, chociaż prawie wcale nie doprawiony, gorczyca nie miała wyraźnego smaku – ani słonego, ani kwaśnego – trochę się zawiodłem. Po doprawieniu sosem z saszetki dało się zjeść.

Racja armii chińskiej nr 2 - smażony ryż z wieprzowiną i piklowaną gorczycą

Racja armii chińskiej nr 2 – smażony ryż z wieprzowiną i piklowaną gorczycą

 

Całośc racji oceniam jako przywoitą – duża ilość jedzenia, dobrze doprawione, jak dla naszych przyzyczajeń trochę za dużo ryżu w stosunku do reszty. Bardzo mała ilość dodatków – oczywiście niepotrzebne tui są suchary, ale może jakaś mała przekąska, albo chociaż chińska herbata by się przydała.

Racja otrzymuje stopień:

Recenzja video w jęz. angielskim:

 

Szparagi z makaronem i rukolą

Szparagi z makaronem i rukolą to proste danie, świetne na wiosnę – kiedy sezon szparagowy w pełni. Szybko się je przyrządza i zawsze się udaje. Możesz użyć do niego swój ulubiony rodzaj makaronu (ja użyłem razowe penne rigate), a także zioła (w moim przypadku to suszona natka kopru włoskiego, ale oregano lub swieża bazylia świetnie się sprawdzą). Najchętniej bym zjadł to danie z pecorino raomano, ale ten ser – tak jak parmezan – nie zawsze jest w mojej lodówce, użyłem polskiego ementalera, który ma tę zaletę, że się przyjemnie ciągnie 🙂 . Przepis dla każdego, można wykorzystać też zioła z ogrodu lub łaki – u mnie podagrycznik, mogą być sparzone pokrzywy, gwiazdnica, krwawnik….

Szparagi z makaronem i rukolą

Szparagi z makaronem i rukolą

Składniki (na 1 osobę):

  • pół pęczka białych szparagów
  • 75g makaronu
  • garść rukoli plus ew. inne zioła lub chwasty (ja dałem podagrycznik)
  • 1 duży lub 2 małe ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka masła
  • 2 łyżeczki oliwy extra vergine
  • ew. zioła jak natka kopru włoskiego lub oregano
  • 70g żółtego sera, ja użyłem edamski, może być oczywiście parmezan lub pecorino romano
  • sól, pieprz

Gotujemy !

  1. Najpierw obierasz szparagi ze skórki, w rękach łamiesz je na 2 części – tyle ile zostanie od czubka – tyle jest świeże i miękkie. Dlatego najlepiej to danie zrobić zaraz po zakupie szparagów – najwięcej zostaje w ręce ! Pokrój je na kawałki 1-2 cm – takie, aby wygodnie było je jeść.
  2. Zagotuj osoloną wodę w osobnych garnkach na makaron i na szparagi. Szparagi możesz włożyć do zimnej wody. Po zagotowaniu wody ze szparagami gotuje je jeszcze 5 min.
  3. Po zagotowaniu wody na makaron wrzuć go do wrzątku i gotuje wg przepisu na opakowaniu.
  4. Podczas, kiedy makaron się gotuje umyj i posiekaj rukolę i zioła oraz starkuj ser na tarce jarzynowej, obierz czosnek. Jeśli masz suchy ser taki jak parmezan starkuj go na drobnej tarce.
  5. Odcedź szparagi i makaron – pora na wielki finał !
  6. Na patelni rozgrzej mało i oliwę, wrzuć czosnek przeciśnięty przez praskę, smaż ok. minuty (nie może zbrązowieć).
  7. Wrzuć rukolę, zioła, chwilę smaż, potem makaron, posól i popieprz, smaż i mieszaj całość ok. minuty. Wrzuć większość sera i smaż chwilę, aż zacznie się ciągnąć (Jesli masz parmezan lub pecorino wrzucasz dopiero na gotową potrawę na talerzu).
  8. Gotowe – można się delektować 🙂 Wrzuc na góre resztę sera i jedz jak najszybciej !

Smacznego !

