Eko Snails Garden farma ślimaków – Krasin k. Pasłeka

Eko Snails Garden to farma ślimaków położona niedaleko Pasłęka i Elbląga. Niedaleko jest kanał Ostródzko-Elbląski ze słynnymi pochylniami. Jadąc tam na wycieczkę warto zajrzeć do wsi Krasin.

Jest to pierwsza farma ślimaków w Polsce, która uzyskała certyfikat ekologicznej hodowli. Właścicielami są Państwo Skalmowscy, dla których jest to rodzinna firma. Przedsiębiorstwo dobrze prosperuje, ślimaki i przetwory z nich stają się coraz bardziej popularne, a powodzeniu sprzyja autentyczna ich pasja do tego, co robią. Zapraszam na relację z wizyty u nich.

Pan Grzegorz opowiedział mi o hodowli i przetwórstwie ślimaka oraz oprowadził po farmie. Oczywiście po tych miejscach, gdzie ze względu na wymagania norm higieny mogłem zajrzeć. Opowiadał także o eksporcie ślimaka i wysiłkach dla jego popularyzacji w Polsce. Farma sprzedaje też materiał zarodowy do hodowli. Dzięki inicjatywie p. Grzegorz i udziale znanych szefów kuchni powstała książka „Ślimaka kulinarna podróż” – z ciekawymi przepisami z wykorzystaniem ślimaków. Odbyły się też mistrzostwa Polski w daniach ze ślimaka, w których drugie miejsce zajęła nasza, poznańska restauracja Avocado.

Rodzaje ślimaków, hodowla

Na farmie są hodowane trzy rodzaje ślimaków: winniczek, mały szary (śródziemnomorski) i duży szary (afrykański). Hodowla odbywa się na polu o powierzchni 1 hektara porośniętego pokrzywami i inną roślinnością. Ślimaków nie trzeba pasać, są samowystarczalne 😉 czasem tylko po deszczu rozbiegają się we wszystkie strony i wychodzą poza ogrodzenie – trzeba je pozbierać – tak było właśnie tego dnia, kiedy tam byłem. Ślimaki gromadzą się na drewnianych konstrukcjach podobnych do palet transportowych – łatwo je pozbierać. Poza polem jest wylęgarnia, gdzie gody odbywa pół miliona ślimaków.

Eko Snails Garden - ślimaki śródziemnomorskieq

Eko Snails Garden – ślimaki śródziemnomorskie

Eko Snails Garden - pole

Eko Snails Garden – pole

Na miejscu jest też przetwórnia, która umożliwia przygotowanie do transportu ślimaków. W zależności od wymagań odbiorców ślimaki są inaczej przygotowywane. Wytwarzane są też przetwory – tuszki ślimaków w bulionie warzywnym i ślimaki w słodko-kwaśnej zalewie. Do odbiorców tej farmy należy wiele znanych restauracji z Atelier Amaro i Senses na czele.

Kosmetyki

Drugą gałęzią przetwórstwa jest wykorzystanie antybakteryjnego śluzu ślimaków do wyrobu kosmetyków, które możecie obejrzeć tutaj. Pan Grzegorz przymierza się do urządzenia małego SPA, gdzie będą zabiegi z wykorzystaniem tych kosmetyków.

Farma jest też atrakcją turystyczną – przyjeżdżają tu grupy turystyczne i szkolne. Dla tych drugich jest także mały zwierzyniec – kuce, najmniejsza rasa owiec (małe, ale zadziorne…), paw, kaczki, perliczki, przepiórki… Część z tych zwierząt pochodzi ze schroniska, tutaj mają spokojne życie.

Eko Snails Garden - kuce

Eko Snails Garden – kuce

Eko Snails Garden - owce

Eko Snails Garden – owce, a dokładnie baran imieniem Boss 🙂

Bistro ślimaka

Bistro ślimaka serwuje całkiem bogatą kartę – 14 pozycji w naprawdę umiarkowanych cenach. Wszystko jest na świeżo i wyjątkowo pasuje do tego termin „slow food” 🙂 . Trudno mi było się zdecydować. Ciekaw byłem też pierogów ze ślimakami i hamburgera (w którym ślimak jest dodatkiem do standardowego mięsa). Poszedłem za głosem intuicji i rekomendacji pana Grzegorza…

Ślimaki w boczku

Dobra potrawa na zapoznanie się ze ślimakami, jeśli się ich obawiacie. Ślimaki owinięte w wędzony boczek, upieczone na chrupko, podane ze słodko-ostrym sosem. Przeważa smak boczku, ale gryząc poczujecie konsystencję ślimaka – nie jest taki straszny 😉

Eko Snails Garden ślimaki w boczku

Eko Snails Garden – ślimaki w boczku

Zupa rybna ze ślimakami

Zupa na bazie dorsza z zaprzyjaźnionej przetwórni z dodatkiem krojonych ślimaków. Zupa aromatyczna i pełna smaku, z dodatkiem warzyw i świeżego koperku. Smaczna, z dużymi kawałkami ryby.

Eko Snails Garden - zupa rybna ze ślimakami

Eko Snails Garden – zupa rybna ze ślimakami

Ślimaki po katalońsku

To był gwóźdź programu – w tej potrawie ślimaki są podawane w całości, uduszone w sosie z warzywami, pomidorami i papryką. Sos jest słodkawo-pikantny (ale nie przesadnie ostry), ślimaki wyciągamy ze skorupek za pomocą wykałaczki i możemy poczuć ich prawdziwy, delikatny smak. Polecam gorąco !

Eko Snails Garden - ślimaki po katalońsku

Eko Snails Garden – ślimaki po katalońsku

Miałem też okazję spróbować kawioru ślimaczego – duże, mleczne kulki. W smaku nie przypomina wcale  kawioru rybnego, nie jest słony i nie pachnie rybą. Jako jedyny kawior może być używany w daniach słodkich. Kulki sa dość twarde, po rozgryzieniu maja w środku płyn, który przypomina – jak powiedział pan Grzegorz – to, co ślimaki jedzą. Jest lekko ziołowy, roślinny, ziemisty.

Eko Snails Garden - kawior ślimaczy

Eko Snails Garden – kawior ślimaczy

W sklepiku zakupiłem puszkę tuszek ślimaczych w bulionie warzywnym (myślę, że zrobię je po prowansalsku) oraz ślimaki marynowane z dodatkiem miodu. Skusiłem się też na pstrąga w galarecie produkcji wytwórni z Fromborka.

Eko Snails Garden - przetwory

Eko Snails Garden – przetwory

Przejeżdżając trasą nr 7 np. z Gdańska do Warszawy, albo będąc w okolicy zajrzyjcie do ślimaczego ogrodu – na chwilę niespiesznego odpoczynku i degustację oryginalnych przysmaków !

