Racja armii chińskiej operacje specjalne

Racja armii chińskiej operacje specjalne to jedna z bardziej oryginalnych racji, które można spotkać na rynku. W przeciwieństwie do wielu normalnych racji, które są zbiorem normalnego, cywilnego jedzenia ze sklepów, ta jest produktem wytworzonym w laboratorium badawczo-rozwojowym. Jest przeznaczona do sytuacji, gdzie mamy ograniczony dostęp do wody. Nie jest ona potrzebna do przygotowania racji, oprócz jednego napoju. Jesteście ciekawi, co sądzę o tej niezwykłej racji? Proszę bardzo …

 

Racja armii chińskiej operacje specjalne

Racja armii chińskiej operacje specjalne

Zawartość:

  • 6 batonów proteinowych (75g, 267 kcal każdy)
  • 4 batony słodkie (33g, 127 kcal każdy)
  • koncentrat napoju pomarańczowego
  • racja owocowa płynna
Racja armii chińskiej operacje specjalne

Racja armii chińskiej operacje specjalne

Głównym daniem są batony – ten wytrawny (typ I) ma trochę nieokreślony smak, który już spotykałem w batonach proteinowych w innych racjach. Moim zdaniem był lekko gorzkawy – to taki ekwiwalent chleba, normalnego posiłku.

Baton słodki (typ II) jest wygląda trochę podobnie do batonów, które można spotkać na polskim rynku, ale nie jest tak słodki.

Racja armii chińskiej operacje specjalne - batony

Racja armii chińskiej operacje specjalne – batony – proteinowy po lewej, słodki po prawej

Jesteście ciekawi z czego się składają? Nie wszystko udało mi się przetłumaczyć, ale większość i wygląda to tak:

Typ I

  • białko sojowe
  • białko z serwatki
  • koncentrat owocowy
  • sorbitol
  • glicerol
  • błonnik
  • wapno
  • karnityna

Typ II

  • białko sojowe
  • sorbitol
  • słód
  • mleko i serwatka w proszku
  • mąka
  • olej słonecznikowy
Racja armii chińskiej operacje specjalne-napój pomarańczowy po lewej, deser brzoskwiniowy po prawej

Racja armii chińskiej operacje specjalne-napój pomarańczowy po lewej, deser brzoskwiniowy po prawej

Napój pomarańczowy jest zapakowany w pomysłowy woreczek z zamknięciem i zakrętką – można po rozrobieniu (a jest go aż 400ml) nosić ze sobą bez obawy o rozlanie. W smaku wyraźnie czuć dodatek witamin.

Drugi napój albo deser, który nazwałem racją owocową płynną jest czymś podobnym do zmiksowanych brzoskwiń z puszki i daje się wypić. Nie jest tak słodki jak brzoskwinie, które u nas  są w puszce sprzedawane w sklepie. Również posiada praktyczną zakrętkę.

Całość jest naprawdę ciekawa i stanowi prawdziwe, kosmiczne jedzenie, a nie puszki ze sklepu. Wszystko mi smakowało, oprócz batonu typu I. Staranne opakowanie z kamuflażem. Dobra robota.

Recenzja video w jęz. angielskim:

Racja armii chińskiej menu 10 – chow mein z wieprzowiną

Racja armii chińskiej menu 10 to kolejny typ racji z tego kraju, który miałem okazję spróbować. Zawiera przede wszystkim duże danie główne i niewiele dodatków. Niemniej jednak wszystko było smaczne (może z wyjątkiem napoju). Jest trochę inaczej pomyślana niż inna racja w brązowej torebce, którą kiedyś testowałem – ma więcej dodatków, a danie główne jest jedno. Tak samo jak w „brązowej” racji ogrzewacz zostawiał pełno pyłu na torebce z daniem, co budziło moje obawy ze względów higienicznych.

Racja armii chińskiej menu 10

Racja armii chińskiej menu 10

Zawartość:

  • makaron chow-mein z wieprzowiną i grzybami mun
  • pikantny sos
  • kiełbaska wołowa w jajku
  • ciastko z nadzieniem z fasoli i daktyli (mooncake)
  • napój cytrusowy
  • brzoskwinia konserwowa
  • ogrzewacz bezpłomieniowy
  • łyżka i serwetka
  • torebka do odmierzania wody
Racja armii chińskiej menu 10 -zawartość

Racja armii chińskiej menu 10 -zawartość

Przystawki

Kiełbasa w otoczce z jajka (tzn. z czegoś w rodzaju naleśnika) nie wyglądała zbyt zachęcająco, ale w smaku okazała się dobra – dobrze dosolona i przyprawiona, bez obcego posmaku. Ilość symboliczna – jak innych przystawek.

Racja armii chińskiej menu 10 - kiełbasa w jajku

Racja armii chińskiej menu 10 – kiełbasa w jajku

Brzoskwinia smakowała jak normalna brzoskwinia z puszki, może trochę mniej słodka. Zastanawiam się tylko czy warto było pakować pół cieniutkiego plasterka… ani to smaku nie poczuć, a folię się zużywa na opakowanie (które waży tyle co sam plasterek)

Racja armii chińskiej menu 10 - brzoskwinia

Racja armii chińskiej menu 10 – brzoskwinia

Ciastko było bardzo smaczne i całkiem duże – słodkie, ale nie powalająco, dobre, kruche ciasto. Te ciastka to tradycyjny wyrób chiński, jest ich wiele rodzajów.

Racja armii chińskiej menu 10 - ciastko z suszonymi owocami

Racja armii chińskiej menu 10 – ciastko z suszonymi owocami

Napój miał cytrusowy posmak, średnio słodki, przyzwoity, ale piłem wiele smaczniejszych.

Danie główne

Danie jest zapakowane od razu w ogrzewacz bezpłomieniowy i torebkę izolującą. Do tego mamy praktyczna torebkę do odmierzania wody. Ogrzewacz jest bardzo wydajny, robi się bardzo gorący.

Danie główne składa się z dużej ilości pszenicznego makaronu, małych kawałków mięsa i pasków grzybów. Jest dobrze dosolone, choć niewiele jest innych przypraw, można je zjeść bez dodatków, ale dużo lepsze było z sosem. Sos to mieszanka smaków słonych, pikantnych i słodkich. Nie jest bardzo pikantny, ani przesadnie słony i powoduje, że ta duża masa makaronu zmienia się w przyjemną ucztę.