Gościniec Lizawka Poznań ul. Bałtycka 79

Gościniec Lizawka  Poznań to miejsce, gdzie chciałem się wybrać od jakiegoś czasu. Jego położenie w lesie, w towarzystwie bractwa myśliwskiego obiecywało menu z dziczyzny. Ostatecznie wybrałem się tam słysząc, że Magda Gessler przeprowadziła tam kuchenne rewolucje. Po raz pierwszy byłem w restauracji przed zobaczeniem programu, nie wiedziałem zatem na co się nastawiać. Karta ma nową „porewolucyjną” sekcję, z której zamawiałem dania, natomiast – wyjątkowo – na ścianie nie było „pogesslerowego” lustra. Zapraszam do lektury mojej opinii.

Przy okazji tej recenzji zdałem sobie sprawę, że na odbiór lokalu duży wpływ ma z jakimi oczekiwaniami do niego przychodzimy. Ja (nie widząc wcześniej odcinka) chyba stworzyłem sobie w głowie obraz, że będzie to jakaś myśliwska ekstrawagancja w smaku i w wyglądzie. Podczas mojego pobytu przemyślałem trochę sprawę – jest to gościniec, czyli coś w rodzaju zajazdów, jakie spotykamy przy drogach i na ten styl powinniśmy się przygotować.

Wygląd i obsługa

Miejsce jest urocze – las, zieleń, śpiewające ptaki (pomimo, ze to Poznań). Gościniec jest w stylu lat 70-tych (i wtedy zbudowany) i trąci trochę „myszką”, widać też niedoinwestowanie jeśli chodzi o utrzymanie budynku, ale bez przesady – wewnątrz jest czysto, brak obcych zapachów itp.

Estetyka wnętrza jest znośna, chociaż jedyny element ozdobny – stare, czarno-białe zdjęcia goscińca na tle jasnych ścian był dla mnie nudny. Lokal ma 2 sale, odrobinę różniące się wystrojem, standardowe krzesła – jak w sali konferencyjnej w hotelu. Muszę podkreślić (i nie jestem jedyną osobą mającą takie zdanie) – są naprawde wygodne, stabilne, dają dobre oparcie.

Gościniec Lizawka Poznań - wnętrze

Gościniec Lizawka Poznań – wnętrze

Obsługa składała się z 2 młodych kelnerek i pana – zdaje się, że właściciela. Kelnerka była miła, chociaż bardzo zestresowana, jakbym co najmniej był panią Gessler. Na pierwsze danie czekałem ok 15-17 minut, w lokalu było w sumie 5 gości. Trochę byłem zdzwiony, ale tajemnica się wyjaśniła – ja myślałem, że dostanę zimną przystawkę (którą można szybko podać), a tymczasem jako pierwszą dostałem zupę. W zestawie nie ma czekadełek, a mam przeczucie, że jesli jest więcej gości to by się przydało…

Z takich drobnostek, które miałem na myśli mówiąc wcześniej o stylu lokalu – w jednej sali na stolikach były sól i pieprz, na drugiej – zupełnie ich brak. Drugim takim elementem były sztućce, których zestaw jest jak na zdjęciu powyżej. W moim przypadku – miałem 2 dania jedzone widelcem i nożem – po prostu mi ich zabrakło, musiałem pożyczyć z innego miejsca, nie tylko ja miałem taki problem.

Zupa – rosół z ogonów cielęcych z pieczonym porem i kluskami kładzionymi

Gościniec Lizawka Poznań - rosół z ogonów cielęcych

Gościniec Lizawka Poznań – rosół z ogonów cielęcych

Z tym daniem miałem nieco problemu, ponieważ to nie jest taki rodzaj rosołu, jaki lubię. Niemniej jednak uważam, że zupa była zrobiona prawidłowo, miała zapach mięsa, była delikatna w smaku – nie była zepsuta nadmierną ilością soli i przypraw. Kluski kładzione były bardzo miękkie, ale nie rozpadające się – bardzo dobre. Tytułowych porów nie było – możecie porównać oryginalne zdjęcie na profilu FB restauracji. Mi brakowało też trochę natki pietruszki, co prawda chyba była w tych kluskach (w każdym razie coś zielonego), ale w smaku nie mogłem jej wyczuć. Miseczka rosołu – 12 PLN