 

Whisky Bar 88 Poznań ul. Wyspiańskiego 26 – menu degustacyjne lato 2017

Whisky Bar 88 w Poznaniu to część kompleksu na ulicy Wojskowej, gdzie króluje Cucina z szefem Ernestem Jagodzińskim, ale jest także Ułan Browar, pracownia cukiernicza i mnóstwo innych ciekawie kulinarnych miejsc. Jestem fanem kuchni szefa Ernesta, ale w tym barze jeszcze nie byłem. Może dlatego, że nie jestem miłośnikiem whisky. Jak się okazało można też tam dobrze zjeść – dania są nie tylko smaczne, ale pięknie podane. A jeśli chodzi o whisky… to kilka witryn jest pełnych butelek – w sumie ponad 900 rodzajów, łącznie z najdroższą butelką w Polsce – 50 letnią Glenfiddich za jedyne… 112 tysięcy. Nadal czeka na nabywcę 🙂

Przejdźmy jednak do wrażeń z kolacji degustacyjnej nowego menu.

Whisky Bar 88 Poznań - menu degustacyjne

Whisky Bar 88 Poznań – menu degustacyjne

Aperitif – koktajl Jerk Negroni

Koktajl zrobiony na konkurs firmy Campari, które jest jego podstawowym składnikiem. Do tego rum, galliano i porto infuzowane różnymi przyprawami. Na wierzchu piana (niepsecjalnie) ananasowa. Całość ma ładny, bogaty, słodkawy zapach, a w smaku… niespodzianka – wytrawny, lekko gorzkawy. Ja lubię takie smaki – świetne „czekadełko“. Zdjęcie zrobiłem na stojącym w barze Harleyu – tak dla klimatu…

Whisky Bar 88 Poznań - Jerk Negroni

Whisky Bar 88 Poznań – Jerk Negroni

Tatar wołowy z anochis

Tatar – posiekany oczywiście – jest już zmieszany z anchois. Nie oznacza to, że ma rybny smak – to tylko podbicie smaku mięsa, do tego rukiew wodna dająca świeżość i chrupkość i kremowe dodatki na bazie majonezu wraz z suszonym żółtkiem. Osobna pochwała należy się kiszonym pomidorkom koktajlowym. Są tylko lekko ukiszone, nadal czuć ich słodycz – tylko przełamaną lekkim kwaskiem.

Whisky Bar 88 Poznań - tatar wołowy

Whisky Bar 88 Poznań – tatar wołowy

Zupa Tom Kha Kai

Intensywna zupa tajska na mleku kokosowym, ze świeżymi grzybami shitake. Dość pikantna, ale nie w stopniu, który by zagłuszał smak. Intensywny smak trawy cytrynowej trafił w moje gusta, do tego świeża kolendra i duża krewetka.

Whisky Bar 88 Poznań - zupa Tom Kha Kai

Whisky Bar 88 Poznań – zupa Tom Kha Kai

Hamburger z pastrami

Zrobiony na bazie bułki pszennej z pyszną, peklowaną wołowiną pokrojoną w drobne plastry. Bogactwa smaku dodają piklowane buraki (chrupkie), ogórek, czerwona cebula, rukola. Bułce towarzyszą domowe frytki (właściwi wedges), cukinia smażona w cieście , ketchup oraz bardzo dobry sos BBQ o takim „ciemnym“ smaku.

Whisky Bar 88 Poznań - hamburger z pastrami

Whisky Bar 88 Poznań – hamburger z pastrami

Whisky Bar 88 Poznań - hamburger z pastrami

Whisky Bar 88 Poznań – hamburger z pastrami

Whisky Bar 88 Poznań - hamburger z pastrami - dodatki

Whisky Bar 88 Poznań – hamburger z pastrami – dodatki

Żebro wieprzowe, sos demi glace, coleslaw z młodej kapusty, kimchi

Żeberka są upieczone do miękkości, do tego bardzo dobry, esencjonalny i nie za słony sos pieczeniowy – palce lizać ! Ciekawym dodatkiem jest coleslaw z młodej kapusty – jest mniej chrupki niż standardowy, ale bardziej delikatny i lekko pikantny w smaku. Jak komuś mało pikantności to jest domowej roboty kimchi… Całość uzupełniają domowe frytki pieczone, musztarda i chrzan.

Whisky Bar 88 Poznań - żebro wieprzowe

Whisky Bar 88 Poznań – żebro wieprzowe

Whisky Bar 88 Poznań - żebro wieprzowe

Whisky Bar 88 Poznań – żebro wieprzowe

Brownie z rzemieślniczymi lodami

Brownie jest takie jak powinno być – gęste i bardzo czekoladowe. Uprzedzam, że dość słodkie. Lody na bazie własnego piwa (z Ułan Browaru) są niesłychanie aksamitne, wręcz pozbawione kryształków lodu i niezbyt słodkie (co jest wskazane przy tym ciastku). Całość kontrastuje kwaskowością sos wiśniowy i mus z mango. Kompozycja na talerzu na miarę galerii sztuki 🙂

Whisky Bar 88 Poznań - brownie z rzemieślniczymi lodami

Whisky Bar 88 Poznań – brownie z rzemieślniczymi lodami

Kolacji towarzyszyła degustacja whisky Glenfiddich single malt, której Whisky Bar 88 jest ambasadorem. Poszczególne roczniki (12, 15, 18 lat) były dobrane do poszczególnych potraw. Do potraw tak intensywnych jak zupa tajska nie podaje się whisky wcale.

Nie jestem wielkim smakoszem whisky, ale muszę przyznać, że to była prawdziwa przyjemność. Im starsza whisky tym mniej (lub wcale) czuć alkohol, a tylko złożone aromaty, słodycze… widać smak whisky zaczyna się na odpowiednio wysokiej półce…

Whisky Bar 88 Poznań - 50 letnia whisky Glenfiddich

Whisky Bar 88 Poznań – 50 letnia whisky Glenfiddich

Eleganckie, ale nie sztywne miejsca na popołudniowe lub wieczorne spotkanie. Lampka alkoholu dobrej jakości, swobodna rozmowa i dobra kuchnia – w skrócie Whisky bar 88.

Restauracja Flavoria Poznań, pl. Andersa 3 – menu letnie 2017

Restauracja Flavoria Poznań do tej pory nie miała szczęścia do mojej wizyty. Mój pierwszy raz wypadł na degustację nowego menu letniego przygotowanego pierwszy raz w całości przez nowego szefa kuchni. Dania zaskoczyły mnie pomysłowością podania i kilkoma świetnymi połączeniami smaków. Oznacza to, że moja pierwsza wizyta nie była ostatnią 🙂 .

