Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu to nowy lokal, otworzony w lipcu 2016, ze świetną lokalizacją – tuż obok rynku Starego Miasta. W tej chwili jeszcze nie jest zbyt widoczny, zajmuje pomieszczenie, gdzie wcześniej znajdował się lokal rozrywkowy o nieapetycznej nazwie 😉 . Nie jest to jednak część tego lokalu.

Pomysł na tę restaurację to krótkie menu grillowe, przyrządzane na miejscu składniki (pieczywo, sosy, kiszonki) oraz bardziej staranne operowanie grillem i marynatami, m.in. używanie techniki sous-vide do mięsa przed grillowaniem.  Jaki to daje efekt ? Czytajcie poniżej – moją relację z kolacji degustacyjnej dla blogerów kulinarnych.

Wystrój

Wnętrze jest dośc prosto urządzone ale ma wygodne kanapy. Styl lekko industrialny, jest wysokie, z odkrytym sufitem z instalacjami. Jest dość ciemno. Akustycznie panuje znośna muzyka, choć nieco za głośna, jeśli się chce dłużej porozmawiać. Na temat obsługi trudno się wypowiedzieć, bo to była specjalna okazja.

Przystawka – śledź  marynowany w cytrynowej śmietanie z cebulką i konfiturą z daktyli

Ładnie podane. Jak dla mnie to był falstart, chociaż koledze obok smakowało…. sam śledź był dobry, ale do tego była spieniona śmietana (lub serek) z dodatkiem skórki cytrynowej, trochę marynowanej cebuli i słodka konfitura. Kombinacja niby dobra, ale… te różne smaki były zbyt mocne i odległe od siebie – razem się nie łączyły. Cytrynowość byłą taka słodko-deserowa, daktyle bardzo słodkie, cebula gdzieś się zgubiła. Zjadłem same śledzie i trochę byłem przerażony nadchodzącą resztą menu.  Na szczęście moje obawy nie sprawdziły się.

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu - śledź

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu – śledź

Przystawka – krem z kukurydzy na mleczku kokosowym

Już w przypadku zupy było lepiej0 gładka, kremowa, lekko wyczuwalne mleczko. Dla mnie odrobinę za słodka, albo też za mało pikantna, troszkę zabrakło balansu, ale nie było źle – zjadłem całą wraz z focaccią, którą należy pochwalić – pachnąca ziołami i  oliwą, z grubą solą. Podanie w jaskrawym metalowym kubku też mi się podoba.

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu - krem z kukurydzy z mleczkiem kokosowym

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu – krem z kukurydzy z mleczkiem kokosowym

Danie główne

Dostaliśmy próbki kilku dań głównych i dodatków – takiego zestawu normalnie nie sprzedają. Od lewej: rostbef, kurczak w curry, polędwiczki w kawie i pulled pork z łopatki. Z dodatków – ziemniaki pieczone z rozmarynem, sos barbecue, sos jogurtowy z czosnkiem, Coleslaw oraz zestaw domowych kiszonek.

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu - danie główne

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu – danie główne

Mięsa na grilla przygotowywane są wcześniej techniką sous-vide, co daje bardzo dobre efekty – rostbef, kurczak, polędwiczki były soczyste i miękkie. Zwłaszcza przy drobiu to trudno uzyskać. Mięso z kurczaka (filet) dostał charakteru poprzez smak curry. Dobry był też pulled pork, miał smak typowo pieczeniowy, chociaż ja jako zwolennik zdecydowanych smaków trochę bym go doprawił.

Smaczne były ziemniaczki – wyraźnie rozmarynowe, chociaż moje były już przestygnięte. Sosy jakoś bardzo mnie nie porwały, BBQ był zbyt śliwkowy jak dla mnie, chętnie bym spróbował sosu, który jest w karcie – mięsny z whisky i białą czekoladą. Fajny pomysł z własnymi kiszonkami – są ok, apetyczne, kolorowe. Coleslaw – jak dla mnie za mało pikantny.

Deser – sernik z marakują

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu - sernik z marakują

Old Town No 10 ul. Paderewskiego 10 w Poznaniu – sernik z marakują

Pomimo strasznego najedzenia się skusiłem się na deser – i to była dobra decyzja. Sernik jest puszysty, wilgotny, prawie jak sernik na zimno. Gładki ser jest jednocześnie słodki i kwaskowaty od marakui. Do tego słodka i krucha podstawa. Dawno nie jadłem tak dobrego sernika.