Przystawka – wędzony jesiotr z sosem tatarskim

Gościniec Lizawka Poznań - wędzony jesiotr z sosem tatarskim

Gościniec Lizawka Poznań – wędzony jesiotr z sosem tatarskim

Przystawka składała się z jednego plasterka jesiotra, sosu tatarskiego, kilku warzyw. Sam jesiotr mi bardzo smakował – był swieży, miał piękny zapach – widać, że dobrze dobrano rodzaj drewna do wędzenia, nie był za słony. To tłusta ryba i dobrze sprawdza się w wersji wędzonej. Na pochwałę zasługuje też sos tatarski – nie za kwaśny, ale nie mdły – nie zagłuszał smaku ryby, bardzo smaczne – słodkie – były też pomidorki. W menu to danie opisane jest jako „z sałatką cytrynową” – nie mogę tego potwierdzić – cytryna została gdzieś w kącie kuchni…

Teraz mała łyżeczka dziegciu do tej beczki miodu – sałata lodowa była nieco stara – być może została podzielona i leżała – widać to po czerwonych krawędziach, nie miało to wpływu na smak i chrupkość (ponieważ to były białe jej części). Druga sprawa – do której bardzo rzadko sie przyczepiam – to kwestia porcji. Co prawda na menu jest napisane uczciwie, że jest to 30g – ale w praktyce to 1 plasterek o długości ok 3-4 cm. Ta przystawka kosztuje 14 PLN, co daje cenę kilograma ryby prawie 470 PLN (reszta dodatków pomijalna). Oczywiście nie sprzedaje się po cenie surowca, ale jeśli zobaczyć jaka jest cena surowca w handlu (i weźmiecie poprawkę, że to lokalna wędzarnia, odchodzi szkielet ryby itd.) to przyznaję, że marża jest nieco zbójecka. Dwa plasterki by robiły dużo lepsze wrażenie. Takiej wielkości porcje to jadłem na kolacji degustacyjnej, gdzie było 7-9 dań.

Kotlet z dzika z pyrą z gzikiem i sosem pomidorowym

Gościniec Lizawka Poznań - Kotlet z dziki z pyrą z gzikiem i sosem pomidorowym

Gościniec Lizawka Poznań – Kotlet z dzika z pyrą z gzikiem i sosem pomidorowym

Kotlet z dzika, słusznej wielkości, panierowany z dodatkiem orzechów włoskich, do tego pyra z gzikiem, kawałek marchewki i troszkę sosu pomidorowego. Do tego obowiązkowy zestaw dekoracyjny 🙂

Pyra z gzikiem (czyli ziemniak z twarożkiem) to regionalny, wielkopolski akcent. Ziemniak był smaczny – pieczony, a nie gotowany, gzik też całkiem smaczny, chociaż przepisów na ten specjał jest wiele i może niektórzy będą kręcić nosem, że czegoś w nim zabrakło.

Dwa kawałki marchewki – które widać z tyłu – były naprawdę smaczne – nie rozgotowane, lekko al dente. Z samym kotletem mam trochę problem – dla mnie to był najsłabszy element mojego obiadu. Kotlet jest dość mocno rozbity, może nie suchy, ale też nie soczysty. Chyba był smażony na smalcu, zapach był w miarę neutralny. Ciekawym dodatkiem były orzechy włoskie – w dużych kawałkach – coś na ząb, niestety trafił się też kawałek łupinki z orzecha – też na ząb. Całość – była hmm… nijaka – to nie znaczy niesmaczna, ale mało wyraźnie przyprawiona, właściwie trudno by było zgadnąć mi jakie to mięso – nie smakowało – jak to czasem dobra wieprzowina – takim… mięsem.

Muszę wspomnieć o sosie pomidorowym – był bardzo smaczny – skoncentrowane pomidory i zioła (mam wrażenie, że pożyczony od kolegów z pizzerni, która ponoć miesci się w tym kompleksie). Niemniej jednak nie pasował do całości. Jeśli to miał być kotlet w tym włoskim sosie (co dla mnie nie miałoby sensu, bo smak sosu by zdominował mięso) to powinno go być dużo, a nie łyżeczka do herbaty. Całe danie – 39 PLN

Kilka słów podsumowania…

Ładnie położona restauracja z dużym parkingiem, wyposażona w plac zabaw dla dzieci i kącik do zabawy na sali – jak kończyłem jeść to pojawiło sie dużo rodzin z dziećmi. Estetycznie i stylistycznie to raczej zajazd, a nie ekskluzywny lokal. Widać też, że chyba załoga serwująca jest młoda, ale naprawdę się starają.