Racja armii chińskiej menu 10 - makaron chow mein z grzybami i wieprzowiną

Racja armii chińskiej menu 10 – makaron chow mein z grzybami i wieprzowiną

Podsumowując oceniam tę rację dobrze, nie jest ona bardzo bogata, ale mi smakowała. W racjach chińskich smak nadają raczej dodatki/sosy niż same dania – trochę szkoda, ale może to efekt dostosowywania do rożnych gustów żołnierzy. Ilość dania głównego pozwala na najedzenie się, reszta jest raczej symboliczna z wyjątkiem ciastka

Recenzja video w jęz. angielskim:

 

Restauracja Brocci Poznań

Restauracja Brocci Poznań to ciekawa kuchnia włoska, która stosunkowo niedawno pojawiła się na mapie. Mają dwie lokalizacje – na Nowowiejskiego i Kraszewskiego. Ja zostałem zaproszony w gronie poznańskich blogerów do lokalu na Nowowiejskiego na degustację obecnego menu (marzec 2018). Restauracja ma pomysł na wygląd i kuchnię, jest cenowo dostępna dla każdego. Dodatkowo ma obsługę na wynos, ładnie zrobiona na ich stronie internetowej. Zapraszam na relację.

 

Restauracja Brocci Poznań - wnętrze

Restauracja Brocci Poznań – wnętrze

Wygląd i obsługa

Na temat obsługi nie potrafię się wypowiedzieć, ponieważ to była kolacja dla grupy wyglądało to jednak dość sprawnie.

Lokal jest urządzony prosto, ale z gustem (nie jest to skandynawska asceza, ani europalety, za którymi nie przepadam). Stonowane, pastelowe kolory, bardzo czysto, trochę naturalnego drewna. Fajny pomysł na ścianę z talerzami. Dobre oświetlenie, ciepłe – dość intymnie, ale nie ciemno i nie trzeba się domyślać, co jest na talerzu. Wygląd potraw też jest częścią całego wrażenia smakowego. Muzyka sączy się z głośników – nieinwazyjna. Thumbs up, czyli kciuk w górę !

Restauracja Brocci Poznań - wnętrze

Restauracja Brocci Poznań – wnętrze

Restauracja Brocci Poznań - wnętrze

Restauracja Brocci Poznań – wnętrze

Restauracja Brocci Poznań - wnętrze

Restauracja Brocci Poznań – wnętrze

Zupa krem z pomidorów pelati

Restauracja Brocci Poznań - krem z pomidorów

Restauracja Brocci Poznań – krem z pomidorów

To niby prosta zupa, ale często średnio mi smakuje w restauracjach. W Brocci jest to wersja wegetariańska, z dodatkiem oliwy bazyliowej. Mi bardzo smakowała – nie za kwaśna, tylko naturalne smaki. Moja porcja była degustacyjna, ale chętnie zjadłbym więcej.

Restauracja Brocci Poznań - panini

Restauracja Brocci Poznań – panini

Do tego podano pyszne panini – jeszcze gorące, chrupiące, pachnące bułeczki.

Sałatki

To najtrudniejsza do oceny część kolacji. Dostaliśmy duże talerze do podziału i podejrzewam, że w indywidualnych porcjach są nieco inne proporcje składników. Dla mnie w tej wersji było za mało dressingu i smaku (smaki składników nie połączyły się). Były ciekawe dodatki – jak np. nasiona granatu w sałatce z łososiem. Smakował mi też musztardowy dressing w sałatce z burakiem, gorgonzolą i czerwoną kapusta oraz dressing mango w sałatce z krewetkami.

Składniki są świeże, pomysły ciekawe, efekt mnie nie zachwycił. Na pewno spróbuję to indywidualnie podczas następnej wizyty, żeby się przekonać.

Restauracja Brocci Poznań - sałatka salmone

Restauracja Brocci Poznań – sałatka salmone

Restauracja Brocci Poznań - sałatka martillo rosso

Restauracja Brocci Poznań – sałatka martillo rosso

Restauracja Brocci Poznań - sałatka cezar

Restauracja Brocci Poznań – sałatka cezar

Restauracja Brocci Poznań - sałatka gamberi con mango

Restauracja Brocci Poznań – sałatka gamberi con mango

Pizza

W Poznaniu jest tylko kilka miejsc, w których pizza bardzo mi smakowała (przynajmniej niektóre rodzaje) –  Forni Rossi, Tutti Santi. Znacznie więcej jest miejsc gdzie mi (często bardzo) nie smakowała, albo była taka sobie… Obie wcześniej wspomniane pizzerie mają bardzo mocne nastawienie na dobór składników (często specjalnie dla nich sprowadzanych z Włoch). W przypadku Brocci nie ma takiego akcentowania, a jednak….

Pizza mi naprawdę smakowała. Miała idealne, cienkie, chrupiące ciasto – jakie lubię. Poniżej parę słów o poszczególnych rodzajach. Najpierw te, które mi najbardziej przypadły do gustu.

Restauracja Brocci Poznań - pizza bianca

Restauracja Brocci Poznań – pizza bianca

Pizza biała (bez sosu pomidorowego) – z boczkiem i sadzonym jajkiem. Jednak najbardziej o smaku decydował ser, który był podstawą – lekko pikantny i dojrzały, wcale mi nie brakowało kwaśnego kontrastu pomidorowego.

Restauracja Brocci Poznań - pizza mascarpone

Restauracja Brocci Poznań – pizza mascarpone

Pizza z mascarpone miała dwa wspaniałe komponenty, które powodowały, że całość wsuwałem jak z taśmociągu – ser mascarpone (kremowy, tłusty smak) i mieszanka pieprzów, która dawała pikantność. Pomidory gdzieś pozostały w tle.

Restauracja Brocci Poznań - pizza wegańska melanzana

Restauracja Brocci Poznań – pizza wegańska melanzana

Trzecia pizza na podium – ku mojemu zdziwieniu – była wegańska, z grillowanym bakłażanem. Dobrze doprawiona, grillowany bakłażan daje niepowtarzalny smak. Do tego miała wegański ser (co dla mnie jest trochę dziwactwem tak jak marchewka z boczku), który naprawdę dobrze smakował. Chyba pierwszy raz w życiu jadłem wegański ser, ale na pizzy sprawdził się.

Restauracja Brocci Poznań - pizza prugna

Restauracja Brocci Poznań – pizza prugna

Pizza z wędzoną śliwką i boczkiem, po której spodziewałem się fajerwerków była ok, ale nie nadzwyczajna – to chyba kwestia proporcji składników. Może warto by było zrobić puree z tych śliwek i domieszać do sosu pomidorowego?

Na koniec druga pizza wegańska – tricolori, ale już mi się nie zmieściła 🙂 – trzeba było tez zostawić odrobinę miejsca na deser 🙂

Restauracja Brocci Poznań - pizza wegańska tricolori

Restauracja Brocci Poznań – pizza wegańska tricolori

Deser – mus z białej czekolady

Doskonałe zakończenie takiej kolacji – nie za duże, nie za słodkie, z kwaśnym i aromatycznym akcentem sosu z mango i chrupiącym ciasteczkiem. Ładnie podane, nie obciążające żołądka.