Wszystkie zdjęcia w relacji przedstawiają porcje w wielkości degustacyjnej – zamawiając z karty dostaniecie wiecej 🙂 .

Śledź, marakuja, chips z tapioki, sakiewka mango i ananas, wasabi

Restauracja Flavoria Poznań - śledź bałtycki - przystawka

Restauracja Flavoria Poznań – śledź bałtycki – przystawka

Nie dość, że ładnie  podane to jeszcze smaczne 🙂 . Bardzo ciekawie zamarynowany śledź – odpowiednio słony, słodki i kwaśny. Dodatek marakui dołożył się do tej owocowej kwaskowatości (ale nie smakuje to jak jogurt z marakują – bez obawy), nie jest tak słodki jak śledzie w wydaniu skandynawskim – słowem gratulacje dla podniebienia szefa ! Sakiewka z papieru ryżowego zawiera salsę z ananasa i mango i jest łagodnym, też słodko-kwaśnym uzupełnieniem. Wasabi bardzo delikatne, nie zburzy całości.

Carpaccio z jelenia, wędzony twaróg na rozmarynie z pieczonym czosnkiem, burak, cebula piklowana, oliwa jałowcowa

Restauracja Flavoria Poznań - carpaccio z jelenia z wędzonym twarogiem

Restauracja Flavoria Poznań – carpaccio z jelenia z wędzonym twarogiem

Carpaccio z jelenia jest bardzo delikatne, lekko słodkawe, wymaga zatem umiejętnego dobrania przypraw, aby smak wzbogacić, ale jednocześnie go nie zdławić. Trzeba przyznać, że szefowi udało się to w 100%. Genialnym elementem jest podwędzany mus twarogowy (właściwie „odymiony” dymem z rozmarynu) , z dodatkiem pieczonego czosnku, do tego oliwa jałowcowa – wszystko daje posmak lasu i ogniska. Trochę soli i pieprzu oraz piklowana cebula uzupełniają harmonię smaków

Bliny gryczane, kacze foie gras, sorbet z jeżyn, czarna kukurydza

Restauracja Flavoria Poznań - kacze foie gras na blinie gryczanej

Restauracja Flavoria Poznań – kacze foie gras na blinie gryczanej

Ciepła przystawka –  kacza wątróbka na gryczanym placuszku. Smak tej wątróbki jest sam w sobie bogaty, nie jest gorzka, ma smarowną konsystencję, dobrze do niej pasuje kwaśny akcent sorbetu. Jedynym moim zastrzeżeniem do tego dania była bardzo duża ilość pestek w sorbecie. Ciekawa ozdoba z czarnej kukurydzy (bardziej wyglądającej niż smakującej).

Pstrąg łososiowy grillowany, sos holenderski, groszek, fenkuł, placek z cukinii

Restauracja Flavoria Poznań - pstrąg łososiowy z sosem holenderskim

Restauracja Flavoria Poznań – pstrąg łososiowy z sosem holenderskim

Mocny akcent tego menu. Świetnie grillowany filet z pstrąga, do tego słodkawy, zielony groszek i przepyszny sos holenderski – kwaśny, maślany, lekko pikantny – wszystko składa się w doskonałą całość. Dodatki też zasługują na pochwałę – bardzo delikatny placuszek z cukinii i marynowany koper włoski – kwaśno słodki.

Wytrawny sorbet z prosecco z limonką

Restauracja Flavoria Poznań - wytrawny sorbet z prosecco

Restauracja Flavoria Poznań – wytrawny sorbet z prosecco

Po pierwszym kęsie – zaskoczenie – sorbet jest wytrawny, lekko kwaskowy od limonki i dość mocno alkoholowy. Dobrze służy do zmiany smaku przed następnym daniem, które też miało swój – zupełnie inny – bukiet smakowy

Duszona gicz jagnięca, sos pieczeniowy z miodem, puree z modrej kapusty, falafel, sałatka z patisona i kopru z majonezem

Restauracja Flavoria Poznań - duszona gicz jagnięca

Restauracja Flavoria Poznań – duszona gicz jagnięca

Jak w poprzednich daniach – połączenie wyczucia smaku i estetyki. Gicz jagnięca (w normalnej wersji jest dużo większa) podana z sosem pieczeniowym z dodatkiem miodu, który jest nalany do wnętrza kości – bardzo pomysłowe. Samo mięso jest delikatnie przyprawione, mięciutkie, do wzmocnienia smaku służy sos i puree z modrej kapusty (słodko-kwaśne). Piklowane patisony w sałatce z koprem i majonezem stanowią ostrzejszy akcent, a falafel – ze swoimi arabskimi przyprawami – świetnie kontrastuje resztę potrawy ze strony słodkiej na wytrawną.

Lody z koziego sera ziemią z orzechów karmelizowanych

Restauracja Flavoria Poznań - lody z koziego sera

Restauracja Flavoria Poznań – lody z koziego sera

Nazwa może dla niektórych brzmieć przerażająco i przy stole były osoby, które zdecydowanie odmówiły spróbowania 🙂 – ale lody nie smakowały wcale jak dojrzały ser kozi – który jest dość kontrowersyjny. Ja kiedyś miałem podobne opory ze spróbowaniem ptasiego mleczka z koziego mleka…

Lody miały neutralny, śmietankowy smak, lekko nawet słony. Deserowy charakter podkreślała „ziemia” z karmelizowanych orzechów – słodkawa i chrupiąca. Dobry deser, jak się nie ma już miejsca na nic większego, na dodatek niezbyt słodki.

Ostatnią pozycją był drugi deser – kruche ciasteczka, ale niestety musiałem już wyjść i go nie spróbowałem. Należy także podkreślić świetnie dobrane wina każdej potrawy – nie zdarzyło się, żeby wino zdominowało potrawę, nawet jeśli w intensywności było równorzędne – tak jak białe, słodkie wino podane do wątróbki.

Restauracja Flavoria Poznań - szfowie kuchni i menedżerka

Restauracja Flavoria Poznań – szefowie kuchni i menedżerka oraz sommelier

Flavoria należy do tych restauracji, które znajdując się przy hotelu mają większe ambicje zaistnienia samodzielnie na rynku. Uważam, że przy takim wyczuciu smaku i kulinarnej wyobraźni ma na to jak najbardziej szanse. Cenowo plasuje się na wyższej półce, ale warto tam zajrzeć – nawet jeśli rzadziej.