Restauracja zachęca na swojej karcie menu, aby zostawić im swoja opinię na ich profilu na Facebooku. Odwiedziłem ten profil i muszę przyznać, że to odważna decyzja właścicieli. Są dwa rodzaje opinii – bardzo zadowolone i bardzo niezadowolone (i to niestety dość konkretne, z uzasadnieniem) – dlatego też postanowiłem sam to sprawdzić. Smakowo mam mieszane wrażenia, ale kilka elementów było naprawdę dobrych, więc to daje nadzieję, że ten dobry smak się odnajdzie w innych potrawach. Może tam wpadnę na jakies danie „pozagesslerowe”.

20 stycznia 2019 odwiedziłem ponownie Lizawkę.

Próbowałem czerniny, której nie jestem wielkim miłośnikiem i … musze przyznać, że to pierwsza wersja, która mi naprawdę smakowała. Całość smaku była przesunięta w kwaśną stronę i to jest zapewne przyczyna.

Gościniec Lizawka Poznań - czernina 2019

Gościniec Lizawka Poznań – czernina 2019

Oprócz tego wziąłem pieczoną kiełbasę z dzika z tostami i musztardą francuską. Rozmiar ma znaczenie.. 🙂 kiełbasa ma imponującą długość. W smaku dobrze przyprawiona, dość słona (co jest też pewnie efektem podpiekania), dobrze uwędzona. Musztarda dla mnie – zbędny dodatek, bo maskuje smak kiełbasy, jakiś rodzaj chrzanu by się lepiej sprawdził. Nie wiem czemu w menu jest musztarda francuska – może była wyprodukowana we Francji, ale na wygląd to sarepska…

Gościniec Lizawka Poznań - kiełbasa z dzika 2019

Gościniec Lizawka Poznań – kiełbasa z dzika 2019

Oprócz tego zaczęli oferować dziczyznę do sprzedaży oraz kiełbasy z dziczyzny. Tym razem się nie skusiłem, ale ceny są przyzwoite.

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole

W ostatni weekend 22-23.04.2017 miałem okazję uczestniczyć w „rendez-vous z jagnięciną” – seminarium  poświęconemu promocji jagnięciny i regionu Zakola Wisły. Nowa, regionalna marka tej okolicy nazywa się „Niech Cię Zakole”, a osobą prowadzącą projekt jest Piotr Lenart. W tej chwili już widać pierwsze efekty – coraz więcej gospodarstw agroturystycznych, producentów żywności i obiektów przyłącza się do akcji.

Na najbliższe weekendy „Niech Cię Zakole” przygotowało ciekawą i przystępną ofertę turystyczno-kulinarną.

Niech Cię Zakole - zaproszenie

Niech Cię Zakole – zaproszenie

Szlak  kulinarno-turystyczny

Promocja regionu przez turystykę kulinarną nie jest u nas bardzo rozwinięta, istnieje kilka szlaków kulinarnych, ale ich promocja nie jest zbyt aktywna. Aby połączyć wszystkie walory regionu – produkty, miejsca do zwiedzania, bazę hotelową, folklor trzeba włożyć sporo pracy. O tym jak promowano markę jagnięciny z Lubelszczyzny oraz jak to się robi w górach opowiadał Dr Andrzej Junkuszew z lubelskiego Uniwersytetu Przyrodniczego.

Promocja jagnięciny z Lubelszczyzny - Dr A. Junkuszew

Promocja jagnięciny z Lubelszczyzny – Dr A. Junkuszew

„Jak to się robi we Francji” przedstawił Piotr Lenart – tam festyny, jarmarki są dużą atrakcją turystyczną i opierają się na wąskim doborze lokalnych tradycji, składników, potraw. Często też zapraszani są reprezentanci współpracujących miast z zagranicy. Niestety u nas to partnerstwo ogranicza się często do wyjazdu towarzysko-konsumpcyjnego lokalnych władz, ewentualnie do wymiany szkolnej.