Restauracja Brocci Poznań - mouse bianca - mus z białej czekolady

Restauracja Brocci Poznań – mouse bianca – mus z białej czekolady

Z dań, które  były w karcie, a których nie spróbowałem były jeszcze gniocchi z warzywami i risotto. Niedługo restauracja będzie wyposażona w dodatkowy piec i w karcie pojawią się inne obiadowe dania – mięsne i rybne. Na pewno się tam jeszcze pojawię.

Racja armii kanadyjskiej menu 19 – łosoś

Racja armii kanadyjskiej menu 19 to zestaw, którego byłem bardzo ciekawy, ponieważ dania główne rybne są wielką rzadkością w racjach wojskowych. Druga przyczyna to moja głęboka sympatia do racji kanadyjskich – uważam, że są na podium światowej konkurencji. Okazało się też, że w komplecie mamy kanadyjski wafel, którego nigdy nie miałem okazji spróbować. Całość zapowiadała się ekscytująco, jak było – przeczytajcie poniżej…

Racja armii kanadyjskiej menu 19

Racja armii kanadyjskiej menu 19

Zawartość:

  • filet z łososia
  • plastry jabłka w syropie
  • bułka
  • napój proteinowy waniliowy
  • napój witaminowy pomarańczowy
  • masło arachidowe
  • dżem malinowy
  • wafel o smaku kawowym (Nestle coffee crisp)
  • kawa 3 w 1
  • sos chilli RedHot
  • tic-tac
  • zapałki
  • chusteczka higieniczna
  • torebka do przyrządzania napojów
  • łyżka
  • ręcznik papierowy
  • mieszanka przypraw do łososia (limonka,chilli,sól)
Racja armii kanadyjskiej menu 19 - zawartość

Racja armii kanadyjskiej menu 19 – zawartość

Danie główne

Kanadyjski filet z łososia… marzenie. Bardzo rzadko daniem głównym w racjach jest ryba – to jest pierwsza racja, w której je spotkałem. Filet łososia jest ładny, dobrej jakości, dobrze ugotowany. Efekt smakowy był dużo gorszy niż się spodziewałem – łosoś był całkowicie bez przypraw, nawet lekko gorzkawy. ładnie pachniało, ale wołało choćby o sól.

Dodałem przyprawy produkcji meksykańskiej. Miałem kiedyś podobną przyprawę kupioną w Kuchniach Świata. Powinna dodać mieszanki smaków – słony-kwaśny-pikantny. Niestety z tej triady był tylko kwaśny i sztuczny zapach środka przeciwzbrylającego. Aby to w ogóle skończyć dodałem własnej soli (nie ma jej osobno w racji). Dobre składniki, ale słabe wykonanie.

Racja armii kanadyjskiej menu 19 - łosoś, jabłka i napój pomarańczowy

Racja armii kanadyjskiej menu 19 – łosoś, jabłka i napój pomarańczowy

Przystawki

Racja armii kanadyjskiej menu 19 - zawartość

Racja armii kanadyjskiej menu 19 – zawartość

Bułka, dżem i masło orzechowe

Bułka jest miękka i apetyczna, dużo smaczniejsza od chlebów z racji USA i UK, a także sucharów (lepszy jest tylko czarny chleb w racji łotewskiej i niemiecki żytni w puszce). Trochę przypomina bułki maślane z mojego dzieciństwa.

Dżem był zaskakująco dobry – rzeczywiście smakował malinami, był gęsty, nie była to tylko słodka galareta. Masło orzechowe wzmacniane witaminami było bardzo gładkie, smaczne, bardzo klasyczne.

Racja armii kanadyjskiej menu 19 - bułka, dżem, masło orzechowe, wafel

Racja armii kanadyjskiej menu 19 – bułka, dżem, masło orzechowe, wafel

Deser

Plastry jabłek w syropie były chyba najlepszym tego typu daniem, jakie trafiłem – były słodkie od syropu, ale kwaskowe (taki gatunek jabłek), były miękkie , ale zachowały trochę jędrności. Są lesze od gruszek w syropie, które mogłem próbować wcześniej.

Wafel

Byłem bardzo ciekaw tego deseru ponieważ nigdy nie jadłem jeszcze tej marki. Wafel jest oblany mleczną czekoladą i jest dośc twardy- w środku widać jakieś skarmelizowane warstwy. Całość nie przypadła mi do gustu, bo była po prostu słodka, ani specjalnie czekoladowa, ani kawowa, ani orzechowa. Widać zepsuty jestem wyrobami typu Prince Polo 😉

Napoje

Napój „sportowy” pomarańczowy (z wit. C)

Napój kanadyjski, produkcji Dr Oetker – mi smakował, nie za słodki, nie było sztucznego posmaku, lekko pomarańczowy, dużo lepszy od amerykańskich

Kawa Nescafe 3 w 1

Bardzo dobry mix kawy, śmietanki i cukru. Ja nie pije kawy z cukrem, tylko od czasu do czasu i ten poziom słodkości był dla mnie odpowiedni.

Napój proteinowy waniliowy

Ja lubię tego typu desery, to co wyszło w tym wypadku przypominało konsystencją budyń (może dałem za mało wody), było dość smaczne, ale trochę za bardzo zalatywało proszkiem.

Całość wypadła na poziomie średnim – ze względu na główne danie i wafel, reszta była naprawdę dobra.

Recenzja wideo w jęz. angielskim

 

Racja policji malezyjskiej 48h menu B

Racja policji malezyjskiej (P.D.R.M. – Police Department Royal Malaysia) przeznaczona na 48 godzin to jedna z najbardziej oryginalnych racji, na jakie trafiłem. Jest ciężka (ponad 3,5 kg) i zawiera dużo jedzenia. Nie wszystko nadaje się do bezpośredniego spożycia, ale zakładam, że policja ma lepsze warunki do przyrządzania jedzenia niż wojsko w akcji. Jedzenie jest azjatyckie i spełniło moje oczekiwania, a przy niektórych daniach mnie pokonało 🙂 . Zapraszam na test !

 

Racja policji malezyjskiej 48 godzin menu B

Racja policji malezyjskiej 48 godzin menu B

Zawartość:

  • ryż (800g)
  • fasolka w sosie pomidorowym
  • kurczak w czerwonym curry
  • kurczak w żółtym curry
  • suszone anchovies w sosie sambal
  • ananas w syropie
  • sardynki w sosie pomidorowym
  • krakersy
  • zupa curry
  • mleko skondensowane
  • owsianka 3 w 1
  • napój – sok z mango
  • napój kakaowy
  • cukierki o smaku czarnej porzeczki
  • cukier
  • baton bananowy
  • keczup
  • sos ostro-słodki
  • kawa instant
  • herbata ekspresowa
  • zapałki

Ta racja jest bardzo specyficzna – po pierwsze na 48 godzin, po drugie nie jest „ready-to-eat” – głównie z powodu ryżu, który trzeba przyzwoicie ugotować, a jest on potrzebny do głównych dań. Trudno mi tu skomponować poszczególne posiłki, również dlatego że na Dalekim Wschodzie wyglądają one inaczej niż u nas (np. zupa na śniadanie)

Racja policji malezyjskiej - dodatki

Racja policji malezyjskiej – dodatki

Zacznijmy od przystawek, w tym zupy/klusek.