Całe menu jest zbudowane modułowo – osobno kupuje się przystawki, mięso główne, dodatki warzywne i skrobiowe, desery. Dzięki temu można sobie skomponować naprawdę odpowiedni zestaw. Ceny jak taki dobór surowców i technikę są naprawdę przystępne – porcja mięsa 200g od 14 do 22 zł (stek), dodatki – 6 zł, przystawka 10. Wszystko jest robione na świeżo. Jest też jakaś (choć niewielka) oferta dla wegetarian/wegan.

Na koniec trzeba pochwalić menedżerkę lokalu oraz szefa. Dobrze wszystko zorganizowali, odpowiadali na wszystkie pytania, a szef był szczerze zainteresowany opinią na temat swoich pomysłów kulinarnych. Życzę mu powodzenia.

Czy wrócę do tego lokalu – tak. Jeszcze wszystkiego nie spróbowałem, a chętnie też powtórzę niektóre dania.

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami to kolejna wersja racji żywnościowej USA w tym wydaniu. Po pierwszej recenzji, dzięki komentarzom na Youtube zorientowałem się, że to nie musi być racja wojskowa – na opakowaniu nie ma żadnych napisów, ani pieczęci (Własność rządu USA), która by o tym świadczyła. Podejrzewam, że armia USA używa tych racji dla  swoich żołnierzy, dostarcza to też ta sama firma, która pakuje normalne racje wojskowe (SOPAKCO).

Racja USA MRE Halal - kurczak z warzywami - zawartość

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami – zawartość

zawartość:

  • kurczak z warzywami
  • budyń waniliowy
  • ciastka cynamonowe
  • mieszanka orzechowa z żurawinami
  • chrupiąca mieszanka z owocami
  • pikantna mieszanka imprezowa
  • napój pomarańczowy

akcesoria:

  • serwetka
  • chusteczka odświeżająca
  • zapałki
  • sól, pieprz
  • cukier
  • papier toaletowy
  • łyżka
  • ogrzewacz bezpłomieniowy
Racja USA MRE Halal - kurczak z warzywami - przekąski

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami – przekąski

Dodatki i napoje:

Tak jak w poprzedniej racji halal nie ma tu klasycznych przystawek typu krakersy, chleb, masło orzechowe, ser. Jest za to duży zestaw przekąsek.

Mieszanka orzechowa z żurawinami (pierwsza z lewej na górze – zawiera żurawiny, rodzynki, ziarna słonecznika, olej słonecznikowy, migdały. Niezłe połączenie. Problem w tym, że ma zjełczały posmak. Racje mają okres trwałości 2-3 lata, ta jest z 2014 – czyli ma 2 lata, ale niestety przekąski nie dąły rady.

Chrupiąca mieszanka z orzechami (po prawej na górze) zawiera orzechy ziemne, ziarna słonecznika, migdały i można z grubsza powiedzieć to samo co o poprzedniej, tyle, że mniej słodka. Niestety zjełczała.

Pikantna mieszanka imprezowa (spicy party mix) – zawiera precle, paluszki, prażony groszek (ładny, zielony kolor), prażoną kukurydzę i milion różnych dodatków. Ta mieszanka jest nieco lepsza, bo bardziej pikantna. Na początku wydawała mi się pozbawiona zjełczałego smaku, ale potem niestety tez to poczułem 🙁 .

Pewnym usprawiedliwieniem jest to, że na torebkach z tymi przekąskami znajduje się informacja, że należy spożyć przed wrześniem 2015 (czyli prawie rok temu) i niestety w tym wypadku to jest prawda.

Jedyny napój w tej racji to napój pomarańczowy. Przeznaczony na 12 uncji płynu czyli ok 360 ml.  Zapach nieco sztuczny, smak pomarańczowy, ale daleko mu do soku. Cała zaleta to, że nie jest zbyt słodki i zawiera witaminę C.

Racja USA MRE Halal - kurczak z warzywami

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami

Danie główne:

Kawałki kurczaka z warzywami : gotowany kurczak (raczej filet z kurczaka, duże kawałki), papryka, pieczarki, ziemniaki. Spis treści jest długi i nie chcecie go znać. Warte uwagi jest, że danie główne  ma tylko 180 kalorii, czyli bardzo mało. Tym razem zastosowałem mały trick pomagający przy starszych podgrzewaczach- podgrzałem go wlewając zamiast normalnej wody – wodę z dużą ilością soli. Efekt był bardzo dobry – reakcja zaczęła się bardzo szybko i było gwałtowna. Co prawda skończyła się też szybciej, ale danie było gorące – dużo lepiej niż sama woda.