Piotr Lenart opowiada ze swadą "jak to się robi we Francji"

Piotr Lenart opowiada ze swadą „jak to się robi we Francji”

Potrawy

Wędliny z jagnięciny

Miałem okazję próbować wędzony udziec, kiełbasę z jagnięciny (nie „z jagnięciną”), karkówkę – wszystkie były smaczne i delikatne. Wszystkie wrażenia były odpowiednie – stopień słoności, zapach i smak wędzenia, a także konsystencja – odpowiednio sparzone.

Jagnięcina - turystyka kulinarna Niech Cię Zakole - wędliny z jagnięciny

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole – wędliny z jagnięciny

Zupa z płuckami

Na wywarze z kości została ugotowana zupa, doprawiona przyprawami i pomidorami, płucka były mięciutkie. Właściwie próbowałem dwie wersje tej zupy – pierwszą „ascetyczną” – tylko lekko przyprawioną, drugą – widoczną na zdjęciu – właśnie z pomidorami i bardziej pikantną, zawierała też sezonowy dodatek przygotowany przez Grażyna gotuje – młode pokrzywy. Mógłbym jeść raz w tygodniu 🙂

Jagnięcina - turystyka kulinarna Niech Cię Zakole - zupa z płuckami i pokrzywami

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole – zupa z płuckami i pokrzywami

Gulasz z serc

Jeden z przebojów tej degustacji – palce lizać ! – miękkie mięsko, przyprawione czosnkiem i majerankiem, aromatyczny sos. Wraz z domowym chlebem z Gzinianki – smakowało wymienicie !

Jagnięcina - turystyka kulinarna Niech Cię Zakole - gulasz z serc

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole – gulasz z serc – fot. grazynagotuje.pl

Pieczona baranina i kiełbaski baranie

Pieczone w całości kawałki baraniny – w dwóch wersjach wypieczenia (średniej i mocno wypieczonej) dały możliwość posmakowania prawdziwej baraniny. Jeśli ktoś lubi ten smak to będzie zachwycony. Mięso nie przesuszone, smak nie zagłuszony mocnymi przyprawami. Mi (i większości towarzystwa) przypadła bardziej do gustu wersja dopieczona i dosmaczona. Zapach, soczystość, miękkość.. mmmm…

Jagnięcina - turystyka kulinarna Niech Cię Zakole - pieczona baranina

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole – pieczona baranina

Kiełbaski mają zdecydowany smak (choć nie są pikantne) i stanowią świetne uzupełnienie pieczeni.

Jagnięcina - turystyka kulinarna Niech Cię Zakole - kiełbaski baranie

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole – kiełbaski baranie

Przy odrobinie szczęścia można też spróbować unikalnych potraw. Ja miałem po raz pierwszy w życiu okazję jeść jądra baranie – były smażone i przyprawione czosnkiem i majerankiem. W konsystencji były bardzo delikatne, smak miały intensywny, ale to chyba wina zbyt dużej ilości soli. Niemniej jednak… trochę mi stawały w gardle… chyba jeszcze nie pora dla mnie na ten specjał 😉

Jagnięcina - turystyka kulinarna Niech Cię Zakole - jądra baranie

Jagnięcina – turystyka kulinarna Niech Cię Zakole – jądra baranie

Zapraszam Was do zobaczenia ciekawych i pięknych miejsc (ach, ten widok na Zakole…), poznania ciekawych i pełnych pasji ludzi, a także posmakowania autentycznych, lokalnych przysmaków !

Racja amerykańska MRESTAR – menu 10

Racja amerykańska MRESTAR to racja produkowana na rynek cywilny. W Stanach jest kilka firm produkujących takie racje,a ich komponenty są często identyczne jak w wojskowych. Ta racja nie zawiera tak wielu elementów jak wojskowa – zwłaszcza dodatków oraz podgrzewacza bezpłomieniowego, daniem głównym jest… zupa, co tez odróżnia rację od wersji militarnej. Sposób pakowania jest identyczny. Nie do końca ustaliłem datę produkcji, bo nie ma oznaczeń takich jak w wojskowych. Sądząc po zbrylonej kawie rozpuszczalnej racja ma już ładnych parę lat-może ok 10. Pozostałe rzeczy były całkiem jadalne, bez śladów starzenia. Zapraszam na recenzję !

