Chłodnik z kalarepy i jabłek

Chłodnik z kalarepy i jabłek to proste danie bardzo odpowiednie na takie upały, jakie mamy ostatnio. Zupa jest dość pikantna dzięki czosnkowi i ma fajne grudki dzięki kalarepie – w zasadzie nie potrzeba do niej już grzanek itp. dodatków.

Danie jest dietetyczne i wegetariańskie – większość kalorii pochodzi z maślanki, trochę z jabłek. Na dodatek kosztuje niewiele – ta porcja to około 5-6 PLN.

Chłodnik z kalarepy i jabłek

Chłodnik z kalarepy i jabłek

Składniki (na 3 duże porcje – około 1,5 litra zupy)

  • 1 duża lub 2 małe kalarepy
  • 2-3 kwaśne jabłka – np. papierówki
  • 0,5 l dobrej maślanki (ja użyłem z OSM Koło – maślanka żeglarska)
  • 1/2 -1  ząbek czosnku
  • pół pęczka koperku
  • sól

Jak to zrobić ?

  1. Obierz kalarepy, pokrój w kostkę, zalej wodą do 2/3 wysokości, ugotuj do miękkości (20-30 minut), nie odcedzaj
  2. Ostudź kalarepę, obierz jabłka, usuń gniazda nasienne, pokrój na kawałki i dodaj do kalarepy
  3. Zmiksuj wodę z gotowania kalarepy, jabłka i kalarepę. Dość dokładnie, ale nie na gładko – tak, aby pozostały małe grudki kalarepy
  4. Dolej chłodną maślankę, wrzuć posiekany koperek i czosnek przeciśnięty przez praskę, posól do smaku.
  5. Można już jeść, lub wstawić jeszcze do lodówki. Pamiętaj,że jeśli zostanie na drugi dzień to czosnek się „przegryzie” i będzie bardziej wyczuwalny.

Dobre było ? Napisz w komentarzu i udostępnij na Facebooku 🙂

 

Kaczka i Wino – kolacja degustacyjna – K. Szopka i R. Makłowicz – Sheraton, Poznań – 14.08.2015

Kaczka i wino – to hasło kolacji degustacyjnej zorganizowanej w ramach IX Ogólnopolskiego Festiwalu Dobrego Smaku w restauracji hotelu Sheraton w Poznaniu. Autorem dań był szef Krystian Szopka (którego wyroby mieliście okazję poznać w relacji o burgerach świata) a doborem win sprowadzanych przez własną firmę zajął się Robert Makłowicz.

Byłem bardzo ciekawy, czy zainwestowane pieniądze i czas się zwrócą. Odpowiedź ? – tak !

Przystawka – wątróbka kacza, czekolada, demi-glace, boczek, agrest

Na początek – mocne uderzenie. Mus z wątróbki o intensywnym smaku, z dodatkiem porto, do tego wiórki czekolady gorzkiej połączonej z demi-glace (tego składnika nie dało się wyczuć – czekolada była zbyt intensywna), kwaskowy agrest dobrze się kontrastował. Na talerzu było jeszcze cos w rodzaju małej, okrągłej grzanki – trochę gumowej. Całość była niezłym wejściem, ale dla mnie trochę zbyt zdominowanym porto. Jako aperitif Pan Robert podał Cremant d’Alsace. Musujące wino, o rześkim, kwaskowym zapachu, ale o smaku nieco łagodniejszym. Bardzo dobry wybór.

Wątróbka kacza, czekolada, demi-glace - Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Wątróbka kacza, czekolada, demi-glace – Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Zupa – consomme z kaczki z domowym makaronem z pietruszką

Zupa była delikatna i pełna smaku, uroku dodawał jej prażony sezam. Makaron to wręcz dzieło sztuki – dzięki dodatkowi puree z korzenia pietruszki był mięciutki i delikatny. Bardzo dobry balans, nic nie dominowało potrawy, mocny akcent dawała natka pietruszki. Do zupy podano Kadarkę węgierską. Pan Robert trochę nas postraszył, ponieważ to wino kojarzy się z półsłodkim eliksirem z najniższej półki w sklepie powodującym szkody w mózgu. To wino było dobrej jakości , delikatne,  o jasnoczerwonej barwie. Nie kojarzyłem możliwości picia czerwonego wina do rosołu, ponieważ wydawało mi się za intensywne. W tym wypadku nie miało to jednak miejsca.

Consomme z kaczki z domowym makaronem pietruszkowym- Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Consomme z kaczki z domowym makaronem pietruszkowym- Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Danie główne – pierogi z rilettes z kaczki, udko confit, burak, puree z selera, mus z czerwonej kapusty i malin

To dopiero była symfonia smaków ! Udko doprawione, całe mięso przesiąknięte aromatem ziół i przypraw, słodkawy burak i niebiański wręcz mus z kapusty – lekko kwaśny od malin i lekko słodki od miodu, pierogi z miękkiego ciasta z pieczonym mięsem w środku. Każdy element na talerzu miał swój smak i wyraz i przy każdym  kęsie można było sobie komponować inny zestaw smaków. Temu daniu towarzyszyło białe wino Chardonnay z Jury. Nie piłem nigdy win z tego specyficznego regionu. Zapach zapowiadał wino o intensywnym, wręcz słodkim smaku, natomiast smak był wytrawny, kwaskowy, lekko ziołowy. Zupełna dysharmonia pomiędzy nosem i językiem… To było chyba najtrudniejsze wino tego wieczoru. Ciekawe, ale jak dla mnie – wino na jeden kieliszek.