Gościniec Lizawka Poznań ul. Bałtycka 79

Gościniec Lizawka  Poznań to miejsce, gdzie chciałem się wybrać od jakiegoś czasu. Jego położenie w lesie, w towarzystwie bractwa myśliwskiego obiecywało menu z dziczyzny. Ostatecznie wybrałem się tam słysząc, że Magda Gessler przeprowadziła tam kuchenne rewolucje. Po raz pierwszy byłem w restauracji przed zobaczeniem programu, nie wiedziałem zatem na co się nastawiać. Karta ma nową „porewolucyjną” sekcję, z której zamawiałem dania, natomiast – wyjątkowo – na ścianie nie było „pogesslerowego” lustra. Zapraszam do lektury mojej opinii.

Przy okazji tej recenzji zdałem sobie sprawę, że na odbiór lokalu duży wpływ ma z jakimi oczekiwaniami do niego przychodzimy. Ja (nie widząc wcześniej odcinka) chyba stworzyłem sobie w głowie obraz, że będzie to jakaś myśliwska ekstrawagancja w smaku i w wyglądzie. Podczas mojego pobytu przemyślałem trochę sprawę – jest to gościniec, czyli coś w rodzaju zajazdów, jakie spotykamy przy drogach i na ten styl powinniśmy się przygotować.

Wygląd i obsługa

Miejsce jest urocze – las, zieleń, śpiewające ptaki (pomimo, ze to Poznań). Gościniec jest w stylu lat 70-tych (i wtedy zbudowany) i trąci trochę „myszką”, widać też niedoinwestowanie jeśli chodzi o utrzymanie budynku, ale bez przesady – wewnątrz jest czysto, brak obcych zapachów itp.

Estetyka wnętrza jest znośna, chociaż jedyny element ozdobny – stare, czarno-białe zdjęcia goscińca na tle jasnych ścian był dla mnie nudny. Lokal ma 2 sale, odrobinę różniące się wystrojem, standardowe krzesła – jak w sali konferencyjnej w hotelu. Muszę podkreślić (i nie jestem jedyną osobą mającą takie zdanie) – są naprawde wygodne, stabilne, dają dobre oparcie.

Gościniec Lizawka Poznań - wnętrze

Gościniec Lizawka Poznań – wnętrze

Obsługa składała się z 2 młodych kelnerek i pana – zdaje się, że właściciela. Kelnerka była miła, chociaż bardzo zestresowana, jakbym co najmniej był panią Gessler. Na pierwsze danie czekałem ok 15-17 minut, w lokalu było w sumie 5 gości. Trochę byłem zdzwiony, ale tajemnica się wyjaśniła – ja myślałem, że dostanę zimną przystawkę (którą można szybko podać), a tymczasem jako pierwszą dostałem zupę. W zestawie nie ma czekadełek, a mam przeczucie, że jesli jest więcej gości to by się przydało…

Z takich drobnostek, które miałem na myśli mówiąc wcześniej o stylu lokalu – w jednej sali na stolikach były sól i pieprz, na drugiej – zupełnie ich brak. Drugim takim elementem były sztućce, których zestaw jest jak na zdjęciu powyżej. W moim przypadku – miałem 2 dania jedzone widelcem i nożem – po prostu mi ich zabrakło, musiałem pożyczyć z innego miejsca, nie tylko ja miałem taki problem.

Zupa – rosół z ogonów cielęcych z pieczonym porem i kluskami kładzionymi

Gościniec Lizawka Poznań - rosół z ogonów cielęcych

Gościniec Lizawka Poznań – rosół z ogonów cielęcych

Z tym daniem miałem nieco problemu, ponieważ to nie jest taki rodzaj rosołu, jaki lubię. Niemniej jednak uważam, że zupa była zrobiona prawidłowo, miała zapach mięsa, była delikatna w smaku – nie była zepsuta nadmierną ilością soli i przypraw. Kluski kładzione były bardzo miękkie, ale nie rozpadające się – bardzo dobre. Tytułowych porów nie było – możecie porównać oryginalne zdjęcie na profilu FB restauracji. Mi brakowało też trochę natki pietruszki, co prawda chyba była w tych kluskach (w każdym razie coś zielonego), ale w smaku nie mogłem jej wyczuć. Miseczka rosołu – 12 PLN

Przystawka – wędzony jesiotr z sosem tatarskim

Gościniec Lizawka Poznań - wędzony jesiotr z sosem tatarskim

Gościniec Lizawka Poznań – wędzony jesiotr z sosem tatarskim

Przystawka składała się z jednego plasterka jesiotra, sosu tatarskiego, kilku warzyw. Sam jesiotr mi bardzo smakował – był swieży, miał piękny zapach – widać, że dobrze dobrano rodzaj drewna do wędzenia, nie był za słony. To tłusta ryba i dobrze sprawdza się w wersji wędzonej. Na pochwałę zasługuje też sos tatarski – nie za kwaśny, ale nie mdły – nie zagłuszał smaku ryby, bardzo smaczne – słodkie – były też pomidorki. W menu to danie opisane jest jako „z sałatką cytrynową” – nie mogę tego potwierdzić – cytryna została gdzieś w kącie kuchni…

Teraz mała łyżeczka dziegciu do tej beczki miodu – sałata lodowa była nieco stara – być może została podzielona i leżała – widać to po czerwonych krawędziach, nie miało to wpływu na smak i chrupkość (ponieważ to były białe jej części). Druga sprawa – do której bardzo rzadko sie przyczepiam – to kwestia porcji. Co prawda na menu jest napisane uczciwie, że jest to 30g – ale w praktyce to 1 plasterek o długości ok 3-4 cm. Ta przystawka kosztuje 14 PLN, co daje cenę kilograma ryby prawie 470 PLN (reszta dodatków pomijalna). Oczywiście nie sprzedaje się po cenie surowca, ale jeśli zobaczyć jaka jest cena surowca w handlu (i weźmiecie poprawkę, że to lokalna wędzarnia, odchodzi szkielet ryby itd.) to przyznaję, że marża jest nieco zbójecka. Dwa plasterki by robiły dużo lepsze wrażenie. Takiej wielkości porcje to jadłem na kolacji degustacyjnej, gdzie było 7-9 dań.

Kotlet z dzika z pyrą z gzikiem i sosem pomidorowym

Gościniec Lizawka Poznań - Kotlet z dziki z pyrą z gzikiem i sosem pomidorowym

Gościniec Lizawka Poznań – Kotlet z dzika z pyrą z gzikiem i sosem pomidorowym

Kotlet z dzika, słusznej wielkości, panierowany z dodatkiem orzechów włoskich, do tego pyra z gzikiem, kawałek marchewki i troszkę sosu pomidorowego. Do tego obowiązkowy zestaw dekoracyjny 🙂

Pyra z gzikiem (czyli ziemniak z twarożkiem) to regionalny, wielkopolski akcent. Ziemniak był smaczny – pieczony, a nie gotowany, gzik też całkiem smaczny, chociaż przepisów na ten specjał jest wiele i może niektórzy będą kręcić nosem, że czegoś w nim zabrakło.