 

Racja amerykańska MRESTAR - menu 10

Racja amerykańska MRESTAR – menu 10

zawartość:

  • toskańska zupa z wołowiną, fasolą i warzywami
  • krakersy
  • mieszanka owoców suszonych
  • ciasteczka maślane
  • napój pomarańczowy z witaminą C
  • cukierki pudrowe
  • kawa
  • zabielacz do kawy
  • cukier, sól, pieprz
  • serwetka, łyżka, chusteczka odświeżająca
Racja amerykańska MRESTAR - menu 10 - zawartość

Racja amerykańska MRESTAR – menu 10 – zawartość

Dodatki:

Ilość dodatków jest mniejsza niż w racji wojskowej. Mamy krakersy, które mają neutralny smak pszennego chleba – nie bardzo wiadomo  czym je zjeść -prawdopodobnie pogryzać do dania głównego. Suszone owoce były smaczne, może z wyjątkiem banana, który jest sztywny i ma mniej smaku niż świeży. Nie jest to wina tej racji – tak banan po prostu ma, w odróżnieniu od  wielu owoców, które przy suszeniu koncentrują smak. Cukierki pudrowe mnie zaskoczyły – myślałem,że będą cukrowo słodkie, a okazały się kwaśne i orzeźwiające.

Ciastka były naprawdę smaczne – są w stylu ciastek maślanych, aromatyzowane cytryną, z przyjemnością zjadłem. Napój pomarańczowy ma nieco sztuczny smak, ale nie jest zbyt słodki i nie ma przerażającego, neonowego koloru – przyzwoity poziom. Kawa niestety była w postaci zbrylonej warstwy – nie ryzykowałem jej wypicia. Ciekawostką jest cukier trzcinowy, ponieważ w racjach wojskowych spotkałem do tej pory tylko cukier biały. Chusteczka higieniczna – bardzo dobra, bazująca na wodzie z mydłem, bardzo wilgotna.

Danie główne:

Jest to rodzaj zupy z małymi kawałkami wołowymi, białą fasolą, soczewicą i kawałkami warzyw. Zupa jest dość rzadka, ale bardzo dobrze przyprawiona – ma intensywny smak, sporo majeranku, dosypałem tylko trochę pieprzu. Jak na danie z racji bardzo wyrazista i smaczna.

Racja amerykańska MRESTAR - menu 10 - zawartość

Racja amerykańska MRESTAR – menu 10 – zawartość

 

Całkiem przyzwoita racja, choć nie tak sycąca jak wersja militarna – przeznaczona jest jednak nie dla żołnierza w warunkach bojowych wzmożonego wysiłku. Naprawdę trzeba pochwalić smaczną i dobrze doprawioną zupę, co nie jest częstym zjawiskiem w racjach USA (a zupa nie występuje w ogóle w standardowych racjach militarnych). Na pochwałę zasługują też smaczne i aromatyczne ciastka.

Recenzja video w jęz. angielskim:

 

Restauracja Cucina menu degustacyjne wiosna-lato 2017

Restauracja Cucina menu degustacyjne właśnie ogłosiła na sezon wiosna-lato 2017. Menu to jest lżejsze i zawiera więcej warzyw, a także owocowych, orzeźwiających smaków. Oprócz smaków i doskonałych surowców liczy się zbalansowanie przypraw, a także wygląd, przestrzenność na talerzu, która powoduje, że dania są jak namalowane obrazy. Wszystko to pod nadzorem szefa – Ernesta Jagodzińskiego – będziecie mogli zobaczyć i spróbować w restauracji Cucina w Poznaniu przy ul. Wyspiańskiego 26a.

Restauracja Cucina menu degustacyjne

Restauracja Cucina menu degustacyjne – z autografem Szefa !

Restauracja Cucina menu degustacyjne - narzędzia pracy gotowe !