Pierogi z rilettes z kaczki, udko confit, burak, puree z selera, mus z czerwonej kapusty i malin-Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Pierogi z rilettes z kaczki, udko confit, burak, puree z selera, mus z czerwonej kapusty i malin-Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Deser – lody z jaj kaczych z dodatkiem soli i rozmarynu, konfitura śliwkowa, szarlotka, maliny

Na takie danie nie można często trafić – lody były smaczne, zwłaszcza z pudrem karmelowym, natomiast miały trochę dziwny zapach (podejrzewam, że ze względu na podstawowy surowiec). Sól i rozmaryn były dobrane w odpowiednich ilościach – można było je wyczuć, ale nie dominowały. Szarlotka w postaci musu jabłkowego i kwaśna malina uzupełniały bukiet smaków. Do deseru podano „króla win – wino królów” czyli słodki Tokaj – ze wspaniałym bukietem i bogatym w różne odcienie słodyczy smakiem. To wino zdecydowanie na więcej niż jeden kieliszek 🙂

Lody z jaj kaczych z dodatkiem soli i rozmarynu-Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

Lody z jaj kaczych z dodatkiem soli i rozmarynu-Szopka, Makłowicz- Sheraton Poznań

 

Pan Krystian Szopka pokazał klasę – zarówno w doborze składników, smaków, konsystencji, jak i samym wyglądzie dań. Miał tu większe pole do popisu niż w wypadku burgerów. Dania na tradycyjnych składnikach były niebanalne i nowatorskie. Do tego naprawdę profesjonalna obsługa kelnerska, którą obserwowałem z boku. Robert Makłowicz powiedział podczas wieczoru, że zazwyczaj w hotelu się śpi, a ucieka się jeść na miasto. W Sheratonie w Poznaniu pan Robert je w hotelu. I wcale mu się nie dziwię. 🙂

Puszysty omlet z krwawnikiem, pietruszką i musem wątróbkowym podany z piwem koźlak

Puszysty omlet z ziołowymi dodatkami – krwawnikiem i pietruszką jest podstawą dania, któremu jednak smak nadaje wątróbka. Całość ma korzenny smak wątróbki i gałki muszkatołowej, który dobrze pasuje do słodowych i karmelowych nut piwa koźlak (bock). Goryczka i świeżość natki pietruszki łamie całą kompozycję i nie pozwala się znudzić smakami. Proste danie, do przygotowania w pół godziny, a nawet krócej.

Przepis bierze udział w konkursie Kulinarne inspiracje z Love Beer!

Puszysty omlet z krwawnikiem, pietruszką i musem wątróbkowym

Puszysty omlet z krwawnikiem, pietruszką i musem wątróbkowym

Składniki (na 2 osoby):

  • 2 jajka
  • 2 łyżki mleka
  • 2 płaskie łyżki maki pszennej
  • szczypta soli
  • 200g wątróbek drobiowych
  • 1 cebula
  • 3 łyżki masła
  • 1 gałka muszkatołowa
  • sól
  • pieprz
  • pół pęczka natki pietruszki
  • 10 listków krwawnika

Jak to zrobić?

  1. Przygotuj mus z wątróbki – opłucz je pod zimną wodą, wytnij żyłki i inne nieapetyczne elementy, lekko osusz
  2. Cebulę obierz i pokrój drobno
  3. Na patelni rozgrzej 2 łyżki masła, jak się podgrzeje wrzuć cebulę.
  4. Smaż na średnim ogniu, aż będzie przezroczysta.
  5. Wrzuć wątróbki, smaż minutę na jednej stronie i dwie minuty na drugiej stronie. Uwaga ! wątróbki pryskają i strzelają – przykryj patelnię. Pamiętaj, aby ich nie solić, bo staną się sztywne
  6. Zawartość patelni wrzuć do miski i zmiksuj blenderem dopraw solą, pieprzem, starkuj gałkę muszkatołową
  7. Całość przykryj, żeby nie wystygła
  8. Oddziel żółtka od białek, wlej mleko, wsyp mąkę, wymieszaj na gładką masę (mąkę można przesiać), dodaj posiekaną pietruszkę i krwawnik
  9. Białka ze szczyptą soli obij na sztywną pianę, wrzuć do żółtek, delikatnie wymieszaj
  10. Na patelni rozgrzej łyżkę masła, połowę masy wrzuć i usmaż omlet przewracając go łopatką
  11. Na ciepły omlet włóż mus wątróbkowy. Gotowe !

 

Delektuj się smakiem popijając koźlakiem, oczywiście jeśli masz skończone 18 lat.

 

Razowe pierogi z wątróbką

Razowe pierogi z wątróbką – bardzo smacznym i nietypowym nadzieniem. Nieco korzenna wątróbka łączy się z ziołowym smakiem tymianku i lekko kwaśno-słodkimi jabłkami.

Ważny jest właściwy dobór jabłek – powinny być kwaśne – tak jak do ciasta. Najlepsze są nie do końca dojrzałem papierówki, antonówki itp. Ciasto można zrobić z normalnej mąki, ale to razowe jest zdrowsze i równie delikatne.

Pyszne ! Przepis mojej mamy.

Razowe pierogi z wątróbką

Razowe pierogi z wątróbką

Składniki: (na ok. 30 pierogów)

ciasto pierogowe

  • 300g mąki pszennej razowej
  • 150ml bardzo ciapłej wody (ok 80 stopni)
  • 70ml oleju (słonecznikowy, rzepakowy, z pestek winogron – o neutralnym smaku)
  • szczypta soli

nadzienie

  • 500g wątróbki drobiowej
  • 4 małe cebule
  • 4 małe jabłka kwaśne (papierówka niedojrzała, antonówka, ostatecznie Granny Smith)
  • sól, pieprz
  • olej, masło
  • bułka tarta
  • pęczek świeżego tymianku (ok 15 gałązek) lub tymianek suszony (można też użyć majeranek)

ew. cebula , olej/boczek/słonina jako dodatek

Jak to zrobić ?