Smak dania jest naprawdę dobry – odpowiednio dosolone, lekko pikantne, zawiera korzenne przyprawy arabskie – niech się chowają wszystkie wojskowe wersje!

Racja USA MRE Halal - kurczak z warzywami - danie główne

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami – danie główne

Desery:

Przede wszystkim budyń waniliowy – jest to gotowy produkt, nie podgrzewałem go. W poprzedniej racji miał inny smak (obłędny, ale ten tez był wyśmienity). Nie ma tu mleka, tylko zabielacz, poza tym jest dodane mnóstwo witamin. Cóż – sztuczne, ale smaczne i pożywne. Trzeba wziąć pod uwagę, ze nie jest to domowy obiadek. Całość ma 200 kalorii czyli więcej niż danie główne.

Ciastka cynamonowe są naprawdę smaczne i nie zjełczałe – słodkie, czuć cynamon, wzbogacone sa też witaminami B1 i B2.

Nie potrafię tylko odgadnąć po co dodali tu 2 paczki cukru – naprawdę nie pasuje do niczego.

Racja USA MRE Halal - kurczak z warzywami - budyń waniliowy

Racja USA MRE Halal – kurczak z warzywami – budyń waniliowy

Recenzja wideo w jęz angielskim:

Rację oceniam dobrze, tylko ma bardzo krótki – jak na takie posiłki – termin przydatności – praktycznie 1 rok. Reasumując – otrzymuje stopień kaprala.

kapral

Zapiekanka z cukinii ziemniaków i kiełbasy z sosem Mornay

Zapiekanka z cukinii ziemniaków i kiełbasy to smaczny pomysł na wykorzystanie młodych warzyw. Wymaga chwilę pracy, ale smak wszystko wynagradza. Sam wracałem po dokładki. Przygotowanie zajmuje chwilę, ale nie jest takie trudne. Sos Mornay zrobiłem na podstawie lekko zmodyfikowanego przepisu Macieja Kuronia. Ciekawym dodatkiem są pokruszone chipsy – nie tylko chodzi o smak, ale o to by coś chrupało w zębach.

Zapiekanka z cukinii ziemniaków i kiełbasy z sosem Mornay

Zapiekanka z cukinii ziemniaków i kiełbasy z sosem Mornay

składniki (na 3 osoby, albo 2 głodne):

  • 5 młodych, średnich ziemniaków
  • 1 młoda, spora cukinia
  • 150g wędzonych kiełbasek (np. frankfurterki, cienka polska)
  • garść chipsów ziemniaczanych o wyraźnym smaku

sos Mornay w wersji polskiej:

  • 30g mąki pszennej, przesianej
  • 70g masła
  • 500 ml mleka
  • 1 żółtko
  • 50g wędzonego sera żółtego (ja użyłem ementaler wędzony)
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej, sól, pieprz

Jak to zrobić ?

  1. Przygotowujemy warzywa – ziemniaki szorujemy szczoteczką w wodzie (można tez je obrać zamiast tego), cukinię obieramy. Cukinia musi być na tyle młoda, żeby nie miała twardych pestek – używamy ją w całości.
  2. Ziemniaki kroimy na plasterki ok 2 mm, cukinię grubiej – ok. 5 mm
  3. Do wrzącej wody wrzucamy plasterki ziemniaków, blanszujemy 2 minuty, odcedzamy
  4. Robimy sos Mornay: na patelni rozgrzewamy połowę masła, dodajemy mąkę i mieszamy, aż powstanie zasmażka, jednym ruchem wlewamy mleko i mieszamy, aż zasmażka się rozpuści, zwiększamy ogień i mieszamy lekko, aż zgęstnieje.
  5. Doprawiamy solą, pieprzem, gałką – do smaku. Wrzucamy ser starty na cienkich oczkach, mieszamy. Zdejmujemy z ognia i rozpuszczamy resztę masła i na końcu mieszamy żółtko.
  6. W naczyniu żaroodpornym układamy plastry ziemniaków, cukinii i kiełbaski pokrojona na cienkie plasterki (ok 0,5 cm)
  7. Zalewamy sosem i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st C na 30 min. Na koniec włączamy grzałkę grilla na 220 stopni i zapiekamy, aż się zrumieni – trzeba patrzeć i pilnować.
  8. Wydając na talerz posypujemy rozkruszonymi chipsami. Ja użyłem takie o smaku chutney – lekko kwaśne, kupione w sklepie z czerwonym owadem, ale mogą też być inne – pikantne.
Zapiekanka z cukinii ziemniaków i kiełbasy z sosem Mornay - podana w całości jest apetyczna