Dwa kawałki marchewki – które widać z tyłu – były naprawdę smaczne – nie rozgotowane, lekko al dente. Z samym kotletem mam trochę problem – dla mnie to był najsłabszy element mojego obiadu. Kotlet jest dość mocno rozbity, może nie suchy, ale też nie soczysty. Chyba był smażony na smalcu, zapach był w miarę neutralny. Ciekawym dodatkiem były orzechy włoskie – w dużych kawałkach – coś na ząb, niestety trafił się też kawałek łupinki z orzecha – też na ząb. Całość – była hmm… nijaka – to nie znaczy niesmaczna, ale mało wyraźnie przyprawiona, właściwie trudno by było zgadnąć mi jakie to mięso – nie smakowało – jak to czasem dobra wieprzowina – takim… mięsem.

Muszę wspomnieć o sosie pomidorowym – był bardzo smaczny – skoncentrowane pomidory i zioła (mam wrażenie, że pożyczony od kolegów z pizzerni, która ponoć miesci się w tym kompleksie). Niemniej jednak nie pasował do całości. Jeśli to miał być kotlet w tym włoskim sosie (co dla mnie nie miałoby sensu, bo smak sosu by zdominował mięso) to powinno go być dużo, a nie łyżeczka do herbaty. Całe danie – 39 PLN

Kilka słów podsumowania…

Ładnie położona restauracja z dużym parkingiem, wyposażona w plac zabaw dla dzieci i kącik do zabawy na sali – jak kończyłem jeść to pojawiło sie dużo rodzin z dziećmi. Estetycznie i stylistycznie to raczej zajazd, a nie ekskluzywny lokal. Widać też, że chyba załoga serwująca jest młoda, ale naprawdę się starają.

Restauracja zachęca na swojej karcie menu, aby zostawić im swoja opinię na ich profilu na Facebooku. Odwiedziłem ten profil i muszę przyznać, że to odważna decyzja właścicieli. Są dwa rodzaje opinii – bardzo zadowolone i bardzo niezadowolone (i to niestety dość konkretne, z uzasadnieniem) – dlatego też postanowiłem sam to sprawdzić. Smakowo mam mieszane wrażenia, ale kilka elementów było naprawdę dobrych, więc to daje nadzieję, że ten dobry smak się odnajdzie w innych potrawach. Może tam wpadnę na jakies danie „pozagesslerowe”.

Restauracja Cucina menu degustacyjne wiosna-lato 2017

Restauracja Cucina menu degustacyjne właśnie ogłosiła na sezon wiosna-lato 2017. Menu to jest lżejsze i zawiera więcej warzyw, a także owocowych, orzeźwiających smaków. Oprócz smaków i doskonałych surowców liczy się zbalansowanie przypraw, a także wygląd, przestrzenność na talerzu, która powoduje, że dania są jak namalowane obrazy. Wszystko to pod nadzorem szefa – Ernesta Jagodzińskiego – będziecie mogli zobaczyć i spróbować w restauracji Cucina w Poznaniu przy ul. Wyspiańskiego 26a.

Restauracja Cucina menu degustacyjne

Restauracja Cucina menu degustacyjne – z autografem Szefa !

Restauracja Cucina menu degustacyjne - narzędzia pracy gotowe !

Restauracja Cucina menu degustacyjne – narzędzia pracy gotowe !

Przystawka – foie gras, półgęsek wędzony, agrest, babka bananowa

Restauracja Cucina Menu degustacyjne-przystawka

Restauracja Cucina Menu degustacyjne-przystawka

Finezyjna kombinacja na pobudzenie apetytu. Plasterek foie gras o łagodnym smaku, cieniutki, wędzony półgęsek o wspaniale dobranej słoności i do tego kontrast z kwaśnego agrestu. Agrest w postaci świeżych owoców i sorbetu agrestowego położonego na chrupiącym „piasku”. Harmonia smaków słodkich, goryczkowych, kwaśnych słonych i wędzonych.

Piękna, przestrzenna kompozycja, której uroku dodaje wytrawna babka bananowa wyglądająca jak morska gąbka i biała pianka.

Zupa – krem z młodej pietruchy, mleko kokosowe, piklowana gruszka

Restauracja Cucina menu degustacyjne-krem z pietruszki

Restauracja Cucina menu degustacyjne-krem z pietruszki

To był hit wieczoru. Szef wpadł na ten pomysł na warsztatach kulinarnych z dziećmi, gdzie postanowili zrobić coś innego niż krem z marchewki. Przepyszna zupa o lekko kwaskowym smaku, z podkładem kokosu, idealnie gładka, aksamitna, bardzo aromatyczna. W środku kawałki piklowanej gruszki, listek szczawiku również stanowił piękny i smaczny, kwaśny akcent. Podana w czarnej misce z czerwonym wnętrzem zachęcała do jedzenia. Zaskakująco sycąca.

Jeśli znajdziecie ją w menu Cuciny – absolutna jazda obowiązkowa !

Danie główne – kulbin, kasza pęczak, brukselka, pikle, czarne puree

Restauracja Cucina menu degustacyjne - kulbin, pęczak, pikle

Restauracja Cucina menu degustacyjne – kulbin, pęczak, pikle

Ja też nie wiedziałem co to jest kulbin 🙂 . Okazał się rybą (naprawdę dużą – dorasta do 2,3 m i 100 kg wagi) i na dodatek świetnie przyrządzoną. Miał swój rybny smak i wspaniałą, chrupką skórkę, nie był za tłusty. Ernest przy okazji opowiadał nam jak jego kucharze eksperymentują z technikami smażenia ryb, często wbrew wszelkim zasadom osiągając ciekawe efekty.

Płatowi ryby towarzyszyło czarne puree z bakłażana (raczej efekt kolorystyczny niż smakowy), kremowa kasza pęczak, duszona brukselka i piklowana, młoda marchewka i łodygi kopru włoskiego. Zwłaszcza ten drugi dodatek wybuchał wspaniałym bukietem anyżkowego smaku. Całość dekorował daszek ze szpinakowego chipsu.

Przed następnym daniem podano sorbet morelowo rozmarynowy z piankowym chipsem z mango i maliną. Niestety złośliwie mój aparat nie potrafił złapać ostrości na tym daniu, zdjęcia możecie zobaczyć na profilu Facebookowym Ernesta  – to deser z malinką 🙂 . Wspaniały przerywnik – słodko-kwaśny, pełen aromatu, aksamitna gładkość sorbetu (z wyraźną nutą żywicy z rozmarynu) skontrastowana z szorstkim, gąbczastym wafelkiem – chipsem.