  1. Wątróbki oczyścić z żyłek, umyć, położyć na sicie do odcieknięcia
  2. Jabłka obrać, wyciąć pestki podzielić na małe cząstki (np. na ósemki)
  3. Cebulę obrać i dość drobno posiekać
  4. Na patelni rozgrzać olej i masło (w proporcji 4 części oleju : 1 część masła)
  5. Wątróbki otoczyć w bułce tartej i usmażyć z obu stron. Nie można ich solić, bo staną się twarde !
  6. Pod koniec smażenia dodać cebulę, usmażyć na przezroczysto
  7. Dodać jabłka i oskubane listki tymianku, przykryć i dusić, aż się rozpadną, w międzyczasie dodać trochę wody.
  8. Po usmażeniu przełożyć do miski i lekko zmiksować (tak, aby nie było dużych kawałków wątróbki), doprawić solą i pieprzem do smaku. Farsz powinien mieć wyraźny smak.
  9. Zrobić ciasto na pierogi – przesiać mąkę do miski, dodać sól i olej, wymieszać.
  10. Stopniowo dodawać ciepłą wodę, mieszając do zagniecenia ciasta, wyłożyć na stół i zagniatać, aż będzie elastyczne i jednorodne (ok. 5 min).
  11. Rozwałkować partiami na cienkie placki (1-2 mm), wykrawać okrągłe kółka dużym kubkiem. Nakładać ok łyżeczkę farszu, zalepić.
  12. Gotować we wrzącej wodzie z odrobiną oleju – 1-2 minuty od wypłynięcia na powierzchnię.
  13. Do tego można podać usmażoną osobno cebulkę – na oleju lub na słoninie/boczku.

Palce lizać! Napiszcie w komentarzu czy smakowało 🙂

Ratatouille – warzywny gulasz. Prosta i zdrowa kuchnia dla początkujących

Ratatouille to warzywny gulasz pochodzący z kuchni francuskiej. Bardzo proste danie, które każdy potrafi zrobić. Jest smaczne i zdrowe – tylko warzywa, zioła i oliwa z oliwek. Z dań wegańskich chyba mój ulubieniec. Przepis wydaje się dość długi, ale napisałem go bardzo dokładnie – tak, aby był do użycia nawet przez początkujących. Sierpień to najlepszy moment do przyrządzania ratatouille – warzywa są tanie i świeże. Tego dania nie da się zrobić mało 🙂 , ale to nie problem, bo dobrze się przechowuje kilka dni w lodówce, a w zamrażarce do zimy, a nawet wiosny. Wyjmujesz i masz wspomnienie lata 🙂 . Do przyrządzenia potrzebny jest duży garnek 4-5 litrowy.

Ratatouille - warzywny gulasz

Ratatouille – warzywny gulasz

Składniki (na ok 2,5-3 litry gulaszu)

  • 1 bakłażan (ok 20 cm)
  • 1 cukinia (ok 30 cm)
  • 3 papryki
  • 3 duże pomidory
  • 3 cebule
  • oliwa z oliwek (extra virgin)
  • zioła: kilka gałązek tymianku, łyżeczka oregano, może być trochę lubczyku
  • można także dołożyc np. patison, kabaczek

Jak to zrobić ?

  1. Nalepiej najpierw sobie wszystko przygotować, potem idzie bez niespodzianek. Pokrój obraną cebulę na pół i potem w plasterki.
  2. Pokrój paprykę oczyszczoną z nasion w paski. Bakłażan, cukinię, kabaczek itp. pokrój wzdłuż na ćwiartki i potem na plasterki. Oczywiście usuń końcówki.

    Ratatouille - warzywny gulasz

    Ratatouille – warzywny gulasz

  3. Pomidory lepiej obrać ze skórki, wytnij dookoła szypułki kawałek, żeby usunąć zdrewniały korzonek, po przeciwnej stronie pomidora natnij krzyż

    ratatouille-obrane pomidory

    ratatouille-obrane pomidory

  4. Zagotuj wodę i włóż do niej pomidora na ok. 30 sekund, po wyjęciu prosto będzie zdjąć skórkę.
  5. Teraz można zaczynać – rozgrzej parę łyżek oliwy w dużym garnku, wrzuć kawałek cebuli, kiedy zacznie skwierczeć będzie wiadomo, że oliwa się rozgrzała
  6. Wrzuć cebulę i smaż mieszając, aż będzie przezroczysta
  7. Wrzuć paprykę, zamieszaj, przykryj i smaż parę minut

    Ratatouille - warzywny gulasz

    Ratatouille – warzywny gulasz

  8. Potem wrzuć bakłażan, cukinię itp. warzywa, wymieszaj, dorzuć posiekane zioła (tymianek trzeba obrać z gałązek – używamy tylko listki) i przykryj. Ja użyłem to, co złapałem w ogrodzie – 3 rodzaje tymianku, lubczyk, estragon, szałwię plus oregano suszone. Jako niezbędnik polecam tymianek i oregano.

    Ratatouille - warzywny gulasz

    Ratatouille – warzywny gulasz

  9. Niech się wszystko dusi, aż zmięknie, wtedy dorzuć pokrojone w kawałki pomidory, przykryj i duś aż się rozpadną.
  10. Teraz czas na przyprawianie – sól, czarny peiprz, szczypta cukru – tak, aby Ci smakowało. Na koniec dobrze wykończyć ok 2 łyżkami oliwy extra virgin lub np. oleju ze słoika z suszonymi pomidorami.