Zapiekanka z cukinii ziemniaków i kiełbasy z sosem Mornay – podana w całości jest apetyczna

 

SMACZNEGO ! Podziel się w komentarzu swoimi wrażeniami, jeśli zrobisz to danie !

Racja armii Łotwy menu 3 – mięso z kaszą pęczak

Racja armii Łotwy menu 3 to pierwsza okazja spróbowania racji z tego kraju. Nie jest proste jej zdobycie – to też stosunkowo mały kraj i mała armia, więc racji na rynku też mniej… Jest ona przeznaczona na jeden posiłek i okazała się całkiem ciekawym doświadczeniem. Przy degustacji sprawiła trochę niespodziewanych kłopotów 🙂

Racja armii Łotwy menu 3

Racja armii Łotwy menu 3

zawartość:

  • mięso z kaszą pęczak 250g
  • chleb żytni ciemny
  • ryż z mlekiem i truskawkami
  • dżem morelowy
  • miód
  • cukierki miętowe
  • rodzynki
  • herbata owocowa
  • kawa rozpuszczalna
  • cukier (2x20g)
  • zestaw do podgrzewania posiłków (stojak, paliwo, zapałki)
  • łyżka jednorazowa, torebka
  • chusteczka nawilżona cytrynowa
Racja armii Łotwy menu 3 - zawartość

Racja armii Łotwy menu 3 – zawartość

W zasadzie wszystkie komponenty racji są zrobione na Łotwie, z wyjątkiem kawy, która jest wyprodukowana na Węgrzech i miodu, który jest mieszanką miodów z Unii Europejskiej.

Przystawki i napoje

W zestawie nie ma zimnych napoi, jest za to herbata Lipton o smaku owocowym i aż 4 kawy Nescafe, co jak na 1 posiłek jest bardzo dużo. Za herbatą nie przepadam, zrobiłem kawę – jest najmocniejsza ze wszystkich, które miałem w racjach. W zestawie nie ma też zabielacza (akurat tego nie żałuję). Jest bardzo dużo cukru – aż 40 g.

Na przystawkę można zjeść pyszny, łotewski chleb, który jest miękki, lekko wilgotny i nie jest produktem specjalnie do takich racji – normalny „chleb ze sklepu” (jedyna mi znana racja, która ma coś takiego). Dżem morelowy jest niezbyt słodki, smakuje morelami, dobry. Miód jasny, bez zastrzeżeń.

Ryż z mlekiem i truskawkami (taka „owsianka”) jest zaskakująco smaczna – ryż miękki, naturalny zapach i smak truskawek, nie za słodkie (zawsze można sobie dosłodzić cukrem lub miodem).

Racja armii Łotwy menu 3 - ryż z mlekiem i truskawkami

Racja armii Łotwy menu 3 – ryż z mlekiem i truskawkami

Rodzynki na deser są bardzo zwykłe, ale trzeba przynzać, że nie wyschnięte. Na cukierki miętowe nie miałem ochoty.

Danie główne

Podgrzałem je na połowie załączonego paliwa – wystarczyło na ok 10 min i danie było w miarę ciepłe. Niestety urwał mi się zaczep do otwierania puszki i musiałem walczyć nożem i otwieraczem 🙂 . Przy okazji – załączona łyżka jest taka jak w polskiej racji – czyli najtańsza – i była pęknięta.

Racja armii Łotwy menu 3 - podgrzewanie

Racja armii Łotwy menu 3 – podgrzewanie

Mięso z kaszą i warzywami ma ładny zapach gulaszu i jest bardzo smaczne – mięsny sos, długo gotowane, kasza jędrna, ale nie twarda. Nie wymaga przyprawiania (może troszkę pieprzu) – zresztą w zestawie nie ma ani soli, ani pieprzu.