Danie główne – biodrówka jagnięca, ziemniak croquette, pikle

Restauracja Cucina menu degustacyjne - biodrówka jagnięca, ziemniak croquette

Restauracja Cucina menu degustacyjne – biodrówka jagnięca, ziemniak croquette

Biodrówka miała idealną konsystencję – miękka, rozpływająca się w ustach, idealnie wypieczona, do tego demi-glace, pikle i wybitny ziemniak w postaci pierzastej kulki z płynną zawartością. Kunszt nie tylko w doborze smaku, ale technice przyrządzania na poziomie najlepszych restauracji.

Deser – półsfera z białej czekolady, ganache, marmolada z pomarańczy, sorbet mandarynkowy, mango, szpinak

Restauracja Cucina menu degustacyjne - deser

Restauracja Cucina menu degustacyjne – deser

Nawet jeśli jesteście najedzeni – to nie ma mocnych, żeby tak pięknego dania nie spróbować 🙂 . Piękna w formie skorupka z białej czekolady naładowana marmoladą pomarańczową i kwaskowym sorbetem, z czekoladowym ganache jako wykończeniem. Pyszne krople puree z mango, a wizualnie udekorowane szpinakową „gąbką” – to jest dzieło sztuki z kuchni Ernesta Jagodzińskiego.

Do opisu dań należałoby dodać opis win – od Prosecco na aperitif, przez odświeżające Gewürztraminer, Riesling, lekkie Montepulziano, aż po głęboki, wyraźny i słodki Moscatel na deser. Świetnie dobrane do poszczególnych dań, podkreślające smak, ale nie zagłuszające.

Mam nadzieję, że niektóre z dań wejdą do regularnej karty – w każdym razie warto spędzić przyjemny i pełen wrażeń kulinarnych wieczór z nowym menu w Cucinie. Charakter tej restauracji – jednocześnie ekskluzywny, ale nie onieśmielający – powoduje, że dobrze się tam czuję.

Do zobaczenia w Cucinie !

Do zobaczenia w Cucinie !

Do zobaczenia w Cucinie !

Restauracja Arken – Bådehavnen 21, Køge, Dania

Restauracja Arken („Arka”) znajduje się w Danii, w miejscowości Køge – około 80 km na południe od Kopenhagi. Jest położona wewnątrz mariny, nad samym brzegiem morza. Specjalizuje się w daniach z ryb i owoców morza, chociaż można też zjeść coś z innej półki. Z zewnątrz nie wygląda imponująco – dość podobnie do portowych baraków, jest natomiast czysto i schludnie. Jej jakość nie bierze się z pięknych wnętrz, ale dobrej kuchni. Nie epatuje przy tym podawaniem chrobotka reniferowego i jadalnej ziemi tylko dobrymi składnikami.

Wystrój i obsługa

Wnętrze jest ozdobione elementami nawiązującymi do morza i żeglarstwa. Nie ma tam długich, białych obrusów i pięknych krzeseł. Proste stoliki, drewno, ale czysto i nie jest tandetnie. Nie ma mowy o zakurzonych gadżetach zdobniczych. W środku jest piętro, na które wchodzi się po drewnianych schodach, a w sezonie także stoliki pod namiotem na dworze w otoczeniu zieleni i wielkiej ściany będącej stojakiem na butelki wina.

Obsługa jest sprawna, nasz kelner – młody chłopak -był dobrze poinformowany, odpowiednio czujny i jednoczśnie absolutnie nie zestresowany.

 

Restauracja Arken, Køge

Restauracja Arken, Køge

Zupa rybna z owocami morza i szafranem

Zupa ta występowała w dwóch wersjach – małej i dużej. To, co widać na zdjęciu to wersja mała – miska miała z 15 cm średnicy… ciekaw jestem jaka jest duża.

Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to danie pierwszej klasy. Zupa była kremowa, ale o absolutnie gładkiej, aksamitnej konsystencji, na pewno była przecierana. Delikatny smak, wcale nie dominujący rybą, bulionowo-śmietanowy.

To, co znajdowało się w zupie zasługuje na osobne peany – nie było to kilka przypadkowych kawałków z mrożonki „owoce morza”, ale świeże składniki i bardzo różnorodne. Ryba występowała w postaci kawałków białego mięsa o zwartej strukturze, do tego duże krewetki, rak, szczypce kraba. Osobną kategorię stanowiły małże – omułki, mniejsze i bardziej okrągłe, których nazwy nie znam oraz okładniczki, których skorupy dobrze znałem, ale nigdy nie miałem okazji spróbować. Trzeba się trochę przełamać, bo przypominają długiego, grubego robaka… Spodziewałem się, że mogą być gumowe, ale nic z tego.. mięciutkie i pyszne. Wszystkie składniki, bez wyjątku, były wyśmienite.

Do dania podany był odpowiedni zestaw narzędzi – widelczyk do wyciągania mięsa i narzędzie do kruszenia kraba. Absolutnie rzecz, którą trzeba tam spróbować.

Restauracja Arken, Køge- zupa rybna z szafranem

Restauracja Arken, Køge- zupa rybna z szafranem

Talerz dnia

W porze lunchu (frokost) w Danii podaje się często zestaw przekąsek – na ciepło i na zimno z pieczywem. Głównym posiłkiem jest kolacja, lunch jest lżejszy i często też jest w postaci kanapek.

Zawartość takiego menu się często zmienia – w zależności od fantazji kucharza  i dostępnych sezonowych produktów.

Tutaj się trafiły wędliny (chorizo, salami), pesto bazyliowe, sałatka z łososia, pulled pork zawinięte w ciasto filo, jajko przepiórcze i pulpet (frikadelle) z ogórkami – zwróćcie uwagę na piękne, dekoracyjne plastry kalafiora, który wyglądał jak zrobiony z papieru.

Wszystkie składniki były smaczne, najlepsza sałatka łososiowa, wszystkie surowce bardzo dobrej jakości

Restauracja Arken, Køge - dagens frokostplatte

Restauracja Arken, Køge – dagens frokostplatte

Łosoś wędzony na ciepło z chrupiąca sałatą

Nazwa oddaje dobre proporcje – gruby kawałek łososia miał ok. 100g, może trochę wiecej. Łosoś jest przygotowywany we własnej wędzarni w restauracji. Ryba to piękny kawałek fileta w przeciwieństwie do skrawków gorszej jakości, które często upycha się do sałatek. Do tego mieszanka świeżych sałat i ziołowy dressing.