Smacznego ! Ja zjadłem to dziś z dodatkiem koziego sera typu feta, dobrym dodatkiem jest świeże pieczywo. resztę można zamrozić 🙂

Restauracja Shabu Shabu, Warszawa, ul. Mokotowska 27

Restauracja Shabu-Shabu  w Warszawie to ciekawy lokal, do którego się wybierałem od dawna. Atrakcją jest tu nie sama potrawa, a sposób jej przyrządzania. W stoły wbudowane są kuchenki elektryczne, do tego dostaje się kociołek z bulionem, tzw. „wkładkę” i dalej.. zrób to sam 🙂 . Rożne dodatki gotuje się krótko (2-5 minut) w bulionie i nastepnie zjada w miseczce wraz z zupą. Ilość dodatków jest imponująca – od warzyw, grzybów, przez mięso, do owoców morza, makaronu. Na szczęscie dla osób mających problemy z wyborem są skomponowane także tematyczne zestawy składników. Oczywiście zarówno składniki, jak i bulion można dodatkowo zamówić. Menu można sprawdzić na stronie na Facebooku

Oprócz Shabu Shabu jest jeszcze normalne menu z daniami azjatyckimi, dość zachęcające. Kuchnia jest wspólna z sąsiadującym barem Du-za Mi-ha z kuchnią wietnamską, do którego bym też chętnie zajrzał. Szczerze mówiąc na początku wszedłem właśnie tam i zapachy były bardzo zachęcające…

Obsługa

Byliśmy obsługiwani przez młodego kelnera, zorientowanego w potrawach, dość sprawnie. Był też dość czujny, jeśli chcieliśmy coś dodatkowo zamówić (co prawda oprócz nas były tylko 2-5 osoby…). W wypadku tej potrawy w zasadzie dostaje się bulion od razu, bo podgrzewany jest na stole, więc czas czekania był bardzo krótki.

Potrawy – Shabu Shabu – gorące kociołki

Restauracja Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Restauracja Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Zdecydowaliśmy się na 2 buliony – wietnamski i tajski. Wietnamski jest słodko kwaśny i delikatny, pływają w nim nawet kawałki ananasa, ale nie stanowi to o smaku. Tajski pachnie trawą cytrynową, są w nim także pomidory i jest dużo ostrzejszy. Szczerze mówiąc najlepiej smakowało nam ich połączenie. Oba były smaczne, zjedliśmy je do końca.

Wzięliśmy różne rodzaje dodatków – mięsne, morskie i warzywne : brokuły, marchewkę, grzyby Enoki, chiński seler, karkówkę wołową, krewetki, kulki krewetkowe, kurczaka, tofu, korzeń lotosu, grzyby Mun oraz dwa rodzaje makaronu – ryżowy i razowy Pho.

 

Brokuły, seler chiński - Restauracja Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Brokuły, seler chiński – Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Marchewka, Enoki, tofu - Restauracja Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Marchewka, Enoki, tofu – Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

W zasadzie wszystkie dodatki były dość smaczne – z wyjątkiem kulek krewetkowych, które miały konsystencję plastikowej gąbki i nieokreślony smak oraz wołowiny, która była bardzo sztywna po ugotowaniu. Mi najbardziej smakowały brokuły, bok choy i chiński seler (dość ciekawy smak, warto spróbować, ale nie każdemu przypadnie do gustu), pozostałe miały neutralny smak. Do tych drugich zwłaszcza dobrze pasują dwa sosy – słodko kwaśny (bardzo smaczny) i ostry z sezamem (dość ostry, nie do wszystkiego pasuje).

Karkówka wołowa, makaron ryżowy - Restauracja Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Karkówka wołowa, makaron ryżowy – Shabu Shabu, Warszawa, Mokotowska 27

Na „deser” zamówiliśmy 2 rodzaje pierogów Bahn Boo na parze – z kurczakiem i warzywami. Pierogi miały postać drożdżowych pampuchów, albo jak to zwą w Wielkopolsce – pyz. Pewnym zaskoczeniem było to, że też trzeba było je przygotować na miejscu korzystając z pary unoszącej się z bulionu. Ten sposób przyrządzania ma tę zaletę, że na pewno nie czeka dłużej niż to konieczne 🙂 .

Podsumowanie

Fajne miejsce na spotkanie towarzyskie i swego rodzaju zabawę jedzeniem. Smaczne buliony, część dodatków, nie chodzi tu jednak o wyrafinowany smak tylko o wspólne jedzenie. Po zapachach z kuchni sądzę, że warto spróbować dań z karty tu lub przez ścianę w barze Du-za Mi-ha.

Pub Grill Chmielnik, Poznań, ul. Żydowska 27

Pub Grill Chmielnik w Poznaniu, przy ul. Żydowskiej 27 to miejsce nieco ukryte. Zajrzałem tam raz – do baru, nie przyszło mi do głowy przejść na podwórze, które jest wyjątkowo uroczym miejscem. Jest tam prawdziwy chmielnik – obsadzone jest dorodnymi, wysokim na dwa piętra polskim chmielem, który zresztą posłużył do wytworzenia limitowanej wersji pilsa „Chmielnik”.

Powodem mojej wizyty było jednak nie piwo, a grill, który otwiera się właśnie z szerszą ofertą. Kolacja degustacyjna w tym sympatycznym otoczeniu była bardzo udana i zapowiada, że do dobrego piwa będzie można tam dobrze zjeść. Zapraszam na relację.