Racja armii Łotwy menu 3

Racja armii Łotwy menu 3

Recenzja wideo w języku angielskim, ale tym razem dołożyłem polskie napisy 🙂 :

 

Może niezbyt bogata, ale naprawdę smaczna racja. Troche specyfikczna mieszanka wschodnioeuropejskiego i skandynawskiego stylu. Racja dostaje stopień starszego kaprala.

starszy kapral

Makaron z młodym szpinakiem i marchewką

Makaron z młodym szpinakiem i marchewką to przepis na wiosenne danie, które jest zaskakująco smaczne, mimo swojej prostoty. Kluczem do sukcesu jest połączenie smaków – kwaśnej cytryny, słodkiej marchewki, soli. Całość podbita czosnkiem, ziołami i tłuszczem od serka marscapone. Ciekawe podkręcenie smaku daje starkowany, żółty, wędzony ser. Wszystko pachnie i rozpływa się w ustach. Udało mi się zrobić naprawdę smaczne danie wegetariańskie. Warto do niego użyć świeżych ziół, ale mogą być też suszone. Jeśli używacie szpinaku starszego – po zblanszowaniu trzeba będzie go pokroić w paski.

Przepis bierze udział w konkursie Barilla – zapraszam do głosowania na danie Piotr na http://barillacup.pl/zgloszenia/

Makaron z młodym szpinakiem i marchewką

Makaron z młodym szpinakiem i marchewką

składniki (na 2 osoby):

  • 160g makaronu (waga suchego)
  • 100 g młodych listków szpinaku
  • 10 młodych marchewek
  • 125g marscapone
  • mały pęczek tymianku
  • kilka gałązek estragonu
  • 2 łyżeczki masła klarowanego
  • 1 duży ząbek czosnku
  • mały kawałek wędzonego sera żółtego
  • pół cytryny
  • sól, pieprz
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie wymaga chwili czasu, ale na dobry smak trzeba czasem poczekać. Głównie dotyczy to marchewki. Można ją przyrządzić dzień wcześniej. Ja na przykład upiekłem ją z innym warzywami korzeniowymi (młode ziemniaki, seler) i włożyłem do lodówki w zamkniętym pojemniku. Po przyrządzeniu danie też można zamknąć w pojemniku i odgrzać na następny dzień.

Jak to zrobić ?

  1. Obierz marchewki, połóż na blasze i papierze do pieczenia, polej oliwą z oliwek, posól i posyp listkami tymianku (część zachowaj), upiecz je przez godzinę w 180 stopniach.
  2. Szpinak opłucz w wodzie i blanszuj we wrzątku przez minutę.
  3. Wstaw wodę, a makaron i ugotuj go według przepisu na opakowaniu
  4. W czasie, gdy makaron się gotuje rozgrzej masło na patelni, wrzuć rozgnieciony czosnek, smaż ok. 10 sekund (nie może się przypalić), potem wrzuć szpinak i marchewkę, smaż 1-2 minuty
  5. Włóż serek marscapone, mieszaj, aż się rozpuści. Dodaj resztę listków tymianku, posiekany estragon, sól, pieprz do smaku. Smaż kilka minut, aż smaki się połączą.
  6. Spróbuj czy nie trzeba dodać soli czy pieprzu, wciśnij sok z cytryny.
  7. Podawaj od razu z gorącym makaronem posypane odrobiną starkowanego sera.

Mój przepis bierze udział w konkursie makaronu Barilla – głosujcie – pod tym linkiem !

Smacznego !

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok

Racja armii USA – menu 7 – 1993 – to moja pierwsza recenzja „antycznej” racji. Generalnie okres przydatności do spożycia wynosi ok. 3-4 lata, ale te racje są jadalne dużo dłużej. Zawsze najlepszym narzędziem jest nasz nos, oczy i język. Jeśli coś źle pachnie, albo dziwnie smakuje to tego nie jemy. Przy okazji można zobaczyć, jak się zmieniły same racje amerykańskie – w latach 90-tych przeszły metamorfozę – porównajcie na przykład z tą. Inne są opakowania (można je bez problemu otworzyć), mają więcej składników, jest trochę inny ogrzewacz (tu akurat przeżyłem dużą niespodziankę..), natomiast łyżka dokładnie taka sama. Obecnie racje też się zmieniają – np. rezygnuje się z dodawania zapałek, niedługo pojawią się też ogrzewacze aktywowane powietrzem, a nie wodą oraz.. efekt kilkunastu lat ciężkiej pracy naukowców czyli.. pizza 🙂 .