Restauracja Arken, Køge - sałatka z wędzonym łososiem

Restauracja Arken, Køge – sałatka z wędzonym łososiem

Stjerneskud (czyli spadająca gwiazda)

To 100% duńskiej klasyki. Jest to w zasadzie otwarta kanapka, której podstawowym składnikiem jest smażona flądra, krewetki i sos. Zawsze jest to duże danie – tu było podane na podsmażonej grzance (nie widać na zdjęciu, jest pod spodem), świeżutkie flądry, dobrze usmażone, nie za tłusto. Do tego już wspomniany wczesniej łosoś z restauracyjnej wędzarni i duża garść krewetek koktajlowych. Ja na te krewetki zawsze krzywo patrzę, bo zazwyczaj są gumowe i wodniste, ale… te były po prostu świeże (i na dodatek ręcznie obierane), pelne smaku i zapachu – cudo ! Całość uzupełniona większymi krewetkami, kawiorem, sałatą i marynowaną i świeżą cebulą. Dołączony sos to tysiąca wysp. Jak jeść klasyki – to w takim, luksusowym wydaniu !

Restauracja Arken, Køge - stjerneskud

Restauracja Arken, Køge – stjerneskud

Creme brulee z lodem i puf

Wzorcowy creme brulee, o idealnej, gładkiej (ale nie żelatynowej) konsystencji, z ziarenkami wanilii, chrupiąca skorupka…. mmm…. Lody są również wytwarzane na miejscu – ten był waniliowy, z dodatkiem czekolady o sosu z kwaskowych owoców leśnych.

A teraz…. puf ! Nie wiem jak to się po polsku nazywa (widać takie żółtawe grudki na talerzu, było też wewnątrz loda) – wynaleziono to w USA i jest to masa cukrowa, w którą pod ciśnieniem wtłacza się dwutlenek węgla. Po wzięciu do ust zaczyna się rozpuszczać i trzeszczeć, strzelać (robić „puf !”). Znajduje się to też w niektórych słodyczach dla dzieci. Bardzo efektowne, chociaż ja myślałem, że oszaleję – czułem wewnątrz czaszki jak mi strzela.

Miałem okazję spróbować również innych lodów i sorbetów, z których pomarańczowy (zawierający również skórkę) był wybitny !

Restauracja Arken, Køge - creme brulee z lodem i puf

Restauracja Arken, Køge – creme brulee z lodem i puf

 

Jedzeniu towarzyszą widoki z okna takie jak ten poniżej. Słońce było nisko i część wody miała złoty kolor, a część niebieski… Daleko w tle widać most do Szwecji

Restauracja Arken, Køge - widok z okna o zachodzie słońca

Restauracja Arken, Køge – widok z okna o zachodzie słońca

Przed wejściem jeszcze jeden piękny dodatek – część terenu jest wysypana muszlami ostryg, świadczących o powodzeniu tego dania w Arken… Bardzo dobrze pasują kolorem, kształtem, formą do całego otoczenia.

Restauracja Arken, Køge - "dywanik" ze skorup ostryg

Restauracja Arken, Køge – „dywanik” ze skorup ostryg

Jeśli będziecie w pobliżu to warto tam zajrzeć – to kwintesencja skandynawskiej gastronomii – prostota, miłość do dobrej jakości składników, wysoka technika kuchenna.

Jesienią była specjalna oferta  bufetu „jedz ile możesz” – dość droga, ale dla miłośników ryb i owców morza to coś w rodzaju raju, a może raczej Valhalli… Zobaczcie sami:

Restauracja Firlejka Poznań plac Kolegiacki 14/15 – menu jesienno-zimowe 2016

Restauracja Firlejka Poznań plac Kolegiacki 14/15 to miejsce, dokąd się wybierałem od jakiegoś czasu, nawet dostałem wcześniej zaproszenie, ale ciągle było mi nie po drodze. Teraz miałem okazję wziąć udział w kolacji degustacyjnej prezentującej nowe menu jesienno-zimowe. I mogę powiedzieć tyle – nie warto zwlekać 🙂 .

Właściciele restauracji to młoda para posiadająca pasję do gotowania i prowadzenia lokalu. Szef kuchni jest też młody, ale mający już fach w ręku. Wszystko to – wraz z odpowiednią lokalizacją w nastrojowej piwnicy przy placu Kolegiackim – daje podstawy do stworzenia ciekawego lokalu. Półka cenowa – średnia, można bez obawy się wybrać 🙂

Zaprezentowane menu nie opiera się na tradycyjnych daniach kuchni wielkopolskiej, ale stara się zachować charakterystyczne dla regionu smaki. Podczas kolacji degustacyjnej podano nam oczywiście mniejsze porcje, bo dań było 9…. Daniom towarzyszyły wina dobrane przez Łukasza Giżelskiego dobrze pasujące do charakteru poszczególnych potraw.

Zapraszam na relację.

Restauracja Firlejka Poznań - kolacja degustacyjna

Restauracja Firlejka Poznań – kolacja degustacyjna – szef kuchni Piotr Wiśniewski, właściciele – Anna i Grzegorz Gajek, Łukasz Giżelski – wina

Restauracja Firlejka Poznań

Restauracja Firlejka Poznań fot. Firlejka

Amuse bouche – Tatar z kaczki

Restauracja Firlejka Poznań - tatar z kaczki

Restauracja Firlejka Poznań – tatar z kaczki

Tatar z kaczki podany na łyżce, w pełni przyprawiony z ogórkiem kiszonym, żółtkiem przepiórczym, szalotką i marynowaną kurką. Tatar z kaczki nie jest często spotykaną potrawą w restauracjach, chyba go jadłem raz w życiu – miałem jakieś mdłe wspomnienia. Tu przeżyłem przyjemne zaskoczenie – świetnie, ostro przyprawiony nie ustępuje wołowemu, dobry na zaostrzenie apetytu, ładnie podany, „cieszy oko i gębę” 🙂

Przystawka zimna – carpaccio z marynowanej dyni

Restauracja Firlejka Poznań - carpaccio z dyni

Restauracja Firlejka Poznań – carpaccio z dyni

Dynia jest jedną z niewielu rzeczy, których nie lubię. Przeszkadza mi w niej ten słodko-mdły posmak. Zdarza mi sie trafić na potrawy, które na tyle od niego odbiegają, że mi smakują. Tak było w tym przypadku. Cieniutkie plasterki dyni są mocno octowe i dają świetny balans, do tego jest smaczny dressing winny i czarnuszka – to trzy główne składniki smaku. Ricotta jest małym wypełnieniem, a chips z jarmużu ładnie chrupie.