Restauracja Cucina menu degustacyjne – narzędzia pracy gotowe !

Przystawka – foie gras, półgęsek wędzony, agrest, babka bananowa

Restauracja Cucina Menu degustacyjne-przystawka

Restauracja Cucina Menu degustacyjne-przystawka

Finezyjna kombinacja na pobudzenie apetytu. Plasterek foie gras o łagodnym smaku, cieniutki, wędzony półgęsek o wspaniale dobranej słoności i do tego kontrast z kwaśnego agrestu. Agrest w postaci świeżych owoców i sorbetu agrestowego położonego na chrupiącym „piasku”. Harmonia smaków słodkich, goryczkowych, kwaśnych słonych i wędzonych.

Piękna, przestrzenna kompozycja, której uroku dodaje wytrawna babka bananowa wyglądająca jak morska gąbka i biała pianka.

Zupa – krem z młodej pietruchy, mleko kokosowe, piklowana gruszka

Restauracja Cucina menu degustacyjne-krem z pietruszki

Restauracja Cucina menu degustacyjne-krem z pietruszki

To był hit wieczoru. Szef wpadł na ten pomysł na warsztatach kulinarnych z dziećmi, gdzie postanowili zrobić coś innego niż krem z marchewki. Przepyszna zupa o lekko kwaskowym smaku, z podkładem kokosu, idealnie gładka, aksamitna, bardzo aromatyczna. W środku kawałki piklowanej gruszki, listek szczawiku również stanowił piękny i smaczny, kwaśny akcent. Podana w czarnej misce z czerwonym wnętrzem zachęcała do jedzenia. Zaskakująco sycąca.

Jeśli znajdziecie ją w menu Cuciny – absolutna jazda obowiązkowa !

Danie główne – kulbin, kasza pęczak, brukselka, pikle, czarne puree

Restauracja Cucina menu degustacyjne - kulbin, pęczak, pikle

Restauracja Cucina menu degustacyjne – kulbin, pęczak, pikle

Ja też nie wiedziałem co to jest kulbin 🙂 . Okazał się rybą (naprawdę dużą – dorasta do 2,3 m i 100 kg wagi) i na dodatek świetnie przyrządzoną. Miał swój rybny smak i wspaniałą, chrupką skórkę, nie był za tłusty. Ernest przy okazji opowiadał nam jak jego kucharze eksperymentują z technikami smażenia ryb, często wbrew wszelkim zasadom osiągając ciekawe efekty.

Płatowi ryby towarzyszyło czarne puree z bakłażana (raczej efekt kolorystyczny niż smakowy), kremowa kasza pęczak, duszona brukselka i piklowana, młoda marchewka i łodygi kopru włoskiego. Zwłaszcza ten drugi dodatek wybuchał wspaniałym bukietem anyżkowego smaku. Całość dekorował daszek ze szpinakowego chipsu.

Przed następnym daniem podano sorbet morelowo rozmarynowy z piankowym chipsem z mango i maliną. Niestety złośliwie mój aparat nie potrafił złapać ostrości na tym daniu, zdjęcia możecie zobaczyć na profilu Facebookowym Ernesta  – to deser z malinką 🙂 . Wspaniały przerywnik – słodko-kwaśny, pełen aromatu, aksamitna gładkość sorbetu (z wyraźną nutą żywicy z rozmarynu) skontrastowana z szorstkim, gąbczastym wafelkiem – chipsem.

Danie główne – biodrówka jagnięca, ziemniak croquette, pikle

Restauracja Cucina menu degustacyjne - biodrówka jagnięca, ziemniak croquette

Restauracja Cucina menu degustacyjne – biodrówka jagnięca, ziemniak croquette

Biodrówka miała idealną konsystencję – miękka, rozpływająca się w ustach, idealnie wypieczona, do tego demi-glace, pikle i wybitny ziemniak w postaci pierzastej kulki z płynną zawartością. Kunszt nie tylko w doborze smaku, ale technice przyrządzania na poziomie najlepszych restauracji.