Mamy tutaj: fasolkę w sosie pomidorowym, sardynki w sosie pomidorowym, owsiankę 3 w 1, krakersy oraz zupę curry

Fasolka w sosie pomidorowym jest bez żadnych dodatków, sos jest dość rzadki i brak pikantnych przypraw czy ziół – po prostu pomidory i sól, lekko zawiesisty od fasoli. Całość nie jest wybitnie smaczna, ale da się zjeść jako ciepła (lub zimna) przekąska .

Sardynki są ładne, duże, dobrej jakości, towarzyszący im sos jest podobny do tego od fasolki – minimum przypraw. Można je doprawić ketchupem albo słodkim sosem chilli.

Owsianka to 2 małe porcje (czubata łyżka stołowa), ale za to naprawdę smaczna – płatki owsiane, mleko w proszku i cukier. Może nie jest to tak dobre jak w norweskiej racji, ale naprawdę fajny, śniadaniowy, słodki dodatek.

Zupa curry to całkiem inny świat – w zasadzie takie kluski w zupie, należy ją gotować 2 minuty. Bardzo ładnie pachnie curry, natomiast w smaku jest tak pikantna, że byłem w stanie zjeść 2 łyżki. Potem człowiek się znieczula i może bym jakoś dał radę… ale miałem inne rzeczy do spróbowania.

Krakersy przypominają bardzo polskie słono-tłustawe, klasyczne krakersy. Były całkowicie połamane, ale dobrze nadają się również jako dodatek do dań głównych.

Racja policji malezyjskiej - fasolka, zupa curry, owsianka, krakersy, kawa

Racja policji malezyjskiej – fasolka, zupa curry, owsianka, krakersy, kawa

Dania główne

Mamy tu 2 rodzaje curry z kurczakiem : żółte i czerwone oraz danie rybne z anchovies.

Racja policji malezyjskiej - dania główne

Racja policji malezyjskiej – dania główne

Curry z kurczakiem jest naprawdę smaczne, pikantność była dla mnie do przeżycia. Zawartość poszczególnych porcji (140g) to w zasadzie 2-3 kawałki kurczaka, kawałek warzywa (chyba ziemniak) i sos (dużo sosu). Tłumaczy to tę ilość ryżu – bo trzeba te dania czymś wypełnić. Na pewno po ugotowaniu ryżu (na jeden dzień 400g, co daje ok 1.5 litra po ugotowaniu) będziemy najedzeni po wymieszanie tego ryżu z sosem

Racja policji malezyjskiej kurczak w żółtym curry

Racja policji malezyjskiej kurczak w żółtym curry

Racja policji malezyjskiej kurczak w czerwonym curry

Racja policji malezyjskiej kurczak w czerwonym curry

Danie rybne (sambal ikan bilis) było inne – sos był gęsty, prawdopodobnie zawierał ostrą pastę krewetkową i na pewno cukier. W środku były małe, suszone rybki. Wszystko było dużo bardziej pikantne niż potrawy z kurczakiem , ale naprawdę smaczne. Trzeba było wziąć więcej ryżu, ale smak mi się spodobał i spróbuję to danie zrobić w domu.

Racja policji malezyjskiej - sambal z rybą i sardynki

Racja policji malezyjskiej – sambal z rybą i sardynki

Racja policji malezyjskiej - ryż, mleko, sardynki...

Racja policji malezyjskiej – ryż, mleko, sardynki…

Deser, napoje

Ananas w syropie był trochę inny od tego, co u nas spotykamy w puszkach – dużo ciemniejszy, bardziej miękki i dużo bardziej słodki. Wolę nasze wersje.

Baton bananowy

Takiego batonu jeszcze nie jadłem – są to w zasadzie płatki zbożowe zmieszane z suszonym bananem i jakąś masą sklejającą. Wszystkie składniki są suche (nie tak jak np. morele czy figi suszone), na dodatek dobrane tak proporcjami,że całość jest lekko słodka i wymaga natychmiastowego popicia. To chyba najgorszy baton, jaki trafił mi się w racjach do tej pory.

Racja policji malezyjskiej napoje i słodycze

Racja policji malezyjskiej napoje i słodycze

Cukierki – żelki porzeczkowe

Kilka żelków o smaku czarnej porzeczki (co się rzadko zdarza w racjach spoza Europy, raz trafiłem w angielskiej i były to landrynki polskiej produkcji). Naprawdę dobre, trzeba chwilę pożuć, żeby dojść do smaku, ale smak godny pochwały. Poza tym są wzbogacone w wit C.

Napój mango

To była dopiero hydrozagadka… wyglądał apetycznie, chyba pierwszy raz zdarzył mi się napój w postaci gotowej (OK, oprócz mojej własnej racji, którą skomponowałem na konkurs) – miał osad, ładny kolor. Był dość dobry, o smaku, którego nie potrafię opisać – tzn. nie kojarzył mi się z żadnym znanym owocem. Miał dziwny posmak – jakby masła… – ale mimo wszystko był dobry.

Napój kakaowy

Właściwie kakaowo-słodowy – w smaku przypominający rozpuszczalne kakao, tylko mało słodkie. Naprawdę smaczny. Dla mnie wymagał delikatnego dosłodzenia, ale cukru w tej racji jest olbrzymia ilość.

Kawa i herbata

Kawa to Nescafe classic, naprawdę przyzwoita, nie za gorzka, nie miała dziwnego zapachu. Herbata malezyjska (BOH  – jak ktoś zna rosyjski to trochę śmiesznie brzmi 🙂 ) – też jedna z lepszych, mocna, pachnąca, bez kwasowości.

Mleko skondensowane

Mleko jest słodzone, wielka puszka. Zastanawiam się jak ten malezyjski policjant ma się tym posługiwać. Otworzyć i zjeść na raz? Postawić gdzieś w kąciku? Poza tymi wątpliwościami – bardzo dobre mleko, mniej słodkie niż polskie, przypominające raczej włoskie.

Ogólnie rzecz biorąc bardzo ciekawa racja i nietypowa, prezentująca dalekowschodnie podejście do jedzenia. Mamy tu mało śniadań/kolacji w naszym rozumieniu (chleb z dodatkami), bardzo dużo ryżu i sporo pikantnych przypraw. Warto było spróbować, a sambal z rybą spróbuję odtworzyć w mojej kuchni.