Przystawka ciepła – szyjki rakowe

Restauracja Firlejka Poznań - szyjki rakowe

Restauracja Firlejka Poznań – szyjki rakowe

To jest danie, z którego Firlejka jest znana. I słusznie. Biały sos śmietanowy jest intensywny, ma smak raków i lekko zaostrzony jest pomidorem koktajlowym (ale nie jest pomidorowy). Gdybym miał głosować na jedno danie z tego wieczoru to postawiłbym na tę pozycję. Podane z chlebem ziarnistym własnego wyrobu, podsmażonym na grzankę.

Zupa – krem z patisona

Restauracja Firlejka Poznań - krem z patisona

Restauracja Firlejka Poznań – krem z patisona

Ładnie podana – dekomponowana – z pomysłowym chrustem z łupin ziemniaka, którego ciekawą historię opowiedział Juliusz. Patison ma sam w sobie łagodny smak, ale ta zupa została odpowiednio doprawiona, z dodatkiem kwaśnej smietany i majeranku. To taki rodzaj zupy, którą można jeść bez końca i prosić o dolewkę. Chips niezbyt mi smakował, więc o dolewki prosiłbym bez tej ozdoby 😉

Ryba – polędwica z dorsza

Restauracja Firlejka Poznań - dorsz

Restauracja Firlejka Poznań – dorsz

Jak wiecie anatomicznie ryba nie ma polędwicy… ale taka moda nazewnicza… Pieczony kawałek dobrej jakości fileta dorszowego – z dużej sztuki. To chyba najdroższe danie w karcie, ale takie są ceny tego surowca. Ryba była upieczona, delikatnie doprawiona. Towarzyszył temu duszony szpinak dobrze się komponujący i pomidorek konfitowany (jak dla mnie bardziej dla koloru niż smaku). Całość była podlana zieloną salsą opartą na szczypiorku i grubo posiekanym czosnku – bardzo ostrą. W zasadzie cały delikatny smak ryby został przykryty. Ja bym wolał delikatniejszy sos, w stronę kwasku, ew. kopru, ale były przy stole osoby, którym odpowiadała ta ostrość.

Sorbet – cytrusowy z koperkiem

Restauracja Firlejka Poznań - sorbet cytrusowy z koperkiem

Restauracja Firlejka Poznań – sorbet cytrusowy z koperkiem

Ponieważ następnym daniem było mięso trzeba było przeczyścić kubki smakowe – otrzymaliśmy sorbet kwaskowy, ale z dodatkiem świeżego kopru. Takie skrzyżowanie zupy i deseru… 🙂 Mi to smakowało, zjadłem w całości, choć przy tym nieco się zamroziłem, porcja mogłaby być mniejsza.

Mięso – polędwiczka wieprzowa w glazurze rozmarynowej

Restauracja Firlejka Poznań - polędwiczka wieprzowa

Restauracja Firlejka Poznań – polędwiczka wieprzowa

Polędwiczka przygotowana metodą sous-vide, zrumieniona po bokach. Smakowała mi, ponieważ miała wyczuwalny, ale nie dominujący rozmaryn. Jak na przygotowywaną sous-vide to była tak na granicy twardości, jak dla mnie odrobinę za dużo temperatury dostała. Przystawką było fenomenalne puree ziemniaczne ze smalcem, skwarkami i szczypiorkiem. Całość była uzupełniona najdziwniejszym elementem tego dania – śliwką przygotowaną sous-vide z dodatkiem jałowca (ja go nie wyczułem). Z soku ze śliwki i sosu z polędwiczki stworzono dodatkowo gęsty sos. Śliwka (z gatunku dużych o mało intensywnym smaku śliwkowym) była zimna i miała mało smaku (na talerzu to po lewej stronie wyglądające jak pomidor), sam sos by wystarczył. Ja bym wolał to danie w ogóle bez elementu śliwkowego.

Deser – crumble z gruszką i serem lazur plus kogiel-mogiel

Restauracja Firlejka Poznań - crumble z gruszką i serem Lazur

Restauracja Firlejka Poznań – crumble z gruszką i serem Lazur

Bardzo ładnie podany deser, na ciepło. Pyszna kruszonka migdałowa, do tego gruszka i odrobina sera pleśniowego. Dla mnie tego sera mogłoby być więcej, nawet dużo więcej. Podawany do tego jest prawdziwy kogiel-mogiel – smak z dzieciństwa. Ja to zmieszałem z samym crumble – doskonała kombinacja.

Petit four – mus czekoladowy

Restauracja Firlejka Poznań - mus czekoladowy

Restauracja Firlejka Poznań – mus czekoladowy

Mus jest krótko mówiąc pyszny, chociaż szczerze mówiąc ledwo miałem siłę, żeby go zjeść. Do tego ładny, chrupiący chips czekoladowy z lawendą (mi się akurat nie trafiła) i jadalna ziemia orzechowa – też chrupiące uzupełnienie. Na temat żelu śliwkowego nie potrafię się wypowiedzieć, bo moje podniebienie go nie zapamiętało, może był zrobiony z tych samych niezbyt śliwkowych śliwek… Całość jest bardzo ładnie podana – tworzy trójwymiarową kompozycję.

Podsumowując

Ciekawy i ambitny lokal starający się utrzymac w lokalnych smakach. Życzę im wszystkiego najlepszego. Wszystkie potrawy były dopracowane i z pomysłem. Nieszczęśliwy nieco dobór surowca śliwkowego odbił się na paru daniach i jak na mój gust to szkoda delikatnej ryby kasować tak ostrą salsą. Ale wrócę do Firlejki, żeby spróbować jeszcze inych dań. Bez obawy przyszedł bym tam też z gośćmi, aby dać im spróbować polskich smaków. Całość w rozsądnych cenach, w dobrej lokalizacji. Miła obsługa.

Poniżej kilka zdjęć otrzymanych z Firlejki – tak wyglądają potrawy pełnowymiarowe z menu.

Restauracja Firlejka Poznań - polędwiczka wieprzowa

Restauracja Firlejka Poznań – polędwiczka wieprzowa (fot. Firlejka)

Restauracja Firlejka Poznań - tatar z kaczki

Restauracja Firlejka Poznań – tatar z kaczki – fot. Firlejka

Restauracja Firlejka Poznań - polędwiczka z dorsza

Restauracja Firlejka Poznań – polędwiczka z dorsza – fot. Firlejka

Restauracja Firlejka Poznań - mus czekoladowy

Restauracja Firlejka Poznań – mus czekoladowy fot. Firlejka

Restauracja Firlejka Poznań - menu jesienno zimowe 2016

Restauracja Firlejka Poznań – menu jesienno zimowe 2016

PS. a to właśnie jest firlejka – jakby ktoś nie wiedział (tak jak ja… 🙂 )

firlejka

firlejka