Racja armii USA - menu 7 - 1993 rok

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok

zawartość:

  • gulasz wołowy z warzwami
  • krakersy
  • ciastko cytrynowe
  • masło orzechowe
  • kawa rozpuszczalna
  • koncentrat napoju o smaku winogronowym

akcesoria:

  • łyżka
  • zapałki
  • chusteczka kosmetyczna
  • sól
  • cukier
  • sos zielone Tabasco
  • guma do żucia
  • papier toaletowy/serwetki
  • ogrzewacz bezpłomieniowy
Racja armii USA - menu 7 - 1993 rok - zawartość

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok – zawartość

Przystawki i napoje:

Krakersy smakowały podobnie jak nowe, ale niestety miały zjełczały posmak. Spróbowałem, ale nie zjadłem ich do końca. Masło orzechowe była jak nowe 🙂 – kremowe i smakowało zupełnie normalnie.

Racja armii USA - menu 7 - 1993 rok - krakersy i masło orzechowe

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok – krakersy i masło orzechowe

Napój winogronowy w proszku ma kolor niebieski, a po rozrobieniu fioletowy. Jest dość słodki (ma posmak słodzika, na opakowaniu nie ma składu), ale naprawdę smakuje sokiem winogronowym, co uważam za osiągnięcie przemysłu chemicznego USA 🙂 . Kawa była w postaci zbrylonych kawałków/płytek, a nie proszku. Zrobiłem ją z cukrem, aby była bardziej jadalna. Da się wypić, ale na wszelki wypadek nie dokończyłem tej filiżanki.

Racja armii USA - menu 7 - 1993 rok - napój winogronowy

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok – napój winogronowy

Danie główne:

Miałem duże wątpliwości czy ogrzewacz po tylu latach będzie nadawał się do użycia. Wielu kolegów twierdzi, że z czasem ich moc słabnie. Na początku nawet nie chciałem go użyć, ale spóbowałem. Różni się od współczesnych – element grzejny (głównie metaliczny magnez) nie jest ukryty w czterokomorowej, białej kopercie, ale w kartonowej otoczce z dziurami (możecie to zobaczyć na wideo). Na początku nie chciał działać, ale potem jak się rozpędził.. niech się schowają współczesne amerykańskie wersje – naprawdę zrobiło się gorąco i danie było solidnie ogrzane.

Składa się z całkiem dużych kawałków wołowiny i warzyw – ziemniaków, marchwi i zielonego groszku, oprócz tego jest koncentrat pomidorowy (nie za dużo), skrobia, tłuszcz i trochę karmelu do koloru. Byłem zaskoczony jego dobrym stanem i wyglądem. Całkiem dobrze dosolone, może trochę mało pikantne, ale zdecydowanie ciekawsze od ostatniego mojego testu z menu 10 chili and macaroni. Nie było też śladów starzenia czy zepsucia. Dodałem zielone Tabasco, co bardzo podbiło smak – ten sos jest pikantny i trochę kwaśny. Zjadłem całość z przyjemnością, nic mi nie było.

Racja armii USA - menu 7 - 1993 rok - gulasz wołowy z warzywami

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok – gulasz wołowy z warzywami

Deser:

Jak może smakować 23 letnie ciastko typu biszkopt ? Oczywiście ma sztuczny kolor, ale naprawde jest miękkie, wilgotne i smaczne – trochę słodkie, wyraźnie cytrynowe. Opakowanie zawiera też przeciwutleniacz – być może to też tajemnica jego świeżości. W poprzedniej recenzji miałem ciatko marmurkowe z 2014 i też było świeże. Zjadłem w całości 🙂 .

Racja armii USA - menu 7 - 1993 rok - ciastko cytrynowe

Racja armii USA – menu 7 – 1993 rok – ciastko cytrynowe

Podsumowanie:

Racje z 1993 jest mniej bogata w dodatki, ale daje przyzowity posiłek – przystawka, danie główne, deser, napoje. Danie główne i deser są naprawdę dobre i zachowały się w świetnym stanie. Napój winogronowy smakuje winogronami – to też duże osiągnięcie.

Wersja wideo w języku angielskim:

W przypadku racji „wiekowych” trudno nadawać stopnie, ponieważ dochodzi efekt starzenia, ale ta była naprawdę dobra.