Chmielnik Pils wyprodukowany przez SzałPiw na bazie chmielu rosnącego w ogródku pubu, Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Chmielnik Pils wyprodukowany przez SzałPiw na bazie chmielu rosnącego w ogródku pubu, Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

 

Pub Grill Chmielnik Poznań - ogródek

Pub Grill Chmielnik Poznań – ogródek

Kolacja została przygotowana przez kucharzy pod dowództwem szefa z Pałacu Mierzęcin – Dawida Łagowskiego. Była też okazja porozmawiać z nimi i przekonać się, że są pasjonatami tego co robią i ich sztuka łączenia smaków wznosi się na wysoki poziom.

 Właściciel prezentuje mistrzów kuchni, z prawej Dawid Łagowski z Pałacu Mierzęcin, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Właściciel prezentuje mistrzów kuchni, z prawej Dawid Łagowski z Pałacu Mierzęcin, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Menu degustacyjne- Pub Grill Chmielnik, Poznań

Menu degustacyjne- Pub Grill Chmielnik, Poznań

Sałaty z ciepłym kozim serem i musem truskawkowym, cydr półsłodki

Połączenie chrupiących sałat, pomidora, ogórka i smaków owocowych  – gruszki i truskawki. Bardzo ładnie kontrastował ciepły, goryczkowy ser. Ja preferuję cydr bardziej wytrawny i bardziej jabłkowy, ale ten – lekki i owocowy – jako uzupełnienie całkiem dobrze pasował.

Sałaty z ciepłym kozim serem i musem truskawkowym, cydr półsłodki - Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Sałaty z ciepłym kozim serem i musem truskawkowym, cydr półsłodki – Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Troć bałtycka z grilla zielone risotto, piwo pszeniczne z browaru Olbracht

Pyszna, świeża, grillowana troć, do tego syte risotto, które może służyć samo w sobie za kolację. Risotto bardzo kremowe z ciekawymi dodatkami – bobem i kawałkami brokułów.  Konsystencję zawdzięczało dodatkowi mascarpone, a dodatkowy aromat – limonce. Trochę niefortunne podanie dania w miseczce utrudniało jedzenie i dobrą prezentację, ale kuchnia była tego świadoma i chyba poza takimi specjalnymi imprezami nie jest to serwowane w tej postaci. Lekkie, aromatyczne, lekko kwaskowe piwo pszeniczne dobrze pasowało do ryby, podnosząc jeszcze doznania smakowe.

Troć bałtycka z grilla zielone risotto, piwo pszeniczne z browaru Olbracht, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Troć bałtycka z grilla zielonym risotto, piwo pszeniczne z browaru Olbracht, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Karkówka wieprzowa grillowana, młody ziemniak, gzik, fasolka, piwo w stylu American Pale Ale

Karkówka jest bardzo popularnym grillowym daniem, niestety często ma tę wadę, że jest masakrycznie przyprawiona – za mocno, zabijając smak mięsa. Druga wada to zły dobór mięsa i zbyt długie grillowanie. Efekt jest taki, że jest gumowa albo twarda. W pubie Chmielnik karkówka była zgrillowana po mistrzowsku, dobrze przyprawiona.  A przede wszystkim była mięciutka i soczysta, co rzadko się zdarza. Do tego wielkopolski dodatek – pikantny, gzik z wyraźnym smakiem czosnku, z dodatkiem rzodkiewki. Ładnie się komponowały kolorystycznie trzy rodzaje fasolki. Piwo APA z wyraźną goryczką chmielu to dobry dodatek do grillowanej nuty smakowej.

Karkówka wieprzowa grillowana, młody ziemniak, gzik, fasolka, piwo w stylu American Pale Ale, Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Karkówka wieprzowa grillowana, młody ziemniak, gzik, fasolka, piwo w stylu American Pale Ale, Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Antrykot wołowy, młode warzywa, sos pieczeniowy z porzeczkami, piwo typu Stout

Antrykot – podobnie jak karkówka – był bardzo dobrze wysmażony, młode warzywa delikatne i słodkawe. Królewskim dodatkiem był tu sos pieczeniowy specjalnie przygotowany przez szefa kuchni, z kwaśnymi porzeczkami. Stout był stosunkowo łagodny i mało gorzki, ale do tego dania ta goryczka mi przeszkadzała, w samej potrawie nie było odpowiadających elementów. Chyba do tego antrykotu i sosu w ogóle trudno dobrać jakieś piwo, raczej pasują tu winne garbniki.

Antrykot wołowy, młode warzywa, sos pieczeniowy z porzeczkami, piwo typu Stout, Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Antrykot wołowy, młode warzywa, sos pieczeniowy z porzeczkami, piwo typu Stout, Pub Grill Chmielnik, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Menu przystawkowe

Po zasadniczej kolacji rozpoczęła się druga część imprezy z degustacją różnych rodzajów piwa i przystawek, które świetnie wyglądały i smakowały. Na stole znalazły się m.in. sałatka z wędzoną piersią kaczki (szef sam wędził), tatar z tuńczyka z pikantnymi dodatkami (dla mnie nr 1 !) i sałatka owocowo-warzywna z serem Corregio.

tatar z tuńczyka z imbirem, cytryną, rzodkiewką, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Tatar z tuńczyka z imbirem, cytryną, rzodkiewką, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Sałatka z serem Corregio, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Sałatka z serem Corregio, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Przystawka z wędzoną piersią kaczki, Pub Grill Chmielnik, Poznań

Przystawka z wędzoną piersią kaczki, Pub Grill Chmielnik, Poznań

 

Podsumowując…

Miłe zaskoczenie. Oprócz dobrego wyboru piw kuchnia na poziomie. Nie przesadnie wystawna, z białymi obrusami, bez zadęcia – to w końcu ogródek grillowy, ale na dużo wyższym poziomie niż „dania z grilla”, które się serwuje do „piwa” w wielu lokalach. Dobre, sezonowe składniki, świetnie przyrządzone, ciekawie zestawione, do tego piwo, które dobrze wzmacnia smak dania – warto próbować kolejnych kęsów na zmianę z piwem.