Deser – półsfera z białej czekolady, ganache, marmolada z pomarańczy, sorbet mandarynkowy, mango, szpinak

Restauracja Cucina menu degustacyjne - deser

Restauracja Cucina menu degustacyjne – deser

Nawet jeśli jesteście najedzeni – to nie ma mocnych, żeby tak pięknego dania nie spróbować 🙂 . Piękna w formie skorupka z białej czekolady naładowana marmoladą pomarańczową i kwaskowym sorbetem, z czekoladowym ganache jako wykończeniem. Pyszne krople puree z mango, a wizualnie udekorowane szpinakową „gąbką” – to jest dzieło sztuki z kuchni Ernesta Jagodzińskiego.

Do opisu dań należałoby dodać opis win – od Prosecco na aperitif, przez odświeżające Gewürztraminer, Riesling, lekkie Montepulziano, aż po głęboki, wyraźny i słodki Moscatel na deser. Świetnie dobrane do poszczególnych dań, podkreślające smak, ale nie zagłuszające.

Mam nadzieję, że niektóre z dań wejdą do regularnej karty – w każdym razie warto spędzić przyjemny i pełen wrażeń kulinarnych wieczór z nowym menu w Cucinie. Charakter tej restauracji – jednocześnie ekskluzywny, ale nie onieśmielający – powoduje, że dobrze się tam czuję.

Do zobaczenia w Cucinie !

Do zobaczenia w Cucinie !

Do zobaczenia w Cucinie !

Zupa Czichirtma – prosta i smaczna

Zupa Czichirtma – prosta i smaczna – wylądowała na moim stole za pomocą rosyjskiego zbioru przepisów совкусом.ру. Właściwie jest to rosół drobiowy, ale kilka dodatków sprawia, że ma ciekawszą teksturę i smak. Jeśli chcecie małej odmiany – warto spróbować. Zwłaszcza, że przygotowanie to zadanie proste nawet dla początkujących.

Ważne dla smaku jest dobranie składników. Moja dzisiejsza zupa była esencjonalna i pyszna dlatego, że użyłem dobrego kurczaka zagrodowego (właściwie tylko pół) – różnica w samym wywarze jest bardzo duża w porównaniu z tanim kurczakiem fermowym. Dałem też sporo ekologicznych warzyw, z przypraw tylko troche soli. Dodatek żółtka powoduje, że jest lekko zagęszczona.

Zupa Czichirtma - prosta i smaczna

Zupa Czichirtma – prosta i smaczna

składniki (na 6 osób):

  • kurczak ok 1-1,5kg
  • 250g cebuli
  • łyżka masła
  • liść laurowy
  • 2-3 ziele angielskie
  • 1 seler
  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 5 żółtek
  • 50ml octu winnego
  • sól
  • natka pietruszki

Jak to zrobić?

  1. Włóż kurczaka pokrojonego na kawałki do zimnej wody (ok 2,5 l), wrzuć liść i ziele
  2. Zagotuj i zmniejsz ogień, zbierz szumowiny (ale nie musisz), niech się gotuje powoli 1 godzinę, mój się gotował bez przykrycia, bo miałem wrażenie, że dałem trochę za dużo wody.
  3. Włóż warzywa i gotuj jeszcze 30 min, wyjmij warzywa i mięso.
  4. Cebulę posiekaj drobno i usmaż na przezroczysto na maśle, wrzuć do bulionu.
  5. Żółtka rozmieszaj z octem w miseczce, wlej małą strużką do bulionu mieszając. Trzeba zwrócić uwagę, aby nie zaplątało się białko, bo chętnie się ścina w zupie (w razie czego nie ma tragedii – też jadalne 😉 ). Zagotuj i zaraz potem i podawaj z pietruszką i mięsem kurczaka. Spróbuj jeszcze, czy odpowiada Ci poziom kwaśności. Zupa nie ma być kwaśna jak żurek, ale kwasek ma być w niej wyczuwalny

Jeśli ta porcja zupy jest za duża możesz ugotować z mniejszej ilości składników, albo część odstawić do lodówki. Jeśli chcesz ją przechowywać -nie wlewaj żółtek do całości tylko ich mniejszą ilość do tej porcji, która będzie na bieżąco jedzona. Zaciąganie żółtkami robimy do każdej odgrzewanej porcji.

Smacznego !