 

Mleczarnia Jana – restauracja Pastela Poznań

Mleczarnia Jana to jeden z moich ulubionych producentów nabiału. Przynajmniej w Wielkopolsce jest bardzo popularna i nie ze względu na nachalną reklamę, ale na jakość swoich wyrobów. Często kupuję ich maślankę, śmietanę, kefir i twaróg, rzadziej można spotkać masło i mleko. Przede wszystkim … TWARÓG WĘDZONY – obłędnie smaczny, który jest znany także w innych częściach kraju. Nie mają pod tym względem konkurencji (a wydawałoby się, że to prosty produkt) .

Mleczarnia ma bardzo długą tradycję – powstała w 1885 roku, produkuje tradycyjne wyroby w systemie jakościowym „Jakość Tradycja”

Miałem okazję degustować ich wyroby bezpośrednio i jako ciekawe dania przygotowane przez Marcina Michalskiego – szefa w restauracji Pastela w Poznaniu. W doborowym towarzystwie blogerów Grażyna Gotuje, Studnia Smaków  . , Magdy i przede wszystkim reprezentacji samej mleczarni Jana.

Mleczarnia Jana - śmietana i prawdziwa maślanka

Mleczarnia Jana – śmietana i prawdziwa maślanka

Mleczarnia Jana - wyroby

Mleczarnia Jana – wyroby

Przystawka – pyra z gzikiem i warzywami

Wielkopolski klasyk ! Przy okazji odbyła się dyskusja jakie dodatki kto dodaje do gziku i co jest tradycyjne – padały różne propozycje, nawet papryka w proszku, ale standardem jest szczypiorek i często rzodkiewka. Do gziku – z wyrobów Jana – najlepszy jest twarożek półtłusty.

Mleczarnia Jana - pyra z gzikiem w restauracji Pastela

Mleczarnia Jana – pyra z gzikiem w restauracji Pastela

Zupa – krem z dyni kiszonej w maślance

Marcin popisał się swoimi kiszonkami i zrobił prostą zupę z wykorzystaniem maślanki Jana (tylko ta wersja naturalna- prawdziwy produkt po wyrobie masła). Zupa była wzbogacona palonym masłem, co bardzo podniosło jej walory. Przy okazji dowiedziałem się, że maślanka używana do kiszenia musi być tylko naturalna, a nie wyrabiana z mleka z dodatkiem kultur bakterii. Mi zupa bardzo smakowała, była dość kwaśna (w typie ogórkowej) i niezbyt dyniowa, niemniej jednak to jest specyficzny smak i nie wszystkim przypadła do gustu.

Mleczarnia Jana w restauracji Pastela - zupa z dyni kiszonej w maślance

Mleczarnia Jana w restauracji Pastela – zupa z dyni kiszonej w maślance

Mleczarnia Jana - Marcin Michalski z Pasteli kisi kolejną porcję dyni w maślance

Mleczarnia Jana – Marcin Michalski z Pasteli kisi kolejną porcję dyni w maślance

Danie główne -Rösti z batatów i maślanką

Ciekawe danie z użyciem maślanki jako spoiwa do placków (oprócz tego jajko i odrobina mąki). Do tego kwaskowy sos maślano-cytrynowy twarożek (na słono) i suszone pomidory. Połączenie wielu smaków, które było ciekawe, ale same placki mi najmniej przypadły do gustu- dodatek maślanki powoduje, że są w środku nieco maziste i ma się wrażenie niedosmażenia.

Mleczarnia Jana rosti z batatów z twarożkiem i sosem cytrynowym

Mleczarnia Jana rosti z batatów z twarożkiem i sosem cytrynowym

Deser – placuszki z sera (małdrzyki) z gruszkami i sosem cytrynowym

Te placuszki znam od młodości – poznałem je dzięki naszym sąsiadom, którzy pochodzili ze Żmudzi. To połączenie  smaku twarogu i placków – działa jak narkotyk 🙂 . Ja je znałem w wersji posypanej cukrem pudrem. Marcin zrobił je z cytrusowym sosem, słodką skórką pomarańczową i gruszką smażoną na maśle (zgadnijcie z jakiej mleczarni 🙂 z dodatkiem alkoholu –  z wiejskiej potrawy wyszło całkiem wykwintne danie 🙂

Mleczarnia Jana - placuszki z twarogu z gruszką i skórką pomarańczową

Mleczarnia Jana – placuszki z twarogu z gruszką i skórką pomarańczową

I było sporo emocji przy flambirowaniu 🙂

Deser – sernik z bita śmietaną i czekoladą

Sernik szef zaczął robić jako pierwszy, ponieważ trzeba było go upiec. Przepis był prosty- ser, cukier, bez mąki. Sernik wyszedł idealnie – NIE OPADŁ !!! – był wysoki i puszysty. Może to zasługa dobrego twarogu Jana – tu był użyty śmietankowy, który jest robiony z pełnego mleka i jest gładki, gotowy do sernika.

Mleczarnia Jana - sernik w restauracji Pastela

Mleczarnia Jana – sernik w restauracji Pastela

Dziękuję za smaczne spotkanie i możliwość poznania przedstawicieli mleczarni Jana. Teraz pora na Strzałkowo ! 🙂

Racja armii węgierskiej 24h menu 7

Racja armii węgierskiej 24h to bardzo rzadki okaz na rynku. Okazała się mieć ciekawą i smaczną zawartość. Zapakowana jest w dużą torbę, trochę mniejszą od polskiej racji SRG. W porównaniu do naszej zawiera mniej elementów, a zwłaszcza różnych dodatków (słodycze, przystawki, akcesoria). Niemniej jedna była bardzo smaczna. Nietypowe jest to, że zawiera zarówno danie z podgrzewaczem bezpłomieniowym, jak i puszkę i piecyk. Nie ma też w niej typowych gorących napojów. Oraz jest… tylko jedna, zwykła serwetka. Zapraszam na test !

 

Racja armii węgierskiej 24h - menu 7

Racja armii węgierskiej 24h – menu 7

Składniki:

  • potrawka z kurczaka z ziemniakami
  • indyk z groszkiem w kremowym sosie
  • zupa instant pomidorowo-buraczana
  • pasztet z wątróbki wieprzowej
  • „smarowidło”-pasta bekonowa
  • pieczywo chrupkie – maca
  • ice tea
  • cukierki fruktozowe
  • landrynki owocowe
  • rodzynki 100g
Racja armii węgierskiej 24h - zawartość

Racja armii węgierskiej 24h – zawartość

akcesoria:

  • przyprawa w stylu Vegety
  • cukier
  • sól
  • guma do żucia
  • zapałki
  • piecyk do podgrzewania potraw z tabletkami paliwa
Racja armii węgierskiej 24h - zawartość

Racja armii węgierskiej 24h – zawartość

Dania główne:

Zupa ma kolor barszczu i dość przyjemny smak, bez sztuczności, jest lekko słodkawa. Spróbowałem ją z dodatkiem przyprawy warzywnej, co zneutralizowało tę słodkość i jeszcze polepszyło smak.