Miejsce dobrze położone – kilka kroków od Starego Rynku w Poznaniu, a jednocześnie z dala od tamtego zgiełku, jeden z największych i najładniejszych ogródków w okolicy.

Tomasz Wesołowski i Bartosz Łaskawy z Chmielnika, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Tomasz Wesołowski i Bartosz Łaskawy z Chmielnika, Poznań, fot. (c) Kulinarny Poznań

Wrócę tam i życzę powodzenia Chmielnikowi.

Restauracja Kotłownia, Warszawa, ul. Suzina 8

Warszawa, zielony Żoliborz, gdzie się wybrać na imieninową kolację ? Jakiś czas temu namierzyłem restaurację i skład win Kotłownia, blisko placu Wilsona, dobre recenzje, wyglądało na typowy, modny lokal. A co wyszło z degustacji…? Poczytajcie. Zdjęcia wnetrza sobie podarowałem, bo mi niezbyt wyszły. Dużo więcej można obejrzeć (a także przeczytać menu) na stronie Kotłownia.

Wygląd/atmosfera

Restauracja wygląda, jak typowy, modny ostatnio wzór warszawskiego lokalu – dość nowoczesny, trochę minimalizmu. Uroku dodaje mu antresola i regały z winem. Całość nie wprawia w zachwyt – nie widać jakiegoś wyraźnego pomysłu (o tym poczytacie także później) – niby w stronę skandynawskiego minimalizmu, ale trochę za mało designu i dobrych materiałów. Na ścianach wiszą obrazy, które akurat mi nie przypadły do gustu. Na szczęście siedziałem do nich bokiem i nie musiałem się na nie patrzeć. Przyjemny jazz w głośnikach, czysto, ładna zastawa. Jeśli chodzi o czas oczekiwania to nie jest porażający. Na zupę/sałatę czekaliśmy 25 minut, w tym czasie do obsługi były jeszcze 3 stolliki – ok 8-10 osób. Czekadełka nie ma, może trzeba się napawać obrazami….

Obsługa

Najmocniejszy punkt całej wizyty – oczywiście mowa o  konkretnym kelnerze, bo drugi już miał dużo gorsze pomysły (np. podawał każdemu do ręki gumę na zakończenie wizyty…).  Pan, który nas obsługiwał (dość wysoki, łysy) to pełen profesjonalizm. Uprzejmy, wykazujący zainteresowanie, a jednocześnie podchodzący z pewnym luzem, ale z wyczuciem taktu. W sytuacji, w której byliśmy niezadowoleni wykazał się odpowiednim refleksem i zachowaniem. Na zakończenie też przepraszał nas i zachęcał do ponownej wizyty.

Zupy

Klasyczny domowy bulion drobiowy z kawałkami kurczaka, kluseczkami i natką – 12 PLN

Klasyczny domowy bulion drobiowy z kawałkami kurczaka, kluseczkami i natką -  Restauracja Kotłownia, Warszawa

Klasyczny domowy bulion drobiowy z kawałkami kurczaka, kluseczkami i natką – Restauracja Kotłownia, Warszawa

Zupa o ładnym, ciemnym kolorze (skąd on się wziął w bulionie drobiowym? Czyżby od przypalonej cebuli?). Ładny zapach, do tego ładny makaron i dość niespotykane mięso, bo … podpieczone/podsmażone (?). Można zjeść, poprawna, ale nie zachwycająca. Zapach obiecywał dużo bogatszy smak.

Krem dyniowy z imbirem, mlekiem kokosowym, oliwą z pestek dyni i creme fresh (pisownia oryginalna…) – 14 PLN

Krem dyniowy z imbirem, mlekiem kokosowym, oliwą z pestek dyni-  Restauracja Kotłownia, Warszawa

Krem dyniowy z imbirem, mlekiem kokosowym, oliwą z pestek dyni- Restauracja Kotłownia, Warszawa

Na przekór temu, że nie lubie dyni zdecydowałem się na spróbowanie tej zupy. Pierwsza łyżka, druga łyżka były trudne. Po prostu pikantne i nic więcej. Potem język się troche przywyczaił i było lepiej. Przyjemny krem z zapachem i smakiem pod dyktando oleju z pestek dyni. Mleko kokosowe ledwo wyczuwalne, imbir zapewnie objawiał się w ostrości, chociaż nie czułem jego charakterystycznego smaku. Można zjeść na rozgrzewkę, całkiem przyjemne.