Racja Armii USA Menu 10 – chili and macaroni

Racja Armii USA Menu 10 to kolejna racja armii USA, którą miałem okazję spróbować – główne danie to klasyka czyli makaron z sosem mięsnym. Degustacji tym razem dokonałem w warunkach polowych – na parkingu w leśnym rezerwacie w Småland w Szwecji. Miejsce było urocze, stabilny stół. Filmowanie w plenerze, w pełnym słońcu (kiedy nie bardzo widać co jest w wizjerze kamery), ze statywu stojącego z drugiej strony niż zwykle dostarczyło mi nowych doświadczeń 🙂 .

Racja Armii USA Menu 10 - chili and macaroni

Racja Armii USA Menu 10 – chili and macaroni

 

Zawartość:

  • makaron z sosem mięsnym (chili and macaroni)
  • ciastko marmurkowe
  • krakersy
  • ser topiony z jalapeno
  • skittles
  • napój z minerałami o smaku cytryny i limonki

akcesoria:

  • ogrzewacz bezpłomieniowy
  • łyżka
  • zapałki
  • sól
  • ostra papryka
  • kawa rozpuszczalna
  • cukier
  • zabielacz do kawy
  • papier toaletowy/serwetki
  • guma do żucia
  • chusteczka higieniczna
  • woreczek do napojów gorących
Racja Armii USA Menu 10 - chili and macaroni - zawartość

Racja Armii USA Menu 10 – chili and macaroni – zawartość

Przystawki i napoje

Po raz pierwszy miałem okazję próbować amerykańskie krakersy i ser z jalapeno. Było to duże zaskoczenie – krakersy smakują mniej więcej jak chleb pszenny, tylko są za mało posolone. Ser z jalapeno jest smaczniejszy od normalnego – pikantność dodaje smaku tej niezbyt wyraźnej w smaku racji.

Racja Armii USA Menu 10 - chili and macaroni - przystawki

Racja Armii USA Menu 10 – chili and macaroni – przystawki

Tym razem zrobiłem kawę używając woreczka do napojów gorących. Niestety ogrzewacz działał tylko w połowie, ale to wystarczyło, aby kawa była letnia, w tej temperaturze (chyba 27 stopni w cieniu) nie narzekałem. Zrobiłem kawę z cukrem (czego normalnie nie robię) i muszę przyznać, że była smaczniejsza niż bez. Napój z minerałami, pomimo swojej sztuczności jest w tym wydaniu moim ulubionym rodzajem – cytrynowo-limonkowy. Nie za słodki, nie za kwaśny, zwłaszcza w upale dobrze działa.

Danie główne

Makaron z sosem mięsnym, trochę podobnym do bolońskiego. Makaron znośnie miękki, ale całość naprawdę mdła, po doprawieniu solą i ostrą papryką było jadalne, ale mimo wszystko niezbyt smaczne. Jak nie masz nic innego pod ręką to pewnie jesteś szczęśliwy. Tym razem naprawdę przyrządzałem to w terenie – wodę miałem mineralną z butelki, ale kamień był znaleziony pod stołem 🙂

Racja Armii USA Menu 10 - podgrzewanie dania głównego

Racja Armii USA Menu 10 – podgrzewanie dania głównego

Racja Armii USA Menu 10 - chili and macaroni

Racja Armii USA Menu 10 – chili and macaroni

Deser

Tu było lepiej – skittles są kwaskowe i słodkie, taki mały przerywnik. Ciastko było naprawdę miękkie i sprawiało wrażenie świeżego (wolę nie wiedzieć, co dali do środka, żeby to się trzymało). Nie za słodkie, nie perfumowane, chyba najlepszy oprócz napoju element tej racji.

Racja Armii USA Menu 10 - marble pound cake

Racja Armii USA Menu 10 – marble pound cake

Na koniec kilka migawek z tego uroczego miejsca, gdzie wylądowałem – to rezerwat przyrody – torfowisko Taglamyren. Pełne roślinności, ptaków, z tablicy wynika też, że można spotkać łosia (całkiem normalne w Szwecji), ale też rosiczkę, węża… Cisza, śpiew ptaków, owady. Po wejściu na torfowisko natychmiast zapada się po kostki w torf i mech. Na terenie  jest też wieża do obserwowania ptaków.

 

taglamyren

taglamyren

Taglamyren - zwierzęta

Taglamyren – zwierzęta

Taglamyren - widok

Taglamyren – widok

Recenzja video w jęz. angielskim:

Racja otrzymuje stopień

starszy szeregowy