Potrawka z kurczaka z warzywami jest prawdopodobnie daniem wyprodukowanym w UK. Ogrzewacz bezpłomieniowy wymaga dłuższego użycia niż 10-12 min. Startuje po 5 minutach, a po dalszych 15 danie jest lekko ciepłe. Sama potrawa jest bardzo smaczna – kremowy, śmietanowy sos, warzywa, duże kawałki kurczaka. Nie wymaga przypraw, ani nawet soli. Duże, smaczne zaskoczenie.

Racja armii węgierskiej 24h - potrawka z kurczaka i zupa

Racja armii węgierskiej 24h – potrawka z kurczaka i zupa

Drugie danie główne (w puszce) to indyk w kremowym sosie z zielonym groszkiem. W środku nie ma tzw „dodatku skrobiowego” – czyli ani ryżu, kaszy czy ziemniaków. Samo danie jest smaczne, dominuje co prawda smak groszku z puszki, ale mięso jest miękkie i całość jest dobrze doprawiona, sos jest nieco rzadki. Można to zjeść z pieczywem chrupkim- dobrze zagęszcza i jest coś na ząb do chrupania. Próbowałem dodać również przyprawy, ale zrobiło się za słone i smak się pogorszył.

Racja armii węgierskiej 24h - indyk z groszkiem w kremowym sosie

Racja armii węgierskiej 24h – indyk z groszkiem w kremowym sosie

Przystawki:

Pasztet z wątróbki wieprzowej jest bardzo smaczny, smarowny, dobrze doprawiony. Ja lubię wątróbkę, więc odpowiada mi ta goryczka w smaku. Bardzo ciekawe „smarowidło” z boczku przypominające trochę naszą wędzoną metkę. Wyraźny wędzony posmak, wystarczająca ilość przypraw, tłuszcz niosący smak. Pierwszy raz widziałem w racji coś takiego.

Do tego jest pieczywo chrupkie – a w zasadzie maca. Smak super neutralny – w zasadzie sama mąka, nie ma soli, cukru, żadnych dodatków smakowych. Trochę mnie dziwi wkładanie do worka z racją tak delikatnego pieczywa-jest bardzo kruche. W worku są ciężkie i twarde przedmioty (np puszka), nie ma też możliwości dokładnego ułożenia jak w kartonie.

Racja armii węgierskiej 24h - przystawki i napój kakaowy

Racja armii węgierskiej 24h – przystawki i napój kakaowy

Napoje, słodycze:

Napój kakaowy jest dość specyficzny – ma kolor i zapach kakaowy,ale w smaku przypomina mleko. Nie jest za słodki i jako taki całkiem dobry, jak już się pogodzisz z myślą, że nie jest to roztopiona czekolada.

Cytrynowa herbata w ogromnej ilości – na 1,2-1,5 litra – była dla mnie miłym zaskoczeniem. Zawierała słodziki, których nie znoszę, a jednak były trudne w smaku do wyczucia. Przyzwoity napój.

W racji nie ma tradycyjnych napoi gorących (herbata, kawa), za to jest dużo cukru. Być może w innych menu są takie napoje i cukier dodawany jest „z automatu”

Racja armii węgierskiej 24h - indyk z groszkiem w kremowym sosie, ice tea i słodycze

Racja armii węgierskiej 24h – indyk z groszkiem w kremowym sosie, ice tea i słodycze

Ze słodyczy mamy do dyspozycji cukierki glukozowe (a może raczej fruktozowe), kilka mini landrynek (cytrynowe i jeżynowe) i rodzynki. Cukierki glukozowe są po prostu słodkie, łatwe do pogryzienia – to ma być źródło energii. Ich ilość wystarczy na cały dzień. Rodzynki są nieco suche (pod koniec terminu ważności), ale całkiem smaczne. Landrynki – w typie, który znamy również w Polsce – słodko-kwaśne.

Pozostaje jeszcze guma do żucia, której ilość wystarcza na kilka dni. Normalna, miętowa, na początku niepokojąco kleiła się do zębów, ale potem wszystko było normalnie.

Podsumowując – ciekawa racja, trochę nietypowa – brak kawy/herbaty, dwa rodzaje ogrzewaczy, maca jako pieczywo chrupkie. Wyróżnia się dobrym smakiem składników – właściwie wszystko mi smakowało. Dania nie były mdłe, a przystawki wręcz wzorcowe.

Recenzja video w jęz angielskim:

Racja otrzymuje stopień

Racja górska 24h Armii Rosyjskiej – menu 1

Racja górska 24h Armii Rosyjskiej jest jedną z najbardziej kalorycznych racji żywnościowych, jakie spotkałem. Zawiera bogaty zestaw posiłków, dużo czekolady,a wśród akcesoriów zarówno przenośny piecyk, jak i ogrzewacz bezpłomieniowy. Kaloryczność zestawu wynosi 5118 kcal i co ciekawe – pochodzą one głównie z węglowodanów. Racja zawiera 114g białka, 250g tłuszczu, 611g węglowodanów. To widać w składzie, zwłaszcza w daniach głównych. Zapraszam na test tego kalorycznego potwora !

Zawartość:

  • pasztet mięsny
  • pasztet pieczeniowy
  • farsz kiełbasiany
  • ser topiony
  • krem orzechowo-czekoladowy
  • powidło jabłkowe
  • gulasz z ziemniakami
  • kasza gryczana z wołowiną
  • kasza pszeniczna z mięsem
  • zupa z kaszą perłową i mięsem
  • płatki ryżowe z mlekiem i rodzynkami
  • krakersy
  • napój wiśniowy
  • kawa
  • herbata
  • baton z suszonych owoców i orzechów
  • czekolada gorzka (55% kakao)
  • sól, pieprz, cukier
Racja górska 24h armii rosyjskiej - przystawki

Racja górska 24h armii rosyjskiej – przystawki

Racja górska 24h armii rosyjskiej - dania główne

Racja górska 24h armii rosyjskiej – dania główne

Racja górska 24h armii rosyjskiej - słodycze, napoje

Racja górska 24h armii rosyjskiej – słodycze, napoje

Akcesoria

  • 3 łyżki
  • tabletki do uzdatniania wody
  • chusteczki higieniczne – do rąk i naczyń
  • serwetki
  • ogrzewacz bezpłomieniowy z 2 wkładami
  • narzędzie do otwierania folii
  • piecyk z tabletkami paliwowymi
  • zapałki sztormowe
Racja górska 24h armii rosyjskiej - akcesoria

Racja górska 24h armii rosyjskiej – akcesoria

Przystawki (pasztety, farsz kiełbasiany, ser topiony)

Racja górska 24h armii rosyjskiej - przystawki

Racja górska 24h armii rosyjskiej – przystawki

Obydwa pasztety są prawie identyczne, zawierają mięso wołowe, mózg wołowy, mięso wieprzowe. W pasztecie pieczeniowym jest pieczone mięso. Są a miarę przyzwoite, nie mają goryczki od wątróbki, chociaż ja bym wolał bardziej zdecydowane przyprawienie. Farsz kiełbasiany jest smaczny, można wyczuć czosnek, ma trochę blady kolor, ale smakował mi dużo bardziej niż pasztety.