Sałaty

Kawałki grillowanego łososia na liściach szpinaku i rukoli z ogórkiem, czerwonym grejpfrutem, szczypiorkiem, zielonym pieprzem, kaparami z dressingiem z granatu i grzankami – 18 PLN

Kawałki grillowanego łososia na liściach szpinaku i rukoli z ogórkiem -  Restauracja Kotłownia, Warszawa

Kawałki grillowanego łososia na liściach szpinaku i rukoli z ogórkiem – Restauracja Kotłownia, Warszawa

To była ewidentna wpadka. Bardzo długa nazwa, bardzo krótki smak. Porażka na całej linii. Przede wszystkim szpinak i rukola były wymieszane z dressingiem w ten sposób, że były gniecione, a może były gniecione, żeby się zmieściły w tę małą miseczkę. Wyglądało to super nieapetycznie. Jeszcze w żadnej restauracji nie spotkałem się z gniecioną sałatą. Kapary- wielkie tzw. „jabłuszka” kaparowe niezbyt pasowały do tej miseczki, paski z ogórka były zamarynowane i sflaczałe. Na dodatek niestety dało się wyczuć piasek. Aby podsumowac całość powiem, że za 18 zł dostaje się miseczkę (trudno to inaczej nazwać) o średnicy ok 15 cm. Run Forrest run ! Uciekajcie od tego sałatkowego menu. Na szczęscie nasz profesjonalny kelner zapytał czy to można zabrać i nie zostało nam to doliczone do rachunku. Za to wyrazy uznania.

Dania główne

Mięso z pieczonej kaczki w sosie śmietanowym z masłem, czosnkiem, cebulą, pastą truflową, suszonymi pomidorami, białym winem, natką i tartym parmezanem (makaron)- 35 PLN

Tagliatelle z pieczoną kaczką - Restauracja Kotłownia, Warszawa

Tagliatelle z pieczoną kaczką – Restauracja Kotłownia, Warszawa

Jak na danie z makaronem – dośc drogie. Dania ze świeżym makaronem (nienawidzę lanserskiego słowa pasta – pasta to jest do butów albo kawiorowa) są do wyboru z kilkoma jego rodzajami – ja wybrałem tagliatelle. Makaron jest dobrze ugotowany, sos jest intensywny, śmietanowy. Trochę mi brakowało tego aromatu truflowego – był gdzieś, ale mógłby się bardziej zaznaczać, aby nadać jakiś zdecydowany kierunek temu daniu. Parmezan było obecny w sporej ilości, czosnek był wyczuwalny. Kaczka… była pieczona, ale szczerze mówiąc nie stanowiła o smaku tego dania – ot, pieczone mięso. Można było to lepiej wykorzystać dając jej podczas pieczenia zdecydowany smak, albo podając ją w postaci plastrów „medium-rare” (ale do tego potrzeba użyć najdroższego kawałka – czyli piersi). W sumie było może nie zachwycająco, ale nieźle, najadłem się. Ale… po powrocie do domu czułem się jakbym połknął kamień. Leżało mi to bardzo na żołądku. Danie było bardzo tłuste, śmietany (podejrzewam, że kremówki) trochę za dużo.

Krewetki w sosie winno-maślanym na warzywach z czosnkowymi grzankami – 36 PLN

Krewetki w sosie winno-maślanym na warzywach z czosnkowymi grzankami -  Restauracja Kotłownia, Warszawa

Krewetki w sosie winno-maślanym na warzywach z czosnkowymi grzankami – Restauracja Kotłownia, Warszawa

Jak na danie zawierające 6 sporych krewetek to w miarę normalna cena. Warzywa były pocięte w długie paski, krewetki usmażone dobrze. Uwaga – w Kotłowni – grzanka oznacza (chyba) podsuszoną bagietkę. Widać to zresztą na zdjęciu (także przy sałacie to są „grzanki”) – nie są to wbrew pozorom plastry bagietki nasmarowane masłem czosnkowym i zgrillowane tylko po prostu kawałki buły. Co do tego dania mam mieszane odczucie. Bardzo smaczny jest sos – lekko kwaśny od wina, lekko tłusty od masła, z aromatem cytryny. Same krewetki tez smaczne, ale… w połączeniu to nie gra. Sos jest zbyt delikatny, by pozostać na warzywach i krewetkach  – są nijakie. Powinien być bardziej wyrazisty. W tej potrawie najlepiej jeść sos po prostu z bagietką.

Podsumowanie

Czy wróciłbym tam ? Nie. Chyba, że po to aby kupić wino, albo zabrać pana kelnera do mojej restauracji 🙂 . Wina są całkiem ciekawe, m.in. jest dużo polskich win, których jestem zwolennikiem w bardzo dobrych cenach (wręcz bym powiedział w cenach producenta).

A restauracja… – pomysł jest, wyobraźnia jest, ale jakoś brakuje finezji smakowej, balansu smaków, pomysłu na smak poszczególnych dań. Można zjeść, nie będzie bardzo niesmacznie, ale daleko mi do padania na kolana.

czerwiec 2015

Bigos z młodej kapusty

Lekki bigos z młodej kapusty – smaczny i szybki w przyrządzaniu.

Letnią porą nie ma się ochoty na ciężkie i bardzo kwaśne smaki. Młodą kapustę lubie jeść zasmażaną na słodko-kwaśno według przepisu mojej mamy.  Zachciało mi się jednak czegoś, co bardziej przypomina bigos.

Ten bigosik zrobiony jest bez dodatku kwaśnej kapusty, ale z mięsnymi dodatkami. Ważne jest, aby dodatki mięsne – słonina/boczek i kiełbasa były dobrej jakości, a przynajmniej dobrze uwędzone – doda to aromatu potrawie. Ja skorzystałem z mojej słoniny wędzone natartej papryką i czosnkiem i czegoś w rodzaju kiełbasy chorizo – nieco bardziej pikantnej.

Aby smak nie był nudny jest lekko zakwaszony octem winnym i koncentratem pomidorowym. Poziom kwaśności oczywiście dostosujcie do Waszych upodobań. Pamiętajcie tylko, że dokwasić zawsze można, zmniejszyć kwaśność jest trudniej ;). Poza tym w składzie jest dużo koperku dobrze pasującego do młodej kapusty.  Ponieważ nie jest długo duszony kapusta zachowuje chrupkość.