Bardzo dobry był ser topiony – dość ciemny, o wyraźnym smaku cheddara, dużo lepszy od poprzednich wersji, które miałem w racjach rosyjskich.

Dania główne

Gulasz z ziemniakami – całkiem przyzwoita potrawa, oczywiście lekko mdła jak prawie wszystkie racje, ale pożywna, bez sztucznego smaku, trochę mięsa. Przy okazji należy pochwalić rosyjski ogrzewacz bezpłomieniowy, który pierwszy raz mogłem wypróbować. Wymaga trochę więcej czasu (15-20 min), ale element grzewczy jest wielki i bardzo wydajny, nie wydziela zapachu. Na dodatek torba do ogrzewania jest do ponownego użytku (drugi wkład)

Racja górska 24h armii rosyjskiej - gulasz z ziemniakami

Racja górska 24h armii rosyjskiej – gulasz z ziemniakami

Kasza gryczana z wołowiną – bardzo dużo kaszy, bardzo mało (mielonej) wołowiny. Niemniej jedna poprzez dodatek tłuszczu jest całkiem smaczne, jeśli oczywiście lubicie specyficzny smak kaszy gryczanej.

Racja górska 24h armii rosyjskiej - kasza z wołowiną

Racja górska 24h armii rosyjskiej – kasza z wołowiną

Dania liofilizowane

Zupa z kaszą perłową i mięsem oraz mięso z kaszą pszeniczną w zasadzie to jest to samo, tylko,że w zupie jest dużo więcej suszonych warzyw i dajemy więcej wody.

Dania uzyskały dobrą konsystencję, odpowiednią miękkość. W smaku nie zachwyciły – poprzednio próbowałem tego typu potrawy w racji suszonej – od tego czasu jeszcze przemysłowi przetwórczemu nie udało się polepszyć smaku.

Można to zjeść i zaspokoić głód, nie jest obrzydliwe, ale po prostu nieciekawe, a danie z kaszą ma konsystencję zaprawy murarskiej

Racja górska 24h armii rosyjskiej - kasza pszeniczna z mięsem i zupa z kaszą i mięsem (liofilizowane)

Racja górska 24h armii rosyjskiej – kasza pszeniczna z mięsem i zupa z kaszą i mięsem (liofilizowane)

Słodkie dodatki i napoje

Daniem śniadaniowym dla mnie były płatki ryżowe z rodzynkami i śmietanką – jeden z najlepszych komponentów tej racji. Nie za słodkie, przyjemna konsystencja, kremowe od śmietanki. Chętnie bym coś takiego kupował w sklepie.

Racja górska 24h armii rosyjskiej - ryż na mleku, kawa

Racja górska 24h armii rosyjskiej – ryż na mleku, kawa

Krakersy są jak we wszystkich racjach rosyjskich bardzo dobre – nie za twarde, o smaku pszennego chleba.

Krem orzechowo – czekoladowy był bardzo gładki, naprawdę przyjemna konsystencja, dla mnie nieco za słodki, ale taki element w racji jest potrzebny. Baton z orzechów, suszonych śliwek i moreli był bardzo dobry – łatwy do pogryzienia, lekko chrupiący od kawałków owoców, naturalny smak, nie za słodki. Na dodatek nie kleił się do palców.

Czekolada jest dobrej jakości, ma 55% kakao i nazwanie jej gorzką jest trochę na wyrost, niemniej jednak jest smaczna.

Powidło jabłkowe, które już znałem z poprzednich racji – występuje tu w wersji XXL. Zaskoczeniem dla mnie było to,że było dużo jaśniejsze i mniej skoncentrowane (ale słodsze), co sprawiało,że smakowało jak normalny dżem. Wolę skoncentrowane wersje.

Herbata jest indyjska i raczej standardowej jakości, nie ma co wybrzydzać. Kawa – całkiem smaczna, nie za mocno palona. Napój wiśniowy jest bardzo dobry, ma posmak kompotu wiśniowego i brak w nim sztucznych domieszek. Umiarkowanie słodki.

Racja górska 24h armii rosyjskiej - słodycze, napój

Racja górska 24h armii rosyjskiej – słodycze, napój

Recenzja video w jęz. angielskim:

 

cz.2

Racja otrzymuje stopień

 

 

Tuszonka wojskowa z 1941 r – radziecka – wolnowar

Tuszonka wojskowa to prosta i bardzo smaczna konserwa. Próbowałem wiele przepisów, ale żaden mi do końca nie smakował. Chciałem odtworzyć smak, który pamiętam z czasów studenckich (lata 80-te), kiedy kolega przywoził z domu (ojciec był wojskowym) tzw. „małpie mięso”.  Ten przepis mi nareszcie smakuje, znalazłem go na blogu poświęconym dawnemu wojskowemu jedzeniu, zmodyfikowałem tylko sposób przyrządzania. Tuszonka według tego przepisu była produkowana na zamówienie Armii Czerwonej w USA od 1941 roku, ponieważ rodzimy przemysł nie nadążał zaspokajać zapotrzebowania.

Przepis zawiera mało składników, które są na dodatek łatwo dostępne. Wykonanie jest banalnie proste, jeśli masz wolnowar. Jeśli nie masz – trzeba użyć metalowego garnka wstawionego do piekarnika na 100 stopni.

Tuszonka wojskowa 1941

Tuszonka wojskowa 1941

Składniki:

  • 1 kg karkówki
  • 250g słoniny
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarnka pieprzu
  • 1/2 łyżeczki zmielonego pieprzu
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1 średnia cebula
  • 1 łyżka wody
Tuszonka wojskowa 1941 - składniki

Tuszonka wojskowa 1941 – składniki

Jak to zrobić ?

  1. Pokrój karkówkę w duże kostki (3×5 cm), słoninę w kostkę 1×1 cm, cebulę obierz i pokrój drobno
  2. Można użyć peklosoli zamiast soli albo peklosoli pół na pół z solą. W takim wypadku trzeba karkówkę wymieszać z solą i cukrem i zostawić na dobę w lodówce
  3. Włożyć wszystko do wolnowara, pokruszyć liście laurowe, wrzucić wszystkie przyprawy, wlać wodę (nie więcej !)

    Tuszonka wojskowa - przed duszeniem

    Tuszonka wojskowa – przed duszeniem

  4. Wolnowar ustawić na niższą temperaturę, ostawić na 8 godzin.
  5. Gotowe ! Nadaje się do jedzenia na ciepło, ale najlepiej to ciasno upchać w szerokie słoiki i wstawić do lodówki – kroić na zimno. Można przechowywać w lodówce, ew. poddać tyndalizacji i przechowywać w szafie.
Tuszonka wojskowa 1941

Tuszonka wojskowa 1941

Smacznego !

Złoty Róg Kostrzyn, Rynek 5a – menu degustacyjne Piotra Markowskiego

Złoty Róg Kostrzyn to restauracja, o której istnieniu nie miałem pojęcia. Od dwóch miesięcy rządzi tam Piotr Markowski znany z takich poznańskich restauracji jak Blow Up Hall 5050 czy Jadalnia (niestety nieistniejąca już). Restauracja i hotel mieszczą się przy kostrzynskim rynku i wygląda na to, że będą kulinarną atrakcją, do której będzie warto przyjechać nie tylko z Poznania.

Na kolacji degustacyjnej wraz z blogerami i innymi zacnymi gośćmi zostałem uraczony wysokiej klasy kuchnią, osadzoną w tradycji, ale w nowoczesnej formie. Dobrej jakości składniki, świetne wyczucie balansu smaków i kreatywność łączą się w Złotym Rogu w przeżycie kulinarne. Jednym z bohaterów wieczoru był rokitnik oraz sosy/musy/veloute/emulsje…

Zapraszam na relację !

Restauracja ma podstawową salę, w przypadku większych imprez również dodatkowe miejsce, oprócz tego jest kawiarnia ze swoim krótkim, ale wysmienitym menu. Tylko dla tego menu warto tam też zajrzeć.

Złoty Róg Kostrzyn - kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn – kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn - kolacja degustacyjna

Złoty Róg Kostrzyn – kolacja degustacyjna

Marynowany łosoś islandzki w cytrusach z chipsem jaglanym, musem z rokitnika i jabłka jonagold

Bardzo dobrej jakości łosoś – świeży i tłusty, ze smakiem przełamanym delikatnymi cytrusami, ale tak, że można nadal poczuć smak ryby. Do tego mus z rokitnika i jabłka, gdzie smak kwaśny i słodki spotkały się tworząc zgodną parę – bez dominacji. Każdy ze składników tego dania jest z osobna smaczny, smaczne jest też ich połączenie (z wyjątkiem chipsa, który nie ma smaku i jest dla mnie ładną, ale niejadalną ozdobą)

Złoty Róg Kostrzyn - Marynowany łosoś islandzki w cytrusach

Złoty Róg Kostrzyn – Marynowany łosoś islandzki w cytrusach

Wątróbka z sarny z puree z gruszki konferencji i chrupiącym chlebem orzechowym

W tym daniu łączą się różne smaki i tekstury – świadczy to o dużym wyczuciu szefa i przykładaniu do tego uwagi. Wątróbka jest lekko goryczkowa i silnie tymiankowa, do tego słodki i idealnie gładki (jak wszystkie puree szefa Piotra) mus gruszkowy i chrupiący, lekko podpieczony chleb. Wyśmienita ciepła przystawka.

Złoty Róg Kostrzyn - Wątróbka z sarny z puree z gruszki

Złoty Róg Kostrzyn – Wątróbka z sarny z puree z gruszki

Krem z topinamburu z prażonymi kasztanami na palonym maśle

To było prawdziwe mocne uderzenie – powszechny zachwyt przy stole !

Bardzo gładki w strukturze, ale mocny w bulionowym smaku krem, gdzie na topinambur stanowił odpowiednią część smaku. Spotykałem się z kremami, gdzie baza była cienka, ale za to tylko jeden komponent smakowy – właśnie ten charakterystyczny korzeń. Tutaj było poukładane wszystko jak należy. Do tego chrupiące, podsmażone kasztany. Ja bym jeszcze spróbował zamiast podsmażania upiec je na grillu z węglem drzewnym – byłyby wyrazistsze. Kasztany pieczone to mój ulubiony przysmak jeśli znajdę się zimą w Wiedniu – sprzedają je tam uliczni „grillersi” 🙂 .

Złoty Róg Kostrzyn - Krem z topinamburu z prażonymi kasztanami

Złoty Róg Kostrzyn – Krem z topinamburu z prażonymi kasztanami

 

Pieczona polędwica z dorsza z pistacjami i veloute z zielonej pietruszki i jarmużu

Chyba pierwszy raz jadłem takie zestawienie – ładny kawałek polędwicy dorszowej tylko lekko doprawiony i na to chrupiąca kołderka ze słonych pistacji zawierająca większość smaku. Aby nie było nudno – uzupełnione delikatnym musem z nutką słodczy. Jak w poprzednich daniach – kilka dobrych smaków – i z osobna i po zmieszaniu. Miękka ryba i gładkie puree i chrupiące orzechy – brawo !

Złoty Róg Kostrzyn - Pieczona polędwica z dorsza z pistacjami

Złoty Róg Kostrzyn – Pieczona polędwica z dorsza z pistacjami

Lody jogurtowe z rokitnikiem

To podobno na pobudzenie apetytu 🙂 Lekkie lody, prawie sorbetowe, niezbyt słodkie i do tego pasujący wizualnie i smakowo sos rokitnikowy – znowu o dobrze dobranym balansie słodyczy i kwasności. Dla mnie to idealny deser po dużym obiedzie – lekki, ale satysfakcjonujacy.

Złoty Róg Kostrzyn - Lody jogurtowe z rokitnikiem

Złoty Róg Kostrzyn – Lody jogurtowe z rokitnikiem

Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka

To królewskie danie. Wyśmienicie upieczony comber, mięciutki, rozpływający się w ustach, do tego kremowa kasza, jędrna, podobnie jak pęczak i zaskakująco pyszna emulsja z pasternaka. Ja nie przepadam za tym warzywem, ale tu okazało się ozdobną dania – lekko słodkawe, absolutnie gładkie (szef robi to bezbłędnie).

Złoty Róg Kostrzyn - Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka

Złoty Róg Kostrzyn – Comber jagnięcy z kremową kaszą orkiszową i emulsją z pasternaka

Niestety do deseru, którym był mus czekoladowy z szarą bezą i sałatką z mango i chili nie doczekałem, bo musiałem wyjść z powodów komunikacyjnych. Wyglądał na jeszcze odważniejsze połączenie smaków, mam nadzieję, że uda mi się go kiedys spróbować. Mam też nadzieję, że choć część dań z tej kolacji wejdzie do menu (zwłaszcza zupa i comber).

Oglądałem kartę restauracji i kartę kawiarni – w obydwu byłu mnóstwo ciekawych dań w bardzo dobrych cenach. Dodatkowo była karta z tradycyjnymi potrawami na Dzień Babci i Dziadka – rumpuć, kartacze nadziewane gęsiną, ozór w sosie chrzanowym… mmmm…

Na pewno przyjadę jeszcze spróbować kuchni mistrza Piotra do Kostrzyna.