Przepis autorski.

PS. Bigosowi trudno zrobić atrakcyjne zdjęcie 😉

Bigos z młodej kapusty

Bigos z młodej kapusty

Składniki:

  • 1 młoda kapusta lub pół dużej
  • duży pęczek koperku (3 czubate łyżki posiekanego)
  • 150g wędzonej słoniny lub boczku
  • 200g dobrze uwędzonej kiełbasy (2 małe laski)
  • 3 łyżki octu winnego
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 duża cebula
  • sól,  pieprz

Jak to zrobić?

  1. Słoninę lub boczek pokroić na plasterki – mogą być duże takie 1×1 cm
  2. Wrzucić do garnka i podsmażyć (szkoda brudzić patelni 😉 ), aby wytopił się tłuszcz
  3. Cienko poszatkować kapustę, a cebulę pokroić w półplasterki (tzn. obrać, przekroić wzdłuż na pół i pokroić w plasterki)
  4. Wrzucić kapustę i cebulę do podsmażonej słoninki
  5. Przesmażyć wszystko mieszając, aż nieco zmięknie
  6. Dorzucić posiekany koperek i kiełbasę pokrojoną w plastry, wlać ocet, dołożyć koncentrat
  7. Wymieszać i poddusić pod przykryciem ok 10 min
  8. Spróbować i doprawić pieprzem, ew. solą (słonina i kiełbasa są już słone)

Smacznego ! Zachęcam do zrobienia tego bigosu – prostej i smacznej potrawy i do podzielenia się wrażeniami w komentarzach :).

A może dodacie do niego jakieś swoje dodatki ? Można np. liść laurowy albo suszone grzyby…

Żeberka jagnięce duszone z cebulą

Prosty przepis na duszone żeberka jagnięce. Pyszny, bogaty smak dzięki zastosowaniu cebuli i musztardy wpisuje się dobrze w polską kuchnię. Nie chciałem tego delikatnego mięsa zrobić w sposób bardzo wydziwiony i z mocnymi, orientalnymi przyprawami, a jednocześnie nie chciałem, żeby było bardzo banalne. Mięso dostało intensywnego smaku dzieki marynacie z ostrej musztardy i sosu sojowego, zakwaszonej octem winnym (ja użyłem mojego czerwonego szalotkowego – marka własna Auchan). Ton sosowi nadaje rozgotowana cebula, która jest pyszna, a lekko smak podkreślają przyprawy – kolendra i koper, nie wybijają się jednak w smaku – wszystko jest zrównoważone.

Do tego dania podałem nieco ostrzejszą mizerię – ze świeżo starkowanymi wiórkami chrzanu.

Warto spróbować też tego przepisu z młodymi żeberkami wieprzowymi. Przepis autorski.

Składniki (na 3 osoby):

  • 1kg żeberek jagnięcych
  • 150 ml czerwonego wina
  • 150 ml wody
  • 2 łyżeczki ziaren kolendry
  • pół łyżeczki ziaren kopru włoskiego
  • 3 ziela angielskie
  • 1 duża cebula
  • 1/2 – 1 łyżka smalcu, może być gęsi
  • sól, pieprz czarny, ew. zagęstnik – mąka ziemniaczana lub kukurydziana

marynata:

  • 1 łyżka ostrej musztardy (Dijon, kozacka)
  • szczypta pieprzu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki octu winnego

mizeria z chrzanem:

  • 1 ogórek
  • łyżka posiekanejgo kopru
  • 3 łyżki śmietany 18% (może byc pół na pół z jogurtem)
  • sól, pieprz
  • łyżeczka świeżo startego korzenia chrzanu (wiórki trzemy wzdłuż korzenia), ostatecznie chrzan ze słoiczka

dodatki:

  • kuskus, bulgur, kasza, ziemniaki (u mnie gruby kuskus)
Żeberka jagnięce duszone z cebulą

Żeberka jagnięce duszone z cebulą

Jak to zrobić?

  1. Żeberka potnij na kawałki (każdy po 2 żeberka), wymieszaj z marynatą, odstaw do lodówki w zamkniętym pojemniku na 12-24 godzin.
  2. W garnku rozgrzej smalec, obsmaż z każdej strony kawałki żeberek
  3. Wrzuć cebulę pokrojoną w piórka (na plastry wzdłuż, następnie rozdzieloną na poszczególne cząstki) i lekko zeszklij, jeśli to konieczne dodaj tłuszczu
  4. Wlej wino, zeskrob z dna garnka to, co przywarło, wlej wodę
  5. Wrzuć ziele angielskie, kolendrę i koper zgnieć w moździerzu lub nożem na desce (najlepiej pod ścierką, bo będzie odskakiwać po całej kuchni), dodaj do sosu, dodaj szczyptę soli i trochę pieprzu
  6. Zagotuj, a potem zmniejsz ogień na bardzo mały – duś pod przykryciem ok 2 godzin, aż będzie miękkie
  7. Jeśli chcesz gęsty sos wyjmij kawałki mięsa i schowaj pod przykryciem, następnie łyżkę mąki ziemniaczanej/kukurydzianej rozrób w małej ilości wody i wlej do sosu ciągle mieszając. Gotuj ok 3 minuty.
  8. Ogórek obierz i pokrój w małe słupki (ok 3 cm), dodaj resztę składników, dopraw solą i pieprzem według swojego smaku
  9. Podawaj z dodatkami, mniam ! 🙂

Smacznego ! Jeśli Ci smakowało napisz w komentarzu i poleć wpis na Facebooku 🙂